TOMATO o seksie | Rozmawiają Marcin Szczygielski i Tomasz Raczek
TOMATO o seksie – rozmawiają Marcin Szczygielski i Tomasz Raczek | Ekran Tomasza Raczka
Mama jak mama, ale ojciec zdecydowanie tak. Jeszcze bardziej, tak. No więc ja się interesowałem jako student szkoły teatralnej, chodziłem też na takie Tomasz Raczek, Tomasz Raczek. Często przychodziły do pracy z dziećmi małymi, które za kulisami siedziały w łóżeczku czy w wózku i inne koleżanki się tymczasem opiekowały. Więc znałem ten taki praktyczny stosunek do seksu.
I naprawdę problem z głowy i nie trzeba walczyć. Kreatywy nie są szczególną atrakcją, moim zdaniem, językową. Raczej bym myślał w kontekście przyszłości o upraszczaniu języka, niż o utrudnianiu go. To prawda, ale to co ciekawe, W tej naszej krótkiej dyskusji na temat języka wcale nie odeszliśmy od tematu seksu, bo to nadal seksu dotyczy. Ale wiesz co, no niby o seksie, ale głównie mówisz o polityce, o prześladowaniach i tak dalej. Tak, bo to jest szalenie ciekawe. Ja jakby sobie tego wszystkiego nie uzmysławiałem, dopóki nie obejrzałem tego filmu. On pewnie nie jest jakiś wybitny, natomiast jest interesująco zrobiony. Na przykład kiedy po rewolucji Po siedemnastym roku, kiedy już właściwie ukonstytuowała się taka komunistyczna władza w Związku Radzieckim, Lenin ogłosił, że seks ma być równie dostępny jak szklanka wody, przy czym oczywiście przede wszystkim dotyczyło to kobiet, to znaczy każda z nich miała być dostępna jak szklanka wody, bo raczej rzadko się zdarzało, rzadziej przynajmniej, żeby kobieta jakiegoś mężczyzny sobie upatrzyła i powiedziała proszę bardzo idziemy,
Znaczy była i legalna w sensie w szpitalach, ale była też legalna, jeśli się prywatnie to robiło. Można było prywatnie, no bo też często się zdarzało, że chodziło o to, żeby to było dyskretnie robione. Ale to było bezpieczne. To było bezpieczne, ale legalne, to znaczy to ani nie groził za to jakiś sąd. Tomasz Raczek i Tomasz Szczygielski W razie czego będzie aborcja. A jak już się nagle okazywało, że to dziecko jest w drodze, to nagle ludzie zaczynali się wahać i kobiety, że właściwie jak to dziecko już jest w drodze, to niech ono będzie.
No ale mniejsza z tym. W każdym razie, kiedy ona przestała śpiewać i była utrzymana tylko przez mojego ojca, to ona nie odczuła wielkiej zmiany jakości życia, bo mój ojciec król nie zarabiał ogromnych pieniędzy, ale to był ten czas, kiedy było wszystko. Była Pepsi Cola i Coca Cola w Polsce, były banany. 70. lata. Były banany, były cytrusy, były pomarańcze. No a raczej na święta były. Moja mama mi sama opowiadała, jak to był 1973 czy 1974 rok, kiedy ona szła ze mną na spacer, wchodziła do sklepu za żółtymi firankami i kupowała na przykład jednego banana, żeby mi brać na spacer. No dobrze, dobrze, zaraz, stop, stop. Sklepy komercyjne były.
No był schyłek, ale dlatego między innymi te sklepy, które miały inne źródła, Tomasz Raczek. No i taka była wtedy komuna przez moment. Jakbyś taką scenę w filmie nakręcił, to by wszyscy mówili, że w ogóle co on nie ma pojęcia o PRL-u, co on takie głupie sceny, to w ogóle nieprawda, tak jak o lalce.
Mówią, że arystokracja nie przeklinała. Tak, no właśnie. Ja miałem to pewnego rodzaju, no byłem uprzywilejowany w tym sensie, że mój ojciec, który był Tomasz Raczek był aktorem, estradowcem, tak to powinienem nazywać. Zrobił papiery aktorskie. Eksternistycznie egzamin zdał. Ale generalnie był konferansjerem. Był nawet konferansjerem, ale raczej był estradowcem. On robił coś w rodzaju takiego prastendupu. Takie monologi. Takie monologi, kawały się na to mówiło, że opowiada kawały. Ja słyszałem taki kawał w jego wykonaniu na jego pogrzebie. Tak, bo to puściliśmy z taśmy na jego pogrzebie. Bardzo było dziwnie. W każdym razie dzięki temu, że on się zajmował czym się zajmował, to ja na przykład w okresie gwiazdki miałem istnę Eldorado, szczególnie pod koniec lat 70 i na początku 80, ponieważ objeżdżałem wszystkie imprezy choinkowe w Warszawie, byłem tam wożony przez mojego ojca, a na każdej z tych imprez choinkowych dostawało się co?
Paczkę ze słodzyczami. Z pomarańczą. Tak, była pomarańcza. Orzechy, czekoladki. Mieszanka czekoladowa. Mieszanka, ale były też czekoladki różnego rodzaju, była też jakaś też zabaweczka taka. Krówki. Tak. I rysy, tak żeby sobie można było zęby połamać. I ryselek jakiś. I rysy, tak, jak były twarde, to uch. Tak. I ja potrafiłem zebrać tak cztery, pięć, sześć czasami paczek w ciągu tego sezonu gwiazdkowego. I ja naprawdę, no byłem... Uprzywilejowany mogę powiedzieć względem moich kolegów i koleżanek. Chociaż mieszkaliśmy na Przyczółku Grochowskim, a to wtedy było osiedle, na którym mieszkali lekarze, prawnicy i dyplomaci. I w mojej klasie było Trzech chłopaków, których ojcowie pracowali w dyplomacji i oni mieli wszystko w domu.
Nie, znaczy był. Był niesamowicie przystojny. A ja mam taki jeden właściwie, taki bezwzględnie, absolutnie typ z czasów PRL-u. Nie pokazywał się frontalnie nagle, natomiast był... Andrzej Łapiecki. Nie, był pokazywany, rozebrany i ten element był ogrywany jego, właśnie jego seksualności, jego ciała. Czy pośladki. Nie, w ogóle nie, pośladki. On od razu uważa, że jak seks to wszystko poniżej pasa. Nie no. No raczej, no. Nie, jego ciało, jego tors, jego budowa, jego twarz, jego postura. Takie raczej to wszystko brzmi jak z siłowni, a nie z seksu. Trochę tak, ale to w tamtych czasach nie było takie oczywiste, mało było ludzi... No to Jan Nowicki. Nie.
Tomasz Raczek. Tomasz Raczek.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
TOMATO o seksie – rozmawiają Marcin Szczygielski i Tomasz Raczek | Ekran Tomasza Raczka