Michał Gajdek: Chcę wystartować w wyborach prezydenckich Barcelony
Nie ma dziś w Polsce osoby, która ma większe rozeznanie na temat funkcjonowania Barcelony, FFP, głosowań socios itp.Pogadałem z socio Barcelony, prawnikiem działającym na co dzień w Katalonii i redaktorem naczelnym http://Fcbarca.com, Michałem Gajdkiem.- Dlaczego planuje start w wyborach Barcelony jak Krzysztof Stanowski?- Dlaczego nie ufa Deco?- Czy zagłosowałby na Joana Laportę?- Dlaczego ludzie Laporty ewakuują się z klubu?- Jakie kwiatki spotykają kibiców Barcy na wyjazdach?- Dlaczego głosowania w Barcelonie są karykaturalne?- Jak Javier Tebas szkodzi LaLidze?- Kiedy Barca wróci do normalności?- Jak ocenia sprawę Negreiry?- Dlaczego nie stworzą wspólnego programu z Real Madryt.pl?
Dzień dobry, moim dzisiejszym gościem jest Michał Gajdek, redaktor naczelny FC Barca.com, ale przede wszystkim człowiek, który chyba najlepiej rozumie wszystkie zawiłości wokół Barcelony, a tych zawiłości w ostatnich latach było chyba tyle, że gdybyśmy to rozdzielili na 20 innych klubów, to i tak by zabrakło miejsca. Dzień dobry, cześć. Tak, rzeczywiście tego jest sporo, więc nawet to powiedzmy najlepsze zrozumienie to i tak nie jest pełne zrozumienie. Myślę, że obecnie już nie ma żadnej osoby, która rzeczywiście mogłaby takie zaprezentować. Ja nie ukrywam, że na początku miałem taki plan, żeby zrobić program a la Real kontra Barcelona, ale nie na zasadzie takiej plemiennej rywalizacji, tylko po prostu pokazania tych dwóch klubów od takiej strony powiedziałbym bardziej... prawniczej, ekonomicznej, finansowej i tak dalej, ale jeden z dziennikarzy zajmujących się RealMadrid.pl niestety nie otrzymał zgody, żeby wystąpić właśnie w tym podcaście, dlatego porozmawiamy sobie, nie dostał zgody od swojej redakcji, dlatego porozmawiamy sobie dzisiaj głównie o Barcelonie, ale też oczywiście będziemy na ten RealMadrid zerkać.
I na początku chciałbym Ciebie zapytać o to, czy dzisiaj posiadanie właśnie takiego wykształcenia, czyli mówiąc wprost bycie prawnikiem, ale też takim prawnikiem, który kuma ekonomię, Czy to jest tak naprawdę kluczowe w relacjonowaniu wydarzeń wokół Barcelony, czy jednak wciąż sport jest na pierwszym planie? Wydaje mi się, że niestety tak, bo ja nie ukrywam, że dla mnie piłka zawsze była taką odskocznią trochę od tej codziennej pracy właśnie, od pracy prawniczej. Po czym nagle się okazuje, że zamykasz komputer powiedzmy służbowy, otwierasz, jeżeli chodzi o Barcelonę i zajmujesz się nawet bardziej skomplikowanymi problemami. No jest tego sporo. Myślę, że takim momentem przełomowym było zdecydowanie to lato 2021 roku, cała ta sytuacja z odejściem Leo Messiego. Myślę, że przed tym momentem to mało kto wiedział.
Ja na przykład nigdy się nad tym nie zastanawiałem, że piłkarze oprócz tego, że tam jest oficialka, jakiś ewentualnie post na social media i tak dalej, to jeszcze gdzieś się rejestruje. To raczej był taki etap, wydawało się, dosyć formalny. Ile procent będzie z tego zawodnika, jeżeli go sprzedasz, a ile, jeżeli oszczędzisz na pensji innego, no to to weszło niestety w codzienność. I wydaje mi się, że w przypadku Barcelony jest to zdecydowanie najbardziej posunięte. Ty wspomniałeś, że to nie jest problem tylko Barcelony, jeżeli chodzi o La Liga, natomiast Barcelona jako jeden z dwóch ewidentnie najbardziej medialnych klubów. Też skala tych problemów, jeżeli chodzi o głośność nazwisk, jeżeli chodzi o sumy transferowe.
które na przykład są płacone, jest zdecydowanie największe, więc nie dziwne, że ludzie to też z tym kojarzą, tak? Ale no ja sobie wczoraj tak z czystej ciekawości sprawdzałem i jak zobaczyłem, że Real Oviedo wysłałem na naszą grupkę redakcyjną, ma dziesięciu zarejestrowanych zawodników, na co jeden z kolegów odpisał, dobra, ale Lewanty ma trzech. Tak, no właśnie, dziesięciu to jest naprawdę dobry wynik. Tak. No bo takich kłopotów z Financial Fair Play nie ma wiadomo. Real Madryt, no bo Real ma bardzo mocną sytuację finansową. Atletico tak naprawdę też zwiększa swoje możliwości, można powiedzieć, z roku na rok i inwestuje bardzo duże pieniądze. Natomiast to, co dzieje się w Barcelonie w ostatnich kilku latach, przede wszystkim skłania mnie do zadania takiego podstawowego pytania. Kiedy w Barcelonie będzie normalnie? Kiedy w Barcelonie będzie można mówić po prostu o normalnej polityce transferowej, tak jak rozmawiamy, nie wiem, a propos Liverpoolu, Manchesteru City czy jakichś innych klubów?
A gdybyś chciał kupić na VIPy na El Clasico, to była cena taka, za którą byłbyś w stanie kupić słabszy samochód? Oj, tak myślę, tak myślę, tak. Jeszcze nie interesowałem się tym tematem nigdy, ale tak, no to myślę, że jak właśnie te loże VIP na przykład na Camp Nou też będą sprzedane w pełni i otwarte przede wszystkim i gdy ten stadion będzie w pełni gotowy, no to myślę, że od tego momentu po prostu Barcelona będzie taką maszynką do generowania przychodów, że siłą rzeczy nawet jeżeli te koszty będą dosyć istotne, to i tak uda się to przez dłuższy czas pociągnąć, bo... Tak naprawdę można trochę powiedzieć z doświadczenia, że Barcelona już tak funkcjonowała przed COVID-em, że wydawała bardzo dużo na pensje na przykład, na transfery, najwięcej w Europie, ale jednocześnie generowała bardzo dużo. Tylko niestety się potem okazało, że to generowanie zostało po pierwsze mocno napompowane sztuczkami księgowymi i nie było do końca realnymi pieniędzmi, a po drugie wydarzyło się takie...
takie coś jak pandemia i tak naprawdę przecież od momentu pandemii no to Barcelona rozegrała jeden sezon na swoim stadionie, no bo mieliśmy sezon 19-20, który nie został dokończony z kibicami, sezon 20-21 w ogóle bez kibiców, 21-22, gdzie były jakieś ograniczenia też w liczbie osób przecież na stadionach, 20-23, jedyny normalny sezon na Camp Nou, no i ostatnie dwa sezony na Montjuic i teraz na trzy dni przed startem ligi rozmawiamy i zupełnie nie mamy pojęcia, gdzie Barcelona będzie grać. A plany były zupełnie inne, ale z punktu widzenia Twojej sytuacji zawodowej, ciekawi mnie, czy to wszystko, co się dzieje wokół Barcelony, ten cały rozgardiarz w ostatnich latach, to jest coś, co Ciebie jako kibica bardziej zmartwiło, czy jako dziennikarza i prawnika bardziej ucieszyło na takiej zasadzie, o kurczę, to ja teraz będę mógł się wykazać, bo ja jednak kumam te wszystkie mechanizmy, które obecnie rządzą właśnie w Barcelonie.
Financial fair play, kwestia amortyzacji, jak to wszystko się oblicza, ponieważ to są bardzo skomplikowane historie. Wiesz co, bardziej zmartwiło. Do Barcelony podchodzę przede wszystkim jako kibic i zawsze tak było i myślę, że zawsze tak będzie, bo inaczej to nie miałoby w moim przypadku zbyt wielkiego sensu, tak szczerze mówiąc. Ale inaczej. Na pewno fajnie jest się w tym orientować, natomiast też w momencie, w którym widzisz jak dużo właśnie jest dezinformacji na przykład w hiszpańskich mediach, jak wiele tych treści jest powielanych, jak wiele jest sytuacji, gdzie komuś coś powiedzmy dzwoni, tylko nie do końca wiadomo w którym kościele i po co. no to ciężko jest to wszystko odkręcić, no bo jeżeli ty przeczytasz jakiegoś, nie wiem, jednego tweeta na zasadzie, który powiedzmy, że nie do końca jest, nie jest kłamstwem, nie jest nawet manipulacją, tylko jest nie do końca przedstawioną rzeczywistością, czy po prostu źle zrozumianą, no to żeby wyjaśnić, dlaczego tak nie jest, to ty musisz na to poświęcić dosyć sporo czasu.
A co ciebie tak najbardziej irytowało, najbardziej uderzało, jeśli chodzi o takie dezinformacje, jeśli chodzi o Barcelonę w ostatnich latach? No nie wiem, czy irytowało to jest dobre słowo, ale... Ale bardziej poziom zrozumienia tej sytuacji Barcelony przez katalońskich dziennikarzy? Tak, zdecydowanie to. Bo ja mam takie wrażenie, że jest kilku specjalistów w hiszpańskich mediach, którzy interesują się, można powiedzieć, taką ekonomią i tą stroną organizacyjną klubów. I to są ludzie, którzy faktycznie to kumają, ale oni nie analizują na przykład, czy lepszy jest Pedri, czy lepszy jest Gavi. Natomiast ci dziennikarze stricte sportowi od Barcelony totalnie nie rozumieją tego, co się dzieje. I to widać nawet w wielu tych mainstreamowych programach właśnie w hiszpańskim radiu. Tak, zdecydowanie. I to jest chyba coś, co najbardziej mi przeszkadza, biorąc pod uwagę, że tu już jest piąte lato, które mamy z tym problemem, więc jeżeli ktoś nie załapał od razu po odejściu Leomessiego na przykład w 2021 roku, no to okej.
ale to jest twoja praca, w sensie praca tychże dziennikarzy, no to przydałoby się jednak, jeżeli to jest jakiś stały element krajobrazu obecnie w Barcelonie, który wpływa na wszystko, w tym również na sytuację sportową, no to przydałoby się trochę doedukować, tak mi się wydaje. Nie mówię, że od razu trzeba skończyć studia, ale naprawdę nie ma nic trudnego w tym, żeby nawet, nie wiem, redakcja zorganizowała spotkanie z kimś, kto się na tym zna, może nawet zaprosić kogoś z La Ligi. Ostatnio dyrektor generalny La Ligi przecież udzielał takiego wywiadu długiego na YouTubie, w którym tłumaczył pewne kwestie. No i to potem, myślę, że tak jak ja rozumiem pracę dziennikarza, do przekazania kibicom. A w momencie, w którym sam dziennikarz tego nie rozumie, no bo łatwiej jest przecież napisać tweeta z telefonu, przepisując trochę od swojego kolegi, że nie wiem, tutaj Pedri to, a Gawi tamto i tak dalej. Ale z czego to wynika twoim zdaniem, że oni tego nie rozumieją?
To są ludzie, którzy zajmują się stricte jednym klubem, więc teoretycznie to nawet w ich interesie powinno być, żeby to wszystko zrozumieć. Z lenistwa chyba, tylko i wyłącznie, no bo to nie jest takie, nie wiem, to nie jest fizyka kwantowa. Bo mi chodzi o to, że ja w ogóle odnoszę takie wrażenie, że niektórzy polscy dziennikarze, ale nie tylko polscy, bo jest też jeden brazylijski dziennikarz, Marcelo Beckler, który regularnie nagrywał o Barcelonie, to są ludzie, którzy zdecydowanie lepiej rozumieją sytuację Barcelony niż katalońscy dziennikarze, którzy są przy tym klubie nawet od kilkunastu czy kilkudziesięciu lat. Tak, bo tak jak mówię, moim zdaniem jest to kwestia lenistwa. Jeżeli całe życie funkcjonowałeś w ten sposób, że po prostu urodziłeś się w miejscu, w którym jest klub, który interesuje cały świat praktycznie, wygrałeś los na loterii i niezależnie co napiszesz o Barcelonie, to to i tak zapewni ci powiedzmy jakieś godne życie, zapewni ci zainteresowanie, no to po co wchodzić w bardziej skomplikowane tematy?
W sensie łatwiej jest, tak jak mówię, napisać o nowej dziewczynie Gawiego, napisać o osiemnastce Lamina Jamala, napisać o czymkolwiek, podać informację przekazaną z klubu. No też nikt nie chce oczywiście sobie tutaj, myślę, napytać biedy, jeżeli chodzi o dostęp do informacji z zarządu. I widzisz, i to jest też kolejny temat, że informacje na temat Barcelony trzeba przepuszczać przez sitko. ze względu na to, że jest bardzo wiele, jak to kiedyś ujął Gerard Pique, marionetek, które decydują o tym po prostu, jaki obowiązuje przekaz. I była na przykład taka postać Javi Miguel, który wypuszczał mnóstwo informacji na temat Barcelony Szawiego i ja myślę, że dla nawet polskiego kibica FC Barcelony to może być sytuacja o tyle trudna, że kibic, który po prostu chce się dowiedzieć, jak wygląda sytuacja w klubie i tak dalej, no nie będzie analizował każdego artykułu i każdego zdania pisanego przez danego dziennikarza, bo zwyczajnie nie ma na to czasu.
A Barcelona jest trochę takim klubem jak, nie wiem, PO albo PiS, gdzie musisz dosłownie analizować każdy wiersz, żeby dojść do wniosku, kto tam komu sprzyja, kto wypuszcza po prostu, kto propaguje jaką narrację. Myślę, że do tego motywu politycznego to będziemy jeszcze wracać dzisiaj, bo to jest skojarzenie, które ja też mam w wielu przypadkach. Natomiast to jest dokładnie to, co my się staramy, że tak powiem, robić na fcbarca.com. Tutaj sobie pozwolę na małą reklamę. Ale rzeczywiście tak to wygląda. Ja chłopakom z redakcji zawsze przekazuję, że... W chwili obecnej, w momencie, w której mamy już, nie wiem, tłumaczenie automatyczne, mamy Google Translate, mamy AI i tak dalej, no to wejście na, powiedzmy, nie wiem, Sport czy Mundo Deportivo i przetłumaczenie newsa z hiszpańskiego na polski, to nie jest praca, która wymaga czegokolwiek, tak? No okej, wiadomo, trzeba znać język, żeby ewentualnie to poprawić. Dlatego wy dodajecie coś takiego jak komentarz od redakcji.
Dokładnie. Dodajemy komentarz od redakcji, podajemy kontekst, pokazujemy, kto podawał wcześniej informacje sprzeczne. Też jakiś czas temu robiliśmy taki przewodnik po dziennikarzach katalońskich, żeby pokazać na przykład właśnie kto z kim ma jakieś kontakty i na jakiej podstawie tak uważamy. No nie wiem, Javi Miguel wspomniany przez ciebie, wiadomo było, że jeżeli chodzi o Xavi'ego Hernandeza, no to kwestia dosyć oczywista, bo on był choćby autorem jego biografii. I on na przykład wypuścił informację o tym, że jeśli Xavi zostanie w Barcelonie, to prawdopodobnie będzie naciskał na odejście Roberta Lewandowskiego. Na przykład. Czyli już było widać, że to jest narracja z obozu Xavi. Tak, dokładnie. Natomiast on dalej został. Nie ma tych newsów transferowych, ale w dalszym ciągu jest pierwszy, dosłownie jak jest tylko jakikolwiek uraz w Barcelonie, to za pół godziny Javi Miguel pisze, co się wydarzyło. W związku z czym... A jak patrzy się na przykład na osobę Gerarda Romero, która w pewnym momencie stała się fenomenem, można powiedzieć, w mediach społecznościowych?
To było chyba mniej więcej to okno, kiedy do Barcelony przychodził m.in. Gilles Koundé i Gerard Romero po prostu osiągał jakieś rekordy, można powiedzieć, na swoich streamach. Gerard Piqué chyba też zaprosił go do Kings League i gość stał się jakimś arcyfenomenem, można powiedzieć, w mediach społecznościowych. a później nie dość, że jego skuteczność newsów spadła, to mam takie wrażenie, że ten fenomen trochę podupadł. To w ogóle, co o dziennikarstwie mówi historia najpierw tego wzlotu, a później regresu Gerarda Romero? Wydaje mi się, że mówi to, że na pewno jest miejsce na show w dziennikarstwie i to jest człowiek z naturalnymi predyspozycjami, tańczenie jego na streamach i tak dalej. Jeśli chodzi o sposób bycia, to jest kataloński Michał Pol. No można tak powiedzieć, tak. Nawet bym powiedział chyba, że jeszcze bardziej szalony, ale tak, dokładnie. Natomiast wydaje mi się, że to była kwestia naprawdę dobrego źródła informacji, jeżeli chodzi o klub.
On wtedy był absolutnie przekonany co do swoich newsów, tam były takie No bo to okienko transferowe, o którym wspomniałeś, to Barcelona tak trochę rywalizowała korespondencyjnie z Chelsea o piłkarzy, no bo przecież i w przypadku Kunde się mówiło o przejściu do Chelsea i w przypadku Rafini. Ostatecznie obaj wylądowali w Barcelonie, tam pamiętam, że Romero się tam mocno kłócił właśnie z jakimś portalem na przykład z Sevilla, jeżeli chodzi o kwestię Kunde i potem triumfował. My to sobie tak łączymy z tym, że odszedł z klubu niedługo później Jordi Cruyff i tutaj typujemy na osobę, która przekazywała te informacje Gerardowi, bo jakoś potem źródełko wyschło, no i obecne okienko transferowe, no i zapowiedź transferu Nico Williamsa na 150%. No uważam, że dziennikarz nie jest oczywiście winny, jeżeli coś się wysypie, ale jeżeli jednak ty mówisz...
tak, ja uważam, że transfer się wydarzy na 150%, no to ty ponosisz za to odpowiedzialność też na koniec. Tak, dziennikarze zajmujący się Barceloną też znajdują się w o tyle niewdzięcznej sytuacji, że oni permanentnie, chcąc nie chcąc, są tymi marionetkami, po prostu są wykorzystywani po prostu po to, żeby właśnie pchać jakąś narrację. To przypomina mi się od razu cała saga związana z Neymarem, kiedy jeden z działaczy Barcelony, chyba pan Mestre, tak? Mestre mówił, że Neymar zostaje na 200%, a dziennikarz z Brazylii, który podał tego newsa, powiedział, że nie, odchodzi na 400%. Na takiej zasadzie. Więc to jest klub, który generuje chyba najwięcej takich gierek. Tak mi się wydaje. Ale też trudno jest nadążyć właśnie za tym, komu wierzyć. Tak, zdecydowanie. Wydaje mi się, że właśnie kluczowe jest to, że część dziennikarzy ma dobre informacje, też widać, że ktoś jest powiązany z jakimś obozem piłkarza na przykład i więcej na ten temat słyszał.
Część ma informacje z klubu, część ma informacje, nie wiem, jakieś kontakty z zagranicą na przykład. Nie ma jakiegoś wzoru, który pozwala stwierdzić, nie wiem, właśnie tak jak to jest robione na przykład na tych różnych portalach agregujących newsy, że jest tier 1, tier 2, tier 3 według wiarygodności, no bo ta wiarygodność jest dużo... A w twoim prywatnym rankingu kto ma tier 1? Tony Juan Marti z reguły moim zdaniem podawał, jak już podawał informacje, to z reguły one były sprawdzone. Chyba tutaj bym celował tak naprawdę. No dobrze, ale wracając powiedzmy do tych kwestii najistotniejszych, bo kibic w Polsce może mieć pewien kłopot nawet z zrozumieniem całego kontekstu wokół Barcelony, też ze względu na to, że tam jest po prostu polityka i że płyną różne narracje w zależności od obozu. To jak wygląda obecnie ta sytuacja Barcelony, biorąc pod uwagę te ostatnie wydarzenia?
To znaczy, jak ty na to wszystko patrzysz i czy ty widzisz taki bezpośredni link na przykład pomiędzy Ter Stegenem a Inigo Martinezem? Bo ja na przykład nagrałem mój komentarz na temat odejścia Inigo i ja uważam, że to jest bezpośrednio połączone. Wielu kibiców Barcelony miało do mnie pretensje o to, że po raz kolejny atakuje tego biednego Joana Laporte, ponieważ Inigo Martinez sam poprosił o transfer. Ja jestem przekonany, że Inigo Martinez nie poprosiłby po prostu sam o możliwość odejścia do Arabii Saudyjskiej albo nie skorzystałby z tej ewentualnej klauzuli. Gdyby nie całe zamieszanie z Ter Stegenem. Tak, moim zdaniem tak jest. Zresztą nawet przyjmując na chwilę tę hipotezę, że Inigo Martinez sam poprosił o transfer, no pytanie jest takie, kto dał mu w takim razie kontrakt, a on przedłużał kontrakt w marcu tego roku, taki, który dał mu opcję jedną tak naprawdę stronnego rozwiązania go i przenosić za darmo na 10 dni przed startem ligi.
No bo oczywiście doceniając jego zasługi, ja rozumiem, że można by było Inigo Martinez'a wypuścić za darmo, ale no jednak fajnie byłoby to zrobić na przykład przed presezonem. Żeby można było tutaj rozważyć jakiś zakup na te pozycje, a nie w tym momencie. I wtedy mógłbyś na przykład zrezygnować nawet z Marcusa Rashforda po to, żeby ściągnąć kolejnego środowiska. Dokładnie, chociażby. No i tutaj wchodzimy trochę w takie właśnie tematy finansowego fair play, które są totalnie nielogiczne. Chciałem powiedzieć, że na pierwszy rzut oka, ale moim zdaniem one są w ogóle totalnie nielogiczne. No bo tak, Inigo Martinez, tak jak wspomniałem, w marcu przedłużał kontrakt z Barceloną. W związku z czym, gdyby taka sytuacja się wydarzyła bez przedłużenia kontraktu przez Inigo Martineza, to po prostu Barcelona zwolniłaby jego pensję, no bo Inigo nie byłoby już w kolejnym sezonie w klubie, więc nie musiałaby nic za to płacić, ale to by spowodowało tylko tyle, że spadłyby wydatki Barcelony.
Natomiast jeżeli Barcelona miała podpisanego Inigo Martineza na kolejny sezon... To znaczy, że dokonała oszczędności jeszcze z tej pensji. I dzięki temu możesz część tej oszczędności przeznaczyć na pensję na przykład innych zawodników i ich zarejestrować. W związku z czym teoretycznie jest to taka sama sytuacja, bo masz piłkarza, który był w twojej kadrze, a teraz już go nie będzie, a w praktyce z punktu widzenia finansowego fair play to dużo zmienia. Dlatego myślę, że już samo to przedłużenie kontraktu w marcu musiało być coś tutaj planowane, że taka ewentualność może się przynajmniej pojawić. No ale skoro poruszyłeś temat financial fair play, bo to jest pewnie jeden z głównych tematów naszej rozmowy, także na pewno ocena Żana Laporty, to powiedz mi, czy ty nie uważasz, że Hadir Tebas tak naprawdę narusza możliwość normalnej europejskiej rywalizacji wprowadzając tak rygorystyczne zasady financial fair play?
no bo wielu kibiców, tak patrząc z lotu ptaka w ogóle na cały europejski futbol, zadaje sobie takie pytanie, jak to jest możliwe, że, nie wiem, Liverpool wydaje tyle kasy na piłkarzy, że PSG wydaje tyle kasy na piłkarzy, że wiele klubów z różnych lig wydaje tyle kasy na piłkarzy, a tutaj permanentnie pojawia się temat tego financial fair play i to nawet już nie tylko w kontekście Barcelony, ale w kontekście też takich, wydaje mi się, zdrowych klubów przykładowo jak Real Betis. Tak, inaczej. Javier Tebas od dłuższego czasu rządzi hiszpańskim futbolem. Tutaj bym się w ogóle na chwilkę zatrzymał. Jak on obejmował władzę w 2013 roku, to rzeczywiście było to też tuż po kryzysie, który przecież ten kryzys 2008 roku bardzo mocno się odbił na hiszpańskiej gospodarce. I tam było bardzo wiele problemów też, jeżeli chodzi o kluby, jeżeli chodzi o... długi tych klubów nawet wobec instytucji publicznych, jak na przykład niepłacanie podatków i tak dalej.
A tutaj mamy taką sytuację naprawdę bardzo dziwną, w której kluby wybierają sobie... Nadzorce. Cenzora. I to nadzorce bardzo rygorystycznego. Dokładnie. To jest trochę tak jakby, nie wiem, więźniowie sobie zamiast wybrać przedstawiciela więźniów, wybrali no właśnie naczelnika więzienia, który ich tam będzie gnoił. Dokładnie. Wiesz co, bo mnie to dziwi o tyle, że... My poruszamy się tutaj wokół Barcelony, ale ja czytam mnóstwo wypowiedzi dyrektorów właśnie Betisu, Villarealu i tak dalej. I ten temat Financial Fair Play po prostu jest męczący. Nie ma drugiej ligi, w której tak często w kontekście analizy jakiegokolwiek transferu pojawiałoby się hasło, dlaczego nie ma takiego transferu, bo nie mamy przestrzeni Financial Fair Play, nie mamy przestrzeni Financial Fair Play. Ja na przykład rozumiem argumentację Czarka Wilka, z którym rozmawialiśmy kiedyś w Olala Liga i toczyliśmy taką gorącą debatę a propos Financial Fair Play.
Zwróć uwagę na Komu, którzy nawet nie chodzi tylko o West Ham United, bo my zawsze śmialiśmy się komentując mecze dla Ligi, że West Ham United interesuje się połową Primera División. Tylko ktoś się wybijał w Betisie Villarealu, to od razu były spekulacje, że mogą go kupić właśnie takie kluby jak West Ham, Tottenham i tak dalej, ale dzisiaj takim przykładem jest Como, które wyciąga po prostu talenty z Betisu jak chce. No tak, ale patrzysz, nie wiem, na Paul Wiktora, który ostatnio przenosił się z Barcelony do Bragi i wszyscy kibice Barcelony byli w szoku, że jak to taki klub z Portugalii jest ci w stanie zapłacić 12 milionów euro, w sensie klub z Hiszpanii takich pieniędzy nie zapłaciłby. No to byłoby święto. W sensie są kluby, które rzeczywiście mają takie pieniądze, ale nie wydałyby ich na Paul Wiktora. Tak. Dokładnie, dokładnie, ale w ogóle takie transfery należą, no nie wiem szczerze mówiąc teraz, ile było takich transferów w Hiszpanii przebijających powiedzmy 20 milionów euro w to okienko, a jeszcze jakby wyłączyć z tego Real Barcelonę i Atletico, to podejrzewam, że...
Kurczę, wiesz co, tak teraz... Nawet patrzę na takie naprawdę bardzo zdrowe kluby jak Real Sociedad. To jest wręcz, można powiedzieć, wzór zarządzania w ostatnich latach. Oni ściągają za jakieś frytki Gonzalo Gedesza trochę piłkarskiego trupa do odbudowania i duje Czaleta Cara. No co to w ogóle jest? No tak, tak, dokładnie, tak to działa, w związku z czym moim zdaniem to jest bardzo problematyczne i prowadzi donikąd. Javier Tebas, no bo ja go na początku pochwaliłem za ten jego pierwszy okres, natomiast też trzeba pamiętać, że Javier Tebas przejął maszynkę do zarabiania pieniędzy. Javier Tebas przejął najlepszą Barcelonę, powiedzmy w historii, okej, 2013 rok, czyli już po Guardioli. Przejął najlepszą ligę świata. Przejął tak, przejął Real Madryt, przejął rywalizację... Sevilla w Lidze Europa. Dokładnie, ale przejął przede wszystkim rywalizację Cristiano Ronaldo-Leo Messi, przejął wymienianie się, jeżeli chodzi o Ligę Mistrzów, no bo przecież 2011 to była Barcelona, zaraz potem 2015, w międzyczasie Noreal, 2014, od 16 do 18.
W Hiszpanii tak nie jest. W Hiszpanii Barcelona i Real zgarniają lwią część. Zresztą na marginesie tak wcale być nie miało, bo Javier Tebas jak szedł do wyborów w 2013 roku, to w Hiszpanii nie było jeszcze scentralizowanej sprzedaży praw telewizyjnych. Barcelona i Real sprzedawało je osobno za kwotę tam sięgającą miliarda euro. a reszta klubów brała tak naprawdę drobne. To się właśnie miało zmienić, po czym okazało się, że w momencie, w którym zostało to scentralizowane, to dalej jest tak, że Barcelona i Real dostają duże pieniądze, a reszta klubów niestety dostaje drobne. Więc wydaje mi się, że to jest coś, co po prostu sezon po sezonie te granice między klubami... Tutaj między ligami powiększa między nimi przepaść. Natomiast drugim aspektem, bo ty wspomniałeś o klimacie, wydaje mi się, że też kwestia samego tego faktu, że jednak Hiszpania z tych lig topowych, a już na pewno w porównaniu z Anglią jest po prostu biedniejszym krajem.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Nie ma dziś w Polsce osoby, która ma większe rozeznanie na temat funkcjonowania Barcelony, FFP, głosowań socios itp.Pogadałem z socio Barcelony, prawnikiem działającym na co dzień w Katalonii i redaktorem naczelnym http://Fcbarca.com, Michałem Gajdkiem.- Dlaczego planuje start w wyborach Barcelony jak Krzysztof Stanowski?- Dlaczego nie ufa Deco?- Czy zagłosowałby na Joana Laportę?- Dlaczego ludzie Laporty ewakuują się z klubu?- Jakie kwiatki spotykają kibiców Barcy na wyjazdach?- Dlaczego głosowania w Barcelonie są karykaturalne?- Jak Javier Tebas szkodzi LaLidze?- Kiedy Barca wróci do normalności?- Jak ocenia sprawę Negreiry?- Dlaczego nie stworzą wspólnego programu z Real Madryt.pl?