Feministki w Malezji
Być feministką w Malezji - niełatwa to rola w patriarchalnym społeczeństwie, gdzie dużą rolę odgrywa islam. Czy można być feministką i sprzeciwiać się LGBT? Dziś w cyklu Tomek w Azji – rozmówczynie Tomka Sajewicza – pisarka Dina Zaman, dziennikarka Shazmin Shamsuddin, stand-uperka komediowa Joanne Kam i piosenkarka Ning Baizura opowiedzą o emancypacji po malezyjsku.
Dina Zaman, pisarka, badaczka malezyjka, muzułmanka i obrończyni praw kobiet. Współzałożycielka Iman Research, think tanku zajmującego się kwestiami społecznymi. Na co dzień nie nosi hijabu, ale jeśli wymaga tego sytuacja, nie jest to dla niej problem. Choć w Malezji kobiet u steru władzy praktycznie nie ma, młode pokolenie malezyjek to także pokolenie MeToo w społeczeństwie pełnym różnego rodzaju tabu. Nośnikiem rewolucji są media społecznościowe. Spotykam się z wieloma młodymi kobietami, moimi researcherkami. To fascynujące, bo patrzą na świat zupełnie inaczej. Kiedy ja byłam młoda, niewiele kobiet czytało. Teraz również te, które noszą hijab, chodzą po antykwariatach, publikują recenzje w mediach społecznościowych, otwarcie mówią o tym, co czytają, o feminizmie, o Marksie.
Czytałam ostatnio raport o młodych Malezyjkach, o ich dążeniach. One chcą, aby premierem rządu była tu kobieta. I jednocześnie większość z nich opowiada się przeciwko LGBT. Uważają, że kobiety i mężczyźni w miejscach publicznych nie powinni zbyt spoufalać się ze sobą. To przeczy wszystkiemu. Dina Zaman to autorka bestsellerowej w Malezji książki Jestem muzułmanką. Jej najnowsza książka Malajland opowiada o poszukiwaniu tożsamości młodego i poddanego światowym trendom społeczeństwa. A na pierwszym froncie rewolucji w mediach społecznościowych są trzy silne, niezależne, wpływowe kobiety.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.