O nieoczywistej historii Polski. "Rzucam przynętę"
- Bardzo lubię historię, bardzo dużo czytam na temat historii Polski i świata. Doszedłem do wniosku, że jeszcze nikt nie podszedł do tematu na zasadzie wyłapania historii, które nie pojawiają się w szkole. Dziennikarze dostrzegają, że znajdują się tam przypisy, bo bez tych przypisów trudno czytelnikowi byłoby uwierzyć, że te historie miały miejsce. Mówimy nie tylko o czasach odległych, ale i o czasach współczesnych - mówił o książce "Wyszło jak zwykle... Rozbrajająca historia Polski" jej autor, Krzysztof Pyzia.
Pokazać drugą twarz naszych słynnych wieszczy narodowych, ale też pokazać historię naszego kraju, no mówiąc wprost, w krzywym zwierciadle, bo niestety my jesteśmy tymi biednymi Polakami... Czyli kolejny hejter, tak? Właśnie, nie. Ten, który zawsze stara się znaleźć pozytywy. Mimo, że Polakom wieje wiatr w oczy, to zawsze gdzieś tam, mimo że wyszło jak zwykle, to staram się dostrzec, że nie jest tak źle, mogłoby być gorzej. Czyli nie ma takiego, nie ma hejtowania, rozumiem jest delikatny humorek, lekki śmiech, czy raczej takie rubaszne rechotanie? Od rubasznego rechotania po delikatny śmiech wszystko zależy od historii. Odbiorcy. Może nie tyle od odbiorcy, co od okresu opisywanego, bo na przykład czasy Mieszka i Chrztu, tam rzeczywiście, jak to mówi młodzież, jest hardkorowo.
No ale zaraz, zaraz, zaraz. Ja przeczytałem, żeby była pełna jasność. Jeżeli chodzi o Mieszkę i akurat o ten rozdział, żeby też za wiele nie zdradzając, to nie był jakiś ewenement na mapie Europy, to raz. Dwa, takie rzeczy, o których mówimy, aczkolwiek nie powiemy głośno o co chodzi, No to one się działy jeszcze przez wiele, wiele wieków praktycznie na wszystkich dworach. Tak, ale to jest jedna z tych historii, których nie dowiemy się na lekcjach. Właśnie historii w szkole. To na pewno. Jako dowód podam żywy przykład. Tydzień temu byłem na spacerze z moim dobrym kolegą, który jest oczytaną osobą, która uwielbia książki i pierwsze co to powiedział mi, że właśnie ta historia najbardziej go zaskoczyła w tej książce i do dzisiaj ją wypomina, bo żona mówi daj już spokój o czymś innym, porozmawiajmy, a on nie może tego przeżyć, że takie Historia miała miejsce i że w ogóle o tym się w szkole nie mówiło.
No i teraz pada pytanie, zapewne w niejednej głowie się pojawia, cóż to za historia, my tego do końca nie zdradzimy. Możemy tylko powiedzieć, że czasy Mieszka I i jego, hmm, nie pierwszej, ale pierwszej oficjalnej, znanej nam z historii żony. Może tak? Tak. I nie było lekko w tym związku. Nie było lekko i tam niestety wyszło jak zwykle. Nie, no nie wyszło tak źle. W sumie. No Mieszko miał większe oczekiwania. Być może, ale w sumie dynastia powstała i potem sobie radziła tak całkiem przyzwoicie. Tak, to prawda, ale początki były ciężkie, kiedy ta nowa żona przyłapała Mieszka z wianuszkiem innych kobiet, nie zdradzając za wiele szczegółów. Co tam się musiało dziać. Tak, to tam się właśnie działo. Skąd pomysł na to, żeby w ten sposób potraktować historię Polski?
Bardzo lubię historie, bardzo dużo czytam na ten temat, na temat historii Polski i na temat historii świata i w pewnym momencie doszedłem do wniosku, że chyba jeszcze nikt nie zabrał się do tego tematu trochę na właśnie zasadzie wyłapania historii, które po pierwsze nie pojawiają się w szkole, a po drugie jak czytamy to aż trudno uwierzyć, że one mogły rzeczywiście mieć miejsce. Nawet przeglądając recenzje na temat tej książki, bardzo często zauważyłem, że dziennikarze dostrzegają, że znajdują się tam przypisy, bo bez tych przypisów trudno czytelnikowi byłoby uwierzyć, że te historie miały miejsce. A tak wiemy, że one nie są wyssane z palca. Tak i mówimy nie tylko o tych czasach odległych, czyli o czasach na przykład tego przywołanego Mieszka, ale mówimy też i o tych czasach współczesnych. Historia, która się wydarzyła z policją.
Czyli warto pisać książki. Czyli widać, że już trochę tam widać pomieszkuje. To jeszcze jedna rzecz, bo akurat te historie, o których wspomnieliśmy, czyli z jednej strony mamy ten policyjny samochód, mamy Żmudzina, mamy Mieszka, no one też pokazują, że, dotrzymając się takich historycznych określeń, trochę to wszystko jest od sasa do lasa. To prawda, że jest trochę od sasa do lasa, ale to zabieg, który podjąłem świadomie, dlatego żeby podtrzymywać zainteresowanie czytelnika, dlatego też tutaj mamy takie rozdziały na przykład związane ze śmiercią, Gdzie tam mamy dopiero od sasa do lasa... Ja sobie to nazwałem. Śmiertelny poczet władców Polski. Tak, to taka polska, można powiedzieć, polska nagroda Darwina, bo gdyby ktoś mi wcześniej powiedział, że mamy króla, który zmarł, bo kochał jeść i zatruł się ogórkiem małosolnym, to trudno byłoby mi w to uwierzyć.
Prawda. To jedno, a druga historia na przykład, że przecież to chyba syn jednego z naszych władców, Rządzących usiadł sobie na gałęzi, podcinał ją i z niej spadł. I też to zakończyło się śmiercią. Nie będę pytał, z której strony ją podcinał, bo to chyba oczywiste w tej sytuacji. Nie pomyślał chyba przy podcinaniu. On o tym nie myślał, z której strony. No dobrze, ale możemy go wytłumaczyć. Jeżeli do dziś takie sytuacje się zdarzają, ba, do dziś takie sytuacje są rejestrowane telefonami komórkowymi, no to, ba, no, kilka wieków temu, no, mógł nie wiedzieć. Mógł nie wiedzieć, ale my to mamy we krwi, to nie trzeba daleko szukać. Przypominam, proszę Państwa, wybucha wojna w Ukrainie, a chwilę później w Warszawie rozlega się jeden wielki huk, latają helikoptery, co się okazuje, że nasi wojskowi ćwiczenia prowadzą, pękają szyby na Bemowie, tylko kurczę zapomnieli o tym poinformować mieszkańców.
Z drugiej strony można powiedzieć, kiedy ćwiczyć, jak nie w takim momencie. Ale to się o takich rzeczach informuje. To tydzień temu chyba, albo to w tym tygodniu, mieszkańcy stolicy dostali smsa z ostrzeżeniem, że kolejnego dnia przy ulicy Koszykowej będą ćwiczenia i to się robi tak. A nie zapomina się i to jeszcze w momencie, kiedy wybucha wojna, kiedy wszyscy zastanawiają się, co robić dalej. Gotowy przepis na panikę. Tak. Myśli, czy uciekać z tego kraju, a my w tym czasie robimy sobie ćwiczenia i kurczę, zapomnieliśmy o tym powiedzieć. Oprócz tych historii, o których teraz rozmawiamy, tych wielkich historii, a właściwie inaczej związanych z wielkimi postaciami, są też naprawdę smakowite smaczki, bo na przykład czy ktoś z nas kiedykolwiek zastanawiał się nad tym, skąd wzięło się to określenie coś odszczekać? Używamy tego tak kompletnie nie myśląc o tym, skąd pochodzi i jakie było pierwotne znaczenie.
Pana książkę polecają nie lada nazwiska. Mieszko I, Bolesław Chrobry, Kazimierz Wielki, Henryk Sienkiewicz, jeżeli chodzi o naszego wspaniałego pisarza. Zazdroszczę, że to nie ja napisałem tę książkę. Naprawdę, to znamienici autorzy się podpisali, znaczy znamienite osobistości. To nie było proste do nich dotrzeć. Ja się domyślam. Oni byli bardzo zajęci. Ciągle mieli telefon wyłączony, ale... Dlatego też tak długo trwało napisanie tej książki i wydanie jej. A, bo rozumiem, że czekał pan na recenzję tego typu. Tak, czekałem na recenzję, na odpowiedź. Mieszko się bardzo opierał, bo on tam był zajęty. Co on napisał? Znamy się z autorem od dziecka, trzymał mnie do chrztu. Tak, tak. Mieszko to mój dobry znajomy. I rzeczywiście udało mi się namówić na tę książkę, żeby polecili ją i żeby byli też bohaterami.
Ale korci mnie, żeby zapytać jeszcze o jedną kwestię, no bo skoro widzę tego typu wpisy i przypominam sobie na przykład takiego mema, nie wiem czy pan go kojarzy, takie zdjęcie lotnicze, takie jakieś formacje wojsk i jest podpis, no na mediach społecznościowych, i jest podpis Wojska Polsko-Litewskie i Krzyżackie na chwilę przed bitwą pod Grunwaldem, tam zdjęcie z epoki. I w jednym z podpisów jest to, co oni wtedy nie mieli kolorowych zdjęć? I tak sobie myślę, że na przykład ktoś, być może teraz przeczyta taki wpis i pomyśli sobie, kurczę, ale no, jak to możliwe, że Bolesław Chroby recenzuje książkę współczesnego autora? Szczerze mówiąc, ja bym się nie zdziwił takimi komentarzami. Ja też nie, jakby ktoś mnie zapytał, czy to prawda, bym powiedział, tak, to rękopis znaleziony po latach, rzeczywiście mieszkał już przed swoją śmiercią po chrzcie, tam zdążył mi podpisać tę książkę i polecić.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Krzysztof Pyzia przedstawia swoją książkę o nieoczywistej historii Polski, opisując jej motywację i cel.
Pyzia opowiada o nieoczywistych zdarzeniach z czasów Mieszka I, takich jak związek z pierwszą żoną.
Pyzia przedstawia współczesne historie, takie jak kradzież policjантowskiego vana, a także opowiada o zasadach przedstawiania historii.
Pyzia opowiada o historiach z II wojny światowej i współczesnych politycznych aspektach przedstawiania historii.
Pyzia przedstawia różne przykłady humorystycznych historii z różnymi okresami i ich kontekst polityczny.
Rozmówcy omawiają nauczanie historii i propozycje poprawy metody nauczania, takie jak używanie ciekawych anegdot.
Rozmówcy omawiają absurdalne przepisy z innych kultur, takie jak w Wielkiej Brytanii lub Meksyku, podkreślając różnice w praktykach prawa.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.