Mentionsy Mentionsy
Vingardium Grubiosa
Vingardium Grubiosa

s05e01 „Grubancypacja” w trasie, ot*łość w strzykawce

10.07.2025 ·1 godz 11 min

#GrubancypacjaOnTour wraca do bazy! Gdzie byłyśmy, kiedy nas nie było w eterze i co w tym czasie działo się w świecie grubości i grubancypacji? Donosimy uprzejmie, to znaczy - wracamy z aktualnościami!Z tego odcinka dowiecie się czy i jak świętujemy Światowy Dzień Ot*łości? Zdradzamy, jaki temat zdominował promocję książki i dlaczego wpisuje się w smutny trend społecznej polaryzacji. A także: opowiadamy o tym, jak nasze osoby matronackie przyczyniają się do rozwożenia grubancypacji po Polsce.✨ Jeśli Ci się podobało, już dzisiaj możesz wesprzeć realizację kolejnych odcinków na patronite.pl/vingardiumgrubiosa lub postawić nam ☕na buycoffee.to/vingardiumgrubiosa

Vingardium Grubiosa, czyli Grubancypantki o byciu grubym grubą bez przepraszania. To ciało pozytywny podcast, którego brakowało ci w słuchawkach. Pierwsza polska audycja o grubości i innych wstydach, dzięki której zobaczysz społeczno-polityczny kontekst życia w grubym ciele w zupełnie nowym świetle. Rozmawiają Ula, Natalia, jak się czujesz, się dając do mikrofonu po ośmiu miesiącach nienagrywania? Przede wszystkim miałam w głowie trzy wersje, kiedy ostatni raz nagrywałyśmy. Jedna to była, że w styczniu. To była pierwsza. O, taka optymista. Piękna, fantastyczna. Druga to, że w grudniu, a teraz miałam przed chwilą, że we wrześniu.

Okazuje się, że był to październik zeszłego roku i to było dla nas tak dawno, że z kulisów zdradzę wam, że mało brakowało, a nie nagrywałybyśmy tej rozmowy, bo zapomniałyśmy, że trzeba kliknąć nagraj. Było to strasznie dawno temu, osiem miesięcy. Nie było nas w postaci podcastowej, mimo że ambicje miałyśmy naprawdę wielkie i obiecywałyśmy sobie wiele po nagrywaniu odcinków w ramach promocji książki, no bo to jest to, co się działo w naszym życiu przez ostatnie dobre pół roku. Tak, i faktycznie teraz jak już sobie lepiej to przypominam, ten plan na poprzedni sezon był bogaty, ale nic straconego, bo przełożyłyśmy te super pomysły do tego sezonu i mamy jeszcze wzbogacenia, a przez te ostatnie pół roku i tak działo się bardzo, bardzo dużo, o czym chciałyśmy wam dzisiaj trochę opowiedzieć.

Także czekamy na Biedronki, ale powiedziałyśmy, że tych rzeczy było dużo, że dużo robiłyśmy. Chciałabym powiedzieć, że na bieżąco to łapałyśmy w naszych mediach społecznościowych, ale nie było to wykonalne i też myślę, że taką ważną rzeczą, którą chciałabym powiedzieć jest to, że Przy wszystkim, co robiłyśmy wokół promocji książki, obie byłyśmy zatrudnione na etacie, aktywnie pracowałyśmy jednocześnie, więc wszystko, co wydarzało się w kontekście grubancypacji, robiłyśmy tak naprawdę po godzinach. I ja oczywiście, jak sobie myślę o tym, że miałyśmy takie ambicje, że taki i siaki odcinek o książce, trochę wpadam w taki stan samobliczowania się i poczucia niedowiezienia, ale tłumaczę sobie, że ja nie wiem, kiedy ty chciałabyś to robić kobieto,

Bo trzeba spać i trzeba jeść kiedyś, mieć jakieś życie oprócz pracy. Bo jak zajrzałam w kalendarz nasz, żeby policzyć występy medialne i różne aktywności, które wokół książki się wydarzały, no to tego jest naprawdę strasznie, strasznie dużo. Jest tego ogrom faktycznie, chociaż właśnie Ula tutaj ładnie wylistowała nam, bo mamy taki scenariusz przed oczami trochę tego odcinka, taki road map. Tę listę, którą Ula przygotowała, rozpoczyna siedem wywiadów do prasy i jak to zobaczyła, to powiedziałabym, no nie, niemożliwe, było ich pięćdziesiąt, ale jednak faktycznie trochę inaczej się odczuwa. Tak, to prawda, że inaczej się to odczuwa. To wygląda tak, że każdy wywiad będący rozmową, zresztą nie tylko takie, które są rozmowami online czy takimi osobistymi, oznacza też przechodzenie przez proces autoryzacji, czyli zanim taki wywiad się pokaże, to my go dostajemy jeszcze raz do przeczytania i zweryfikowania, czy nie nagadałyśmy głupot w przypływie jakiejś pomroczności, co ja bardzo cenię, ale to jest też taka dodatkowa praca, stąd może wrażenie, że te wywiady, że ich było dwa razy więcej niż się wydarzyły.

No ale to jest tylko prasa, bo powiedziałaś o siedmiu wywiadach, jeden z nich był wywiadem wideo. Oprócz tego trzy razy byłyśmy w różnych audycjach radiowych, wystąpiłyśmy gościnnie w trzech odcinkach podcastów. Różnych podcastów. Różnych podcastów, które były super spotkaniami i rozmowami, mimo że niektórych się obawiałam, że to nie będzie taka rozmowa, w której, nie wiem, będziemy usłyszane. I zrozumiane, to wszystkie moim zdaniem wypadły naprawdę super. No i też byłyśmy dwa razy w śniadaniówkach. Ja policzyłam w ogóle, to jest mega ciekawe, też potem w kontekście spotkań, jak będziemy mówić o tym, ile razy, gdzie się spotykałyśmy z osobami, to ja policzyłam, że dla mnie ten sezon, ten czas takiej najbardziej intensywnej promocji książki to były 23 podróże pociągiem.

Taka ciekawostka. Sporo, tak. Też miałam w pewnym momencie taką myśl, żeby policzyć właśnie żeby zrobić takie zestawienie liczbowe dlatego, że bardzo zwróciło moją uwagę jak jeździłyśmy, że wszędzie toalety na dworcach są po 4,50 co uważam w ogóle za skandal, że toaleta jest płatna uważam, że państwo powinno ją zapewniać jako taką realizację podstawowej potrzeby ale właśnie wtedy tak pomyślałam, że to 4,50 o, to jest jakaś tutaj liczba do pokazania tych naszych podróży No ale cóż, tak możemy teraz o tym po prostu opowiedzieć. To ja mam z tym związane odkrycie, bo jedna z podróży, które odbywałam w ramach tej naszej trasy promocyjnej, zaczynała się na dworcu, którego do tej pory nie znałam, na stacji Łódź Hojny, gdzie toaleta jest darmowa i czyściutka, więc naprawdę na propsie było to mega zaskoczenie, co faktycznie pokazuje, że w skali tej dostępności do toalet jest kiepsko, jeśli chodzi o kasę.

Natomiast to jest taka praca aktywistyczna faktycznie, bo rzadko kiedy Jest możliwość wynagrodzenia, co rozumiemy też. Absolutnie nie mówimy tego w sensie takim, żeby tutaj kogoś krytykować. Natomiast dzięki temu, że miałyśmy wasze wsparcie, mogłyśmy sobie opłacić czy nocleg, czy przejazd i po prostu dotrzeć w te miejsca. W innym przypadku, nie wiem, pewnie byśmy ograniczyły spotkania czy jakoś finansowały je z własnych budżetów, a nie jesteśmy milionerkami, możecie się domyślać. Przynajmniej ja nie jestem. O nie, Natalia zdemaskowałaś mnie. Więc no naprawdę wielokrotnie rozmawiałyśmy o tym z Ulą między sobą, jak bardzo dużą wdzięczność do Was czujemy.

Tak, ogromną i naprawdę chcemy podkreślić, że te pieniądze, które zainwestowałyście, zainwestowaliście w naszego Patronite'a, to naprawdę była inwestycja w rozwożenie grubancypacji po Polsce, w różne strony. I tak, ja też jestem super wdzięczna i bardzo wam za to dziękuję. No bo po prostu bez tej kasy być może część tych spotkań by się nie wydarzyła. A dzięki temu właśnie, że miałyśmy te środki i mogłyśmy sobie część tych kosztów pokrywać, to faktycznie udało nam się dotrzeć w całkiem sporą moim zdaniem liczbę miejsc, spotkać mnóstwo ciekawych osób, posłuchać waszych historii w naprawdę różnych przestrzeniach i kontekstach. Za co ciężko wyrazić, jak bardzo jestem wdzięczna.

I przyznam, że nie wiem jak ty masz ból, a jak masz iść na taką rozmowę, gdzie wiesz, że twoja opinia będzie bardzo mocno konfrontowana. Ja się dość stresowałam ze względu na to, że jednak Niezależnie od tego, jakie mam doświadczenie zawodowe, jakie mam wykształcenie, co, nazwijmy to, osiągnęłam, czy co mam po prostu do powiedzenia, mam poczucie, że zawsze, jeśli postawimy z drugiej strony tę stronę medyczną, to na starcie jestem przegrana. Tak czuję, że ja muszę po prostu udowodnić, że ten mój głos jest coś warty. Być może to jest jakaś moja percepcja, ale jednak wydaje mi się, że mamy jakieś takie bardzo dużą polaryzację, jeśli chodzi o medycynę, że albo wierzymy jej tak, czy wierzymy jej, nie chodzi mi o niewierzenie medycynie, tylko...

Na szczęście w Europie opierają się na wielu standardach, ale też mają na uwadze swój zysk. Będą nam teraz orkiestrować tą narrację o grubości bardzo mocno? Będą przede wszystkim dlatego, że mają dostęp do mediów na skalę nieporównywalną do grubancypacji czy jakiegokolwiek konkurencyjnego dialogu Który ktokolwiek chciałby podjąć. Myślę sobie, że to w ogóle, to co powiedziałaś o tym, jak postrzegamy medycynę, jest znamienne w ogóle do świata polaryzacji, w którym funkcjonujemy. Że jest albo czarne, albo białe i absolutnie nie ma nic pomiędzy. I jak na to jeszcze się nałoży ten filtr w postaci naszego nabożnego stosunku do przedstawicieli takich zawodów właśnie jak lekarze, prawnicy czy księża, to nagle się okazuje, że tak naprawdę jeżeli zaczynasz podejmować jakąkolwiek dyskusję, no to

Jak to sobie te firmy radzą, w sensie Novo Nordisk i Elilili, dlatego że Novo Nordisk było takim tytanem, że tak powiem, tego rynku leczenia otyłości, tak naprawdę cukrzycy, ale wszyscy wiemy, wszyscy wprost piszemy, o co tam chodzi. Ale już w ostatnich miesiącach właśnie Allilili przewyższyło. A dokładnie było badanie, które porównywało dwa produkty ze Bond, jeśli chodzi o Allilili. Porównywane było z produktem vegowy, może bardziej wam znanym, Novo Nordisku. I okazało się, uwaga tutaj czytam fragment artykułu z Investing.com, w ogóle też znamienne, gdzie to dana jest. Dorośli z otyłością lub nadwagą i co najmniej jednym schorzeniem związanym z wagą, ale bez cukrzycy osiągnęli średnią redukcję wagi o 20,2%.

Tu też jest dosyć ciekawe, wybiegam wprawdzie do marca, ale przy okazji tego, co podałaś, wspominałaś Wegowy, który w marcu pojawił się w polskich aptekach. Do tej pory dostępny był tylko Ozempic, a to jest też dosyć ważne, że ta większa dawka też się pojawiła na polskim rynku. Ale może wrócimy jeszcze pozostając w naszym kalendarium w lutym. Może zostaniemy przy czymś, co jest dalece przyjemniejsze niż dyskusje o analogach GLP-1. Pogadajmy o naszych premierach, których było aż dwie, bo jedna była w Warszawie, jedna była w Łodzi i wspaniale, że nie tylko w Warszawie. To jest mój refren w ogóle całej naszej promocji, jak fajnie, że nie w Warszawie. To jest w ogóle twój refren, Ula, jakby nie ograniczać się.

Tak, bo uważam, że super, jeżeli rzeczy się dzieją w różnych miejscach w Polsce, bo to zwiększa znacząco dostępność dla osób. Także jeżeli myślicie o organizacji jakiejś imprezy, to warto rozważać, nie robienie jej wyłącznie w Warszawie. Ale też gdzie indziej. Zgadzam się. Co nie oznacza, że nie jest fajnie mieć premiery w Warszawie, zwłaszcza, że nasza była w super miejscu, w Domu Kultury Śródmieście, którego znalezienie zajęło dłuższą chwilę, bo okazało się, że dużym wyzwaniem podczas wyboru lokalizacji na naszą warszawską premierę było znalezienie lokalu z jak największą dostępnością. Tak, chociaż muszę tutaj oddać honor wydawnictwu, że wydawnictwo proponowało nam tę lokalizację już na początku, tylko że my czy ja, ja byłam na pewno bardzo podejrzliwa wobec

Tak, tak, to prawda. Byłyśmy uciążliwe, upierdliwe również w kontekście dostępności różnych siedzeń i różnych szerokości siedzeń, bo to oczywiste dla nas, że skoro robimy premierę książki o grubości. To po prostu chcemy mieć miejsca, w których przestrzeń jest tak zaaranżowana, że grube osoby mogą spędzić czas komfortowo, bo w sumie to była taka nasza duża obawa, jak rozmawiałyśmy o tych spotkaniach w ogóle w ramach tej trasy promocyjnej, Czy w ogóle grube osoby będą przychodzić? Czy będziecie chciały, chcieli, drogie osoby, wyjść z chaty, nie tylko nas słuchać, ale też spotykać się z nami twarzą w twarz? Bo bardzo nam na tym zależało, oczywiście, ale wiadomo jak jest, tak?

Poza zaproszeniem nie mamy na to żadnego wpływu. Tak, dokładnie. I też bardzo mi się podobało w tych naszych premierach. Premiera łódzka była dwa dni później, po warszawskiej, w Mediatece Memo. Też mega lokalizacja, też dostępna. Zresztą możecie sobie obejrzeć na Na naszym profilu na Instagramie rolki, które zrobiłyśmy z takim wprowadzeniem i pokazaniem przestrzeni. To jest też swoją drogą bardzo fajna praktyka, dlatego że są też różnego typu trudności, które są niewidoczne. Jak lęki społeczne, jak różne rzeczy związane z neuroróżnorodnością, które sprawiają, że osobom jest trochę trudniej przyjść w nowe miejsce i się tam odnaleźć.

Nie wiem, czy się zgodzisz, ciągnęły przez nasze spotkania, a mianowicie to, czy właśnie era o zempiku, tak powiedzmy umownie, wpłynie na ciało pozytywność i jak? Oraz jak mamy traktować te osoby, te znane osoby, które decydują się na tego typu leczenie. My oczywiście tam już mówiłyśmy wielokrotnie w różnych wywiadach, co tam o tym myślimy i tam też troszeczkę się różnimy chyba tym podejściem. Natomiast to jest dla mnie też bardzo interesujące, jak jednak te przemiany gwiazd Gwiazd w cudzysłowiu wpływają na to, że jak my myślimy o swoich ciałach. Oczywiście to jest tutaj Instytut Danych z Dupy w tym momencie, natomiast ten temat się pojawiał.

Nie na dwóch, nie na trzech spotkaniach więcej tego było. Poza nami dwiema, to taką trzecią niekwestionowaną gwiazdą naszej trasy promocyjnej była Lizo. Która zauważalnie schudła i mam newsa właśnie, konsultowałyśmy się poza anteną, czy się z tym podzielić, bo w czerwcu dosłownie w zeszłym tygodniu albo dwa tygodnie temu w jednym z takich znanych amerykańskich podcastów Lizo przyznała się, że to jednak był ozępiek w grze, chociaż powiedziała, że brała, ale stwierdziła, że to nie dla niej i to jest nadal jej silna wola, że schudła. Co jest poniekąd takim nowym referenem w rozmowie o odchudzaniu, mówienie, że jak na lekach to się nie liczy, schudnięcie w sensie. Tak, nowy bicz na grube osoby.

Nowy bicz chyba na wszystkie osoby, które się odchudzają. Także wiecie, jakby... Jeżeli ktokolwiek miał jakiekolwiek wątpliwości, że kiedykolwiek chodziło o to, jak naprawdę wyglądamy albo o nasze zdrowie, to w ogóle nie. Bo teraz nawet jak schudniesz, czyli teoretycznie w tej opinii publicznej oznacza to, że powinnaś ozdrowieć, no to jeśli zrobiłaś to z wykorzystaniem leków, analogów GLP-1, nie liczy się. Nie liczy się, bo po prostu pod krew i łzy albo nic. Taka tylko mała dygresja a propos tego refrenu i zadawania nam pytań o to, co my na to, kiedy te znane osoby chudną.

Tak, też muszę przyznać, że mimo że nie zajmuje mnie to, co tam bierze czy nie bierze Lizo, to zaciekawiło mnie teraz, bo to jest akurat dla mnie news, że ona powiedziała o tym, bo byłam na etapie, kiedy ona Bardzo mocno się wypierała. W ogóle przebrała się na Halloween chyba za o zębi, czy coś takiego. Tak, tak. Więc była taka bardzo intensywna w tym. Natomiast ciekawi mnie po co się przyznała, w sensie jaką korzyść jej to daje. No, ale cóż ja mogę wiedzieć o umyśle obrzydliwie bogatych ludzi. Jak jesteśmy przy obrzydliwie bogatych ludziach, to przechodząc do marca, jak poznałyśmy datę premiery naszej książki, to sobie żartowałyśmy z Natalią, że chciałybyśmy mieć chociaż dwa miesiące bez wielkich światowych wydarzeń, taki czas na spokojną promocję książki.

Zresztą w ogóle krytyka polityki, szczególnie właśnie w Stanach, jest bardzo często związana z różnymi formami bodyshamingu. Mamy właśnie grubego Jay Devensa, mamy Nekusi, czyli charakterystyczną fałdę naszej Donalda Trumpa, która przypomina cipkę i jakoś tak te kwestie takie cielesne tam są dosyć mocno podbijane i akcentowane w ogóle w kontekście krytyki ich działalności politycznej. I to jest o tyle dla mnie też ciekawe, że w ogóle Jay Devens był grubą osobą przez jakiś czas w swoim życiu i Jego droga do zdrowia w cudzysłowie i sukcesu wjedzie przez szkolenie wojskowe. I to jest też jakaś tam historia, część jego historii opisana w Elegi dla bidogów.

To, że on był takim zapuszczonym hillbilly i poszedł do armii i tam zrobili z niego porządnego człowieka, sprawnego fizycznie i umysłowo. Taki wątek kulturowy chciałam wprowadzić, jeśli chodzi o marzec na świecie w kontekście grubości. Przyznam, że mnie te memy z nim bardzo śmieszą. Szczerze mówiąc, nawet nie odbierałam ich fatfobicznie, co jest ciekawe teraz w kontekście tego, co powiedziałaś. Jego ciało nie było pogrubione, tylko twarz na tych, co ja widziałam i jego głowa wyglądała jak wielkie jajko i jakoś coś ewidentnie jest w moim poczuciu humoru, co było receptywne na coś takiego, mimo że absolutnie

Ojejku. Na takiej płycie Simbola Antyfaszysta, na którym są piosenki, ale też fragmenty wystąpień antyfaszystowskich, jest utwór, w którym pojawiają się słowa Każda antyfaszystka i każdy antyfaszysta ma swoją demonstrację codziennie. Bardzo porusza mnie ten prosty tekst, bo właśnie mówi o tym, że jeśli... Bronisz jakieś wartości, to jest to z tobą codziennie. Nawet jeśli to wyłączasz na ważnym spotkaniu w pracy, w którym nie można, coś tam trzeba przełknąć, czy na spotkaniu rodzinnym, no to jednak masz to w sobie. Często nawet ten moment zastanowienia, reagować, nie reagować, co tu robić. Jak powiedziałaś o tym, że masz ten Światowy Dzień Otyłości, to też sobie o tym pomyślałam.

Chociaż tutaj jest jeszcze ten wątek, że po prostu mamy ten Światowy Dzień Otyłości, bo jesteśmy po prostu grube, więc to nie jest kwestia wewnętrznego monologu. Ale ten Światowy Dzień Otyłości był oczywiście otyłości z gwiazdką. Jak wiecie, jak mówimy tutaj to słowo, to ono jest zawsze ogwiazdkowane w waszej wyobraźni. Odbyła się taka wystawa, O dość takim bezpośrednim tytule Nie oceniaj mnie, to nie moja wina. Hashtag choruje na otyłość. Przygotowana przez Fundację Leczenia Otyłości. I tak krótko o tej wystawie. My o niej z Ulą rozmawiałyśmy na bieżąco w marcu. To były portrety, miny bardzo poważne, nieszczęśliwe osób na zdjęciach.

Kolejny wątek, że te osoby są w czarno-białych zdjęciach, co sugeruje tak jakby już umarły za przeproszeniem. I to się w ogóle wpisuje w taki otyłościowy dyskurs właśnie straszenia nas tymi konsekwencjami zdrowotnymi i tak dalej, żebyśmy się bały i z tego strachu sobie coś tam wstrzyknęły. Tak, ja mam fragment jeszcze do uzupełnienia przed tym wątkiem o wystawie, bo jak o niej mówiłaś, to mi się przypomniało. Ja się zaśmiałam, że mam dzień otyłości każdego dnia, ale ważna info jest takie, że w tym roku ten aktywistyczny świat związany z grubancypacją zaproponował, żeby ten 4 marca w kręgach grubancypacyjnych przemianować na dzień walki z fatfobią, co jest też ważne i wzmacniające.

Przeciskało myślenie o tym, że tyle jest do zrobienia i tyle jest do poprawy i ta przestrzeń, właśnie spotkanie się z osobami, które robią rzeczy, dla mnie była mega budująca i dała mi takie, to był dla mnie taki cenny zasób, odnowiła po prostu mi paliwo do robienia, gadania o grubości, promowania książki czy tam robienia innych rzeczy, które w tym czasie robiłyśmy. Tak jak teraz mówiłaś, to zdałam sobie sprawę, że w naszym scenariuszu nie uwzględniłyśmy wspaniałego spotkania także z grupą Grassi di Riti. Tak, to prawda, to też było świetne. Tak, z włoską grupą, która bada tą intersekcję dostępności do praw reprodukcyjnych dla grubych osób, więc to było też super, bo Deliberation Network, no ogromne pozdrowienia, jeśli słuchacie nas teraz.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.