Tajemnice Kamienic - Gliwice, Górnych Wałów 25
Ten budynek zupełnie nie przypomina willi, która kiedyś stała w tym miejscu. Przy Górnych Wałów 25 w Gliwicach mieszkała bardzo ważna i bogata rodzina. Ich życie mogłoby być scenariuszem na kilka filmów. O tym Dorocie Stabik opowiada Małgorzata Lichecka, dziennikarka Nowin Gliwickich i jedna z inicjatorek grupy "Gliwice dla Schabika". Opowieść muzycznie zrealizował Jacek Kurkowski.
Jesteśmy w Gliwicach przy ulicy Górnych Wałów 25. Kamienica, przy której stoimy dzisiaj, nie zachwyca swoją konstrukcją. To, co było tutaj wcześniej, willa, która tutaj wcześniej stała, została zupełnie przebudowana. Dokładnie tak. Bardziej był to pałac miejski, należący do znacznej rodziny żydowskiej Friedlanderów, Fuldów. Odmiana jest tutaj bardzo ważna. Ten pałacyk znajdował się w pierzei Górnych Wałów, niedaleko Mieszkał budowniczy Salomon Lubowski. Była też tutaj taka kamienica, w której mieszkały inne znakomite rody żydowskie. W Friedlanderowie, w Fuldowie to jest ich życie, szczególnie Fritza Wiktora i jego córki Marianne Friedlander Fuld.
To jest życie, które starczy na kilka scenariuszy filmowych, w tym jest to film przygodowy, dramat oraz romans. Rodzina przemysłowców, rodzina, która inwestowała głównie w przemysł koksowniczy. Tak, zbili kapitał na węglu i na rudach miedzi, które pozyskiwali w Norwegii, ale zaczynali od węgla. Najpierw skromnie, protoprasta rodu Wiktor. Stwierdził, że jest to dobry pomysł na zrobienie biznesu i zrobił go, a kolejni synowie tylko ten biznes rozwijali. Wiktor Fritz Friedlander, dziedzicząc majątek po swoim ojcu, był człowiekiem niezwykle bogatym.
46 milionów marek, to są ogromne pieniądze, był najbogatszym człowiekiem w cesarstwie niemieckim i drugim po cesarzu bogaczem Berlina. Friedlanderowie, Fuldowie, tak jak powiedziałam, mieli bardzo ciekawe życie. Ojciec, czyli Fritz, zażywał tego życia głównie w Berlinie, ale skupiał się przede wszystkim na biznesie. Miał jedną, jedyną córkę, Marianne Friedlander Fuld. Zarówno ojciec, jak i córka byli królami i królewną, właściwie księżniczką życia. Ojciec, dopóki żył, bardzo dbał o Mary Ann. Dość powiedzieć, że jej ślub z Lordem Milfordem to było wydarzenie towarzyskie nie tylko w samych Niemczech, ale również w całej Europie.
Może powiem dlaczego. Po pierwsze dlatego, że złamali wszystkie możliwe konwenansy dotyczące ślubu. Był on do południa, nie po południu. Stroje były też nie takie jak kiedyś, czyli jak wymagała etykieta, suknie. Panna Młoda miała jeszcze tę ważną zaletę, że wniosła w posagu olbrzymi kapitał 25 milionów dolarów, czyli jest o co powalczyć. Wybranek był Lordem, czyli wnosił tytuł. Niestety to pierwsze małżeństwo nie przetrwało nawet roku, ponieważ Lord Milford był zajadłym antysemitą, a Marianne Friedlander-Fuld chociaż była ewangeliczką, ponieważ rodzina się przekrzciła, no jednak uważana była za Żydówkę.
Ta rodzina inwestowała tutaj, na Górnym Śląsku, miała kilka zakładów w okolicach Gliwic, no ale tak jak już wspomniałaś, nie tylko, bo chociażby w Norwegii. Tak, tam wydobywano właśnie rudę miedzi. W ogóle prowadzili dosyć rozległe interesy w całej Europie. Te Gliwice, dlaczego tutaj stoimy przed tą kamienicą? Ponieważ tutaj jakby historia się zaczęła. Fritz Friedlander Fult tutaj zaczynał swoje życie, ale bardzo szybko z całą rodziną przeniósł się do Berlina. I ten Berlin właśnie był jego matecznikiem. Tam miał przepiękny pałac blisko bramy brandenburskiej na Placu Paryskim, gdzie mieszkały same znakomitości. Miał wyspę prywatną, miał mnóstwo pieniędzy, miał aktywa, miał spółki.
To wszystko odziedziczyła jego córka. Anne Marie Friedlander-Fult, używam tego drugiego imienia, bo pod tym imieniem też funkcjonowała, a w ogóle miała taki nick, dziecina, czyli baby. I pod tym też funkcjonowała w towarzystwie w sosjecie Berlina. Bardzo fascynuje mnie postać Marie-Anne z dwóch powodów. Po pierwsze była kobietą bardzo wykształconą, poliglotką, świetnie jeździła konno, w ogóle była dosyć wysportowana, była to niezwykle piękna kobieta, wspaniale się ubierała. Prowadziła działalność charytatywną w dosyć nietypowy sposób, ponieważ sama pisała sztuki, sama w nich występowała, a towarzystwo przed którym występowało było zobligowane do hojnych datków na cele charytatywne. Prowadziła też działalność pacyfistyczną, bardzo szeroko zakrojoną.
Przyjmowała też w swoich posiadłościach, zarówno w Niemczech, jak i potem we Francji, w Paryżu, różne osoby, którym się nie powiodło w życiu, przede wszystkim uchodźców żydowskich. Na tym się skupiła. Bardzo znany jest wątek jej znajomości, przyjaźni dosyć zażyłej z Reinerem Marią Rilkem, znanym niemieckim poetą. Zachowała się w postaci książki korespondencja między obojgu, 31 listów, które wydano w 1956 roku w formie takiej książki. Pod pseudonimem Anne Marie występowała Marie Gilbert. Niestety nie czytałam tych listów, a na pewno są szalenie zajmujące. Jeżeli chodzi o losy wojenne i powojenne Marie-Anne Friedlander-Fuld, to też kolejny scenariusz filmowy i to nie byle jaki, ponieważ uciekła z Francji na paszporcie z obywatelstwem francuskim, który załatwił jej przyjaciel, ambasador Francji.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróż do Gliwic, opis historii kamienicy Górnych Wałów 25 i jej wcześniejszych właścicieli.
Opis rodziny przemysłowców Friedlanderów i Fuldów, ich inwestycji i życia w Berlinie.
Opis małżeństwa Marianne Friedlander-Fuld z Lordem Milfordem i jej roli w towarzystwie.
Opis inwestycji rodziny Friedlanderów w Gliwicku, jej działalności i losów wojennych.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.