Update Technologiczny. Koniec Windowsa 10
Pamiętacie nieśmiertelnego Windowsa XP? Wygląda na to, że historia właśnie się powtarza z równie popularnym Windowsem 10. Microsoft kończy jego wsparcie, stawiając miliony użytkowników przed dylematem: co dalej ze sprawnym, ale oficjalnie przestarzałym komputerem? Czy nadal będzie można go używać czy trzeba kupić nowy sprzęt? A może istnieje inne, lepsze wyjście? O tym mówi Kamil Jasek w dzisiejszym Updacie Technologicznym
Istnieją produkty tak dobre i popularne, że stają się problemem dla ich producentów. Doskonałym przykładem jest wszystkim znany i lubiany, wręcz kultowy Windows XP. System, który wyszedł w 2001 roku, był tak udany, że Microsoft podtrzymywał jego wsparcie przez 13 lat. Co więcej, mimo że oficjalnie umarł w 2014 roku, to jeszcze w 2019, czyli 18 lat po premierze otrzymał ostatnią, krytyczną aktualizację bezpieczeństwa. Nawet u schyłku swojego cyfrowego życia w 2014 roku wciąż był zainstalowany na ponad 1 czwartej wszystkich komputerów na świecie. Przez długie lata Microsoft musiał poświęcać zasoby na stary system, mimo że w międzyczasie na rynku pojawiły się nowe wersje.
Windows Vista, 7, 8, a nawet 10. I wygląda na to, że właśnie z dziesiątką historia się powtarza. To kolejny system, który użytkownicy po prostu polubili. Tym bardziej, że można było na niego łatwo i darmowo przejść ze starych wersji. Mimo, że jego premiera miała miejsce w lipcu 2015 roku, to według danych serwisu StatCounter, równo 10 lat po premierze, w lipcu 2025 roku wciąż był to najpopularniejszy Windows w Polsce. Nowszy produkt, czyli Windows 11, znalazł się na drugim miejscu. Dlatego firma podjęła decyzję ostateczną. Zdecydowała o zakończeniu wsparcia dla Windowsa 10 po 14 października 2025 roku. Oznacza to, że system nie otrzyma już aktualizacji, co wpłynie na jego użyteczność i bezpieczeństwo.
Czy to znaczy, że nasz komputer zaraz po tej dacie przestanie działać lub zostanie celem zmasowanego ataku hakerów? Nie do końca, ale czas zacząć się przygotowywać do zmian. Brak wsparcia oznacza, że jeśli w systemie pojawią się nowe błędy, Microsoft już ich nie naprawi. Co ważniejsze, nie będzie też łatał nowo odkrytych luk w zabezpieczeniach. To trochę tak, jakbyśmy zostawili na stałe otwarte drzwi do domu. Przez jakiś czas może nikt nie wejdzie, ale ryzyko rośnie z każdym dniem. Równocześnie zewnętrzni producenci oprogramowania zaczną kończyć wsparcie dla tego systemu. Nowe wersje popularnych programów, sterowników czy gier nie będą już oficjalnie wspierać Windowsa 10. Początkowo pewnie będą działać, bo Windows słynie z kompatybilności wstecznej, ale z czasem mogą stać się niestabilne lub w ogóle odmówią instalacji.
Największym problemem będzie jednak przeglądarka internetowa. Gdy za kilka lat Google czy Mozilla wypuszczą wersję Chroma lub Firefoxa, która nie zadziała na dziesiątce, korzystanie z internetu stanie się nie tylko niewygodne, ale i niebezpieczne. Podobnie będzie z nowym sprzętem. Producenci nie będą już tworzyć sterowników dla starego systemu, więc rozbudowa komputera będzie praktycznie niemożliwa. I tu właśnie pojawia się problem, bo choć aktualizacja do Windows 11 jest darmowa, to nie można jej wykonać na każdym komputerze. Microsoft powołując się na względy bezpieczeństwa w nowym systemie podniósł wymagania sprzętowe. Oficjalnie jedenastkę można zainstalować na komputerze, który posiada co najmniej 4 GB RAMu, dwurdzeniowy procesor i co najważniejsze moduł TPM w wersji 2.0.
ale wyłącznie w państwach Unii Europejskiej. Użytkownicy z innych państw za taką prolongatę będą musieli zapłacić. To jednak tylko przedłużanie agonii. Czy to oznacza, że po tym okresie trzeba będzie wyrzucić sprawny komputer? Wiele osób ma przecież maszyny nawet sprzed 2018 roku, które do pracy biurowej, przeglądania internetu czy starszych gier wciąż w zupełności wystarczają. Jak wspomniałem, komputer z Windows 10 będzie działał, ale trzeba mieć świadomość rosnących ograniczeń ryzyka. Na szczęście jest też inna, ciekawsza alternatywa. Windows, choć najpopularniejszy, nie jest jedynym systemem operacyjnym na świecie. Starszy komputer może dostać drugie życie po instalacji Linuxa. Ten darmowy system słynie z wydajności, bezpieczeństwa i długiego wsparcia.
Dawno minęły czasy, gdy był to system tylko dla informatyków. Dziś istnieją wersje takie jak Linux Mint, które wyglądem i obsługą bardzo przypominają starego, dobrego Windowsa, co znacznie ułatwia przesiadkę. Ograniczeniem może być dostępność specjalistycznego oprogramowania, ale i tu jest coraz lepiej. A dzięki takim platformom jak Steam, na Linuxie z powodzeniem można też grać w tysiące gier. Co najlepsze, nie trzeba od razu decydować się na rewolucję. Taki system można zainstalować obok Windowsa. Dzięki temu na starym systemie możemy trzymać gry i programy działające offline, a na bezpiecznym i aktualnym Linuxie przeglądać internet, robić zakupy i korzystać z bankowości. Nic nie jest wieczne, a każdy produkt ma swoją ograniczoną żywotność.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.