System antydronowy San. Przełom czy ryzykowna inwestycja?
W ostatnich dniach w obecności premiera Donalda Tuska i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza został podpisany kontrakt na zakup systemu antydronowego San. Koszt ma wynosić 15 miliardów złotych. Według premiera ma być to przełom w obronie wschodniej flanki NATO. Jakie są jednak trudności w zrealizowaniu projektu, broniącego polskiego nieba? Komandor porucznik rezerwy Maksymilian Dura zwraca uwagę na to, co nas powinno niepokoić w obecnych planach Polskiego Wojska. Rozkłada także na czynniki pierwsze wszystko to, co powinno znaleźć się w bateriach antydronowych.
Które według MON mają nas chronić przed obcymi dronami. Do ich zwalczania w każdym z trzech plutonów ogniowych wchodzących w skład każdej z 18 baterii San ma być aż 6 rodzajów efektorów. Wymieniam armata kalibru 35 mm produkcji polskiej firmy Pitradwar. Armata kalibru 30 mm norweskiej firmy Kongsberg, wielolufowy karabin maszynowy kalibru 12,7 mm opracowany przez Zakłady Mechaniczne Tarnów, wyrzutnia kierowanych pocisków rakietowych kalibru 70 mm, wyrzutnia dronów przechwytujących i system zakłóceń radioelektronicznych. Żaden z tych efektorów nie był wcześniej wprowadzony na uzbrojenie jako mobilny, oddzielny efektor. Co gorsza, tylko jeden z nich, armata mobilna SA-35,
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.