SZYBKI TANI TRIP TO JA - story time z wyjazdu [S03E03]
W tym epizodzie podcastu opowiadam o swojej super podróży 10 dniowej, od Poznania przez Berlin po Włochy i Gdańsk. Enjoy Instagram: aa.wojciechowska
A ja, niedokańczająca słodkiego naleśnika, to jest naprawdę rzecz niemożliwa, kochani. Potem właśnie miałam się zobaczyć z moją przyjaciółką, numer 2, ale ona tam źle się czuła, tam jakieś niektóre rzeczy wypadały, się nie udało zobaczyć i potem pojechałam do mojej mamy. No wieczór, chillera, utopia, coś tam sobie porobiłam na laptopie, w telefonie, coś tam pogadałam, coś tam obejrzałyśmy. Kolejny dzień, Berlin. No i pojechałam sobie na PKP. Wsiadłam do pociągu, wszystko spoko. Jestem na PKP, bo w ogóle było strasznie gorąco, było strasznie dużo ludzi w pociągu. Wiadomo, z wiadomych przyczyn, wiadomo co się dzieje teraz na świecie. Ale jako tako całkiem okej minęła mi ta podróż. Poratowałam w ogóle taką jedną babkę, która obok mnie siedziała, to akurat Polka była.
Zatyczka mi do uszu, bo było dziecko, które płakało, nie ukrywam, jazda Pociągiem bez płaczącego dziecka nie jest prawdziwą jazdą pociągiem, więc się ubezpieczyłam na taki wypadek i wzięłam zatyczki do uszu. Spoko, dałam jej nowe zatyczki do uszu, bo miałam cztery nowe pary. Ja akurat nie skorzystałam, bo miałam słuchawki, które i tak dobrze mi wygłuszyły tego dzieciaka w tle, więc chociaż tej babce się przydały te zatyczki do uszu, już jej dałam na zawsze kolor pomarańczowy. Dobra, PKP w Berlinie. Mówię, o co chodzi, czy to jest w ogóle ten przystanek, bo wszystko było rozkopane, zabudowane, miliard rusztowań, bo jakieś oczywiście remonty na PKP, bo nie mogłam inaczej trafić. I zastanawiałam się, czy ja w ogóle wysiadłam na dobrym przystanku, czy jestem w dobrym miejscu.
Sprawdziłam sobie mapy Google i stwierdziłam, o, okej, chyba to jest dobre miejsce. Szłam sobie przez PKP. Czułam taki, nie wiem, taki wewnętrzny niepokój, ale dobra, idę sobie, idę. I się okazało, że moja siostra za mną biegła i się przywitała. Zamówiła Ubera. Mówi, siema, lecimy, jedziemy tutaj do mnie do mieszkania. No, trochę pochodziłyśmy sobie po Berlinie, fan zabawa. W ogóle w Berlinie mają taką zajebistą halę dla skaterów, ona jest potężna i tam w ogóle jest taka kawiarnia skaterska. Jezu, to jest super, co prawda nie weszłam tam do środka. Ale chciałabym kiedyś wejść, bo to tak super wyglądało od zewnątrz i tylko słyszałam te deski i jak tam ludzie sobie jeżdżą i no zajebiste, zajebiste. Odwiedziłyśmy kilka miejscówek, kupiłam te magnesy, kartki jakieś tam dla, wiecie, rodzinki i tak dalej i tak dalej.
A my takie, a okej, okej, no to Monopoly. Pytałyśmy oczywiście po angielsku, ewentualnie moja siostra po niemiecku, jak ktoś tam po niemiecku coś ogarniał. Więc było to dość zabawne, bo nie każdy za bardzo ogarniał, nie wiem czy dobrze było słuchać, że powiedziałam nie każdy zamiast każdy, nie każdy, nie każdy ogarniał o co dokładnie nam chodzi, kiedy mówiłyśmy po angielsku, ale ziomek nam pomógł, okazało się, że w ogóle sprawdzałyśmy to na złym, w złym budynku PKP, ale poszłyśmy do dobrego, sprawdziłyśmy i się okazało, wow, za trzy minuty mamy pociąg, biegniemy, nie mogłyśmy znaleźć platformy dziewiątej, Nie wiem, czy to jest jakiś peron, czy to jest po prostu tor. Nie wiem, jak to tam było podzielone, po prostu platforma. Więc powiedzmy, że peron.
Ostatecznie nie udało nam się tam dojechać, w ogóle nagrywałam cały czas vlogi, więc zapraszam też na mój kanał na YouTube, Dekster. Teraz robię jakiś wielki powrót i mam do zmontowania chyba 6 vlogów, więc super, bardzo się cieszę. Bardzo, bardzo się cieszę, bo te vlogi będą super. Biegłyśmy na autobus do Alberobello, by w ogóle byłyśmy pewne, że Przystanek jest przy PKP, potem mapy, mapy Google pokazały nam, że to nie jest przy PKP. Ostatecznie nie mamy pojęcia, z którego przystanku to miało jechać. Chyba widziałyśmy, jak nasz autobus odjeżdża, ale też nie jestem pewna. I no w pewnym momencie stwierdziłyśmy, dobra, no już jebać. Byłybyśmy tam w Alberobello, nie wiem, o godzinie 18, więc już by był zachód słońca, już by była dupa.
Przed wyjazdem, przed nieudanym wyjazdem do Alberobello Poszłyśmy sobie na herbatę, na PKP, bo mówimy, dobra, mamy jeszcze dużo czasu, przystanek na pewno jest tu przy PKP i powiedzmy 16 po 3, nie wiem, która to była godzina, nie mam pojęcia, ale powiedzmy, że 16 po 3 stwierdziłyśmy, okej, trzeba iść na ten przystanek i potem patrzymy, aha, do przystanku mamy naprawdę bardzo daleko i nie wiadomo, czy w ogóle zdążymy. No, więc to tylko taki fun fact i w ogóle to było dość żenujące, bo kiedy wybiegłyśmy z tej miejscówki, to była taka... no można było tam sobie wypić herbatkę, coś zjeść, a to też był taki sklepik, to takie bardzo specyficzne miejsce. My zostawiłyśmy prawie całe herbaty, dosłownie ja wzięłam łyczka, bo nie dam, widzę, pić wrzątku.
Dzięki za oglądanie i do zobaczenia! Powrót. Powrót był bardzo szybki. W sumie i w samolocie, i na lotnisku, bo ja sobie na lotnisku przygotowywałam relacje na Instastory i potem zaspamowałam. Na moim Insta w ogóle jest wyróżniona relacja Ita 2020 i z taką włoską flagą, więc jakby co, to tam jest wszystko z tego wyjazdu. Są też jakieś knajpki, w których byłyśmy, więc bardzo, bardzo polecam Bari na jakiś taki I w ogóle na różnych forach internetowych widziałam, że nie za bardzo polecają brać nocleg niedaleko PKP, dlatego że to jest trochę dalej od starej części Bari.
No, powiedzmy kilometr, ale to na luzie można sobie dojść do tej starej części bari na luzie, no spokojnie, a przy okazji macie blisko PKP, więc jak wracacie, to nie musicie gdzieś daleko chodzić. No i ja jestem zadowolona, bo też blisko PKP są tańsze te noclegi, nie jest to tak drogie jak w starej części bari. Więc cool, jeżeli bardzo chcecie zaoszczędzić na noclegu, to polecam, ale trzeba uważać, bo gdzieś tam widziałam jakichś takich bardzo podejrzanych ludzi, więc nie jest to najbezpieczniejsze, ale jest też taniej I jest blisko do PKP. Więc są plusy, są minusy, prawda? Są plusy, są minusy. Na lotnisku wszystko przeszło bardzo sprawnie. Kontrola też. W ogóle kontrola była tak chillerska, bo w Berlinie na przykład musiałam wyciągnąć swoją kosmetyczkę z mojej mini walizeczki.
To jest naprawdę przykre. Teraz będę cały czas monitorowała kurs euro. Serio. Ale wracając, stresowałam się też dlatego, że na godzinę 12 byłam umówiona na tatuaże, bo ogarnęłam, że skoro będę w Gdańsku, tam jest typiarka Dziarki Podłoga Darki. Jakoś tak to było. Tak, Dziarki Podłoga Darki na Instagramie. Bardzo, bardzo polecam. Super wykonane dziarki. Wszystko sprawnie, git, pięknie. No i się stresowałam, że spóźnię się na tę dziarę, bo jeszcze usłyszałam, że w ogóle ma być opóźnienie pociągu, ale dobra. Najpierw trasa na PKP. Strasznie się stresowałam, bo miałam dojechać autobusem, a ja mam takiego pecha jeżeli chodzi o autobusy, bo zawsze kiedy wydaje mi się, że o spoko, wiem gdzie jest przystanek, to okazuje się, że coś idzie nie po mojej myśli i akurat z tej dzielnicy Berlina, z której ja jechałam,
Chodziłam od jednego do drugiego, żeby tylko znaleźć ten prawidłowy... Na którym będą się przystanki zgadzały? Nic się nie zgadzało. Ani mój przystanek, ani inne przystanki, przez które pseudo powinnam jechać. Spytałam się jakichś ziomków, którzy szli po angielsku, że no siema, wiecie może jak dojechać na Ostkreuz? Na powiedzmy PKP, w sensie nie na PKP, tylko na przystanek. Przystanek pociągowy. Na PKP, dobra, PKP, mówmy na to PKP. I oni mi mówią, że ja muszę jechać U-banem i S-banem. U-ban to jest taki... to jest po prostu metro, a S-ban to są takie pociągi, jakby takie metronaziemne. Jeżeli nie pomyliłam. Ja mówię, cholera jasna, bo ja naprawdę chciałam też uniknąć tego, żeby jechać U-banem i S-banem, bo ja nie umiem.
Dojechałam na PKP, znalazłam mój peron, poczekałam na pociąg. Yeah! Okazało się, że miałam opóźnienie 20-30 minut. Zajebiście. Zwłaszcza, że miałam wszystko wyliczone tak, żeby o godzinie 12, ewentualnie 12.10 być tam na robieniu dziarki, a ja miałam opóźnienie 20-30 minut. Ja już bez tego opóźnienia wiedziałam, że prawdopodobnie spóźnię się na dziarę. I miałam takie, kurde, co teraz? Napisałam szybko do tej dziewczyny, że halo, ej, wiesz co, mam opóźnienie pociągu, nie wiem, czy ja się czasem nie spóźnię. A też nie chciałam jej mieszać w grafiku, no bo kolejni jacyś klienci pewnie są zapisani. Mówię, kurde, co teraz? Najgorzej, kiedy dzieje się coś, na co totalnie nie macie wpływu i po prostu nic nie jesteście w stanie zrobić, tylko jesteście tacy bezradni.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podajana jest historia podróży autorki do Włoch, jej cele i strachy związane z podróżą.
Opisane są doświadczenia z chłopakiem w Sosnowcu i planowanie podróży do domu.
Podsumowanie podróży i refleksje nad doświadczeniami z podróży.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W tym epizodzie podcastu opowiadam o swojej super podróży 10 dniowej, od Poznania przez Berlin po Włochy i Gdańsk. Enjoy
Instagram: aa.wojciechowska