EKRAN CAFE #3: TRYB AI, SEKS DLA OPORNYCH, OSTATNI WIKING, SIRAT
W nowym odcinku EKRAN CAFE Anna Świerczek i Tomasz Raczek dyskutują o dziennikarstwie w trybie AI, recenzują filmy SEKS DLA OPORNYCH, OSTATNI WIKING i SIRAT i odpowiadają na pytania od widzów.
I co tam jeszcze sobie zapisałeś? Ja prawie nic nie zapisałem sobie. Tytuły zapisałem, żeby nie zapomnieć, o czym chcemy rozmawiać. Pijąc herbatę, Ekran Cafe, tak wygląda Ekran Cafe, właśnie za nią kawa. Dobra, dobra, wypiłam już dwie kawy dzisiaj, to już jest naprawdę bardzo dużo. Herbata i to jeszcze z tego, z szczura herbata. Z czego? Przepraszam bardzo. Ze szczura. Jak chciałem Ci zaparzyć japońską herbatę, specjalny czajniczek nabyłem, podgrzewany. Nie, po prostu ze szczura z cytryną. Przepraszam bardzo, sam powiedziałeś, że to jest arystokratyczna herbata. Jak się nazywa? Z Wielkiej Brytanii. English breakfast i to nie taka jakaś tutaj podróba, tylko widziałam opakowanie i z cytrynką no po polskiemu i to jeszcze w kubku z bolesławca takim pięknym, a ja jestem z Wrocławia i w domu mam prawie wszystko z bolesławca.
Myślę, że w wielu przypadkach będą lepsze, ale to wynika z tego, że ja nie mam szczególnie wysokiego zdania o wszystkich występujących filmach. Są aktorki i aktorzy, których latami widzę, że są zatrudniani do filmów, a moim zdaniem są małego talentu lub w ogóle są beztalenciami. Wobec tego nie trudno być lepszym czy lepszą od kogoś takiego. No ale czy to właśnie nie jest piękne? Nie wszyscy są tacy perfekcyjni w tym i idealni, że grają lepiej lub gorzej, a jak wszystko będzie na takim wysokim poziomie wygenerowane przez AI, to jakie to będzie? To będzie miałkie. Brzmisz jak ktoś, kto miał upiec ciasto na niedzielę i ciasto nie urosło i podaje zakalec. O, ja uwielbiam zakalce. Czy to nie jest piękne?
Widzicie ten błysk w oku? To jest po prostu niesamowite, jak ty się tym pasjonujesz, jak chcesz być na bieżąco, z dnia na dzień. Nie tak jak del Toro, który powiedział, że ma 61 lat i ma nadzieję, że pozostanie nią całkowicie niezainteresowana aż do śmierci. No mam nadzieję, że nie umrze w tym roku. To a propos Frankensteina, tak przy okazji, który na Netflixie będzie 7 listopada. No jest młodszy ode mnie, a takie głupoty wyglądają. Ale jest mnóstwo ludzi, którzy właśnie się boją, nie wiedzą czego się boją, ale na wszelki wypadek mówią, że to jest złe i że nie chcą i nie będą i nawet się nie zainteresują. No niestety. Jak widać nie da się prowadzić już dzisiaj rozmowy czy zacząć program mówiąc o jakiś aktualnościach bez wspomnienia o sztucznej inteligencji. Dlatego też chciałam od tego zacząć. Wiesz dlaczego to jest takie strasznie ważne? Myśmy czekali 25 lat, kiedy się zacznie XXI wiek.
I wszyscy ci, którzy chcą zatrzymać czas, będą cierpieli, bo to jest niemożliwe. I wszyscy ci, którzy chcą, żeby przyszłość była taka, jak sobie wymyślili i co uważają za najlepsze dla siebie, też będą cierpieli, bo to się nie spełni. No to powiedz mi teraz, czy w kinie wieje nudą? Wiesz co, ja mam wrażenie, że jest, zresztą zawsze jesienią, tak po, jak się Gdynia już przewali, to wtedy jest ciekawie, bo jest wysyp filmów, no bo też po Gdyni, po Lecie, które jest zawsze trochę słabsze i takie nastawione tylko na rozrywkę. Więc się wysypuje. Za chwilę będą jeszcze filmy, które wchodzą do dystrybucji po to, żeby załapać się w konkurencję Oscarowej.
Ona gra w tej sztuce. No to tłumaczy, dlaczego tak dobrze się... I ona jest jakby pomysłodawczynią w ogóle tego, żeby przerobić to na film. Ale to nie wyszło jako film, bo jak się ogląda ten film, to za każdym razem ja miałem takie wrażenie, o kurczę, ta scena mogła być taka śmieszna. Ojej, to tutaj trzeba by te dialogi troszkę poprawić, bo to coś nie siedzi. Ojej, ja wiem, o co im chodziło, tylko to nie działa. Ponieważ ja oceniam ten film odrobina wyżej niż ty, więc ja go będę teraz broniła, ponieważ ja mam wrażenie... No na cztery, ale ja mu daję po prostu serduszko, a ty nie. Ponieważ ja uważam, że ty po prostu oglądasz za mało komedii polskich z tak zwanym białym plakatem.
Czyli wszystkie są dużo gorsze. Ja mam te doświadczenia, wiesz ja, ślub doskonały, pech to nie grzech, ta planeta Singli 4 teraz, te wszystkie poskromienia złośnicy i inne, kobiety sukcesu i jak zostać gwiazdą. Ja po prostu tutaj mam niesamowite doświadczenia paździerzowe, a ty nie masz tego. Ale widzisz, ale ja Cię przebiję. Ja mam 31 lat doświadczenia w związku co prawda z Marcinem, czyli z moim partnerem. To jest troszeczkę inny związek, ale wiem jak zabawne i śmieszne rzeczy się zdarzają w związku z tym i jaki tu jest materiał, z którego można skorzystać. No dobrze, ja mówię teraz tylko o kategoriach filmowych, że ja po prostu się naoglądałam tylu złych rzeczy, niestety, że ja widzę plusy i zalety w tym filmie, który jest tak poziom wyżej od tego wszystkiego, co przed chwilą wymieniłam, moim zdaniem.
Z Matsem Mikkelsenem. Boże, kocham go. On mnie tak zaskakuje. Tak, Leonardo DiCaprio może być zazdrosny. No dobrze, wróćmy do Matsa Mikkelsena. Mats Mikkelsen rzeczywiście gra, no to jest dobry aktor, ale on gra tutaj taką rolę, że ja po pierwsze się uśmiechnąłem od razu jak go zobaczyłem i pomyślałem sobie, no ten to potrafi zaskoczyć. Ja też tak sobie pomyślałam. Dosłownie. Szczególnie dopiero co po Bękarcie. To jest chyba jego ostatni film, który mieliśmy okazję oglądać. To jest zupełnie inna rola. I ja tak kocham to, że w każdej roli on jakby też zmienia swoje emploi, że naprawdę to nie mam mowy o tym, żeby powiedzieć, że Mads Mikkelsen to jest zawsze Mads Mikkelsen w filmie.
Tak, tak. Kurczę, no aż mam ziarki teraz, bo tyle emocji potrafił wywołać we mnie ten seans. I tyle skrajnych stanów, no właśnie to jest ta idealna groteska, gdzie łączy ten tragizm z tą komedią w tak brawurowy, nieoczywisty sposób i jeszcze z tym aktorem, który tak bawi się swoją cielesnością i swoim talentem i wykorzystuje go od A do Z. Tu jest jeszcze jedna rzecz ważna, skoro mówiliśmy o scenariuszach i o tej błyskotliwości, której brakowało polskiej komedii, to tu mamy błyskotliwy scenariusz Jensena właśnie, który jest uważany w Danii za dobro narodowe. I on zresztą robi swoje filmy raz na parę lat, ponieważ pomiędzy nimi jest zajęty pisaniem scenariuszy dla innych reżyserów i reżyserek, bo jest po prostu w tym mistrzem.
I nagle ich ta sytuacja zaskakuje, więc oni dołączają do tych takich, powiedzielibyśmy, dawniej hippisów, ale to jest trochę coś innego niż dawniejsi hippisi. I oni przez te, wiesz, to wygląda jak Mad Max, jak oni przez te pustynie. No jest dużo, tak pojawia się w recenzjach, rejwowy Mad Max i tak dalej, i tak dalej, to porównanie. No tak, no i co? No i co? I dwie godziny jadą. Ja patrzę na to z rosnącą, powierzę, z fascynacją rosnącą, bo to jest coś takiego, że co chwila mnie zaskakuje, że łamie wszystkie schematy. Oni, ci tacy ludzie, na których widok to trochę się niepokoisz, czy oni nie mają coś przeciwko tobie, są dziwni, nagle okazują się otwarci, przyjaźni, pomocni.
Ale decydujemy się jak ten ojciec z synem pozostać w tej bańce z nimi i nie planować. Nie wiedzieć co będzie, nie planować swojego życia na tydzień naprzód, na rok naprzód, co chcę zrobić, zrezygnować z tego w ogóle, zacieśnić horyzont do dzisiaj i cieszyć się wolnością, że jestem wolny, że mam jakąś ideę, którą próbuję realizować, że ludzie, których widzę koło siebie nie są moimi wrogami, tylko Mogą być przyjaciółmi, choć na początku nie jesteśmy tego pewni i nawet podzielenie się jedzeniem z nimi nie jest oczywiste. Czyli to wszystko się odbywa na zasadzie takiego przełamywania w sobie różnych oporów, schematów, uprzedzeń, z których się składa nasze życie i nasz świat.
Tak, i na świeżo mam emocje. Też właśnie to jest pytanie do Ciebie ciekawe, jak Ty przywołujesz w sobie te obrazy, które widziałeś kilka miesięcy temu, kilka lat temu, a ktoś Cię co rusz pyta o jakiś film i Ty jesteś w stanie tak odpowiedzieć. Ale to tylko czasem i w odniesieniu do niektórych filmów. No właśnie, ja pamiętam, że byłam niesamowicie znużona podczas tego seansu i jedyne pytanie, jakie sobie zadawałam, być może niesłuszne, a być może słuszne, to było pytanie po co? Po co dzieją się pewne rzeczy? Nie ma tego pytania, nie ma oczywiście odpowiedzi na to pytanie. To pytanie jakby jest niestosowne w tym filmie, tak bym powiedział. Bo oni tam ruszają, tak jak Ci powiedziałem przed chwilą, po nic. To znaczy nie ma na horyzoncie celu, racjonalnego celu i nie ma racjonalnej nadziei na to, że to się dobrze skończy.
Natomiast jeszcze ani nie możemy powiedzieć kto może zagrać. A kogo sobie wyobrażasz? Bo ja mam kandydaturę. Masz skutek? No pewnie, że tak. Robert Więckiewicz. O Jezu. Pasuje ci nam Mickiewicza? Wiesz co? Nie, ale minuta ciszy. Kocham Roberta Mickiewicza. Uwielbiam go aktorsko. Uważam, że jest jednym z lepszych aktorów teraz w Polsce. Wiesz co? Łęsa zagra, to może i Mickiewicza zagrać. Ale czy ja bym go widziała jako Mickiewicza? Ale teraz ostatnio widziałam Dorosińskiego jako Wokulskiego w tych bokobrodach i tak by mi też pasował na Mickiewicza. No to też możemy zapytać naszych widzów, kto ma zagrać w nowym filmie o Mickiewiczu, Mickiewicza. To jest jeszcze nie tak jak Chopin Chopin, ograny temat, ograna osobowość.
Ale zarazem mam takie wrażenie, że no musimy się nauczyć ćwiczyć, po prostu ćwiczyć mózg. Tylko czekaj, aż powstaną kurczę jakieś fitnessy dla mózgu. No, ja bym chętnie się zapisze. Myślałam, że chętnie założysz, ja bym chętnie się zapisała do twojej szkoły. Mogę jedno i drugie robić. Ale wiesz, to co ty mówisz, to jest też bardzo, bardzo dużo wywiadów teraz udziela Agnieszka Holland i powiem ci, że im więcej oglądam, tym bardziej jestem nią zainspirowana, inspiruje mnie, o tak powtarza. Myślcie i bądźcie odważni. Tak jest. Bo cały czas reaguje na to, co się dzieje i właśnie ma postawę aktywną. Niezwykle, tak. Teraz była też w aktualnościach filmowych. W tę niedzielę była dosłownie premiera tego programu.
Na przykład. Ja bym wtedy oczywiście bronił Michała Kwiecińskiego, bo myśmy tak robili czasem, że rzucaliśmy monetą, kto będzie za, kto przeciw. Więc jak on by napadał, to ja bym Michała bronił. Odpowiedź jest. A czy masz jakąś wielką filmową zaległość? To jest ciekawe. Oj, mam mnóstwo filmowych zaległości. To jest tak zwana, wiesz, lista wstydu, że jest jakiś klasyk, którego ty nie widziałeś. Jest. Jest klasyk, który... Ja widziałem ten film, ale nigdy w całości. Zawsze wypadało coś, co mnie przerywało i to był Obywatel Kane. Naprawdę? Wow! Ja nigdy tak od początku do końca po Bożemu tego nie obejrzałem.
Bardzo chętnie, bo telewizja moim zdaniem jest medium zamkniętym XX wieku. I to, co w tej chwili jest, no to już takie jak w mojej książce EKRAN W PROSZKU, w rozsypce jest po prostu telewizja i właściwie prawie nic wartościowego tam nie ma. Ale w internecie za to jest i tu się dzieje co chwila coś nowego i no tak jak Stanowski robi, to znaczy wyczuwa, gdzie jest, gdzie się dzieje coś ważnego, nowego i tam idzie, no to ja myślę, że to jest jego wielka, wielka zaleta i ja coś z tego mam, to znaczy też lubię... Ale wiesz, że Stanowski idzie do telewizji. Nie, on robi telewizję, nie idzie do telewizji.
No na pewno padnie. Prędzej czy później padnie. A tymczasem nasz pojedynek wygrywam ja. No tak, wpuściłaś mnie w kanał, a ja w ogóle nie próbowałem ciebie wpuścić, bo ja mam dobre serce. No proszę bardzo, jaki dobry, konwencja programu, wymyślamy dla siebie. To jest po prostu, jak ktoś się nie przygotuje do pracy, to może mówić, że ma dobre serce i że jest taki tutaj i jeszcze może jakieś ciasto, jakiś zakalec przynieść i udawać, że wszystko jest w porządku, tak? Nie, nie, nie. Więc czekamy na wasze komentarze. Typujcie, w którym momencie wpuszczaliśmy w kanał. Pa, pa.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W nowym odcinku EKRAN CAFE Anna Świerczek i Tomasz Raczek dyskutują o dziennikarstwie w trybie AI, recenzują filmy SEKS DLA OPORNYCH, OSTATNI WIKING i SIRAT i odpowiadają na pytania od widzów.