Stany wyborcze: Donald Trump 47. prezydentem Stanów Zjednoczonych
Amerykanie zdecydowali - 47. prezydentem Stanów Zjednoczonych zostanie Donald Trump. Zdobył nie tylko przewagę w stanach wahających się, ale wygrał także w głosowaniu powszechnym. O tym, jak do tego doszło, co przeważyło i co ta wygrana mówi nam o amerykańskim społeczeństwie, w rozmowie z Natalią Radulską, opowiada Andrzej Dąbrowski. Dlaczego to Donald Trump wygrał wybory? Jakie kwestie okazały się kluczowe w kampanii? Z czego wynikał brak sukcesu Kamali Harris? Które grupy wyborców udało się pozyskać Trumpowi? Czy nadeszła "czerwona fala"? Śledź kampanię wyborczą w USA z PISM Posłuchaj poprzednich odcinków Stanów wyborczych: Przedwyborcze ABC, czyli wszystko, co musisz wiedzieć przed wyborami w USA USA, Izrael i państwa arabskie - amerykańska polityka na Bliskim Wschodzie Tim Walz, J.D. Vance i amerykańska klasa średnia Bez przełomu - debata Harris-Trump Energia i klimat amerykańskiej kampanii Obawy i nadzieje - znaczenie wyborów w USA dla Unii Europejskiej To będzie walka o każdy głos - konwencja Demokratów i odpowiedź Republikanów Więcej czy mniej USA w Europie? Francja i Niemcy a amerykańska kampania wyborcza Specjalne relacje USA i Wielkiej Brytanii USA i Pacyfik - chińskie zagrożenie i regionalne sojusze Rezygnacja Bidena, kolej na Kamalę Harris? Próba zabójstwa Donalda Trumpa i jej polityczne konsekwencje Przyszłość NATO po amerykańskich wyborach Debata Biden-Trump. Kłopoty urzędującego prezydenta Polityka Rosji i Ukrainy a wybory w USA Gospodarka w amerykańskiej kampanii Joe Biden, Donald Trump i amerykańscy wyborcy Jaka jest stawka wyborów prezydenckich w USA?
Polski Instytut Spraw Międzynarodowych przedstawia. Tu mówi pism. 47. prezydentem Stanów Zjednoczonych zostanie Donald Trump. Tu mówi PiS, ja nazywam się Natalia Radulska, a to są Stany w zasadzie powyborcze, ponieważ spotykamy się już po tym, jak Amerykanie zdecydowali, kto zostanie ich kolejnym prezydentem. A rozmawiać na ten temat będę z Andrzejem Dąbrowskim. Cześć Andrzeju. Cześć Natalio. Analitykiem ds. Stanów Zjednoczonych, którego dobrze Państwo znacie z całego tego cyklu i poprzednich jeszcze kampanijnych odcinków.
Andrzeju, co się stało? Stało się to, co się stać musiało i co było przeznaczone. Donald Trump wygrał wybory, bo poprowadził lepszą kampanię, lepiej odczytał potrzeby polityczne i społeczne Amerykanów, a jego kontrkandydatka Kamala Harris poprowadziła kampanię gorszą i źle odczytała potrzeby społeczne i ekonomiczne Amerykanów. Więc wracamy do punktu wyjścia, wracamy do 2016 roku, tylko że tym razem już wiemy, że Donald Trump nie był przypadkiem, nie był jakąś anomalią amerykańskiej polityki, tylko że naprawdę amerykańscy wyborcy, a przynajmniej ich jakaś zauważalna większość, zgadza się z tym, co ten kandydat ma do zaoferowania. Pojawiają się pytania, no właśnie, powiedziałeś o tym, że lepiej odczytał potrzeby wyborców, czyli ta pewnie gospodarka przeważyła nad kwestiami aborcji.
Imigracja też była kluczowa. Jedną z takich charakterystycznych rzeczy, ponieważ Donald Trump w zasadzie jeszcze nie ma wyników z Arizony i Nowady, natomiast tutaj już nic mu nie zagrozi, natomiast wygrał wszystkie stany wahające się. Zgadza się. Jedną z takich ciekawszych danych, która moim zdaniem jest nawet bardziej, więcej mówi niż to, że te Stany wahające się zdobył, jest to, ile Kamala Harris straciła w tych niebieskich Stanach. To znaczy ta różnica pomiędzy kandydatem demokratycznym a republikańskim w niebieskich Stanach, demokratycznych Stanach bardzo się zmniejszyła, niekiedy kilkukrotnie. Dzięki temu między innymi Donald Trump wygrał głosowanie powszechne, co też jest jednak wielkim sukcesem. Jest wielkim sukcesem i ja myślę, że bardzo mu zależało na tym, żeby wygrać to głosowanie powszechne.
Pamiętajmy, kiedy w 2016 roku wygrywał wybory, to miał kolegium elektorskie za sobą, natomiast nie miał za sobą większości głosujących. No i to było takie coś, co wpisywało się w argumentację jego przeciwników politycznych, że ty nie masz legitymizacji, że twoja prezydentura jest wypadkową pewnego błędnego założenia, jakim jest amerykański system wyborczy i że twoja prezydentura nigdy nie powinna się wydarzyć, bo przecież to jest wbrew zasadom demokratycznym. Oczywiście jest zgodne z systemem, na który Amerykanie się umówili, no ale jednak. A tutaj patrzymy na wyniki, oczywiście tam jeszcze jakieś drobne zmiany w tą czy w drugą będą, gdzieś daleko po przecinku, ale Donald Trump już wie, że 51% Amerykanów chce, żeby on tym prezydentem był.
A dzieje się przede wszystkim w gospodarce. A ona o gospodarce mówiła mniej niż o innych rzeczach i dlatego, kiedy Amerykanie widzieli ją w telewizorze, to nie byli aż tak przekonani do tego, co ma im do zaoferowania. A jak myślisz, które grupy społeczne zaważyły? Bo kobiety nie były wystarczająco zmobilizowane, na co pewnie demokracie liczyli ze względu na właśnie tę tematykę, którą Kamala poruszała. Ale mówi się o tym, że Donaldowi Trumpowi udało się zarówno latonosów, mężczyzn głównie i czarnoskórych przyciągnąć, mimo tego, że ta jego retoryka antyimigrancka jednak była momentami bardzo surowa w tych kwestiach. No dobrze. I ktoś, kto tak mówi, musi się głębiej w ten temat wgryźć i zauważyć, że jeżeli mówi Donald Trump, że jest przeciwko imigracji, to przecież nie mówi tego do imigrantów.
I Trump i jego sztab, jego ludzie po prostu to zdefiniowali lepiej. W tym czasie Kamala Harris oferowała... na przykład jakieś pieniądze na dziecko w pierwszym roku czy latach życia. No ale to, z tego co pamiętam, było 6 tysięcy dolarów. To nie są duże pieniądze w amerykańskim budżecie domowym do wykorzystania. Prędzej właśnie obietnica załatwienia bezpieczniejszych szkół, bezpieczniejszych ulic, dofinansowania policji, do przeszkolenia tej policji, powstrzymania napływu narkotyków. najwyraźniej to było właśnie to. Chciałbym myśleć, że ludzie w otoczeniu Kamali Harris i współpracownicy brali pod uwagę możliwość mówienia o tych tematach więcej. Przez kandydatkę, przez jej różnych akolitów, ale być może to się okaże.
Jeszcze potrzebujemy trochę czasu, aby ci ludzie sami zaczęli mówić, co było w tym sztabie, co się tam działo. Ale obawiam się, że oni po prostu bali się, że będą brzmieli tak samo, czy kandydatka będzie brzmiała tak samo jak Trump. Bo już przykład, kiedy ona nagle zmieniła swoje stanowisko w sprawie wydobycia gazu łupkowego. Kiedy przez całe lata mówiła, że jest przeciwko gazowi łupkowemu i że to jest straszne dla środowiska i nagle, kiedy okazało się, że ten biznes nie dość, że powoduje, że rachunki za energię są mniejsze, to jeszcze daje jakąś ogromną ilość miejsc pracy Amerykanom, to zmieniła stanowisko. I wyborcy, i media, i komentaria zauważyli, że zmieniła to stanowisko. I jeszcze mówiła, że przecież ona zawsze była za łupkami. Brak autentyzmu w tym wszystkim, jak się Kamala Harris zachowywała w takich zagadnieniach, w takich sytuacjach, był uderzający.
Jest taka opinia, że to był nie wyścig między dwójką kandydatów, ale raczej między tym, co jest autentyczne i co jest nieautentyczne. A Donald Trump był Donaldem Trumpem przez cały czas, więc był autentyczny. No był tym gościem, który ma wyroki, który ma oskarżenia prokuratury, o którym mówi się najpaskudniejsze rzeczy, już nie będę tam wymieniał tych jego romansów i tak dalej, który obrażał kolejne grupy społeczne, ale okazuje się, że mimo to jego autentyzm dał mu zwycięstwo. To prowadzi mnie do kolejnego pytania, bo to jest paradoksalne w pewien sposób, że człowiek, który pochodzi z bogatej rodziny jednak udało mu się właśnie wykorzystując tą swoją charyzmę jednak być postrzegany jako ten człowiek właśnie blisko ludu i z ludu.
Ja bym chciał powiedzieć, dlaczego tak jest moim zdaniem. To też mi się podobało, jakiś komentarz w Stanach Zjednoczonych padł tego typu, że wizerunek Donalda Trumpa jest odpowiednikiem wyobrażenia biednych ludzi o tym, jacy są i jak żyją ludzie bogaci. że to jest trochę jak z takiego jakiegoś filmu z lat 80. czy 90. Interesujące fryzury, szerokie garnitury, złote klamki i luksusowe limuzyny z szampanem, który się leje gdzieś tam na tylnym siedzeniu. Dziś wiemy, że to tak nie wygląda, że ci najbardziej bogaci ludzie, my nawet nie wiemy, jak oni wyglądają. Ale najwyraźniej dla tych gorzej wyedukowanych wyborców, mniej obytych w świecie, intensywnie korzystających z telewizji, czy z źródeł takiej szybkiej, taniej kultury masowej, to dla nich to było przekonujące.
Okazało się, że Donald Trump ponownie miał rację. Szczególnie, że on jednak będąc w jakiś sposób z tej elity, jednak jakby stawał w kontrze do tej elity, o której mówił. Abstrahując od tego, z czego to wynika, no to zmierzam do tego, żeby cię zapytać, w jakim stopniu wyniki tych wyborów są w pewien sposób... Może nie tyle poparciem dla Donalda Trumpa, jego policy i tak dalej, tylko jakby głosem przeciwko elitom. Oczywiście. Ja z tym słowem elita powiedziałbym, żebyśmy byli ostrożni, bo to owszem jest jakieś zawsze uosobienie pewnego procesu czy pewnego zestawu. cech, które sobie wyborcy wyobrażają, ale jednak był to głos sprzeciwu wobec tym zmianom i tym propozycjom, które te liberalne wielkomiejskie elity próbowały narzucić tej Ameryce takiej małomiasteczkowej, wiejskiej, tej
że kiedy zobaczyli, że Donald Trump im obiecuje, że on postawi tamę tego typu zachowaniom, no to oni po prostu powiedzieli, dobrze, masz nasz głos, jesteśmy z tobą. Chciałabym cię jeszcze zapytać o to, czy widzisz szansę na to, gdyby Kamala Harris miała więcej czasu, gdyby Joe Biden zrezygnował wcześniej, był konsekwentny w tym, że przekazuje pałeczkę kolejnemu pokoleniu i nie startuje w tej kolejnej kadencji. Gdyby ta kampania, no właśnie pytanie też, kto byłby wtedy kandydatem, czy to by była Kamala Harris, bo pewnie rzeczywistość mogłaby się zupełnie inaczej ułożyć przy prawyborach w partii demokratycznej. Już abstrakując od Kamali Harris, czy myślisz, że demokraci byliby w stanie, mając więcej czasu, w tym stanie jakby partii, z którą mamy do czynienia dzisiaj, nawiązać równorzędną walkę z republikanami?
Walka była równorzędna, tylko źle zaplanowana przez demokratów. Myślę, że gdyby Kamala Harris miała trochę więcej czasu, to być może... To jest takie gdybanie. Oczywiście, gdybyśmy wyjechali wcześniej, to byśmy się nie spóźnili na ten koncert. Ale gdybyśmy jechali szybciej, to też byśmy się być może nie spóźnili. Więc w ten sposób można spojrzeć na tą sprawę. Przypominam, ona przez ileś tygodni razem ze swoim współkandydatem Timem Wolcem aktywnie unikali wywiadów medialnych. Kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych unikający wywiadów medialnych. Coś tu nie gra. Więc to by było to. Poza tym spójrzmy prawdzie w oczy. Kamala Harris umiarkowanie miała w porównaniu do Donalda Trumpa iskrę bożą do prowadzenia kampanii.
Ale to jest ona. Czego wy od niej chcecie? Chcecie, żeby się zmieniała? Po co? My też nie chcemy się zmieniać. Więc dlaczego nasza kandydatka ma się nagle zmieniać? Przecież to tylko śmiech. A ona się kogoś posłuchała w tym swoim sztabie i przestała się śmiać. Podczas gdy Donald Trump dalej był Donaldem Trumpem i robił swoje Donaldowo-Trumpowe rzeczy, tak jak kto miał w zwyczaju od wielu, wielu lat. I się nie przejmował. Więc w tym też bym upatrywał. Oczywiście są takie rzeczy ciężko mierzalne i te już teraz widzimy mało skuteczne sondażownie amerykańskie pewnie się nad tym pochylą, żeby sprawdzić głębiej jeszcze, co ci wyborcy ostatecznie sobie myśleli, kiedy oddawali głos i wczoraj, i w czasie głosowania korespondencyjnego. Ale jestem bardziej niż pewien, że to jest też kwestia tego właśnie autentyzmu, który Kamala Harris potraktowała jako swój problem, a Donald Trump jako swój atut.
Raczej utrzymają swój stan posiadania albo zwiększą go odrobinę republikanie. No niewątpliwie propozycja prezydenta, żeby głosować tak zwane down the ballot, czyli po kolei od prezydenta licząc na wszystkich kandydatów republikańskich, którzy byli na karcie wyborczej, chwyciła. To samo oczywiście próbowała Kamala Harris. To jest pewien strach dla kandydata, dla lidera partii w Ameryce, że wyborcy robią tak zwany split vote, czyli... OK, zgadzam się z Trumpem i chcę, żeby był naszym prezydentem, ale nie podoba mi się nasz lokalny tutaj polityk. Za słabo się stara, za rzadko bywa, za mało widzę inicjatywy w jego postępowaniu. Dam szansę komuś innemu. Wygląda na to, że tym razem było trochę lepiej i że być może ten dobór kandydatów został przeprowadzony w oparciu o jakieś bardziej takie przemyślane przesłanki.
Jeżeli myśleć teraz o tym, jak to się wszystko będzie układało w kontekście tworzenia się administracji Trumpa, to fakt, że posiada w swoim panowaniu, jakby upraszczając, Senat, daje mu przewagę. Każdy jego ważniejszy urzędnik będzie musiał się przed tymi komisjami senackimi stawić, będzie wysłuchanie. No i wyobraźmy sobie teraz, że to wysłuchanie odbywałoby się przed komisjami, w których dominującą rolę mieliby demokraci, którzy już są piekielnie rozgniewani na sytuację, w której się znajdują i szukaliby jakiejś formy rewanżu. Nie musi się tym Trump w tej chwili martwić. Oczywiście będzie musiał iść na jakieś deale, na jakieś porozumienia, na jakieś kompromisy z politykami z Izby i z Senatu, ale taka jest natura amerykańskiej władzy federalnej. Natomiast może oczekiwać, że cały ten proces będzie dla nich łatwiejszy.
Pamiętam, że w pierwszej rozmowie tego cyklu rozmawialiśmy jeszcze z Łukaszem Kulesą i Mateuszem Piotrowskim i Łukasz powiedział, że jedną z takich podstawowych rzeczy, za które powinniśmy trzymać kciuki jest to, żeby to przekazanie władzy w Stanach Zjednoczonych się zakończyło w sposób pokojowy, bez żadnych niepotrzebnych zakłóceń, że tak powiem. No i oczywiście z tym mamy do czynienia teraz na szczęście, więc jest to niewątpliwie plus tej sytuacji. Kamala Harris sama napisała w twicie i powiedziała, że zrobi wszystko, żeby ta tranzycja została przeprowadzona w prawidłowy i pokojowy sposób. A co prawda taką obietnicę powinien składać prezydent Biden, a nie jego wiceprezydentka. No ale jednak, załóżmy, że są zgodni w tym. Nie ma powodu, żeby myśleć inaczej. To był pierwszy odcinek tego cyklu, o którym wspomniałaś, a ja bym chciał tylko tak przypomnieć, że w ostatnim odcinku, w którym pytałaś nas, kto zostanie prezydentem, każdy z nas tutaj powiedział, że będzie to Donald Trump.
Dokładnie. 3 na 3. 3 na 3, to prawda. I mogę zdradzić Państwu też, że każdy z naszych amerykanistów... był przekonany, że to będzie Donald Trump, więc tam w zasadzie nie było żadnych wątpliwości, więc bardzo wam gratuluję tej predykcji. Udało się. Udało się. Dobra, to na ten moment kończymy. Na pewno jeszcze wrócimy do państwa. Jak już będziemy wiedzieć coś więcej, jak już pewnie będzie się kształtował... Jak nasi koledzy wrócą z Waszyngtonu. Dokładnie, jak nasi koledzy wrócą z Waszyngtonu, spróbujemy pochylić się nad tym, co może nas czekać w przyszłości i jak ta prezentura Donalda Trumpa może wyglądać i jak już pewnie będziemy znać jakieś Planowane nominacje do administracji też będzie można powiedzieć coś więcej. Bardzo ci dziękuję Andrzeju. Ja również. I jeszcze raz wam wszystkim gratuluję dobrego, analitycznego nosa.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Amerykanie zdecydowali - 47. prezydentem Stanów Zjednoczonych zostanie Donald Trump. Zdobył nie tylko przewagę w stanach wahających się, ale wygrał także w głosowaniu powszechnym. O tym, jak do tego doszło, co przeważyło i co ta wygrana mówi nam o amerykańskim społeczeństwie, w rozmowie z Natalią Radulską, opowiada Andrzej Dąbrowski.
Dlaczego to Donald Trump wygrał wybory? Jakie kwestie okazały się kluczowe w kampanii? Z czego wynikał brak sukcesu Kamali Harris? Które grupy wyborców udało się pozyskać Trumpowi? Czy nadeszła "czerwona fala"?Śledź kampanię wyborczą w USA z PISM
Posłuchaj poprzednich odcinków Stanów wyborczych:
Przedwyborcze ABC, czyli wszystko, co musisz wiedzieć przed wyborami w USA USA, Izrael i państwa arabskie - amerykańska polityka na Bliskim Wschodzie Tim Walz, J.D. Vance i amerykańska klasa średnia Bez przełomu - debata Harris-Trump Energia i klimat amerykańskiej kampanii Obawy i nadzieje - znaczenie wyborów w USA dla Unii Europejskiej To będzie walka o każdy głos - konwencja Demokratów i odpowiedź Republikanów Więcej czy mniej USA w Europie? Francja i Niemcy a amerykańska kampania wyborcza Specjalne relacje USA i Wielkiej Brytanii USA i Pacyfik - chińskie zagrożenie i regionalne sojusze Rezygnacja Bidena, kolej na Kamalę Harris? Próba zabójstwa Donalda Trumpa i jej polityczne konsekwencje Przyszłość NATO po amerykańskich wyborach Debata Biden-Trump. Kłopoty urzędującego prezydenta Polityka Rosji i Ukrainy a wybory w USA Gospodarka w amerykańskiej kampanii Joe Biden, Donald Trump i amerykańscy wyborcy Jaka jest stawka wyborów prezydenckich w USA?