OCENIAMY ASA W RĘKAWIE TWÓRCY VAMPIRE SURVIVORS. TZO za podcast!
Vampire Crawlers to nowa gra twórcy Vampire Survivors, która z jednej strony przywołuje klasyczny gatunek dungeon crawlerów („krołlerów”), ale dodaje do tego być może najbardziej energetyczny karciankowy system walki. Mateusz i Szymon odkrywają, że to naprawdę mocne zagranie.Dodatkowo rozmawiamy o klejnotach, filmowych wideoesejach i emocjach wywoływanych przez kuchnię. Odpowiadamy też na kluczowe pytanie: czy pan Robert Makłowicz odnalazłby się w obsadzie serialu The Bear?00:00 INTRO00:35 VAMPIRE CRAWLERS JAKO SPUŚCIZNA VAMPIRE SURVIVORS04:42 JAK VAMPIRE CRAWLERS PRZYWRACA ZAPOMNIANY GATUNEK GIER08:39 KARCIANKA W TRYBIE TURBO14:49 NAJPIĘKNIEJSZE MOMENTY VAMPIRE CRAWLERS22:48 ROZMIARY GRY I SEKRETY30:24 SEKRETNY SOS VAMPIRE CRAWLERS I DYGRESJA KUCHENNA35:23 VAMPIRE CRAWLERS WIDEORECENZJA
Nazywa się Vampire Crawlers. To jest niesamowite, powiem Ci, że ja również uważam, że gry komputerowe są bardzo poważne. Zawsze, kiedy o nich myślę, czuję się smutno refleksyjnie i też ostatnio w taki największy smutek, refleksję wprowadza mnie gra Vampire Crawlers. Dobrze się składa, że spotkaliśmy się w jednym miejscu i możemy nagrać pogadankę, nie podcast, ale pogadankę. Zupełnie przypadkowo. Crawler, będę dzisiaj kaleczył. Crawler. Nie ma pełzacz. Wampirzy pełzacz. Ale mam wrażenie, że można by, jako że crawler dotyczy prawdopodobnie, określilibyśmy, że to jest po prostu dungeon crawler, czyli... locho-pełzacz. Locho-pełzacz, chodzenie po podziemi, to być może dałoby się samo słowo crawler przenieść jakoś na polski, że to jest crawler, po prostu pisane tak k-r-o-l. Tak, tak.
Że to jest taki neologizm, nowe słowo. Od razu byś wiedział, o czym mówisz, a nie pełzacz, to brzmi tak bardzo enigmatycznie. Jest to gra którą stworzył ten sam twórca, który stworzył Vampire Survivors. Z tego, co rozumiem, to on jest tam jakby głównym designerem. Przyznam, że nawet nie badałem tego jakoś mocno, bo zastanawiałem się, na ile to jest gra, wiesz, taka jak Vampire Survivors, że on ją tam robił niemalże w pojedynkę, że designował tę główną mechanikę. Wydaje mi się, że tutaj... Jest podobna zasada, chociaż większa ekipa jest, bo już jak się spojrzy tam w credicy, to jest cała firma, która się tym zajmuje i też widać wyraźnie, że gra jest po prostu dużo bardziej rozbudowana wizualnie, bo rzeczą, która w Vampire Survival zawsze jest tą dość charakterystyczną, jest to, że ta gra estetycznie wygląda trochę tak przypadkowo, że...
Ona ma taką dziwną swoją estetykę, że ona nawet nie do końca pasuje do takiej estetyki retro, że niby to są jakieś takie sprajty retro czy jakieś tła, ale też nie do końca, że jak często grasz w gry pixelartowe czy gry retro, to widzisz tą inspirację, a tutaj przy Vampire Survivors ja mam tak, że trochę to wygląda jak takie odrzucone cliparty z jakiejś ery znalezione na płycie, ktoś je zwrócił do gry. Troszkę tak, troszkę wygląda jak taki, jak na przykład pod koniec tygodnia zastanawiasz się, co zrobić na obiad, no i masz lodówkę i są rzeczy, których nie chcesz wyrzucać, ale trzeba je zjeść, więc to jest taki miks tygodnia, on jest, ten styl jest taki, on w tej swojej niekonsekwencji jest bardzo konsekwentny, tu można cytować.
Masz gołębia, który bombarduje plansze. w Mleczarni, w Vampire Survivors też chyba była mleczarnia i w Vampire Crawlerze również jest mleczarnia i jest to taki świat ciekawy, natomiast rzeczywiście w tej najnowszej odsłonie, w tym spin-offie bardzo to doszlifowali, jeżeli chodzi o wizualne rzeczy, ponieważ ja mam wrażenie, że Oni dużo wzięli z survival warsów, tej estetyki, ale przede wszystkim wzięli również tą estetykę jednorękiego bandyty. No bo powinniśmy zacząć w ogóle... O czym w ogóle mówimy.
Mamy, no nie wiem, takie gatunki wróciły jak boomer-shootery na przykład, że początkowo to była jakaś próba nawiązania do estetyki, a teraz już, jak sam pewnie najlepiej wiesz, bo widziałem, że dużo w nie grasz, to mamy też takie pełnoprawne, rozbudowane gry z fajnymi mechanikami, z nowymi pomysłami. I być może tutaj się odbywa też taki jakiś powrót tego gatunku, który początkowo będzie, pojawi się więcej takich gier i zostaną one jakoś spopularyzowane i zaczną się pojawiać lepsze, coraz bardziej rozbudowane. No i wydaje mi się, że taki Vampire Crawler może być elementem, który zachęca do tego gatunku, bo ta gra jest bardzo wciągająca i jest w zasadzie takim wyciągnięciem jakiejś takiej esencji tego, ale też poprzez ten system walki i karciankowy system walki, który jest bardzo satysfakcjonujący i szybki,
To jest takie, ja mam wrażenie, taki power fantasy na temat dungeon crawlera, czy na temat karcianki, że ty, nieważne co tam klikniesz bardzo często, robisz jakiś taki totalny chaos na ekranie i wpada ci dużo expa i tak dalej. W zasadzie wyprzedziłem, poszedłem bardzo do przodu z tą myślą, bo już podsumowałem całą tą grę, więc możemy chyba kończyć. Kończymy. Ja miałem trochę obawy, bo ostatnio grałem w kilka gier karcianych, deckbuildingowych, tak jak Vampire Crawlers. Roguebook na przykład jest taka, była całkiem sympatyczna i miałem wrażenie, że nie chcę wchodzić w kolejną karciankę, bo może mnie znudzić, może mogę się od niej odbić, ale tak się nie stało, bo rzeczywiście jak na
Więc w innych karciankach jest coś takiego, że tutaj przeciwnik zada tyle obrażeń, tutaj przeciwnik się obroni, ja muszę zrobić to, ja muszę zrobić tamto. Tutaj masz coś takiego, że okej, tyle zada obrażeń, ale co z tego, jak tutaj mam takie combo, że... Po prostu odpalę wszystko. Mam takie wrażenie, że często efekty tych kart są nie do końca przewidywalne. W ogóle nie wiążą się, bo gra podpowiada ci, jakie obrażenia dana karta, jak na nią najedziesz, zada poszczególnemu przeciwnikowi, ale bardzo często to się totalnie rozmija z tym. Bo jakby działanie tej karty często jest takie, że no to jest właśnie trochę nawiązując do tej estetyki, że oni jak gdyby, to mnie trochę zaskoczyło, zbiło mnie to trochę z tropu, że grając w tą grę nagle przypominam sobie, ej to są wszystko elementy z Vampire Survivors, nie?
Czyli wszystkie ataki, wszyscy przeciwnicy, że nagle walczysz. Synergie. Wszystkie synergie, że łączysz te karty w te same bronie, bo zastanawiałem się, wiesz, jaki jest łącznik z Vampire Survivors, oczywiście poza tym nastawieniem na taki satysfakcjonujący pętlę w stylu właśnie jakiegoś takiego hazardowego, jednorękiego bandyty, że jest ta losowość i ta satysfakcja, że wypadają ci nagrody bardzo często, że jakieś skrzynki otwierasz i tak dalej, bo to tam jest, ale jest ten łącznik właśnie z tym dosłownie z tymi sprite'ami, które są przeniesione i wykorzystane i to jest bardzo zabawne, ale właśnie, tak jak mówisz, to jak działają te skill'e nie do końca się łączy z tymi efektami, które dostajesz, one często są mocniejsze, co chyba wynika z tego, że
Ale co ciekawe, to jest gra, która w tych założeniach jest bardzo prosta i jak na przykład tutaj opowiadamy Wam, że po prostu odpalasz sobie kombosa i się dzieje, to nie jest sprawiedliwe wobec tej gry, bo jest tutaj dużo takiej głębi, która na przykład polega na tym, że mogłoby nas kusić, żeby przeistoczyć słabszą kartę w mocniejszą, ale stracimy przez to dwie możliwości. Karta mocniejsza zawsze jest droższa i na przykład mamy niedostatecznie kart konkretnej wartości, żeby stworzyć fajne combo. Jedną z takich rzeczy, która jest w Vampire Survivor jest to, że do kart możemy dołączać klejnoty i nagle... Sorry! Nie, przepraszam, to jest... Klejnoty?
Czyli zagrywasz jakąś taką podstawową i razem z nim efekt takiej super dowalonej za darmo. Tak jak w Empire Survivors jest tutaj możliwość tworzenia takich absurdalnie mocnych buildów. Balans jest zupełnie... nie ma, po prostu nie ma, balans nie ma, ale to jest wielka zaleta tej gry, ponieważ masz to takie poczucie, że jasne, Jesteś tutaj troszkę uzależniony od tego RNG, od tego, co ci tam wypadnie, przy czym samych kart jest stosunkowo niewiele. Nigdy nie natrafiłem na taką sytuację, że o Jezu, same dziadostwo mi wpadało. Wszystko ma swoją użyteczność, wszystko może się przydać, więc pod tym kątem twórcy naprawdę zrobili dobrą robotę.
To jest rzeczywiście system karciankowy i tutaj muszę zaznaczyć, że ja zawsze to powtarzam, jak jest temat karcianek, że ja w ogóle nie jestem fanem karcianek, ale to już tam czwarty raz, jak mówię o jakiejś karciance, więc okazuje się, że jestem kryptofanem karcianek, ale też to jest związane z tym, że te karcianki dzisiaj są, dużo ich jest, że kiedyś zawsze mi się to było, w ogóle poza grami to gdzieś było, nie? że tam były tylko adaptacje Magica, jakieś takie rzeczy, a gry wykorzystywały mechaniki karcianek, ale często to ukrywały w skillach, jakichś takich rzeczach. A teraz rzeczywiście jest znacznie więcej gier, w których dosłownie dostajesz ekran, karty i te karty są mechaniką walki czy mechaniką zarządzania drużyną itd. Też mówiłeś o tym, że np. bałeś się wchodzić w Vampire Crawlers, bo będziesz musiał się nauczyć tej karcianki, tego systemu.
Mi się podoba to, że efekty, które działają na normalnych przeciwników, działają także na bossów, bo często w grach jest tak, że na przykład ogłuszenie, na ogłuszenie bossowie mają ochronę albo to ogłuszenie działa trochę krócej. Tutaj na przykład jest taka mechanika odrzutu i na przykład możesz zrobić tak, że boss w ogóle do ciebie nie podejdzie. Bo cały czas rzucasz karty, które go cofają w kolejce. Ale co jest jeszcze ciekawe, jeszcze ciekawsze, ponieważ rzeczywiście tak jak w Empire Survivors zdobywasz kryształki doświadczenia za pokonywanie przeciwników. Te kryształki doświadczenia na bardzo szybko... bardzo szybko zapełniają ten pasek i w momencie, w którym w trakcie walki zdobędziesz poziom, to od razu możesz wybrać kartę i zagrać tę kartę za darmo.
To jest kolejna rzecz. To jest ważny element taktyki. Tak, kolejny rzecz, trochę przypadkowy, ale to jest taki bonus po prostu. Okej, dobra, w trakcie tej walki na pewno zdobędę doświadczenie, no to będę mógł sobie zagrać jakąś kartę za darmo i na przykład karta, która kosztuje 3, grasz ją za darmo i potem jeszcze rzucasz kolejne. Więc tutaj jest naprawdę dużo takiego kombinowania i ta gra cały czas daje ci coś, z czym możesz działać, ale sama eksploracja tych małych mapek jest sympatyczna, no bo są na tej mapie źródła światła, które tak jak w Vampire Survivor zdają albo pieniążki, albo kurczaczka do zjedzenia. Masz różne takie punkty, które pozwalają ci na przykład połączyć karty mocniejsze.
Masz kufry, masz stragan z kurczakami, wymieniasz kartę za żyćko. Masz zniszczalne obiekty, z których wyskakują stałe buffy, na przykład 10 do obrażeń. Tak, szpinak. Szpinak, wiadomo, szpinak, jak kiedyś oglądaliście Popeya. To wiecie, że szpinak jest ważny dla zdrowia i dzięki temu możesz tłuc inny... To znaczy, nie róbcie tego. Nie jedzcie szpinaku i nie bijcie innych ludzi. Zawsze jak chcę pojeść szpinaku, to idę nastukać ludziom na ulicy. Nie, nie robię tego. Nie, nikt tego nie lubi. Ale w grze w Vampire Crawlers można to robić, ponieważ walczysz z potworami, one są ohydnymi maszkarami, które należy stłuc, bo zagrażają, nie wiem, przy komuś zagrażają.
Nie jest to wyjaśnione fabularnie za bardzo, o co chodzi. Wiadomo, że wampir jest w innej trumnie. Wiadomo, że tak jest ten żart nawiązujący do, tutaj wykaże się wiedzą gamingową do Mario, prawda, że księżniczka jest w innym zamku. Tutaj znajdujemy, bo chyba jakby... Księżniczka jest w innej trumnie. To jest takie... Ale ten żart z Vampire Survivors jest tutaj poszerzany, że po prostu grama w nazwie wampir, a tego wampira tam nie ma. że tam są różne te postacie, różne postacie mitologiczne, mityczne, ale nie ma jakby chyba bezpośrednio wampirów. Jest śmierć też, bo za każdym razem jak się ukończy etap w lokacji, zabije się tego ostatniego bossa, to pojawia się śmierć.
Ikoniczna postać z entire Survivor. Nikdy wcześniej taka śmierć się nie pojawiła w żadnej innej grze. Dopiero ta gra stworzyła koncepcję śmierci, bo wcześniej ludzie żyli po prostu wiecznie. Ale być może ta śmierć jest ciekawa, bo oczywiście jakimś takim endgame'em albo jakimś takim motywem, który jest ciekawy w Vampire Survivors jest to, że jest to gra taka, którą możesz mucić bardzo długo i jest to gra, w której właśnie i chyba progres, odblokowywanie rzeczy jest dużo powolniejszy niż w Vampire Crawlers, mam takie wrażenie. Tak. Patrząc sobie, że miałem takiego rana, w którym zebrałem 75 tysięcy złota czy coś takiego, jakiś taki mega dobry, taki wręcz zepsuty, że praktycznie wszystkie ulepszenia wykupiłem od razu niemalże.
A w Vampire Survivors, jak grałem tamte 10 godzin, to wciąż miałem jakieś takie rzeczy, które przez to podbijanie cen różnych ulepszeń miałem nieodblokowane. To mam wrażenie, że właśnie ta gra jest dużo mniejsza i to wydaje się, że wszyscy to potwierdzają, ale też, bo jeszcze nie ukończyłem całej, mimo że chyba już jestem dość daleko, czy będzie miała takie rzeczy jak w Vampire Survivors, czyli takie momenty, które są trochę złamaniem tej koncepcji, że w Vampire Survivors było ciekawe pod tym kątem też, że każda mapa była inna i taka często kolejne mapy trochę łamały zasady tej poprzedniej mapy, albo miał jakieś dodatkowe przedmioty, albo w ogóle nagle walczysz z przeciwnikami, którzy na innych mapach idą na ciebie, a na tej mapie się nie ruszają w ogóle. No i było też dużo takich momentów, gdzie gra jak gdyby... Na tej mapie coś zrobisz odpowiedniego i nagle wychodzisz z tej sytuacji tak, że przechodzisz do jakiejś innej mapy, że tam atakują cię hordy tych śmierci, że w ogóle z tą śmiercią możesz jakoś wygrać.
Domyślam się, że w tej grze też mogą być takie rzeczy, bo nie sprawdzałem tego jeszcze aż tak, ale... No, do tej pory nie miałem tego, więc pod tym kątem to było takie bardziej podobne do siebie, że o ile eksploracja była ciekawa, tak każda mapa wyglądała dość podobnie, poza mapami, które są mostami. Tak, tak, poza mostem, tak. Ja doszedłem, że chyba miałem dwa takie albo trzy takie mosty. Ogólnie fajna też koncepcja. że po prostu idziesz na wprost i walczysz z hordami przeciwników i to jest taki bloker, który chyba ma Ci upewnić, gra ma się upewnić, że jesteś na odpowiednim poziomie, żeby móc przejść do następnego. No ale do tej pory powiedzmy, że o ile eksploracja była ciekawa, to nie miała takich momentów dziwnych wyjścia z tej formuły, jak gdyby, poza tym mostem. Ja myślę, że jeżeli doniesienia graczy, którzy ukończyli Vampire Crawlers, że to jest gra na 15-20 godzin, są prawdziwe, to dla mnie właśnie taka formuła na taki czas jest idealna, bo już na przykład pod 30 lat
30 godzinę mam wrażenie, że to by się już troszkę wyczerpywało, nawet jeżeli gra ciągle by mi dawała coś do roboty. W Empire Survivors jest to o tyle rozwiązane, że w tej grze gracz jest pasywny. w Survivorsach. On jest pasywny i to jest taka gra, w której ty po prostu dobierasz sobie ulepszenia. Nie masz tam poza tym zbyt wiele do roboty, prócz chodzenia i kombinowania jak zbudować build. W Crawlersach jest to trochę inaczej, trochę, bardzo inaczej zrobione, bo mimo wszystko podejmujesz decyzje ciągle. Tak, jest tutaj więcej do robienia jako tako, ale jest też troszkę mniej rzeczy, jeżeli chodzi o bronie czy karty, bo nie wszystko, co było w Vampire Survivors zostało przeniesione do Crawlersów, bo w tej chwili Vampire Survivors jest grą ogromną.
Jakby nie stracisz żadnej z tych rzeczy. Ja tutaj mogę powiedzieć, to może zabrzmić jakbym deprecjonował trochę Vampire Crawlers, ale z Vampire Survivors miałem tak samo, że wyciszam grę i po prostu puszczam sobie coś dodatkowego do słuchania, co jest oczywiście nielegalne. Nie można tak robić, pójdę do więzienia za to. To jest oczywiście symbolem naszych czasów i jakby taki... Że chcesz robić więcej rzeczy naraz. Tak, to jest takie straszliwe FOMO. Trzeba konsumować treści i ja wpadłem w ten lup nieszczęsny. Odkurzając, na telefonie gram Vampire Survivor, słuchając podcastu o zbrodniach.
a na telewizorze leci serial i mieszam zupę. Tak wygląda każdy mój dzień, ale to, co powiedziałeś, że to jest gra podcastowa, to jak najbardziej, bo nawet jak mieliśmy spotkanie, to znowu oni na call, to ja sobie, jako że czasami te spotkania są długie, to sobie odpaliłem Vampires Crawlers i to nie tak, że nie słuchałem tego, co mówią ludzie, bo słuchałem, ale właśnie ta gra była na tyle automatycznie, byłem w stanie grać, że byłem w stanie robić progress, Nie każdą grę bym tak był w stanie odpalić, bo bym się zdekoncentrował. Może jakąś grę, którą bardzo dobrze znam, że nie muszę się zastanawiać co robić, ale nie jest dużo takich gier i właśnie to, mimo tego, że jest to karcianka, to dało się w nią tak półautomatycznie grać i to dużo mówi o tej grze, ale też z drugiej strony ona, tak jak te spaghetti, opiera się na tym, że jednak ten sos jest dobry.
Pojechał do domu. Tak, pojechał do domu. Ciekawa dygresja się stworzyła, natomiast tak, trzeba oddać twórcom Vampire Crawlers właśnie tą umiejętność, że z jednej strony oni stworzyli grę zupełnie inną niż Vampire Survivors, ale uderzającą w podobne tony i wykorzystującą podobne elementy właśnie chociażby nawet tych absurdalnych, no jak o tym pomyślisz, po prostu tych kryształków, punkcików, ekspa, które ci wpadają z tym charakterystycznym dźwiękiem, no że jednak te proste sztuczki levelowania i to to jak to jest wyważone, że to levelowanie jest dość częste, że ty często coś dostajesz, nawet tak jak mówiłem, że eksploracja jest wtórna, to nawet jak eksplorujesz każde nowe miejsce, to masz tam napisane, ok, tu możesz coś odblokować i przed podcastem rozmawialiśmy o tym, że każde miejsce odblokowuje ci w ogóle jakiś nowy obiekt w bazie głównej, że możesz coś ulepszać albo coś, ale też na przykład, że na pewnym etapie myślisz, ok, wiem już wszystko i nagle pojawia się jedna nowa karta, że gdzieś tam jesteś.
Doszliśmy chyba do punktu kulminacyjnego. Punktu wrzenia. Punktu wrzenia. Przyznam szczerze, że ja kompletnie przegapiłem tę premierę. Gdzieś tam kojarzyłem tę zapowiedź, ale pomyślałem sobie, ale głupio, co twórcy Vampires Survival, co oni robią w ogóle, to nie ma sensu. Nie byłem za bardzo przekonany, czy to się uda, po co w ogóle... Jak oni to wykminili, że jakim cudem przechodzą od Vampire Survivors do jakiegoś właśnie Dungeon Crawlera? Natomiast okazuje się, że jest to kolejny przykład, że ten twórca wie co robi, bo jest to bardzo satysfakcjonująca gra. Taka gra typu, że odpaliłem ją dosłownie na zasadzie, żeby przekonać się, że ona nie jest zbyt ciekawa, po czym po prostu grałem parę, trzy godziny pod rząd, bo jest na tyle wciągająca.
w świadomy sposób wykorzystuje takie wciągające mechaniki, ale też jest mechanicznie atrakcyjna właśnie. To jest fajne. Czyli można powiedzieć, że Twoja Droga to jest taka od hejtera do lovera. Od hejtera do lovera. To jest dokładnie tytuł podcastu dzisiejszego. Tak. To prawda. No i też warto zwrócić uwagę, że gra się rozniosła, bo już chyba milion sztuk zostało sprzedanych. No też nie jest to droga gra. Nie wiem jak teraz z ceną Vampire Survivor z tej podstawki. Myślę, że nie wiem jak cena dolara teraz. Jak cena dolara, ale no trzydzieści parę złotych to moim zdaniem jest uczciwa cena. Chyba to jest więcej niż podstawka w Empire Survivors była, nie pamiętam. Była, na początku pamiętam, że w Empire Survivors na początku tam kosztowało dychę, tam 11,99 zł.
Potem pojawiły się płatne dodatki. Ta gra jest droższa i podejrzewam, że ona też ma duży potencjał na rozszerzenie treści i zawartości. Być może jakąś unikatową treść. Jakieś nowe bronie, które potem można przenieść do Vampire Survivors, więc to są gry, które nawzajem mogą się wspierać. Niesamowita historia. Po raz kolejny znowu się udało twórcy Vampire Survivors. Co dalej? Jaki stworzył gatunek, w zasadzie, albo współtworzył gatunek, jaki to jest gatunek Vampire Survivors? Nie wiem. Wiesz co, w Bullet Heaven to się nazywa.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Wprowadzenie do tematu i opowieść o spotkaniu z gośćem.
Opis gry Vampire Survivors i jej estetyki.
Porównanie gry Vampire Crawlers z Vampire Survivors i opis gatunku dungeon crawlera.
Opis mechanicznej struktury gry i jej renesansu w gry RPG.
Opis karcianki jako elementu gry i jej zastosowania.
Opis mechaniki karcianki i jej synergiów.
Opis mechaniki walki i kombinacji w grze.
Opis efektów i kombinacji na bossów.
Rozmowa o mechanice doświadczeń i nowych elementach gry, takich jak bossowie i karty odrzutu.
Porównanie gry Vampire Crawlers do Empire Survivors i analiza różnych mechanik.
Komentarze na temat gry jako podcastu i jej automatyzacji podczas gry.
Metaphoryczne porównanie gry do makarona i jej satysfakcjonujących elementów.
Komentarze na temat serialu The Bear i jego relacji z gry Vampire Crawlers.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Vampire Crawlers to nowa gra twórcy Vampire Survivors, która z jednej strony przywołuje klasyczny gatunek dungeon crawlerów („krołlerów”), ale dodaje do tego być może najbardziej energetyczny karciankowy system walki. Mateusz i Szymon odkrywają, że to naprawdę mocne zagranie.Dodatkowo rozmawiamy o klejnotach, filmowych wideoesejach i emocjach wywoływanych przez kuchnię. Odpowiadamy też na kluczowe pytanie: czy pan Robert Makłowicz odnalazłby się w obsadzie serialu The Bear? INTRO00:35 VAMPIRE CRAWLERS JAKO SPUŚCIZNA VAMPIRE SURVIVORS04:42 JAK VAMPIRE CRAWLERS PRZYWRACA ZAPOMNIANY GATUNEK GIER08:39 KARCIANKA W TRYBIE TURBO14:49 NAJPIĘKNIEJSZE MOMENTY VAMPIRE CRAWLERS22:48 ROZMIARY GRY I SEKRETY30:24 SEKRETNY SOS VAMPIRE CRAWLERS I DYGRESJA KUCHENNA35:23 VAMPIRE CRAWLERS WIDEORECENZJA