#20 - Jak było w tym 2025? Muzyczne podsumowanie - część I
Podsumowujemy 2025 rok w muzyce. Na pierwszy ogień idą nasze przemyślenia, odkrycia i rozczarowania, a także kilka najważniejszych płyt.
Wow, ja chyba nie. Ja chyba wręcz przeciwnie. W sensie mi tak zleciał, ale nie wiem, może po prostu dobrze pamiętam jakby początek tego roku i przez to mi się tak wydaje. No dużo się działo, to na pewno. Tak, dużo się działo, ale też dużo takich fajnych rzeczy. Mam wrażenie, że ten rok był mocno rozwojowy dla mnie muzycznie. Super. Może chcesz się cieszyć? No tak. Wydaje mi się, że takim najważniejszym punktem to było uczestniczenie w Unsound Lab. To jest taka szkoła wakacyjna festiwalu Unsound. I to jest chyba dopiero druga edycja tego wydarzenia.
Jest to w teorii dla osób, które pracują w branży muzycznej, które jakieś tam stawiają swoje pierwsze kroki w tej branży. I co ciekawe, ten skul jest dla osób z całego świata. Połowa miejsc jest dla osób z Polski, reszta dla ludzi z całego świata i rzeczywiście było tam totalnie międzynarodowe towarzystwo. Byli, wiesz, ludzie, no nawet ktoś był z Australii, właśnie, nie wiem, z Grecji, ze Stanów oczywiście, no tak naprawdę z każdego miejsca na świecie, więc samo to, zderzenie się, wiesz, z ludźmi... którzy też kochają muzykę i też w niej działają, ale jednak w zupełnie innych warunkach i w zupełnie innym środowisku.
Może próbuję dalej być. Mimo wszystko chyba dalej jest, mam takie wrażenie. No nie tak jak wiadomo w złotych czasach, ale dalej działa i chyba dalej ludzie się liczą z ocenami, które tam są wystawiane. No właśnie, no to tak. I temat dotyczył krytyki muzycznej i tego, czy ona w ogóle ma sens w tych czasach. I szczerze mówiąc, tak jak sceptycznie podchodziłam do tego, to po zakończeniu tego warsztatu naprawdę poczułam, że kurczę, jednak to ma sens, wiesz, jest w tym coś. Byłam bardzo zainspirowana i stwierdziłam, ale będę pisać recenzji po tym. Nie napisałam ani jednej do tej pory, ale jeszcze mam trochę czasu. Ale tak, to było bardzo inspirujące.
Były warsztaty też takie rozwojowe, gdzie wspólnie słuchaliśmy muzyki, każdy miał przynieść jakiś najważniejszy utwór ze swojego życia i wszyscy go wspólnie słuchali i potem każdy o nim opowiadał. Naprawdę bardzo otwierające to było i bardzo się cieszę, że udało mi się tam zakwalifikować, chociaż po tych czterech dniach wszyscy byli totalnie wykończeni, bo to, wiesz, naprawdę było tak, że pobudka od dziewiątej rano, czy tam dziesiątej, do wieczora, po prostu mega intensywne te spotkania i warsztaty. Ale no, było totalnie warto. I to wszystko się działo w Sokołowsku, więc oczywiście w pięknym miejscu.
Na tyle, że wiem, jaką on ma formułę, wiem, co tam się dzieje, natomiast nie znam żadnych szczegółów, więc chętnie posłucham. Jakby co, to odsyłam do mojego wywiadu na Undertone. Oczywiście, wiadomo. Właśnie z Bethany, która też właśnie prowadziła ten wykład na Unsound Lab. Więc tak, w dużym skrócie. Leges Who nie ma headlinerów. Wszyscy artyści są tam traktowani równo, ale to nie tylko chodzi o wielkość fontu na plakacie, ale też np. o płatności. Wszyscy artyści dostają praktycznie tyle samo pieniędzy, co jest szokujące dla każdego człowieka, który gdzieś tam liznął w festiwalu.
Jednym ze znaków zapytania chyba rok temu była Bjork z DJ Setem. Tak. W tym roku jednym z najciekawszych właśnie takich slotów niespodzianek, no to był zespół Gilabend. To wspominałaś o tym na naszej grupce, ale no tak, to jest ciekawe. A czy to był taki normalny koncert? Normalny, tak. I w ogóle wszystkie te zespoły grały na głównej scenie, więc no akurat na Gilabend była pełna sala. Muszę przyznać, że bardzo się cieszyłam, że poszłam na ten koncert, bo zastanawiałam się czy iść, bo jakby konkurencja była naprawdę duża. ale mega się cieszę. I wiesz, to jest takie podejście, wiadomo, że ten festiwal już wiele lat istnieje, oni w przyszłym roku chyba będą dwudziestolecie albo dwudziestopięciolecie obchodzić, więc oni też już sobie mogą trochę na to pozwolić, jakby przez lata pracowali na to.
No ale mimo wszystko jest to naprawdę inspirujące i bardzo ciekawe. Też jakby ideą tego radykalnego programowania jest to, żeby dawać tyle samo miejsca zespołom anglojęzycznym, przepraszam, tyle samo miejsca właśnie zespołom nie anglojęzycznym, co anglojęzycznym i ogólnie zespołom z innych krajów niż tylko USA czy UK, bo jak wiemy, no na większości festiwali tak to wygląda, że dominują te kapele. I naprawdę to widać i czuć i to jest super. Chociaż Michał Wieczorek zwrócił uwagę na to, że jednak Europa Wschodnia jest wciąż traktowana po macoszemu
No ale tutaj też można powiedzieć, że z jednej strony, no tak, ale my wciąż jesteśmy białymi ludźmi, którzy są bardziej uprzywilejowani, prawda? Ale rzeczywiście w tym roku jedyną reprezentantką Europy Wschodniej była nasza... Nasza Polska, Hania Rani. W ogóle zajebisty koncert. Więc tak, no rzeczywiście, to jest też ciekawy temat. Myślę, że jednak ta Europa Wschodnia wciąż nie jest brana jakoś pod uwagę bardzo. Też często o tym rozmawiam z różnymi bukerami, chociażby z Holandii i tak dalej. W sensie taką przykładową osobą jest Kroon, który prowadzi You Got Futurism i jest jakby bookerem wielu mega fajnych zespołów na całą Europę, ale też jest zajrany w ogóle Europą Wschodnią i bardzo ją promuje na Zachodzie.
No i problem jest według niego taki, że no też dużo tych zespołów jakby z naszej, z naszych kręgów tutaj właśnie wschodnioeuropejskich też za bardzo stara się udawać te szczególnie angielskie więc jakby sami chyba jesteśmy trochę sobie winni, że jakby, wiesz, jak masz zespół holenderski, to trochę słuchaj, czy nawet jak gra po angielsku, to trochę słuchaj, że to jest zespół holenderski, oni mają tam coś takiego swojego, co ich wyróżnia, nie wiem, myślę, że w wielu dużych krajach w Europie da się coś takiego zauważyć, a u nas jest trochę od twórstwa, ale to jest jedna rzecz, a druga rzecz jest taka, że jest też dużo mega ciekawych zespołów, które w ogóle się na takie festiwale nie zgłaszają.
Nie wiem, czy tam się trzeba zgłosić, czy... Podejrzewam, że można się zgłosić. Na pewno oni, wydaje mi się, że większość rzeczy to oni wyszukują, ale też wydaje mi się, że można się zgłosić. W ogóle tutaj też chciałam poruszyć temat w ogóle podejścia festiwali zagranicznych, bo też jest któryś raz, kiedy ja po prostu piszę do jakiegoś festiwalu za granicą i mówię im, siemanko, jestem dziennikarką z Polski, mam takiego bloga, sobie piszę o tej muzyce, i w ogóle fajnie by było móc do was przyjechać i poznać właśnie trochę więcej tej muzyki, bla, bla, bla. I wiesz, po prostu oni mi odpisują, mówiąc, że w ogóle super robota, zapraszamy w ogóle, jakby witaj.
I to jest, no wiesz, trochę człowiekowi się przykro robi, gdzie w Polsce w ogóle tak się nie traktuje mniejszych mediów. To jest zasięgi, podawaj i tak dalej, nie? Albo numer legitymacji cennikarskiej. Tak. Ja chyba o tym powiem dwa słowa, jak będziemy mówili o rozczarowaniu roku. Przepraszam za szybko o rozczarowanie. Typowo po polsku, już od razu. Ale tak, generalnie ten stan mediów muzycznych i jakby całej tej branży muzycznej jest w Polsce fatalny ostatnio. Dobra, to zaraz do tego wrócimy.
Ale rzeczywiście, wiesz, to było bardzo miłe, że jednak dostałam taki, a nie inny feedback i właśnie mogłam uczestniczyć w tym roku w tym festiwalu po raz pierwszy. No i powiem Ci, że dawno nie uczestniczyłam tak intensywnie w festiwalu. Serio, przypomniały mi się czasy pierwszych offów. gdzie w ogóle wiesz, nie znałeś połowy line upu, ale po prostu biegałeś wywieszonym językiem pomiędzy scenami i chłonęło się tą muzykę i po prostu było się totalnie tym zachwyconym, zachwycony i naprawdę czułam to w tym roku i dawno tego nie czułam. Szczerze mówiąc, myślałam, że już w ogóle jestem, że już to minęło, jakby że się nie da tak czuć w tym wieku czy z takim doświadczeniem, a jednak, jednak da się, więc to było super.
No to świetnie. Też się cieszę. No właśnie, bo tutaj widzę, że zapisałaś sobie w podsumowaniu tego roku Leges Hu i Jansson Lab, no ale też twoją pracę przy koncertach. Tak, ten rok też był chyba bardzo intensywny, jeżeli chodzi po prostu o mój rozwój zawodowy i zaczęłam bardzo dużo, w sumie tak historia zatoczyła koło, bo kiedyś robiłam koncerty i przestałam je robić głównie ze stresu. I martwieniem się, czy się zepnie, czy będzie z bramki, czy w ogóle będzie cokolwiek z tego, będzie można oddać zespołowi, bla, bla.
I jednak plus robienia rzeczy w kulturze jest taki, że jednak ten budżet jest, jest jaki jest, ale jest. I udało mi się rozwinąć kilka cykli muzycznych pod szyldem Żoliborskiego Domu Kultury. Jednym z nich jest wydźwięk, drugim z nich... Są koncerty na bazarku pod Halą Marymącką. To jest chyba mój ulubiony cykl, no bo wynajęliśmy po prostu pawilon na bazarze. Pawilon po sklepie obuwniczym, gdzie na szybach jeszcze są naklejki i tam fleki i tak dalej, buty. I ci artyści grają w środku pawilonu, a publiczność stoi na zewnątrz. I zazwyczaj na tych koncertach potrafiło być po 50 osób, 60 w porywach, ale na jednym koncercie było prawie 300 osób i byliśmy wszyscy przerażeni.
No, zawieszony tam. Tak, w tym szybie. I właśnie tak to pamiętałam i widziałam trochę tych ludzi na tych schodach i myślę sobie, super, będzie pasowało do tego pawilonu. No i jakby przerosło to nasze najśmieszne oczekiwania. Ale tak, to było super i naprawdę cieszę się, że mogę zapraszać... tego typu zespoły do domów kultury, bo wydaje mi się, że np. coś takie jak Królówczana Smuga niekoniecznie w każdym domu kultury mógłby zagrać. I miło widzieć, że ludzie przychodzą na te koncerty muzyki niezależnej, bo jednak robienie koncertów w domu kultury rządzi się zupełnie innymi prawami i też ma jakby inny klimat.
Ale to jest mega satysfakcjonujące, jak ludzie przychodzą na koncerty, które robisz. Zrobiłam też super cykl ambientowe leżanki, gdzie przez trzy miesiące wakacyjne i wrzesień w parku co drugi tydzień właśnie różni producenci polscy puszczali ambienty. Albo grali ambienty. I to też było bardzo fajne, bo naprawdę ludzie już po pewnym czasie przychodzili z własnymi kocykami, podusiami, jakby przygotowani na te trzy godziny ambientów. I... Boże, dawno się tak nie chwaliłam swoimi rzeczami. To już kończę, ale tylko dodam, że po jednym z tych ambientów, jak już składaliśmy leżaki, jakaś parka tam wstaje i ten chłopak mówi do dziewczyny, no i to są kurwa dobrze wydane pieniądze podatników.
Także chyba nic milszego nie można usłyszeć. Nie no, tak, tak. W ogóle chyba najwyższy poziom jakby komplementu, że jak już ktoś sobie podatki tym usprawiedliwił, to super, szczególnie w Polsce. Tak. No więc świetnie. Nie no, to faktycznie dobry rok. Dobry rok u Ciebie. Bardzo intensywny. U mnie mniej. U mnie wręcz właśnie taki... Odpoczynkowy. No, trochę to było wymuszone, ale tak, jakby finalnie tego potrzebowałem, no jakby najmniej aktywny rok od lat pod kątem, czy to... organizowania czegokolwiek, czy grania.
Nie wiem, chyba zagrałem jeden koncert w tym roku. Wow. Na Next Feście. Mogę się mylić, może, może, ale to nie wiem, może za dwa. I nawet tak teraz zrobiliśmy Peloton Fest, to był pierwszy, na którym nie grałem, natomiast... Też o tym myślałam w ogóle, jak byłam, że w ogóle gdzie, gdzie, gdzie, gdzie ty byłeś? Ciekawe w ogóle, że do mnie właśnie jak zabrakło tych moich koncertów, to zaczęli do mnie podbijać ludzie i właśnie mi mówić, że brakuje im tego, żebym ja gdzieś grał, więc to jest bardzo miłe. Ale no to się zmieni niedługo, myślę. W sensie już jakieś tam ruchy są robione, więc fajnie. No ale tak, właśnie potrzebowałem tego czasu.
który z kolei przeznaczyłem na to, żeby gdzieś tam z tą muzyką się znowu polubić i pojeździłem sobie troszkę po koncertach różnych i po festiwalach w Europie. No, na super festiwale pojechałeś. Więc bardzo mnie to cieszy. No właśnie były tak szczególnie dwa takie, które cały czas wspominam, to jest Outbreak. Co prawda nie ten oryginalny, nie ten w Manchesterze dwudniowy, który jest słynny z tego, że to najbardziej punkowy festiwal, gdzie po prostu crowdsurfing jest non stop i tak dalej. To była edycja londyńska, ona była w parku, była raczej po prostu takim jakby dniem tego Outbreak'a w ramach trochę innego festiwalu, takim showcase'em nazwijmy to Outbreak, ale...
Też było świetnie i chyba ten pomysł się przyjął, bo to była pierwsza taka edycja i w przyszłym roku to będzie. W ogóle ciekawostka, bo drugi festiwal, na którym byłem to był All Points East i to było w tym samym miejscu. I akurat te dwa festiwale się łączą w przyszłym roku i będzie All Points East x Outbreak i będą miały wspólny dzień. Specjalnie dla ciebie, żebyś dwa razy nie musiał jeździć. Dokładnie. Aczkolwiek na razie tam zagłoszonych zespołów to jest Deftones, Idols, Amelan The Sniffers, więc super, ale to wszystko jakby jest do zobaczenia w Polsce. A jednak pojechałem tam na konkretne nazwy. No i to były moje pierwsze dwa brytyjskie festiwale w życiu i jestem zachwycony. Wiadomo, nie jest to Glastonbury i dobrze, że nie jest, bo tam akurat z tego co wiem
to raczej muzyka nie jest taka ważna, a tutaj naprawdę to było takie święto muzyki i można było zobaczyć niesamowite zespoły, które zdawałoby się nie przyjeżdżają do Polski, jak się okazuje w przyszłym roku przyjeżdżają, bo na Outbreak pojechałem szczególnie na Sunnydale Real Estate, które jest ogłoszone na ofier już w przyszłym roku. No ale tak, jakby zobaczyłem troszkę inne podejście do festiwali niż w Polsce, troszkę takie bardziej powiedzmy, chyba takie jakie powinno być, takie OG nazwijmy to, że faktycznie ludzie tam się tą muzyką jarają, no na ofie też się jarają, ale no jednak. Jesteś w Wielkiej Brytanii na koncercie amerykańskich czy brytyjskich zespołów, gdzie nagle 50 tysięcy ludzi śpiewa wszystkie piosenki.
To jest niesamowite. Bardzo mi to przywróciło w tym roku wiarę w muzykę i myślę, że efekty tego zobaczymy w przyszłym. Tyle. Ja nie mam tutaj czym się chwalić. Ale bo powiedziałeś, że coś o zespołach. Będzie jakiś nowy zespół? Tak. Twój? Ale taki nowy? Nowy, nowy. Nowy, nowy. Nic nie wraca. Tych nowych zespołów to jest kilka tak naprawdę. Więc zobaczymy. Biedny Niezal. Czy Niezal to udźwignie? Nie sądzę. Nie sądzę, ale ja się cieszę, że to tak wygląda. Generalnie przestawiłem się na tryb Fabryka Muzyki po prostu i ile z tego zespołów będzie, to będzie.
No zobaczymy. To czekamy. Tak, tak, tak. No dobra, jesteśmy jakby po krótkim wstępie u nas. My jakby to nasze podsumowanie roku podzieliliśmy oczywiście na kategorie. Będziemy też mówili o płytach roku, ale wymyśliliśmy sobie, że te płyty będziemy wplatać pomiędzy, bo no kto by chciał słuchać o płytach w 2025 roku? Kto by chciał w podcaście muzycznym słuchać o płytach? Więc dobra, dawaj jedną płytę roku. Znaczy nie wiem, czy najlepszą, ale jedną z twojej listy. Tak, ja w ogóle, to dobrze, że mówisz, że nie najlepszą, bo niby mam listę, ale tak naprawdę ciężko mi powiedzieć, czy pierwsze miejsce jest tym pierwszym miejscem. Bardzo chaotycznie słuchałam muzyki w tym roku.
Więc po prostu pomyślałam sobie, że coś niesamowitego i muszę więcej poczytać o tym zespole. I okazało się, że to jest w ogóle supergrupa. Pamiętasz określenie supergrupa? Wiesz co, od kiedy jestem na scenie muzycznej, to każdy jest supergrupą. Ale tak, pamiętam. To jest w ogóle, to musi wrócić. Musimy, to nasza odpowiedzialność, żeby supergrupy jakby wróciły do słownika. No i w każdym razie Pain Magazine to jest supergrupa złożona z członków zespołu Birds in Row. I takim, i jest tam też taki elektroniczny duet Malestorm i, och Boże, to są takie trudne nazwy do wypowiedzenia, i Luisa...
Czyli to wszystko jest jakieś francuskie. Yes. Oui. Tak. Jest to naprawdę świetny album. Jest mi bardzo przykro, że po prostu on gdzieś tam w ogóle poza moim radarem był i mam wrażenie poza radarem większości ludzi, gdzieś tam z naszej banieczki. Więc jeżeli macie możliwość, macie ochotę, to naprawdę polecam nadrobić. Pain Magazine, Violent God. Super. To u mnie na pierwszy strzał idzie też niekoniecznie najlepsza z tych wszystkich płyt, ale jest na liście zespół Water From Your Eyes i płyta It's A Beautiful Place. Swoją drogą, jeszcze krótka dygresja.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Podsumowujemy 2025 rok w muzyce. Na pierwszy ogień idą nasze przemyślenia, odkrycia i rozczarowania, a także kilka najważniejszych płyt.