Mentionsy Mentionsy
TRZECH FACETÓW
TRZECH FACETÓW

#23 spotkanie

28.10.2025 ·54 min 10 s

Tym razem rozmawiamy o nocnych wizytach na cmentarzach, , o spotkaniu Tomka z dawno nie widziana Ania, o zabobonach. Będzie też kilka słów o drogowych piratach. Prawie na koniec odwiedzicie który z nas jest stalkerem.

Oddaj ten grosz. W Warszawie, że mnie ktoś tryka w ramię przy Marszałkowskiej. Oglądasz się. Ania B. Z naszej wspólnej pracy. Aaa. Ania B. Aaa! Przepraszam cię, no musiałem sobie... Której z pięć lat nie widziałem. No właśnie, poznałeś. I ona się przyznała, że rzeczywiście ja próbowałem nawiązywać jakiś tam kontakt i to się nie udawało, więc odpuściłem i już w ogóle ani nie pisałem, ani nie próbowałem. Słuchaj nas. Raz po raz. No ale mów, mów, mów. Wiedziałem dlaczego znalazłem ten grosik. Na szczęście to było, że naprawdę nikt większej radości w ostatnich miesiącach mi nie zrobił.

Dlaczego? Bo ja się z Anią B spotkałem na festiwalu przed wakacjami. Pierwszego dnia, jak poszedłem na pierwszy film festiwalu Millenium Dogs Against Gravity, W kinie Luna był to pierwszy pokaz. Ona poszła do sali A, a ja poszedłem do sali B. Nie, ona chyba nawet poszła do tej samej sali, na ten sam film o Tybecie. Ja byłem przekonany, że ona idzie na film o grupie Oasis, a ona poszła do sali, do której ja wchodziłem. No bo ona nie jest Oasis, ona jest Blair. Ja wiem. Nie, bo to było o Blair, był ten film dokumentalny. O, tak, o Blair, bo mnie się mylą, ale teraz tak, bo bracia Gallacher to jest Oasis, a ci drudzy... Dayman jest. Tak, i to było o Blair, to było o Blair. Fantastyczny film swoją drogą. Szkoda, że go nigdzie nie wyświetlają. A czemu macie dużo zasobienia?

No, zaraz dokończę. No i cześć, cześć, ale wiesz, bo tam była kolejka, bo to wiecie, pierwszy dzień festiwalu, wszyscy karnie stoją z tymi bilecikami, karnetami i tak dalej. I ona stała dużo wcześniej przede mną. Machnęliśmy sobie tylko ręką. No i ona weszła. Ja chwilę potem wszedłem też do tej sali, ale potem już jej nie zobaczyłem. Już zniknęła. A nawet miałem taki pomysł, że jak już będę wychodził... No i skąd ten wyrzut? No widzisz, bo nie huchnąłem chyba jak jej zobaczyłem. A powinienem tak naprawdę podejść i huchnąć. Nie, nie, nie. Chciałem się tylko do znalezionego groźnika... Powinienem od razu podejść i zagadać. Nie podszedłem. No bo ja nie jestem miłym człowiekiem, to wszyscy wiedzą. Ja na przykład często chodzę do piekarni w okolicach miejsca, gdzie Ania B. mieszka i jakoś tak myślę, może ją spotkam, ale jakoś nie udaje mi się.

W czasie tego spotkania rozmawialiśmy o piekarniach, ponieważ ona współpracuje z jedną z takich piekarni warszawskich, coś tam dla nich robi. Zna temat doskonale, więc mogłem ją też wypytać, w której warto w Warszawie kupować dobry chleb, a w której nie. Wymieniliśmy się takimi informacjami. A zakwas Ci dała? Nie. Ja sam nie robię chleba. A spróbuj. Nie chcę. Ja stwierdziłem, że nie chcę. I tyle. Lubię różne pieczywo i kupuję sobie w różnych kilku wybranych przeze mnie, przetestowanych piekarniach. I sobie kupuję na zmianę, żeby mieć różne doznania. Płodozmian. A żeby zakończyć, znaczy nie zakończyć, bo tak Tomek zaczął o Ani B, ja przez chwilę zacząłem myśleć, o jakiej Ance B on mówi.

Widziałem, że się zastanawiałeś. Celowo nie wymieniam nazwiska, bo może by sobie nie życzyła tego. No na przykład. Natomiast ci, co mają widzieć, to już wiedzą. Natomiast jak powiedziałaś Ania B, to pomyślałem o innej Ani B, ale myślę, nie, no w Warszawie nie mógł jej spotkać. Potem pomyślałem o drugiej Ani i właśnie to była ta. No i okazało się, że dobrze pomyślałem. To ile tych Ani B? Maciek ma już parę lat. Anek się przewinęło w moim życiu. Wiesz, ja nie jestem monogamistą jak ty. No, różnie sobie wyrwałem. Chyba sobie wyrwałem kabelek, chłopaki. Ale jak to wyrwałeś? No, taki. Odciąłeś się. Nie słyszę. Odciąło ci prąd. Nie, odciąło mi prąd, tak. Widzisz, co z tobą roją te anie? No.

Też, ale wiesz co... Ostatnio matematy związany... Wiesz co, bo przyznaję się bez bicia, intensywnie ostatnio pracuję i mam wrażenie, że trochę za dużo. Wiesz, że to tak trochę gdzieś nie znalazłem tego złotego środka, ale no cóż, ponieważ powiedziałem A, to muszę powiedzieć B, więc nie narzekam, żeby była jasność. Ale to nie świadczy, to nie, oprócz tego mam też inne jakieś i, no wiesz, zawsze mi się wydawało, bo myślę tak, no nie, w wypadku żadnego nie miałem, stłuczek kilka miałem, obcierek miałem, ostatni mandat dostałem chyba z pandemii, więc to dawno temu. Staram się jeździć w miarę bezpiecznie, jak jest, wiesz, ograniczenie do 50, to jadę 60, jak jest... Wiecie o co mi chodzi. A propos jazdy, przepraszam. I teraz pochyłem na ten tor i mówię do pana, on mówi, no to co, jedzie pan z jaką prędkością? My tu zalecamy 30, poza tym jest znak. Ja mówię, nie no, co będę jechał 30, pojadę 40, czy tam 35.

Nie wiem. No bo Ty się boisz duchów. Ja się boję. Już mówiłem to, ja mam do dzisiaj wyrzut sumienia, że nie pożegnałem się z najukochańszą babcią, że nie wszedłem na salę, w której ona... No nie, ale ona była żywa wtedy. Tak, ale chodzi o to, że świadomo... To jest inny temat. O tym rozmawialiśmy i to jest bardzo proste do wytłumaczenia, moim zdaniem. I sobie to, przynajmniej ja Ci tak tłumaczyłem, myślę, że cały czas mam rację. Być może, no. Natomiast... Wyrzut jest. Kwestia pożegnania się już z martwym ciałem, które przed chwilą było całym życiem i całym Twoim życiem, jest dla mnie czymś bardzo normalnym. To co? No, Anno B., pozdrawiamy Cię. Też. Każdemu z Was życzę znaleźć grosika. I chuchnąć na dźwięku. To co?

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.