Przybijanie piątką - Sroczyński komentuje
Jak to możliwe, że Donald Tusk, ten jeździec na białym koniu, teraz dla tych samych liberalnych mediów i tych samych publicystów stał się nagle dziadersem? Czy Tusk rzeczywiście zdziadział, czy raczej liberalne media zgłupiały? A może jedno i drugie? Dlaczego alkocelebryta Kuba Wojewódzki krzyczy do premiera „My chcemy zemsty”. Czy rzeczywiście lud platformiany chce zemsty i czy program zemsty uratuje rząd? I wreszcie: Czy pieszczoty sado-maso Kaczyńskiego z Mentzenem zbliżają prawicę do władzy, czy wręcz przeciwnie? Oto pięć głównych zjawisk, które obecnie wpływają na bieg polskiej polityki.
Myśl mianowicie taka, że musimy przestać się certolić, trzeba być jak PiS, trzeba być jak Ziobro, jak Tommy Lee Jones w ściganym. To oczywiście brzmi śmiesznie, kiedy polska profesora zachwyca się metodami Bąkiewicza czy Ziobry i apeluje do Tuska, żeby walił młotkiem, ale nie należy tego lekceważyć. Oni naprawdę uważają, że aby zwalczyć PiS trzeba sięgnąć po narzędzia pozaprawne. Śmielej, śmielej. A najlepiej zdelegalizować PiS. To oczywiście kolejny kanał, bo właśnie pseudorozliczenia, giertychowanie, kwestionowanie wyników wyborów prezydenckich, robienie tych wszystkich dymów i awantur właśnie to zniechęca Polaka Szaraka, czyli tak zwanego normalsa do rządu. Platforma skupia się na realizowaniu agendy dla babć z grupy Orły Tuska i jest to jedna z przyczyn, że rząd traci punkty.
Zamykana jest ostatnia porodówka w Bieszczadach. Normalsi niemal co tydzień słyszą o kolejnym szpitalu, który ogranicza przyjęcia, bo NFZ nie wypłacił środków na czas. Ale te sprawy ani Platformy, ani jej zaplecza eksperckiego za bardzo nie interesują. Interesuje ich tylko to, żeby dojechać PiS, czyli znów cytując wuja Wojewódzkiego, zemsty i Bąkiewicza nam trzeba. Rządowi to nie pomaga, rządowi to szkodzi, bo odciąga uwagę od spraw, którymi żyje Polak Szarak. A zapewniam was, że Polak Szarak nie marzy o tym, żeby pan Markiewicz z Justicji razem z ministrem Żurkiem wymienił w sądach tych, których nie lubią, Na tych, których lubią, czyli na swoich kolegów. Oszołomów to na pewno ucieszy, ale czy Polak Szarak szybciej załatwi w sądzie sprawę?
Oczywiście nie. Kolejki przez żurkowe awantury tylko urosną. Po drugiej stronie barykady wybiła czysta woda sodowa. Politycy PiS są przekonani, że wracają do władzy za dwa lata, a może i wcześniej, bo pewnie rząd Tuska tak się skompromituje, że nie dotrwa. Powrót PiS do władzy. Piękny plan, tylko nie do końca realny. Ta partia w sondażach nie zyskała ani jednego punktu, mimo zwycięstwa swojego kandydata w wyborach prezydenckich. Mimo tego wielkiego sukcesu 0-0 nic PiS-owi nie skoczyło. Dlaczego? Bo PiS identycznie jak Platforma jest partią dla silnych razem. Tyle, że dla PiS-owskich silnych razem. Jest to partia rewanżyzmu anty-Tuskowego.
Normals świetnie wie, że powrót PiS do władzy w formie jaką ta partia obecnie prezentuje oznacza dymy i kolejną antypaństwową jazdę bez trzymanki. Żurka znów zastąpi Ziobro i będą toczyć swoje godnościowe ćmoje boje oraz sobie wygrażać będziesz siedział. Jarosław Kaczyński opowiada swoim najbliższym współpracownikom, że PiS może mieć 40% i rządzić samodzielnie, tylko nie za bardzo wiadomo na jakiej niby zasadzie. Nie wie tego również pisowska wierchuszka. Żadne sondaże i żadne zmiany w emocjach społecznych nie zwiastują tego, żeby PiS miał więcej niż swoje maksymalne 30%. A raczej nieco mniej, bo najstarsi wyborcy PiSu odchodzą z przyczyn naturalnych. Powrót PiSu do władzy jest patykiem po wodzie pisany.
Polska naprawdę jest podzielona na dwie niemal równe części. Raz trochę więcej ma ta, a raz tamta. A tak naprawdę 5% wyborców decyduje, kto będzie rządził. Problem polega na tym, że ani PiS, ani Platforma nie chcą przyjąć do wiadomości istnienia tej drugiej połowy. Polska polityka polega nie tyle na brutalnej rywalizacji, co byłoby normalne, tak wygląda polityka w wielu krajach, u nas polityka polega na nieustannych próbach anihilacji drugiej strony, unieważniania, odebrania legitymacji do reprezentowania kogokolwiek. Oba obozy fantazjują, że tamci w końcu jakimś cudem znikną, bo przecież nie reprezentują realnych wyborców. To uzurpacja, powiedział kiedyś Jarosław Kaczyński o poparciu dla Platformy w dużych miastach.
Uzurpacja, czyli gdyby wielkomiejska klasa średnia wiedziała, co dla niej dobre, na pewno by na Tuska nie zagłosowała. To samo uważa Platforma, że tamci ludzi bałamucą, a nie reprezentują. Wystarczyłoby tylko ciemnemu ludomiu uświadomić, że Kaczyński jest zły, a PiS zniknie. Jedyna szansa Kaczyńskiego na powrót do władzy to rządy z Konfederacją. PiS-owcy powinni więc modlić się za Mentzena, modlić się za Bosaka, modlić za ich dobre wyniki. Tymczasem PiS próbuje Konfederację rozbić i skompromitować. Kaczyński o Mentzenie mówi skrajny głupiec. Kaczyński o Bosaku? On chce się dogadywać z Platformą. Również odpalenie przez Kaczyńskiego Bonkiewicza tak naprawdę było wymierzone nie w Platformę, ale w Konfederację, z którą PiS próbuje się ścigać w radykalizmie.
Nawet jeśli PiSowi udałoby się Konfederację rozbić czy osłabić, to konfederaccy wyborcy w życiu Warszawy nie pójdą do PiSu. Z badań widać, że dla wyborcy Konfy PiS jest partią tak samo nieprzysiadalną jak Platforma, bo tak samo mainstreamową. Kalkulacja Kaczyńskiego jest prawdopodobnie taka. Trzeba ociosać Konfederację, osłabić, ale nie zabić, żeby raczej miała 10%, a nie 15%, bo ze słabszym koalicjantem będzie łatwiej się dogadać, a potem go zjeść. Tyle tylko, że konfederacją Kaczyński może się udławić, bo bardzo zmienił się wiatr społecznych nastrojów. Nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. To partie antyestablishmentowe, partie, które chcą rozliczać dotychczasowe elity. Takie partie są na fali. A czy może być coś bardziej establishmentowego niż PiS?
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jak to możliwe, że Donald Tusk, ten jeździec na białym koniu, teraz dla tych samych liberalnych mediów i tych samych publicystów stał się nagle dziadersem? Czy Tusk rzeczywiście zdziadział, czy raczej liberalne media zgłupiały? A może jedno i drugie? Dlaczego alkocelebryta Kuba Wojewódzki krzyczy do premiera „My chcemy zemsty”. Czy rzeczywiście lud platformiany chce zemsty i czy program zemsty uratuje rząd? I wreszcie: Czy pieszczoty sado-maso Kaczyńskiego z Mentzenem zbliżają prawicę do władzy, czy wręcz przeciwnie? Oto pięć głównych zjawisk, które obecnie wpływają na bieg polskiej polityki.