Mentionsy Mentionsy
Tomasz Ćwiąkała - rozmowy o piłce
Tomasz Ćwiąkała - rozmowy o piłce

Ariel Borysiuk: Powiem to bez ogródek - trochę mi wstyd

10.04.2024 ·1 godz 37 min

Zapraszam na długą rozmowę z Arielem Borysiukiem, w którym porozmawialiśmy o: - trenerach Legii - Skorży, Magierze, Czerczesowie, Urbanie - depresyjnym klimacie w Mołdawii - rozstaniu z Mariuszem Piekarskim - dlaczego jeżdżąc na kadrę czuł się jak gwiazda światowej piłki - jak Kaiserslautern i Brugia biły się o niego w kuriozalnych okolicznościach - dlaczego Lechia, mimo wielkich nazwisk, nie odniosła sukcesu.

A czemu się rozeszliście, możesz powiedzieć? Wiesz co, to było, jak ja już byłem w Lechii, Gdańsk, po powrocie z Anglii i była tam sytuacja, że ja trochę tam byłem niezadowolony z... Mało grałem, bo tam trener Stokowiec gdzieś tam też mało już później na mnie stawiał w Lechii i gdzieś tam prosiłem Mariusza, żeby pomógł mi znaleźć klub i Mariusz troszeczkę tam się zdenerwował, bo powiedział, że... No żebym gdzieś tam bardziej jeszcze powalczył o to miejsce, tak? A ja gdzieś tak za bardzo już się poddałem, może przez te wszystkie później lata taki byłem trochę rozpieszczony, tak? Że kurczę, no jakby nie wyobrażam sobie, że ja mogę siedzieć w Polsce na ławce rezerwowych. I to był taki dla mnie wstrząs i Mariusz tak powiedział, kurde Ariel, weź ogarnij się, masz dobry kontrakt, fajny klub, fajne miasto, powalcz i tak dalej. I ja gdzieś tak trochę po tych słowach tak zrozumiałem, że jakby...

Nie, nie, zdecydowanie. Czyli te memy wtedy oddawały trochę rzeczywistość na temat Churchesowa. Tak, tak, te niedźwiedzie i tak dalej. Ja trafiłem do Legii z Lechii Gdańsk. No wiadomo, że w Lechii gdzieś tam może te treningi nie były takie ekstremalne, więc wiadomo, tutaj pierwszy mój okres. Ja generalnie trafiłem do Legii i na badaniach medycznych wyszło mi, że mam złamaną tutaj kość jedną. Znaczy ja ją złamałem jeszcze w Lechii na meczu, ale ona mi się nie wygoiła. Mhm. I Jacek Jaroszewski wtedy był trenerem Legii. Lekarzem. Założył mi tak, przepraszam, lekarzem. Założył mi gips i mówi, że potrenujesz tam 2-3 tygodnie z tym, zacznie się liga, bo to był e-mail. Czy czas opadł cię ściągnąć? Nie, nie, zacznie się liga i my akurat to zdejmiemy na ligę. Tylko, że musisz teraz dwa obozy z tym trenować.

No dobra. No i zgrupowanie było na Malcie, więc wiadomo, temperatura wysoka, wiesz, ja z tym gipsem, treningi mega ciężkie i pamiętam chyba pierwszy lub drugi mój trening mieliśmy taki trening stacyjny rano. Gdzieś tam, wiesz, jedna stacja, jakiś sprint, drugi strzał, nawroty, sprint, siła, no wszystko było jakby wymieszane. I pamiętam, że już na końcówce tak nie dawałem rady, bo to jednak przeskok z Lechii na te treningi i trener po treningu mi wziął do swojego gdzieś tam pokoju w hotelu i Wuko był asystentem i Wuko tłumaczył po rosyjsku właśnie, że... że trener mówił, że nie, że tutaj trzeba dać więcej, że to nie jest Legia Gdansk, że tu jest już Legia, tu już całkiem inaczej pracujemy, żebym zmienił trochę podejście. A ty już pracowałeś ciężko, tak? No wydaje mi się, że pracowałem, natomiast tam to całkiem w ogóle inny świat.

przyznam szczerze, że nie wiem, czy sobie przyłominam jakąś rozmowę taką w cztery oczy z trenerem. Z czego to wynika, że ty w pewnym momencie tak latałeś pomiędzy Lechią a Legią? Bo niektórzy już nawet mogli sobie robić z tego żarty, że jest Lechia, za chwilkę będzie Legia, potem znowu Lechia. Oczywiście to wynikało też z tego, że Mariusz Piekarski na pewno był dobrze poukładany w obu tych klubach. Natomiast ty też byłeś na takim etapie kariery, gdzie mogłeś myśleć o topowych zespołach. Ale z czego to wynika, że właśnie taką dziwną podróż odbywałeś? Ja wcale nie wiem nawet, jak ci to wytłumaczyć. najpierw trafiłem do Lechii pierwszy raz po tym pobycie końcówki nieudana Kaiserslautern, później też takie śmieszne wypożyczenie do Rosji, które gdzieś tam też mi nic nie dało tak naprawdę i to był taki pierwszy mój dołek w karierze.

No i właśnie pojawił się temat Lechii. Więc tutaj gdzieś tam na to przystałem, bo Lechia wtedy dopiero robiła się taka mocna tak naprawdę. Gdzieś tam weszli ci nowe właściciele z Niemiec. No wiedziałem, że jest fajny stadion, fajne miasto, więc tutaj gdzieś tam... Wspólnie z Mariuszem podjęliśmy decyzję, że może warto spróbować. Pograłem półtora roku, przyszedłem do Legii. Wiadomo, Legii się nie odmawia, szczególnie, że było stulecie. Więc to był taki dla mnie naturalny też krok. Zawsze chciałem później wrócić do Legii, bo wiadomo, że czułem się tam jak w domu. I kolejny raz wróciłem do Legii właśnie z Anglii. Z Anglii to był też może mój błąd, bo właśnie odbyłem rozmowę z Janem Hollowayem, który powiedział mi, że za bardzo mnie nie widzi. To było styczniowe okienko.

Że oczywiście mogę zostać, mogę rywalizować, ale że będę miał bardzo ciężko skład. I no to była zima, wiadomo, no w zimę też nie jest łatwo gdzieś tam znaleźć jakiś fajny klub na wypożyczenie, no bo to jest inne okienko niż w lato. I coś tam się niby działo, tydzień, dwa, ja nie grałem, nie grałem i właśnie Mariusz powiedział, no że jest temat Lechii. Oni wtedy walczyli o mistrzostwo za Piotrka Nowaka. Który Ciebie mega cenił. Tak, tak. I dlatego, wiesz, ja podejrzewam, że gdyby Lechia była, nie wiem, na 10 czy 12 miejscu, pewnie nie bram tej opcji pod uwagę. Ale że, wiesz, grali o medale, no to gdzieś tam mówię, no czemu, nie wiem, spróbowałem i tak to było. Więc to, wiesz, no takie ktoś się może śmiać, ale no to też gdzieś tam były takie decyzje, które łatwo wytłumaczyć. Piotr Nowak, pamiętam, że wtedy trafił do Lechii i był traktowany jako taki powiew świeżości na tym rynku trenerskim, bo było u niego ciekawie też sporo jakichś różnych wspomnień z treningów.

Jak Ty jego odbierasz właśnie jako szkoleniowca i dlaczego Twoim zdaniem on całkowicie wypadł z rynku i ten jego ostatni okres na przykład w Jagiellonii był nieudany? Bo on z kolei, kiedy wypowiadał się na Twój temat, to nie wiem, czy on tak mówił o każdym piłkarzu, ale wypowiadał się o Tobie tak, jakby był w Tobie zakochany po prostu jako piłkarz. Widział w Tobie mnóstwo atutów po prostu. Wiesz co, ja akurat też wtedy trafiłem na taki fajny okres u niego w Lechii. Generalnie mieliśmy fajną drużynę, bo tam byli bracia Pajszao, Peszkin, Kuba Wawrzyniak, Milosz Krasiś, Rafał Wolski. Ekipa taka, że my nie zrobiliśmy medalu, to myślę, że pewnie byś zapytał każdego z chłopaków. Pewnie jedna z większych niespodzianek w naszych karierach. A jednak mimo wszystko skończyliśmy na czwartym miejscu. Natomiast...

Trener dawał też taki dużo luzu, tak? To było takie amerykańskie podejście, nawet na meczu gdzieś tam nie było za dużo taktyki, zresztą my mieliśmy taki skład, że my tam gdzieś tam sami też potrafiliśmy sobie to wszystko ustalić. I później wróciłem do Anglii, bo skończyło mi się wypożyczenie i drugi raz już jak wróciłem do Lechii nie było trenera, więc tak naprawdę ja z trenerem pracowałem, nie wiem, 3-4 miesiące tylko. Natomiast no czemu mu później nie wyszło, no to nie wiem, no gdzieś tam wiadomo, no człowiek czyta i gdzieś tam słyszy różne wieści, że to gdzieś tam sprawy bardziej pozaboiskowe, też trener miał jakieś swoje problemy, ale tak jak mówię, no to nie jest moja sprawa. Ale w Lechii poznałeś też innych trenerów, jak na przykład Thomas von Heysen, też interesująca postać, to był jeden z największych zamordystów, jakich spotkałeś w karierze, albo takich trenerów, którzy nie okazywali szacunku w stosunku do zawodników?

Wiesz co, tak, tak, ja pamiętam... Bo to był trener od właścicieli po prostu. zaproponowany przez nowe postaci. No tutaj właśnie też tam były ciężkie treningi za niego. To muszę przyznać, że gdzieś tam my byliśmy trochę tacy rozleniwieni już w tej lechi. Właśnie przyszedł taki trener, który gdzieś tam nas wziął za mordę, za przeproszeniem. I ja pamiętam właśnie słowa Sepka Mili, bo on bardzo lubił Sepka na początku. Ciągle z nim rozmawiał, ciągle go klepał po plecach, jak ty super pracujesz. a później Sebek nie zagrał chyba minuty u niego, więc to było takie, no trochę gdzieś tam widać było, że jest trochę fałszywy, że jednak tutaj mówi jedno, robi drugie. I fatalne były te relacje. My tak naprawdę gdzieś tam z nim w ogóle nie rozmawialiśmy. On był jakby, widać było, że jest jakby za karę, tak? Jakby jest za karę w tym klubie i on tego nie chce.

My mieliśmy za niego serię pięciu porażek z rzędu w Lechii Gdańsk. Ale przez atmosferę chyba w dużej mierze. Tak, tak, tak. I on bardzo, bardzo gdzieś tam jeszcze czepiał się właśnie starszych zawodników. Sepp Kamil, pamiętam, tam z Peszkinem miał jakiś też konflikt. Gdzieś tam się posprzeczali na treningu, więc to jednak... jednak myślę, że dużo, dużo miało właśnie ta atmosfera. A to była łatwa szatnia do prowadzenia z tak wielkimi nazwiskami jak na polską piłkę? Czy nie właśnie? Bo z drugiej strony też rozmawialiśmy o tym niedawno z Sebastianem, że przez te lechie w tamtym czasie przewinęło się tyle świetnych nazwisk, jeśli chodzi o polską piłkę, ale też wartościowych obcokrajowców, że pojawia się pytanie, co poszło nie tak, że taki gwiazdozbiór nie był w stanie w żaden sposób się zaznaczyć? To może piłkarze byli problemem? Jak ty to odbierasz? Myślę, że zawsze wina leży gdzieś po środku, nie? Na pewno Lechia Gdańska jest klubem, w którym nie masz presji jak w Lechu czy Legii.

A powinna być? Myślę, że na ten czas powinna być, bo mieliśmy zawodników naprawdę, którzy byli gdzieś tam porównywalnie z tymi w Poznaniu czy w Warszawie. Czyli ty nie czułeś na przykład na mieście takiej napięki jak w Warszawie? Nie, nie, kompletnie, kompletnie, wiesz, no tam w Lechii nawet jak gdzieś tam przegraliśmy mecz, to można było wyskoczyć na miasto, nikt nie robił z tego problemu, wiesz, finansowo zarobki były, podejrzewam, że na poziomie Legii Warszawa, więc podejrzewam, że to mogło być tak, że gdzieś tam to rozeniewiało piłkarzy, tak, tak. Jeszcze wracając do tego tematu Lechii Gdańsk, chciałbym Cię zapytać o dwóch trenerów, którzy szczególnie mnie interesują. Czyli po pierwsze Jerzy Brzęczek. Jaki to jest trener i czy to jest trener, którego opinia w oczach kibiców w Polsce jest trochę nieoddająca tej rzeczywistości? Czy on jest sprawiedliwie oceniany, mówiąc wprost? Czy to jest dobry trener? Wiesz co, dla mnie dobry. Ja pamiętam, że on nas objął w takim trudnym momencie, bo to był właśnie ten pierwszy sezon tych nowych właścicieli.

przyszedł w trudnym momencie, gdzie byliśmy w strefie spadkowej, skończyliśmy na piątym miejscu, więc on tą Lechię dźwignął i pamiętam tą rozmowę, ja tak wcześniej właśnie w tej Lechii na początku słabo wyglądałem, gdzieś tam nie mogłem się odnaleźć i wziął mnie trener na rozmowę i powiedział, że... że będziemy pracować tak, że ja trafię do reprezentacji Polski niedługo. No ja tak trochę się uśmiechnąłem, mówię, no dobra, zobaczymy. I gdzieś tam tak sobie zaufaliśmy, tak to dobrze wyglądało między nami, że ja pół roku później byłem w kadrze Polski, trener Nawałka mi powołał po sezonie na zgrupowanie. Więc tutaj trener gdzieś tam wiedział, dobrze poznał mój potencjał, tak, na co mnie stać i gdzieś tam fajnie nam się pracowało, tylko no zabrakło trochę cierpliwości, myślę, władzom, nie, bo bo skończyliśmy sezon na piątym miejscu i chyba bodajże po piątej czy po szóstej kolejce trenera zwolnili już później, gdzieś tam przy pierwszym kryzysie.

Wiadomo jak to jest w Lechii, szczególnie jak był jeszcze prezes Mandziara, że gdzieś tam tej cierpliwości mu w pewnych momentach brakowało, więc tutaj ja na pewno trenera bardzo fajnie wspominam. Dobry warsztat, fajne treningi, merytoryka taka na wysokim poziomie, więc tutaj ja kompletnie nie rozumiem tej nagonki na trenera. A z czego to wynika, że Stokowiec tak popsuł sobie relacje z piłkarzami? Że dzisiaj tak naprawdę, że jeszcze kilka lat temu Stokowiec był wymieniany nawet przez Zbigniewa Bońka jako potencjalny selekcjoner, że był traktowany jako topowy trener w Polsce, a że dzisiaj tak naprawdę, pewnie jeśli wpiszesz w Google nazwisko Stokowiec, to ci wyskoczy konflikt z tym, konflikt z tamtym, z tamtym, z tamtym. Z tobą też miał konflikt, czy nie? Wiesz co, nie, nie. Nie mieliśmy konfliktu, natomiast ja pamiętam taką sytuację, że byliśmy na obozie w Opalenicy.

Tak. I chyba to taki jest chyba alibi dla niektórych trenerów, ale pamiętam tam w tej szatni gdzieś tam trener z wieloma zawodnikami miał konflikty, ale tutaj każdy już chyba myślę powiedział tyle, czy Błażej, czy Rafał Wolski, czy Peszkin. Tutaj nikt tego nie ukrywa tak naprawdę. Tak, tak, nie ukrywają. Twoim zdaniem on na tym poległ jako trener tak naprawdę, że dzisiaj nie jest postrzegany właśnie jako ten szkoleniowy stopowy, że po prostu popsuł sobie relację z tak wielką grupą zawodników, że dzisiaj na przykład wielu dyrektorów sportowych czy prezesów może mieć problem, żeby mu zaufać? Wiesz co, dla mnie zastanawiające jest to, że jakby trener miał konflikt i odpalał zawodników doświadczonych. Szczególnie w Lechii. Tak naprawdę zauważ, że... Zauważ dokładnie, że jakby trener sobie chciał posprzątać tak i mieć zawodników, którzy gdzieś tam będą... Nie wiem, czy posłusznie, nie wiem, czy to jest dobre słowo, ale że gdzieś tam będą podporządkowani, nie będą dyskutować, będą robić robotę, którą chce trener.

I tutaj tak naprawdę z zawodników doświadczonych chyba tylko Flavio został w Lechii i grał u trenera tak naprawdę, no bo był kapitanem, więc też to było ciężko zrobić. Natomiast cała reszta innych zawodników, tak, Kuba Wawrzyniak, nie wiem, Peszkin, ja, Błażej Augustyn, Grzesiek Wojtkowiak, no gdzieś tam zostaliśmy przez trenera, tak mówiąc kolokwialnie, odpaleni. No nie ma przypadków w tym wszystkim, ale ty podałbyś mu rękę po całym tym pobyciu. Tak, tak. Nie, nie, jakbym nie miał z tym problemu. Okej. Wspomniałeś, że dzięki Jerzemu Brzęczkowi trafiłeś do reprezentacji. W reprezentacji grałeś u trzech selekcjonerów, prawda? U Smudy, u Fornalika i Nawałki. Powiedz, jak duże ty miałeś nadzieję na Euro 2012? No bo to był taki okres, kiedy chyba mogłeś myśleć o... Wiesz co, bardzo miałem duże nadzieje, bo w zimę wyjechałem właśnie do Kaiserslautern.

I dostałeś jakąś burę po debiucie, tak? Burę, burę, przed wejściem samym. Przed samym wejściem, bo no to był listopad, więc wiadomo, no jak siedzisz na oficera zawodowych, no to jest trochę zimno, tak? Masz ortalion, bluzę, długie spodnie i rozgrzewasz się. No i zawołał mnie trener tam chyba 80-ta. 80. minuta, więc zanim człowiek, wiesz, zdejmie to, zdejmie to, zdejmie to, no to minął ze 2-3 minuty. No i trener tam przeklnął, słowo na K powiedział. Młody, dawaj szybko, co jest? Ja mówię, kurczę, nogi mi się trzęsą, no bo tam młody chłopa, kadra Polski, cały stadion w Poznaniu, a tutaj zamiast motywacji to jednak jakaś tam bura, nie? Więc... Ale okej, no. A był taki moment w reprezentacji, kiedy czułeś, że mógłbyś odgrywać bardziej znaczącą rolę? Że mógłbyś w tej kadrze zostać na dłużej? Wiesz co, no był moment za trenera na wałki. Ja się bardzo fajnie czułem grając czy w Lechii, czy później w Legii, no ale no był Grzesiek Krychowiak, więc tak naprawdę ja gdzieś tam nie miałem nawet podjazdu, żeby grać, bo grał Grzesiek Krychowiak z Mączyńskim w środku, więc... A nie mógłbyś być takim Mączyńskim właśnie?

takim uzupełnieniem. Wiesz co, wiesz, Mączyński był bardziej, bardziej ustępu, tak, tak, ja byłem, ja byłem taki traktowany bardziej jako taka typowa szóstka w miejsce Grześka Krychowiaka, no wiadomo, Grzesiek wtedy był w takim, w takim gazie, że... Ale pytanie, czy, wiesz, wydaje mi się, że nie byłeś gorszym piłkarzem po prostu niż Krzysztof Mączyński, którego powołanie wielokrotnie było kwestionowane w tej reprezentacji? To na pewno, tylko gdzieś tam byliśmy na pewno innymi profilami, jeżeli chodzi o to. A jak Nawałkę wspominasz i wyjazdy na zgrupowania, bo mija tyle lat od czasu jego odejścia i wszyscy tęsknią za Adamem Nawałką, także piłkarzy, jeśli chodzi o to budowanie relacji, co Twoim zdaniem było kluczem do jego sukcesu i czy Ciebie na przykład jego różne nawyki bawiły, czy jednak wychodziłeś z założenia, że to jest facet, który wprowadza profesjonalizm i wszystko wygląda tak jak powinno? Wiesz co, ja przyjeżdżając z Lechii Gdańsk na kadrę Polski, to czułem się po prostu jakbym przyjeżdżał z Bayernu Monachium, czy z innego klubu topowego.

Wiesz co, no tutaj tak jak mogę powiedzieć, no każdy gdzieś tam transfer ma jakąś tam swoją historię i jest robiony po coś. Na przykład transfer do Szerifa Tiraspol, ja wiedziałem, że to jest klub, który no jest tam gdzieś hegemonem w tej lidze, nie ma co ukrywać. I tam się jedzie po to, żeby grać w pucharach. Tak, dlatego gdzieś tam ta wizja była, gdzieś tam mnie skusiła. Ja rozumiem kontrakt z Lechią. I tak naprawdę już tak siedziałem z miesiąc chyba w domu, były jakieś tam telefony, nie było konkretów i zadzwonił do mnie jeden agent właśnie, że jest temat Szerifa i to już była końcówka lipca, więc to już trzeba było jakby się brać do roboty, bo już wszystkie ligi ruszyły i ja to wziąłem i tam sezon trwał do listopada, bo oni grają wiosna-jesień systemem, czyli jesienią się kończy sezon, no i

Ale czego żałujesz tak jakby najbardziej? Co sobie wyrzucasz? Jeden na przykład taki moment w trakcie tej kariery, w którym gdybyś podjął inną decyzję, to to wszystko poszłoby w zupełnie inną stronę. wiesz co, rozwiązanie kontraktu w QPR, bo miałem jeszcze rok lub półtora do końca, ale właśnie przez to, że byłem sam i tak dalej, gdzieś tam nie podjąłem takiej rękawicy, nie było takiej iskry też we mnie, ognia, żeby kurczę gdzieś tam udowodnić, że dokładnie, a ja tak jakby przyszedłem na łatwiznę, dogadałem się z nimi, wróciłem do Polski, właśnie do Lechin, to była dla mnie chyba taka właśnie jedna z, no jedna decyzja taka, która gdzieś tam dużo zmieniła w moim życiu. Tak naprawdę ty gdybyś został agentem, to miałbyś pewnie wiele rad dla młodych zawodników i gdyby teraz spotkał cię jakiś piłkarz wyróżniający się w Ekstraklasie, taki Ariel Borysiuk na przykład, to co ty byś mu doradził?

Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.