Mentionsy Mentionsy
Vogule co myślisz?
Vogule co myślisz?

PARKING SĄSIADA I GOŁĘBI CMENTARZ

14.08.2025 ·28 min 9 s

👉 zamów naszą książkę: https://www.krolowedram.pl👉 sprawdź nasz merch: https://patronite-sklep.pl/kolekcja/vogule-poland/👉 wspieraj nas na YouTubie, by mieć bonusowe treści: https://www.youtube.com/channel/UClCufEJK0FvBiMzOyZWV1ng/join👉 więcej nas: http://vogulepoland.online👉 montaż: Ania Kanik / https://www.instagram.com/xkanix👉 Fragmenty utworów należą do ich prawnych właścicieli i zostały wykorzystane wg prawa cytatu (art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych).#VOGULECOMYŚLISZ?

Dzień dobry. Cześć wszystkim. Tu Patryk Chilewicz. Madam. Witamy was w podcaście W ogóle Poland. W ogóle co myślisz? Odcinek numer? Boomer update'owy. Boomer update'owy. Boomer update'owy jest, no bo wszyscy czekają przecież na update nasz mieszkaniowy. Słuchajcie, dzieje się. Tak, dzieje się. A ty jesteś gotowy? Ja się obudziłem niedawno, także tak średnio kontaktuję jeszcze, ale możemy zaczynać. Dobrze, to ja będę mówił, a ty będziesz przytakiwał. Co ty na to? No zobaczymy. Słuchajcie, zacznijmy od parkingu. Pamiętacie tą całą akcję, sąsiadka z czwartego piętra. My już właściwie byliśmy gotowi, aby wystawić ogłoszenie w internecie, żeby to poszło.

No tak dalej, nie? Ogólnie konsultowaliśmy to z naszymi znajomymi i oni stwierdzili, no koniecznie, w ogóle wystawcie na tej stronie internetowej, na której znaleźliśmy nasze mieszkanie swego czasu, takie tutejsze gumtree, które już chyba nie istnieje. Nie istnieje, mówisz do starych ludzi czym jest gumtree. No dobra, ale wiedzą o co chodzi. No po prostu takie miejsca, gdzie są ogłoszenia różnorodne. To OLX jest chyba teraz takie. Nie wiem, być może. Okej, więc wyobraźcie sobie, że nagle odzywa się do mnie sąsiad, sąsiad z naprzeciwka, el presidente, odzywa się do mnie na Whatsappie, no bo mamy swoje numery, jesteśmy znajomymi.

I oświadcza, że jest zainteresowany tym oto miejscem parkingowym. I słuchajcie, o tyle śmiesznie się dzieje tutaj, ponieważ jeszcze w procesie kupna tego mieszkania ci poprzedni właściciele powiedzieli nam, że sąsiad z naprzeciwka... Na pewno będzie zainteresowany tym miejscem parkingowym, wynajmem, nie? Tak. Więc my byliśmy tacy, no super, fajnie, nie? No i gdy już się przeprowadziliśmy, gdy go poznaliśmy, gdy wymieniliśmy się numerami, to ja do niego napisałem w pierwszej kolejności, że słyszałem, iż jest zainteresowany miejscem parkingowym, no i że super fajnie, chętnie je wynajmiemy. I on mi wtedy odpisał, że jest zainteresowany wyłącznie sprzedażą.

W sensie kupnem. A właściwie kupnem. Więc ja byłem taki, że przykro mi, ale no nie. No i temat się zakończył na tamten moment. Wtedy była ta cała akcja z ogłoszeniem. Wtedy ta sąsiadka wkroczyła do gry. My już zdarzyliśmy to ogłoszenie. Już chcemy dawać ogłoszenie w internecie. Gdy nagle on się odzywa, że jest zainteresowany wynajęciem tego miejsca parkingowego. Dziwne, nie? No ale dobra, oczywiście chcę z nami iść tam do podziemiów, do lochów, aby to miejsce parkingowe zobaczyć. Myślałem, że oszaleję w tym momencie, ponieważ uwielbiam spędzać czas z obcymi ludźmi chodząc po parkingu i pokazując im kawałek betonu, który jest po prostu ogrodzony.

Ogrodzony w sensie jakąś linią na podłodze. Fantastyczna rozrywka i tak właśnie lubię spędzać swój wolny czas. Więc no dobrze, umówiliśmy się na tą wycieczkę wspólną. Jak to na wycieczkach, tam są rozmowy różne, żeby sobie ten czas jakoś zapełnić. Tym razem wkroczyłem w Aleję Smoltokostwa, moją ulubioną aleję. Tak wiesz, pomyślałem, no dobra, no skoro już muszę rozmawiać, wypadałoby, to może coś się dowiem przynajmniej, nie będę trochę wścibską babą. No i tak mówię, że no to okej, rozumiem, że wynajmujesz to mieszkanie, tak, skoro nie masz miejsca parkingowego.

A on mówi, że nie, że jest właścicielem mieszkania. Tak, okej, no dobra, no to jesteś właścicielem tego mieszkania, ale nie masz przypisanego miejsca parkingowego. No i słuchajcie, sytuacja wygląda tak, że my rozmawiamy z nim takim spanglishem, czyli trochę angielski, trochę hiszpański, bardziej angielski, a my z hiszpańskim to też, wiecie, nie jesteśmy absolutnie w żaden sposób perfect, żeby wszystko zrozumieć, a też nie mamy jakiejś takiej specjalnej potrzeby, żeby dyskutować, tak? I na przykład, gdy czegoś nie rozumiemy, dopytywać, aby on wyjaśniał. Raczej to jest taka kwestia, musimy dojść do tego miejsca parkingowego, więc rozmawiamy przez ten czas i później to się kończy.

Więc powiem wam tyle, ile zrozumiałem, ale mam tutaj swojego jakby... Asystenta. Asystenta, który... również to słyszał i również wyciągnął podobne wnioski. Więc uwaga, ten sąsiad jest właścicielem swojego mieszkania, ale to mieszkanie w przeszłości było komunalne i należało do sióstr zakonnych i on kupił to mieszkanie od zakonnicy, ale ono już wtedy nie miało miejsca parkingowego Bo kiedyś w przeszłości one się pozbyły tego miejsca parkingowego. Też tak zrozumiałem.

Gdyby na przykład w przyszłości miał powstać jakiś konflikt na przykład z czwartym piętrem, to dobrze by było mieć jakiegoś sojusznika. Więc trochę tam opuściliśmy tę cenę No i właściwie temat został zamknięty. Został zamknięty niespodziewanie szybko, niespodziewanie sprawnie i niespodziewanie przyjemnie, bo sąsiad jest naprzeciwka, więc wiecie, żadna kolejna osoba do poznawania. Skoro jesteśmy w temacie przyjemności, to może wrócimy do tematu kurierów. Świetnie. Jeden z moich ulubionych tematów ostatnich miesięcy. Od jakichś dwóch, trzech tygodni czekaliśmy na dywan. Kupiliśmy sobie, zamówiliśmy dywan do sypialni w jakiejś tam super przecenie i czekaliśmy tak na ten dywan.

I czekaliśmy na niego. I ja jakoś tak, wiecie, nie łączyłem dokładnie, no bo czasami coś tam przez ten internet się zamawia. No i później, wiecie, jak przychodzi kurier, no to nie wiesz do końca, a ten kurier jest od czego, tak? Bo po prostu przez domofon czy przez telefon oni tam nie mówią, ci nie wiedzą, co w tej paczce tak naprawdę jest, nie? Tak. No i była powtarzająca się sytuacja, dwukrotnie właściwie chyba, gdy kurier dzwonił do mnie, mówił, żebym zszedł na dół. Tak była. Ja mówiłem, że nie zejdę i on mówił, w takim razie ci nie dostarczę tej paczki i ja mówiłem, dobrze to mi jej nie dostarcz. I to się wydarzyło dwa razy, dosłownie, kopiuj w klej, na przestrzeni dwóch tygodni. Ja w międzyczasie oczywiście próbowałem tam, no nie wiem, złożyć jakąś skargę, coś w tym stylu.

Dodam bardzo wyraźnie, że to nie była dostawa do drzwi bloku, do ulicy. Czasami są takie dostawy, wiem, że w Ikei na przykład są takie dostawy w tańszej opcji. Czego się tak na mnie jopiesz? Nie, no słucham cię, słucham cię. Jopiesz się na mnie dziwnie, nie? Nie, nie, trochę jestem jeszcze zaspany, bo miałem dobrą drzemkę. podejrzane. No dobra. To było zamówienie, które powinno być dostarczone do drzwi, do mieszkania. Do mieszkania po prostu. Jest numer tego piętra, jest numer mieszkania podany, więc jakby wszystko jasne. Wymówką tego kuriera było to, że on ma jeszcze jakieś inne paczki i on nie może ich zostawić

i nie może też z nimi wejść, więc ogólnie, no nie wiem, nieciekawie, słuchajcie, ale ja stwierdziłem, jesteśmy tutaj nowi, to jest wszystko świeże, potestujmy wodę, sprawdźmy jak wygląda sytuacja, wiecie, to nie jest też coś takiego, że ja zamówiłem, nie wiem, jakiś organ i to jest mi jakieś super pilnie po prostu niezbędne, no nie wiem, no jeżeli dostanę ten dywan, byłoby super, ale tak naprawdę, jeżeli ten dywan by do mnie nie dotarł, No to nie umarłbym. Wiecie o co chodzi? No pewnie tak. Taka jest prawda. Więc stwierdziłem, no czekamy. W końcu, gdy ta firma, ta co sprzedawała, zadzwoniła do mnie, wtedy zrozumiałem, wtedy połączyłem fakty, że to jest dywan, który cały czas nie może się dostać na moje piętro.

oni tam powiedzieli, że dobrze, zajmą się tym, bo kurier zaznaczał, że ja nie chcę tego zamówienia przyjąć. Rozumiecie? On tak zaznaczał, więc ta firma widziała, że ja nie chcę tego przyjąć, więc dzwoniła do mnie, żebym potwierdził, czy to prawda, że nie chcę tego przyjąć. Ja mówiłem, nie, że ja chcę to przyjąć, ale on nie chce mi tego dostarczyć. I to tak wyglądało. Tygodniami. Tygodniami. Później, następnie, po tym, gdy rozmawiałem z tym sklepem internetowym, to jakiś dzień później czy coś zadzwonili do mnie z tej firmy transportowej, w sensie z biura. Wiecie, ja wiem mniej więcej jak to działa. Ja też kiedyś pracowałem w sklepie internetowym, może nie na obsłudze klienta, ale zdaję sobie sprawę, że jeżeli jesteś na obsłudze klienta,

no to nieraz ludzie się wkurzają na ciebie, że ta przesyłka nie dotarła czy coś tam, a ty nie masz z tym nic wspólnego absolutnie, bo to wszystko, duża albo większość tego jest w rękach firmy przewozowej, a nawet konkretnie jednego kuriera, tak? I co masz zrobić, nie? Co masz zrobić w tej sytuacji? Więc też starałem się zrozumieć tą panią tam w biurze obsługi kurierskiej, która zaczęła ze mną negocjować i ja jako dobry człowiek jakby zgodziłem się na swego rodzaju, nie wiem, rozejm, swego rodzaju jakiś taki konsensus i powiedziałem, że jeżeli pan kurier zadzwoni domofonem, powie, że jest, ja go wpuszczę.

Tak. Więc my tacy, dobra, okej, dobra, niech to się wydarzy, nie? Trudno, no co zrobimy, nie? No i stanęło, nie wiem właściwie z jakiego powodu, że ja mam to odebrać. Też nie wiem z jakiego powodu, no ale takie są fakty. Byłem w bieliźnie, że tak powiem, takich majteczkach, boksereczkach, że tak powiem, takich luźniutkich, wiecie? Gdyż jest bardzo gorąco i w takich strojach poruszamy się na co dzień po domu. Tak, po prostu. No... Przydałoby się, żebym jeszcze coś zarzucił na górę jednak, żebym nie zgorszył kogoś przypadkiem moimi sutkami. Na przykład naszego serdecznego sąsiada z naprzeciwka, który jest naszym jedynym sąsiadem na tym piętrze.

No i wyobraźcie sobie, że ja patrzę przez wizjer po tej sytuacji, gdy już kurier powiedział, że włoży tę paczkę do windy i że muszę ją odebrać. I kto jest na naszym piętrze? Sąsiad. Sąsiad akurat w tym momencie czeka na windę oczywiście. Dokładnie w tym momencie on musi tę windę zamawiać, żeby zjechać na dół, gdy kurier na dole powiedział, że włoży tę naszą paczkę, która ma dojechać na górę. I jak to się skończyło? Ty założyłeś w końcu coś na siebie, czy byłeś w samych majteczkach? Znaleźliśmy ostatecznie... Widzicie? To już jest źle, słuchajcie. Naprawdę minęło dosłownie kilka dni. Założyłem ostatecznie kardigan, ponieważ tylko to znaleźliśmy w pobliżu.

No i wyszedłem. I była to bardzo dziwna sytuacja, bardzo chaotyczna. Ja w tych majetkach i w kardyganie, ten sąsiad nasz... 35 stopni, słońce. Ten sąsiad właściwie już wchodził do tej windy. Już on miał drzwi otworzone, rozumiecie? Więc ja jakoś po prostu w tym szale... Otworzyłem te nasze drzwi i w pierwszej kolejności po prostu jakby podszedłem, żeby zajrzeć do tej windy, bo nie wiem, ja chyba jakoś automatycznie odruchowo bałem się, że zanim ja zajrzę do tej windy, żeby wziąć tę paczkę, to on zdąży wejść i zjechać. No nie, no nie zjechałby już na ten widok. No wiem o tym, ale... No teraz to tak można sobie, wiadomo, analizować. Więc tak, wyskoczyło mi jakieś po prostu... Filip z Konopi. Jakieś dziwadło. Jakieś dziwadło. Wyskoczyło mi jakieś totalne dziwadło, bez słowa dzień dobry nawet na początku.

Tak szybko chciałem po prostu zajrzeć i jakby też, nie wiem, może uprzedzić go. O, to paczka jest moja, żeby on się nie martwił, żeby nie zastanawiał się, o co tutaj chodzi, co tutaj robi ta rzecz w tej windzie, gdzie on chce jechać na dół, słuchajcie. Więc ja tak wyskoczyłem, zaglądam do tej windy, on stoi obok mnie, patrzy się na mnie, pyta, czy ja zjeżdżam, a ja mówię, że nie, że czekam na paczkę. Tak, w tej windzie nie było paczki. Nie było paczki w windzie. ponieważ pan kurier najwidoczniej nie zdążył włożyć tej paczki. Nie złapał tej windy, bo ona musiała być gdzieś na innych piętrach. I nasz sąsiad pierwszy ją złapał. Więc ta winda była pusta. Więc pomyślał, że jestem już totalnym wariatem. Ale to w sumie nie jest ważne, bo to już się wydarzyło po miejscu parkingowym.

To prawda. Więc... to już jest mniej istotne. Ja oczywiście w tym całym zakłopotaniu uciekłem do mieszkania i powiedziałam, że więc ja niby chodzę z niego, aby odebrać tę nową paczkę, więc ty wtedy No ja wtedy wyszedłem. Po paczkę. Po paczkę. Do windy. Do windy. No i chwilę później winda zjechała, wjechała i paczka się odnalazła i była cała i zdrowa. Fantastyczna historia, przyznajcie. Fantastyczna historia. No my z tymi kurierami mamy tutaj dosyć sporo przejść. No ale widzicie... Musimy się z nimi dotrzeć. Ja to tak staram się sobie wytłumaczyć. Bo to tak się wydaje, wiesz, to tak się wydaje. O, jaki macie problem, żeby wyjść na klatkę i po prostu wziąć coś z windy. No to nie jest takie hop-siup tak naprawdę, bo po pierwsze, ja muszę się ubrać, tak?

Bo jak wyjdę w samych majtkach, to będzie, że jestem jakiś, nie wiem, walnięty, tak? Jakiś Polak. Ja tutaj reprezentuję cały kraj, tak naprawdę. Więc słuchajcie, nie ma żartów. Po drugie, zawsze oczywiście jest jakiś problem z tą windą, tak? Oczywiście, tak jak tym razem, to nie jest tak, że po prostu wyjdę, otworzę windę, tam jest paczka. Nie, nie. Zawsze jest jakiś problem. Więc to nie jest takie łatwe i ja nadal uważam, że to by było zdecydowanie łatwiejsze, gdyby ten pan kurier po prostu z tą paczką wjechał windą na górę, co nie kosztuje go żadnego wysiłku, wręczył mi ją i później... byśmy mogli się rozdzielić w pokoju. Nie wiem, może kiedyś się to uda. Póki co jest ciężko, okej? No jest, jest. Więc powiedzmy, że to też się udało.

No udało się, spaczka odebrana. Było już tak ledwo, ledwo, ale się udało. Więc przejdziemy teraz do ostatniego etapu naszych ostatnich przygód. Jest taka rzecz, którą trochę trzymałem przed wami w sekrecie. A przede mną? Przed tobą nie. Przed tobą nie da się trzymać nic w sekrecie, chociaż tak naprawdę ty połowy rzeczy nie pamiętasz, więc z drugiej strony... Wszystko jest sekretem. Czy to jest sekretem nadal, jeżeli ci powiedziałem, ale ty nie pamiętasz o tym? Może tak jest. Mamy widok z okiem. Tak, mamy okna, przez okna jest widok. Tak, wiecie o co chodzi. No i tak się składa, że mamy widok na dach niższy. Dach po prostu, który jest niżej ułożony niż nasze piętro.

Nie wiem, powiedzmy ten blok obok nas ma, nie wiem, ze dwa piętra mniej, więc po prostu widzimy ten dach, tak? Wyraźnie widzimy ten dach. Dobrze rozumiemy wszyscy, widzimy ten dach. Bo ja chcę, żeby oni po prostu zrozumieli to. Dobrze. Widzimy dach. Widzicie dach. I ten dach jest w żaden sposób niezagospodarowany. Właściwie na jego środku jest no tak jakby taki daszek studniowy. Mhm. Ja już nieraz o tym opowiadałem, ale jeszcze raz przypomnę, bo może ktoś tutaj jest nowy. Zazwyczaj w takich budynkach mieszkalnych w Barcelonie przynajmniej jest studnia w środku budynku, która nie jest studnią, tylko jest po prostu taką dziurą, gdzie mają mieszkańcy wewnętrzne balkony.

W ramach takiego przepływu powietrza. Domyślam się, że tak jak w Polsce my mamy wywietrzniki, jakieś coś takiego. Nie wiem, czy to jest od tego zależne. Nie wiem, no ale tutaj są takie studnie i po prostu większość mieszkań ma też okienka do tych studni, coś takiego. No i te studnie często są po prostu u góry zadaszone, no żeby, nie wiem, tam nie padał deszcz chociażby. No więc jest ta studnia, no i ogólnie ten dach jest zamieszkały przez gołębie. Tak, tak. To jest miasteczko gołębiowe. Tam gołębie spędzają czas w różnych miejscach o różnych porach dnia, w zależności od tego, jak pada słońce. Gdy akurat pada gdzieś tam w jakimś miejscu cień, to one są ułożone pod murkiem po prostu w cieniu. Czasami, gdy chcą na słońcu leżeć, to są na słońcu.

Są małe gołębie. Tak, też są takie mniejsze, nie jakieś malutkie pisklaki, one już są trochę wyrośnięte, ale są młodsze gołębie, tak ja to zaobserwowałem, bo te małe, młodsze gołębie, one nieraz wyglądają tak jak standardowe gołębie, ale mają takie charakterystyczne zachowanie, wydają takie charakterystyczne głosy, jakby domagając się jedzenia od swoich rodziców, gdy już są wyrośnięte. Ci rodzice im tego jedzenia nie dostarczają, ponieważ one już są duże, już mogą sobie same jedzenie dostarczyć, ale one nadal o to zabiegają, bo wiadomo, że chcą dostać po prostu. Wiecie, no to jest kwestia obserwacji po prostu, gdy w tym tkwicie, to możecie wciągnąć jakieś wnioski i czegoś się dowiedzieć, nauczyć natura, flora i fauna.

Ja w tym nie tkwię za bardzo, ponieważ tak jak siedzimy w pobliżu tego dachu, to siedzimy w ten sposób, że mój małżonek siedzi od strony dachu, a ja siedzę od strony bardziej mieszkania. Więc po prostu mnie omija bardzo dużo zachowań tych gołębi, tylko z nami jest opowieści. Tak, mamy też tarasik, na którym spędzamy dużo czasu i po prostu mamy wyznaczone swoje siedziska. I ja siedzę właśnie przy widoku na ten dach, więc w każdej chwili, gdy tam jestem, a często tam jestem, no to po prostu ten dach widzę. No i obserwujesz go namiętnie, a nie to, że widzisz. Ale słuchajcie, to nie tylko, że one tam przesiadują, właśnie jak jest ten daszek nad tą studnią, to one też tam sobie przesiadują pod tym daszkiem.

Tam obok tego daszku studniowego są od klimatyzacji te takie... Wywietrzniki i te rury, co woda się wydostaje, to tam się też trochę tej wody wydostaje właśnie w okolicach tej studni na tym dachu, więc one tam też mają swój dopływ wodny, swój wodopływ mają, naprawdę, serio, mają swój wodopływ tam i niestety, ale powstał również tam cmentarz. To akurat ja też zauważyłem, bo mi pokazywał i no jest tam cmentarz. Po prostu jest tam cmentarz w słońcu. Ja zaobserwowałem powstanie tego, zainicjowanie tej inicjatywy właściwie cmentarzowej. No bym powiedział, że już z miesiąc temu.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.