Mentionsy Mentionsy
Tutorial
Tutorial

Echoes of the End

23.08.2025 ·30 min 13 s

Echoes of the End Gra dostępna na: PlayStation 5, Xbox Series X/S, Microsoft Windows.

Sobota, minęła godzina 16, startuje tutorial. Dzień dobry. Dzień dobry. Jest pan Kuba. Jest pan Kamil. I po raz kolejny o nowościach będziemy rozmawiać. O nowościach? O czym tym razem? Echo of the Echoes, a nawet, bo to dwa są, albo i więcej ich jest. Echoes nawet, zaraz mnie puryści angielskojęzyczni będą tu poprawiać, że echa w sensie. Czyli Echoes of the Endy. Okej. Echa końca. Przeszłości może końca. No nie wiem. Chyba jest nawet jakaś polska nazwa na to, ale... Któż by sprawdzał, drodzy państwo? Któż? No my powinniśmy. Ale jak szukacie, to Echoes of the End tak wystarczy sprawdzić.

Myrkur Games. Który jest odpowiedzialny właśnie za Icos of the End. To tak w ramach ciekawostki. Ja mam problem, panie Kubo. Jaki masz problem? Bo traktuję tę grę w dwóch różnych kategoriach. Niestety. Albo stety. Po pierwsze jako gracz, ale po drugie jako recenzent. I mam pewien problem, bo ten dualizm przy tej grze trochę mi się gryzie. I chciałbym w tej grze wystawić dwie noty. Jedną graczową, taką fan gier komputerowych, a drugą ja recenzent. Okej. Czego staram się raczej nie robić, bo raczej staram się podchodzić do tej gry z perspektywy ja gracz. Ale wydaje mi się, że... To sami są wyjątki. Że tu trzeba zrobić wyjątek i przy tym konkretnym tytule opowiedzieć jasno i klarownie, że no ja niestety muszę się nad tą grą również pochylić nieco recenzencko, bo byłoby to nieuczciwe, gdybym opowiedział tylko o niej jako...

To od której ja perspektywy, panie Kubo, powinienem zacząć? No powiedziałeś, że zaczniesz od gracza. Od gracza. Tak właśnie zrobię. Więc, skoro mamy islandzkie studio, to jak się możesz domyślać, gra będzie nas przenosić w rejony bardzo zbliżone do rejonów islandzkich. Wyspa, mało ludzi. Nie ma co kombinować. Jak coś jest dobre i ma zadziałać, to niech działa. Oni też żyją, wiedzą jak to wygląda. Oczywiście klimat gry jest inspirowany Islandią. Aczkolwiek ma on w ogóle taki vibe skandynawski. No bo jednak chyba Islandia jest zaliczana do Skandynawii. Flagę mają podobną. Kultura też taka. Kultura, dokładnie. Więc czuć tam vibe Ragnaroku.

Obdarowana przez bogów. I myślisz, że odkryjemy to. Odkryjemy. Odkryjemy, skąd łona ma tę moc. No, a jak ma tę moc, to tą mocą może... Coś zrobić z tym. Władać. Kuba nie grał, a już wszystko wie. Już wiem. Nie jest to trudne. No i jako gracz, z tej perspektywy graczowej, muszę powiedzieć, że no super. Jestem tu w vibe'ie nordyckim. Z jednej strony Ragnarok i legendy i mam miecz. I mieczem mam. Ale z drugiej strony mam moce, proszę pana. Tu mam jakąś rękę taką magiczną. Tu mogę coś popchnąć, odepchnąć, przyciągnąć, coś zrobić tą mocą moją, magiczną. Walnąć o ziemię takim przeciwnikiem, albo przeciwnikiem o przeciwnika, albo go zrzucić ze skały.

Nie trzeba. Niewiele to w waszym życiu zmieni, jak w Echoes of the End nie zagracie. Ale, gdybyście lubili taki właśnie vibe tej nordyckości, chcieli sobie trochę pobiegać, totalnie na luzaku. To nie jest taka gra na spinę, że uuuu, przeszedłeś Echoes of the End, bo ja przyszedłem i w ogóle... Nikomu to nie zrobi, jak powiecie, że to przyszliście. Ale jest to całkiem dobry zabijacz czasu growego. Jak nie macie w co grać, Ickles of the End naprawdę warto sprawdzić. To była recenzja z perspektywy gracza. Zaraz przejdziemy do gry z perspektywy recenzenta. O i tu będą latały kartki papieru, drodzy państwo. Zaraz wracamy. Premiera w tutorialu. Panie Kubo, grałem w taką grę.

Jest jakaś bohaterka, jest jakiś side bohater, który potem se odchodzi i przychodzi inny. Nie wiadomo, okazuje się, że zna ojca tej typiary i że pisali ze sobą listy i ona jest jakąś taką magiczną półprzewodniczką, przewodniczką, jakimś łącznikiem, jakimś... Nie wiadomo do końca czym. Może się dowiesz. Życzę powodzenia. Ja się nie dowiedziałem do końca. I vibe tej historii jest taki, że ona se płynie. Ale czy ona jest najważniejszym elementem tej gry, to ja mam wątpliwości. Zapytaj mnie, co jest w takim razie najważniejszym elementem tej gry, Kuba. W takim razie, co jest najważniejszym elementem? Nie mam pojęcia. Nie wiadomo. Słuchaj, wszystko w tej grze jest nijakie.

Albo pająk będzie. No, a widzisz. Kuba nie grał, wszystko wiecie. rozwijanie postaci dodaje tej grze. To znaczy, czym dalej w las, tym trochę fajniej. Początek jest monotonny, bo nie za dużo możesz tą bohaterką, a naprawdę czym więcej ona potrafi, tym robi się przyjemniej. Ale nie za dużo. W sensie nie ma opcji rozwoju postaci takiej, że wybucha ci głowa i myślisz sobie, boże, co powinienem wybrać. Nie, ten wybór jest, no niby jest, a trochę go nie ma. W sensie nie za dużo jest tych opcji rozwoju postaci. Ratują, scenariusz jest taki, kom si, kom sa, widziałem dużo lepsze, widziałem też gorsze oczywiście, ratują to postaci, które trochę tam, wiesz, aktorzy, którzy trochę ratują tę sytuację właśnie scenariuszową, bo nie ogląda się tego jakoś topornie, no jest to trochę miałkie, bo tu wiesz, protagoniści, tu ratowanie świata, no taki...

Nie. Słuchajcie, wyjechałem na cztery dni na wakacje grając w tę grę. I nic to nie zmieniło w mojemu dorze tej gry. Także z tym was zostawię. Ecos of the End to był tutorial. Słyszymy się za tydzień. Dzięki Kuba. Dzięki Kamil. Pa.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.