Tajemnice Kamienic - Mikołów, Miarki 8
Te wille mija każdy kto jedzie od dworca w stronę mikołowskiego rynku. Budynek przy Miarki 8 jest bardzo okazały i zwraca uwagę przechodniów. To miejsce wiąże się także z historią dwóch ważnych braci. O tym w kolejnym odcinku Tajemnic Kamienic Dorocie Stabik opowiada dyrektor muzeum w Mikołowie, Wojciech Szwiec. Muzycznie audycję zrealizował Jacek Kurkowski.
Jesteśmy w Mikołowie przy ulicy Miarki 8. Przed nami wielka chyba willa, taki bardzo rozłożysty budynek, bardzo też ciekawy. Tak, on ciekawy ze względu na to, że od razu idąc ulicą Karola Miarki przyciąga naszą uwagę. Wyjeżdżając spod ratusza w stronę dworca zauważamy piękną jasną willę z takim charakterystycznym trójpodziałem, gdzie w środku znajdują się dwa półokrągłe Mikołów, Miarki 8.
W 1912 roku ulica ta nosiła nazwę Friedenstraße, ulica pokoju, znaczy pokoju w wojnie Prus z Francją. Tędy właśnie wiodła droga z centrum miasta do dworca kolejowego. Była taka nowo wytyczona wówczas droga, więc powstawały tutaj wokół nowe, okazałe gmachy. Dla kogo ta willa została wybudowana? Kto był jej pierwszym właścicielem? Pierwszym właścicielem tego budynku był Ferdynand von Wichera. To był urodzony w 1865 roku szlachcic morawski. Jego rodzina pochodziła z Moraw. Tutaj się osiedlił wraz ze swoją żoną Zofią Miłoszowską, już jako mężczyzna 47-letni.
Wiemy, że Ferdynand mieszkał w tej wilii. Czy go odwiedzał brat przez 9 lat, kiedy tutaj mieszkał? Prawdopodobnie tak. Być może bywali, być może spacerowali po Mikołowie, może nawet wykonali tu jakieś zdjęcia, czy inspirowali się w swojej sztuce malarskiej, ale niestety nie wiem nic na ten temat. Być może słuchacze coś na ten temat potrafią podpowiedzieć. I znajdziemy jakieś ślady von Wichery na Górnym Śląsku. A co z Willą dzieje się dalej? Bo powiedzieliśmy o tym, że Wichera był tu przez 9 lat. No i co z Willą po jego śmierci? W 1921 roku umiera Ferdynand. Jego żona sprzedaje ten majątek. Malarz, brat, on był starszym bratem, zmarł kilka lat później, w 1925 roku.
Więc ślad tych wicherów się w Mikołowie zupełnie urywa. Willę kupił Franciszek Czych. Człowiek niezwykle zamożny. On pochodził z Wyr pod Mikołowem. Miał tartak w Wilkowiejach i dwie cegielnie w Mikołowie. Był człowiekiem bardzo zamożnym. Był też członkiem miejscowego Bractwa Strzeleckiego. To było bardzo elitarne towarzystwo. Należał do niego między innymi burmistrz Koi. No i cały establishment Mikołowa i okolic. Franciszek Czech zasłynął z tego, że kilkukrotnie był mistrzem strzeleckim, królem kurkowym i utrzymał tytuł właśnie króla kurkowego. Jeden z tych tytułów dedykował ówczesnemu prezydentowi Ignacemu Mościckiemu. Mamy w muzeum taką fotografię, gdzie właśnie w salonie Ignacego Mościckiego stoi trzech przedstawicieli Mikołowskiego Bractwa Kurkowego i wzajemnie sobie gratulują.
Jest Mościcki, jest też Franciszek Czech. A po Czechu ta willa już trafia w ręce państwowe. Tak, Franciszek Czech zmarł w 1941 roku jako sędziwy człowiek. Jego dorobek, jego willa i wszystkie firmy, które prowadził po wojnie zostały oczywiście przejęte przez państwo i w samej willi utworzono po wojnie biura powszechnej, spółdzielni spożywców z połem, czyli po prostu już nie było mieszkań, tylko były biura. Od 1989 roku Villa jest już w rękach prywatnych, jest od samego początku remontowana i bardzo ładnie utrzymana i stanowi rzeczywiście taką ozdobę Mikołowa. Jadąc tą ulicą Karola Miarki na zakręcie, tym lekkim winklu, który prowadzi do dworca w stronę wyjazdu na Katowice, na pewno trudno ją przeoczyć.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.