Mentionsy Mentionsy
Tajemnice Kamienic
Tajemnice Kamienic

Tajemnice Kamienic - Mikołów, Rynek 14

10.09.2022 ·6 min 6 s

W ramach Tajemnic Kamienic przenosimy się na mikołowski rynek. W jego rogu, pod numerem 14 stoi niepozorna kamienica. Nie jest zbyt zdobna i nie wyróżnia się spośród innych zabudowań.Kiedyś jednak ten budynek odgrywał w mieście ważną rolę. W nim też znajdowała się brama, która można powiedzieć prowadziła do innego świata. Te historię Dorocie Stabik opowiada kierownik Miejskiej Placówki Muzealnej w Mikołowie, Wojciech Szwiec. Audycje muzycznie zrealizował Jacek Kurkowski.

Utworzono ówcześnie plac 750-lecia, wyburzono synagogę, zniszczono cały układ jakby tych podwórek. Przeciąła je ulica Karola Miarki i teraz kino, które założył Jan Ciosek w 22 roku jest biblioteką miejską. Pełni funkcję także kina, bo tą funkcję zachował. No i znajduje się przy ulicy Karola Miarki 5. Jak nazywało się to kino, które Jan Ciosek założył? Czy ono miało jakąś nazwę? Rzeczywiście, to była poważna instytucja. Podobno w kinie tym było 400 miejsc siedzących, więc było to spore kino. Jan Ciosek nazwał to kino kinem telimena. Potem, na skutek różnych perturbacji, głównie z dystrybutorami nacisków politycznych, ono zmieniło nazwę na Helios, potem na Kino Śląskie.

Wreszcie stało się kinem Adria. A tę nazwę chyba kojarzymy wszyscy mieszkańcy Mikołowa i okolic. Kino Adria było z nami niemalże do lat dwutysięcznych. Jednakże cały okres PRL-u wszyscy pamiętają kino o nazwie Stal. Kina Stal miało się kojarzyć z przedmiotem metalurgicznym tego rejonu. Mamy tutaj w Mikołowie mnóstwo odlewni, mnóstwo zakładów zajmujących się przeróbką żelaza, produkcją odlewów, więc jak najbardziej ten metalowy charakter miasta podkreślała nazwa Kina Stal. Ale wróćmy jeszcze do tego kina, które stworzył Jan Ciosek. No właśnie, jak wyglądały te prelekcje, jak wyglądały te spotkania w tym kinie?

Te pierwsze seanse kinowe, jak Państwo pewnie też pamiętają ze starego kina, to nie były długie filmy. To był zestaw kilku, bądź nawet kilkunastu filmów, które oglądało się jedno po drugim. Być może z przerwami na jakąś konsumpcję. Oczywiście wszystkiemu temu towarzyszyła oprawa muzyczna, bo mówimy jeszcze o kinie niemym. Więc oczywiście w rogu sali siedział taper, który przygrywał do filmu i tworzył tą oprawę muzyczną danej sztuki filmowej. Po całym seansie odsuwano krzesła pod ściany i sala zmieniała się w salę taneczną i zwykle takie seanse sobotnie kończyły się właśnie potańcówką. To oczywiście było wszystko biletowane i kupowało się bilet zarówno na seans kinowy jak i na tą potańcówkę wieczorną.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.