Powrót do Złotego Wieku
Z Marcinem Wrońskim z SGH odkrywamy historię gospodarczą Polski. Na najnowszy odcinek podcastu GRAPE | Tłoczone z danych zapraszają: Patrycja Maciejewicz (Gazeta Wyborcza) i Piotr Żoch (GRAPE). Do posłuchania! Czym jest historia gospodarcza? Jak można badać dawne dzieje w ekonomii? Czy współczesne miary gospodarcze, jak PKB, mają zastosowanie do przeszłości? Skąd ekonomiście czerpią dane do rekonstrukcji polskiej gospodarki? Na jakie trudności napotykają np. przy szacowaniu danych dla gospodarki w XI wieku? Jak się lustruje majątki królewskie czy inwentarze chłopskie? Co nam mówią przedwojenne statystyki cen i płac? Czym był polski Złoty Wiek w gospodarce? Jak wypadała gospodarka Polski na tle Anglii czy Holandii? Co było kluczowym czynnikiem różnic gospodarczych? Jak wyglądały zasoby ludzkie, urbanizacja i nierówności w XVI-wiecznej Polsce? Jaki wpływ na gospodarkę miała epidemia dżumy w Europie Zachodniej i jej brak w Polsce? Kiedy w Polsce pojawiła się gospodarka rynkowa? Jaką rolę pełniły w tym procesie miasta i mieszczaństwo? Co zmieniły zabory? Gdzie rozpoczął się proces industrializacji Polski i jak przebiegał? Jaka była dynamika wzrostu gospodarczego w II RP? Jak przebiegała integracja gospodarcza państwa po zaborach? Jaki był wpływ inwestycji publicznych na rozwój? Jaką rolę odegrała reforma rolna? Jakie były jej skutki społeczne? Czy nierówności wzrosły? Plus lista priorytetów ekonomicznych II RP. Marcin Wroński jest adiunktem w Kolegium Gospodarki Światowej Szkoły Głównej Handlowej. W trakcie doktoratu odbył półroczną wizytę badawczą w Paryskiej Szkole Ekonomii na zaproszenie prof. Thomasa Piketty’ego. W roku akademickim 2024-2025 był visiting fellow w Centrum Studiów Europejskich Uniwersytetu Harvarda. Współpracuje również z World Inequality Database, Global Labor Organization, CERGE-EI Foundation. Członek Komisji Nadzoru Finansowego. Bada nierówności ekonomiczne i mobilność społeczną w Polsce. Interesuje się również polityką publiczną oraz historią gospodarczą. Jest kierownikiem grantu Narodowego Centrum Nauki OPUS „Długookresowa zmiana nierówności ekonomicznych i mobilności międzynarodowej w Polsce”. Strona internetowa: https://sites.google.com/view/marcin-wronski
Podcast Grape. Płoczone z danych. Muzyka Dzień dobry. To będzie pierwszy taki odcinek podcastu Grape tłoczony z danych. Czym był złoty wiek i czy rzeczywiście był złoty? O tym porozmawiamy dziś z Marcinem Wrońskim ze Szkoły Głównej Handlowej. Dzień dobry. A o to, czym jest historia gospodarcza i jak ją badać, pytać będą Piotr Żoch i Patrycja Maciejewicz. Zaczynamy. Jesteśmy przyzwyczajeni, że współcześnie dzieje gospodarcze, górki i dołki, oznaczamy za pomocą PKB.
I czy ten koncept przystaje do pomiarów z dalszej przyszłości? PKB, czyli produkt krajowy brutto, nie jest oczywiście miarą idealną. Przez ostatnie kilkunastu lat okazało się dużo badań dotyczących jego niedoskonałości, niedociągnięć, tego czego nie obejmuje. Zresztą jednak PKB... jest najczęściej wykorzystywaną miarą produkcji w gospodarce i skoro możemy liczyć go dla gospodarki dzisiejszej, możemy go też policzyć dla przeszłości, oczywiście z pewnymi ograniczeniami wynikającymi z jakości dostępnych danych. Wciąż jednak możemy z pewnym przybliżeniem określić wielkość produkcji. Warto też pamiętać, że nawet dzisiaj PKB, które dla nas jest jedną precyzyjną liczbą publikowaną przez w Polsce Główny Urząd Statystyczny, w Europie przez Eurostat
to tak naprawdę jest pewna miara przybliżona. W literaturze naukowej się przyjmuje, że jeżeli dwie gospodarki dzieli na przykład 5% PKB per capita, to to jest taka różnica, która może wynikać z jakiejś niedoskonałości szacunku, więc pewnie idąc wstecz, ta niedoskonałość szacunków rośnie, ale PKB jest liczone dla przeszłości, w tym dla odległej przeszłości, jest niedoskonałe, ale jest najlepszą miarą jaką mamy. Teraz mamy różne urzędy statystyczne, statystyków, analityków, którzy zbierają dane, kompilują je, żeby potem dać nam tę konkretną liczbę, to PKB. Ale gdybym na przykład chciał wiedzieć coś o rozwoju gospodarki, stanie gospodarki, dajmy na to tysiąc lat temu, to co miałbym zrobić? Bo rozumiem, nie mam takich danych, musiałbym posługiwać się czym innym. I z czego można korzystać? Jak to zazwyczaj robią naukowcy?
Jeżeli ktoś szacuje wielkość produkcji w Anglii w XI wieku, to jest to szacunek opierający się na jakichś założeniach dotyczących wykorzystywanych technik rolnych oraz jakości gleby. Czyli powiedzmy z pełnym przybliżeniem można wtedy oszacować ile ci ludzie, którzy wtedy tam mieszkali byli w stanie wyprodukować. Natomiast tutaj już słabością jest to, że szacunek... Szacunki ilu tych ludzi tam było w Anglii w XI wieku są dość kontrowersyjne. Mamy w literaturze taki szacunek 1,5 miliona, mamy 3 miliony. Jest taki XI wiek, dla Polski takich oszacowań nie mamy. Dla Polski najwcześniejsze poważne szacunki PKB mamy od XVI wieku, gdzie jest to nieprzypadkowe, bo jest to wiek złoty. To ten okres intensywnie badali polscy historycy i potem ich dane wykorzystali ekonomiści i historycy gospodarczy.
No dobrze, ja jednak chciałabym trochę bardziej tak w zwykły sposób wiedzieć, jakie dane są potrzebne. To znaczy, potrzebujesz wiedzieć na przykład, jakie zboża uprawiano i w jakiej ilości, co produkowano i jaką to miało wartość, czy też ile się zarabiało w określonych profesjach, takie dane istnieją. To może ustalmy jakby, że myślimy teraz o tym złotym wieku, tak na przykład. Dobrze, rozmawiajmy o Złotym Wieku. Tutaj mamy szacunek PKB autorstwa Mikołema Malinowskiego i Jana Luitena Van Zandena, który został publikowany w 2017 roku i oni wykorzystują kilka źródeł danych. Po pierwsze... dysponują szacunkiem populacji, ilu ludzi tam żyło. Po drugie, dysponują danymi dotyczącymi wielkości produkcji rolnej, opierają się tutaj na lustracjach majątków królewskich.
Ale też nie zniknęły te dane. To dobrze. A teraz powiedziałeś ten graniczny rok 1570, tak? To jest ten moment, w którym możemy powiedzieć o początku takiej statystyki, którą możemy nazwać statystyką? Jest to najwcześniejszy pełnoskalowy szacunek PKB, jakim dysponujemy dla Polski. Są pewne środkowe dane, które pozwalają sięgać głębiej. Natomiast w tym wypadku są już jakieś takie wyrywkowe informacje, pytania czy np. informacje o produkcji żelaza, czy informacje o liczbie ziarna, zasianego ziarna możemy uznać za dobre proxy. Jeżeli tak, to wydaje się, że również załokietka było całkiem nieźle. Ale taki pierwszy pełnoskolowy szacunek, który możemy też porównywać międzynarodowo, on właśnie dotyczy końcówki XVI wieku.
Bo to oczywiście pytanie jest komu? Zacznijmy więc może od samego szacunku produkcji. Aby ekonomiści, historycy gospodarczy... Aby porównywać wielkość produkcji w różnych epokach, w różnych krajach, muszą sprowadzić do jakiejś wspólnej waluty. Taką wspólną walutą hipotetyczną są dolary międzynarodowe z 1990 roku, czyli przelicza się jednostki pieniędzy z danego okresu na te dolary z 1990 roku i jednocześnie ustala się, koryguje się ten kurs wymiany o różnicę poziomu cen. Więc według szacunków Malinowskiego i Van Zandena PKB Polski per capita w tym 1572 roku wynosiło 810 dolarów międzynarodowych. Czyli porównując do innych państw, na przykład 74% PKB Anglii.
Natomiast to jeszcze nie jest okres największej potęgi Anglii. Wtedy najbogatszym państwem była Holandia. No i w porównaniu do Holandii to PKB per capita w Polsce wynosiło około 40%, dokładnie 42%. Czyli z perspektywy polskiej złoty wiek rzeczywiście był okresem złotym. To znaczy przez następne 200 lat wielkość produkcji była niższa. Natomiast z perspektywy międzynarodowej to nie jest tak, że byliśmy wtedy potęgą gospodarczą. Tutaj Polska... była Rzeczpospolita Obojga Narodów, była państwem bardzo dużym terytorialnie, ale o niskiej wartości dodanej na kilometr kwadratowy, no bo my lubimy patrzeć na takie duże mapy, gdzie jest ta wielka Rzeczpospolita, no tylko, że niezamieszkane lasy, czy tereny z bardzo niską gęstością ludności, no one nic nie produkują, albo bardzo niewiele produkują.
dolarów międzynarodowych z 1990 roku i w zależności od tego, o ile wyższy jest PKB per capita od tego progu 300 dolarów, tak wysokie mogą być nierówności. Rozumiem, że założenie jest takie, że są tacy, co mają tylko to 300, a jest jakaś grupka, która przejmuje wszystko, co jest powyżej 300. Tak, teoretycznie. I w Holandii na przykład nierówności były wyższe niż w Rzeczypospolitej, no ale patrząc, jakie PKB... miała Rzeczpospolita Obojga Narodów, to ta stopa w zysku nierówności, czyli jak wysokie były nierówności w porównaniu do tego, jak mogłyby być, gdyby najbiedniejszym zostawić 300, a resztę przekazać kilku osobom, no to byliśmy blisko tej granicy możliwych nierówności. Czyli złoty wiek z polskiej perspektywy był wiekiem złotym, ale już wtedy Polska była zacofana względem Europy Zachodniej, a przynajmniej najbardziej rozwijanych jej obszarów.
A Folwark, jako zorganizowany model produkcji rolnej, pozwalał na ten dalekosiężny eksport. Także jak... Później w XVII wieku ta wymiana handlowa się ograniczyła, to siadło też polskie PKB. W ogóle kiedy my dyskutujemy o poziomie życia, kiedy dyskutujemy o wzroście gospodarczym, samo to hasło wzrost gospodarczy zakłada, że nasza gospodarka stale się rozwija. Raz rośniemy o 3% rocznie, raz o 1% rocznie, ale idziemy ciągle do przodu. Tymczasem... Do 1950 roku to nie jest prawda. Nawet w gronie gospodarek tych najbardziej zaawansowanych dzisiejszych państw OECD w XIX i w pierwszej połowie XX wieku aż w 1,3 lat spadało PKB. Czyli gospodarka nie rosła, a malała.
I nawet dzisiaj, to tak naprawdę dla różnic poziomu życia większe znaczenie niż tempo wzrostu gospodarczego ma częstotliwość i tempo karlenia gospodarczego. To znaczy dzisiaj w gronie państw Powyżej 20 tysięcy dolarów, czyli w tych najbogatszych gospodarkach, tylko mniej więcej w jednym roku na 10 PKB maleje i wtedy średnio maleje o 2%, to są jakieś kryzysy. W gospodarkach najbiedniejszych dzisiaj PKB spada w czterech latach na 10 i średnio spada o 4%, czyli takie gospodarki w przeszłości... I biedne gospodarki dzisiaj, one malały mniej więcej tak samo często jak rosły. Czyli tutaj mówiliśmy o jakichś fluktuacjach wokół trendu i raczej braku stałego wzrostu gospodarczego. Taki stały wzrost gospodarczy, nawet jeśli bardzo powolny, no to pojawia się gdzieś według najnowszych wyników badań w Wielkiej Brytanii w XVII wieku.
Jeśli gdzieś był większy urodzaj, na przykład były większe zbiory z hektara ziemi, to efektem nie było większe PKB per capita, tylko więcej ludzi na hektar ziemi. Czyli ci, co przeżyli dżumę, wygrali dwa razy. No i następne pokolenia albo dwa. Ale też w Polsce tej dżumy raczej nie było. Jeszcze dekadę czy dwie temu były debaty, czy jej naprawdę nie było. Na tych mapach zawsze była taka plana, gdzie Polska... Czy tej dżumy naprawdę nie było, czy mają mniej źródeł, nikt o niej nie pisał. Ale też mamy nowe badania z demografii historycznej zespołu z Uniwersytetu w Białymstoku. Tutaj Piotr Guzowski. koordynuje prace i wydaje się, że tej dżimy rzeczywiście w Polsce prawie nie było. Jak się bada jakieś księgi zgonów, no to nie widać takiego skoku zgonów, jaki powinien być.
Natomiast później widzimy i też ta szlachta widzi w XVII wieku, że coraz trudniej jest sprzedawać te zboże i mniejsze są z tego przychody. I można powiedzieć, że wtedy reakcją na ten kryzys modelu folwarku powinna być jakaś dywersyfikacja działalności gospodarczej. Natomiast reakcją było raczej zaostrzenie wyzysku i próba wyciśnienia większej skupy. Tak tak postanowiono na konkurencję w oparciu o przewagę kosztową mamy silne tradycje w tym zakresie i to się nam niezbyt opłaciło bo jak powiedziałem w tym 1572 roku PKB Polski per capita to było mniej więcej te 810 dolarów międzynarodowych. To w 1790 to jest taki kolejny punkt w czasie, w którym możemy oszacować wielkość produkcji, bo wtedy mieliśmy spis powszechny i mieliśmy taką, można powiedzieć, kwerendę wartości ziemi i renty ziemi w poszczególnych województwach.
To wtedy te PKB per capita wynosiły już tylko około 600. Tutaj różni się obszar szacunku. Ale zasadniczo pomiędzy tym 1572 rokiem a 1790 rokiem poziom życia w Polsce spadł. No i też zachód Europy jeszcze bardziej nam uciekł. W tym 1572 mieliśmy 42% poziomu holenderskiego. Holandia wtedy była najbogatsza i 70% poziomu angielskiego. Przed zaborami było to już tylko 35% poziomu Anglii i 26% poziomu Holandii. No właśnie, zbliżamy się do zaborów. Często się mówi, że patrząc na różne mapy, widać zabory. Czy zabory było widać też przed zaborami? W sensie, czy te ziemie, które były zaborem pruskim, potem niemieckim, były już bardziej rozwinięte przed tymi zaborami?
Czy to może to zaborcy tak sprawili, że te efekty, które dzisiaj widzimy na mapach się pojawiły? Faktycznie jednym z ciekawszych wniosków wynikających z tego szacunku PKB z 2019 roku, który ostatnio przedstawiliśmy z Mikołajem Malinowskim, będziemy go jeszcze poszerzać wspólnie we współpracy z zespołem białostockim, jest to, że różnice poziomu życia na ziemiach polskich są starsze niż zabory. Skoro zaczynamy od tych zaborów... to w 1913 roku poziom wielkość PKB per capita w zaborze pruskim była mniej więcej 43-44% wyższa niż w Królestwie Polskim. Po I wojnie światowej ta różnica wynosiła 30 parę procent, więc można powiedzieć, że 10 punktów procentowych
No to jest efekt wyższych cen w Rzeszy Niemieckiej, to znaczy rolnicy wielkopolscy drożej sprzedawali zboże przed I wojną światową, więc po I wojnie światowej nawet już produkowali tyle samo, no to skoro ceny spadły, to spadła ich wartość dodana. Natomiast w 1790 roku, to jest już po I rozbiorze... Poziom życia w Wielkopolsce, wielkość PKB per capita w Wielkopolsce była o 20% wyższa niż w przyszłym Królestwie Polskim, a biorąc pod uwagę cały zabor pruski, to to pewnie było bliżej 30%. Czyli można powiedzieć, że przed I wojną światową poziom życia był o 40% wyższy, w momencie zaborów mniej więcej o 30% wyższy, także ten wpływ zaborów... Oczywiście on jakiś występował, ale wydaje się, że był słabszy niż się powszechnie uważa.
Co więcej, prawdopodobnie najsilniejszy wpływ na poziom życia, który wynikał z zaborów, to jest depopulacja zachodniej części Polski. To znaczy Wielkopolska w XIX wieku miała istotnie wolniejszy przyrost naturalny. W XIX wieku miała większą emigrację. No więc porównania do 1790 roku, w 1913 roku ta relacja poziomu życia w Wielkopolsce, PKB per capita wielkopolski do Królestwa Polskiego trochę się poprawiła. To chyba przede wszystkim dlatego, że wolniej rósł mianownik, czyli liczba populacji. Dobrze, ale powiedz w takim razie, co było przyczyną tego, że przed zaborami było widać zabory? Gdzie były te przewagi? Tutaj mamy bogatą literaturę dotyczącą tego, gdzie się kończy zachodnioeuropejski model gospodarczy, gdzie się zaczyna ta granica pomiędzy drugą pańszczyzną, a tą częścią Europy, która odchodzi od pańszczyzny.
do drugiej wojny światowej co najmniej względem najbardziej rozwiniętych państw Europy Zachodniej to gdzieś się bujamy na tym poziomie 30-40% wielkości PKB per capita to znaczy w złotym wieku było to powiedzmy 42% W 1790 było to 30 kilka procent i potem jak patrzymy na 1870 rok, no to znowu mamy 30% PKB Wielkiej Brytanii w Królestwie Polskim. Więc tak naprawdę to, że przez ostatnie trzy dekady gonimy Europę Zachodnią, to jest wyjątek w naszej historii. Jeżeli gdzieś na przeszednie ostatnie kilkuset lat w Polsce był Złoty Wiek, no to patrząc makroekonomicznie, to on jest teraz. Oczywiście samo PKB, kapitan mówi wszystkiego. Jest jeszcze kwestia tego, kto korzysta z tych owoców wzrostu, jaki jest poziom nierówności.
Patrząc na wzrost gospodarczy, na to, jaki dystans dzieje nas od Europy Zachodniej, no to przez ostatnie kilkaset lat nigdy nie było tak dobrze jak teraz. To zanim jeszcze dojdziemy do tych najlepszych historii, momentów, to jeszcze chciałam cię dopytać o ten czas zaborów, ale bardziej interesuje mnie okres tej industrializacji, tej wielkiej rewolucji przemysłowej, która wtedy zaistniała, bo Polska wtedy wydawałoby się, że wzięła w tym udział. I nie zagapiła się za bardzo. Polska jako przestrzeń, teren, w którym dzisiaj tutaj operujemy tym pojęciem. Rewolucja przemysłowa sama w sobie jest bardzo ciekawym zagadnieniem, bo kiedy patrzymy na starsze szacunki PKB, tutaj będę siadać przez chwilę do Wielkiej Brytanii, to... Szacunki z lat 60. XX wieku pokazywały, że rewolucja przemysłowa to był taki nagły skok wzrostu wielkości produkcji, to znaczy pojawiają się jakieś innowacje i one fundamentalnie zmieniają nam wielkość produkcji oraz poziom życia.
To nie jest dużo. ale przez kolejne lata się ten efekt kumuluje. Natomiast ten wzrost gospodarczy nie wynikał z nowych odkryć technologicznych, z nowych metod produkcji, tylko z tego, że ludzie więcej pracowali. I to widzimy bardzo dobrze z badań z historii pracy, że ten czas pracy w Europie Zachodniej się wydłuża. zwłaszcza w tej Europie protestanckiej, bo tam odchodzą od kultu świętych i tam, gdzie wcześniej mieli odpusty, stopniowo zaczynają pracować. Więc rośnie im poziom, rośnie im liczba roboczogodzin, rośnie im poziom życia i też poziom aspiracji materialnych. Jeżeli chodzi o ziemię polskie, to mamy szacunek PKB Królestwa Polskiego od 1870 roku do 1913 roku autorstwa profesorów Uniwersytetu Warszawskiego Piotra Korysia i Macieja Tymińskiego.
I kiedy patrzymy na to Królestwo Polskie 1870, no to to jest znów 30% Wielkiej Brytanii. Od 1870 do 1913 roku mamy 1,3% wzrostu PKB rocznie. Jest to na tle Europy wynik przeciętny. I w 1913 roku mamy 33% Wielkiej Brytanii. Też możemy się porównywać do państw... z peryferii Europy, nawet jeszcze innych. I tak w 1870 roku mieliśmy 78% PKB per capita Hiszpanii i w 1913 80%. Czyli poziom w tej końcówce XIX wieku i na początku XX poziom życia na ziemiach polskich zaczął regularnie rosnąć. To nie jest tak, że Polska jakoś szybko goniła Europę. To jak wygląda ta industrializacja na polskich ziemiach?
Jeszcze kilka dekad temu była taka linia argumentacji w historii gospodarczej Polski wywodzącej się od Róży Luksemburg, że Królestwo Polskie skorzystało na byciu częścią Imperium Rosyjskiego, ponieważ to umożliwiło dostęp do dużego rynku zbytu, tylko te szacunki PKB pokazują, że te korzyści nie nastąpiły. To znaczy wzrost PKB w Polsce wynosił 1,3%, tyle samo co na Węgrzech, mniej więcej tyle samo co w Hiszpanii, czyli to nie jest... Rzeczywiście my na tym rosyjskim rynku byliśmy, były nasze artykuły przemysłowe. Też w Polsce był przede wszystkim przemysł o niskiej wartości dodanej, znaczy raczej przemysł włókienniczy niż metalowy, maszynowy czy...
zbrojeniowy, ten Rosjanie preferowali trzymać u siebie i też widzimy, że w okresie zaborów jest bardzo niski poziom inwestycji publicznych w Królestwie Polskim, to znaczy kolei jest mniej niż w Prusach i w Galicji, a co więcej ta kolej, która jest budowana, ona nie służy gospodarce. Ostatnio w Stronnym Korycie opublikowaliśmy wyniki dotyczące wpływu kolei na wzrost PKB i na wzrost miast i z reguły jest tak, że w XIX wieku tam, gdzie budowali kolej, to miasta rosły szybciej. My identyfikujemy w najlepszym wypadku bardzo słabe efekty tych inwestycji, a prawdopodobnie nie były one różne od zera. Czyli po prostu nawet na takim etapie planowania strategicznego polityki przemysłowej, to władze w Moskwie preferowały mieć zaawansowany przemysł siebie.
To jak wygląda Galicja w porównaniu z dwoma pozostałymi zaborami? Galicja patrząc na... Porównując zabory do siebie, była zaborem najbiedniejszym. O ile w tym 1913 roku zabór pruski był 43-44% bogatszy od Królestwa Polskiego, to Galicja była o 20% biedniejsza. I Galicja też również w tym 790 roku widzimy, że była biedniejsza. Znaczy mało Polska miała PKB per capita porównywalne do tego Królestwa Polskiego, porównywalne do Mazowsza, nawet trochę wyższe, ale ta część Galicji Wschodniej, czyli dzisiejszej Ukrainy Zachodniej, ona już wtedy była istotnie biedniejsza. Galicja zwłaszcza od lat 60. XIX wieku była obszarem takiej największej wolności w dziedzinie tworzenia kultury, w dziedzinie dostępu do wykształcenia w języku polskim.
Ci wielkopolscy rolnicy, którzy eksportowali płody rolne na rynek niemiecki, ten dostęp tracą. Więc mamy do czynienia z państwem, w którym gospodarkę trzeba ułożyć od nowa. Mamy do czynienia z państwem, które na początku musi ponieść bardzo wysokie nakłady na obronę narodową, ale udaje się wygrać wojnę polsko-bolszewicką i Polska. Zostaje na kolejne dekady na mapie i niedawno wspólnie z Maciejem Bukowskim i Michałem Kowalskim opublikowaliśmy szacunek PKB w II Rzeczypospolitej od 1924 do 1938 roku. To po tych pierwszych latach, w których ta Polska się wykuwała... I też potem była hiperinflacja, więc tym 18 na 24 rokiem jest bardzo trudno to PKB mierzyć, ale od 24 do 38 mieliśmy całkiem niezły wzrost gospodarczy.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Z Marcinem Wrońskim z SGH odkrywamy historię gospodarczą Polski. Na najnowszy odcinek podcastu GRAPE | Tłoczone z danych zapraszają: Patrycja Maciejewicz (Gazeta Wyborcza) i Piotr Żoch (GRAPE). Do posłuchania!
Czym jest historia gospodarcza? Jak można badać dawne dzieje w ekonomii? Czy współczesne miary gospodarcze, jak PKB, mają zastosowanie do przeszłości? Skąd ekonomiście czerpią dane do rekonstrukcji polskiej gospodarki? Na jakie trudności napotykają np. przy szacowaniu danych dla gospodarki w XI wieku? Jak się lustruje majątki królewskie czy inwentarze chłopskie? Co nam mówią przedwojenne statystyki cen i płac?
Czym był polski Złoty Wiek w gospodarce? Jak wypadała gospodarka Polski na tle Anglii czy Holandii? Co było kluczowym czynnikiem różnic gospodarczych? Jak wyglądały zasoby ludzkie, urbanizacja i nierówności w XVI-wiecznej Polsce?
Jaki wpływ na gospodarkę miała epidemia dżumy w Europie Zachodniej i jej brak w Polsce? Kiedy w Polsce pojawiła się gospodarka rynkowa? Jaką rolę pełniły w tym procesie miasta i mieszczaństwo? Co zmieniły zabory? Gdzie rozpoczął się proces industrializacji Polski i jak przebiegał?
Jaka była dynamika wzrostu gospodarczego w II RP? Jak przebiegała integracja gospodarcza państwa po zaborach? Jaki był wpływ inwestycji publicznych na rozwój? Jaką rolę odegrała reforma rolna? Jakie były jej skutki społeczne? Czy nierówności wzrosły? Plus lista priorytetów ekonomicznych II RP.
Marcin Wroński jest adiunktem w Kolegium Gospodarki Światowej Szkoły Głównej Handlowej. W trakcie doktoratu odbył półroczną wizytę badawczą w Paryskiej Szkole Ekonomii na zaproszenie prof. Thomasa Piketty’ego. W roku akademickim 2024-2025 był visiting fellow w Centrum Studiów Europejskich Uniwersytetu Harvarda. Współpracuje również z World Inequality Database, Global Labor Organization, CERGE-EI Foundation. Członek Komisji Nadzoru Finansowego. Bada nierówności ekonomiczne i mobilność społeczną w Polsce. Interesuje się również polityką publiczną oraz historią gospodarczą. Jest kierownikiem grantu Narodowego Centrum Nauki OPUS „Długookresowa zmiana nierówności ekonomicznych i mobilności międzynarodowej w Polsce”.
Strona internetowa: https://sites.google.com/view/marcin-wronski