Espresso US - Trump oskarża Chiny o ingerencję w wybory w USA
Donald Trump oskarżył Chiny o ingerencję w amerykańskie wybory prezydenckie w 2020 roku. Stwierdził, że Pekin wykradł informacje o 220 mln wyborców. Prezydent USA w specjalnym 25-minutowym wystąpieniu nazwał to największym naruszeniem bezpieczeństwa danych wyborczych w historii. Powołał się na dokumenty, które zostały zaraz potem ujawnione. Nie są one zupełnie jednoznaczne. W jednym z nich napisano, że trudno jest manipulować systemem liczenia głosów na skalę, która miałaby znaczenie dla wyniku. W innym, odnoszącym się do kampanii Joe Bidena, stwierdzono, że w tamtym czasie Chiny nie zamierzały wpływać na proces wyborczy, choć nie zostało to wykluczone w przyszłości. W odtajnionym wcześniej raporcie amerykańskiej Wspólnoty wywiadowczej z 2021 roku stwierdzono, że nie ma przesłanek wskazujących na próby technicznej ingerencji w wybory prezydenckie, w tym w rejestrację wyborców, proces oddawania i liczenia głosów czy prezentowania wyników. Napisano jednak także, że Chiny od co najmniej 2008 roku starały się pozyskać dane na temat wyborców, opinii publicznej, kandydatów i wysoko postawionych urzędników. Prawdopodobnym celem była chęć przewidzenia wyników wyborów. Źródła Reutersa przekazały, że informacje te nie są poufne – regularnie kupują je np. doradcy polityczni. Gdy raport był przygotowywany, na czele wspólnoty stał mianowany przez Trumpa John Ratcliffe, obecnie dyrektor CIA. Trump w czwartkowym wystąpieniu oskarżył amerykańskie agencje wywiadowcze o ukrywanie informacji o chińskiej ingerencji w wybory. Prezydent stara się przeforsować w Kongresie tzw. SAVE America Act – ustawę, która wprowadza m.in. ściślejsze wymogi dotyczące identyfikacji osób uprawnionych do głosowania. Została ona już przyjęta w Izbie Reprezentantów. W Senacie republikanom brakuje kilku głosów do wymaganych 60. Wystąpienie Trumpa naraża na szwank relacje amerykańsko-chińskie. Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Chin Lin Jian nazwał twierdzenia prezydenta „złośliwymi oszczerstwami” i ocenił, że zostały „całkowicie zmyślone”. W zeszłym roku w październiku zawarte zostało nieformalne zawieszenie broni po spotkaniu przywódców w Korei Południowej. Obie strony obniżyły znacząco wzajemne stawki celne, a Pekin złagodził obostrzenia na eksport krytycznych minerałów. W maju Trump i przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping spotkali się w Pekinie. Rozmowy przebiegły w dobrej atmosferze, choć Xi naciskał, by Stany Zjednoczone nie mieszały się w sprawy Tajwanu. Tłumaczy Rafał Michalski, amerykanista i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
Donald Trump oskarża Chiny o ingerencję w wyborach prezydenckie w 2020 roku, podkreślając konflikt z agencjami wywiadowczymi USA.
Podsumowanie dokumentów wywiadowczych i analiza oskarżeń Trumpa o ukrywanie informacji oraz oskarżenia o ingerencję w wyborach.
Komentarze do spraw relacji między USA, Chinami i Rosją, w tym sytuacja w Ukraińce i rozmowy Trumpa z Xi Jinpingem.
Komentarze do sytuacji w Wielkiej Brytanii i zakończenie podcastu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Donald Trump oskarżył Chiny o ingerencję w amerykańskie wybory prezydenckie w 2020 roku. Stwierdził, że Pekin wykradł informacje o 220 mln wyborców. Prezydent USA w specjalnym 25-minutowym wystąpieniu nazwał to największym naruszeniem bezpieczeństwa danych wyborczych w historii. Powołał się na dokumenty, które zostały zaraz potem ujawnione. Nie są one zupełnie jednoznaczne.
W jednym z nich napisano, że trudno jest manipulować systemem liczenia głosów na skalę, która miałaby znaczenie dla wyniku. W innym, odnoszącym się do kampanii Joe Bidena, stwierdzono, że w tamtym czasie Chiny nie zamierzały wpływać na proces wyborczy, choć nie zostało to wykluczone w przyszłości.
W odtajnionym wcześniej raporcie amerykańskiej Wspólnoty wywiadowczej z 2021 roku stwierdzono, że nie ma przesłanek wskazujących na próby technicznej ingerencji w wybory prezydenckie, w tym w rejestrację wyborców, proces oddawania i liczenia głosów czy prezentowania wyników.
Napisano jednak także, że Chiny od co najmniej 2008 roku starały się pozyskać dane na temat wyborców, opinii publicznej, kandydatów i wysoko postawionych urzędników. Prawdopodobnym celem była chęć przewidzenia wyników wyborów.
Źródła Reutersa przekazały, że informacje te nie są poufne – regularnie kupują je np. doradcy polityczni. Gdy raport był przygotowywany, na czele wspólnoty stał mianowany przez Trumpa John Ratcliffe, obecnie dyrektor CIA.
Trump w czwartkowym wystąpieniu oskarżył amerykańskie agencje wywiadowcze o ukrywanie informacji o chińskiej ingerencji w wybory.
Prezydent stara się przeforsować w Kongresie tzw. SAVE America Act – ustawę, która wprowadza m.in. ściślejsze wymogi dotyczące identyfikacji osób uprawnionych do głosowania. Została ona już przyjęta w Izbie Reprezentantów. W Senacie republikanom brakuje kilku głosów do wymaganych 60.
Wystąpienie Trumpa naraża na szwank relacje amerykańsko-chińskie. Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Chin Lin Jian nazwał twierdzenia prezydenta „złośliwymi oszczerstwami” i ocenił, że zostały „całkowicie zmyślone”.
W zeszłym roku w październiku zawarte zostało nieformalne zawieszenie broni po spotkaniu przywódców w Korei Południowej. Obie strony obniżyły znacząco wzajemne stawki celne, a Pekin złagodził obostrzenia na eksport krytycznych minerałów.
W maju Trump i przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping spotkali się w Pekinie. Rozmowy przebiegły w dobrej atmosferze, choć Xi naciskał, by Stany Zjednoczone nie mieszały się w sprawy Tajwanu.
Tłumaczy Rafał Michalski, amerykanista i współpracownik Układu Sił.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.