#22 spotkanie
Tym razem plotkujemy i rozmawiamy o Chopinie,o tym ile zarabiają, ale powinni zarabiać lekarze, recenzujemy również kosztowne drożdźówki z malinami.
Stefan jest wielki, Stefan jest ogromny. A wy macie jakichś swoich Stefanów albo jakieś Kryśki? Ja mam trzy koty na ścianie. Trzy koty? Trzy koty. Biały, czarny i rudy? Trzy czarne koty. Trzy czarne. O Jezu, to jest potrójna nieszczęście. Kumulacja. Pech do sześcianu. Ty masz malarstwo wielkoformatowe w swoim pokoju, w swoim salonie, natomiast ja mam bardzo dużo i mam plakatów filmowych i niefilmowych polskich grafików. Mam malarstwo akwarelowe mojego ucznia byłego. Ja mam tylko trzy koty. Galernik. Byliście u mnie, więc widzieliście. Tak, widzieliśmy. Niczym się nie chwalę. Ja mam tam koty w garnku jeszcze, ale to już następnym razem. No bo widzicie, tam siedzi kot w garnku.
Nie. Przywiózł z dalekiego kraju w plecaku, który cały czas dźwigał na sobie. Nie, w plecaku to miałem coś innego. Ukradziony z samolotu kocyk. Nie no. Czy tam się nagrywa? Tak. Ostatnio jakieś głupoty zaczęły się powiadać, to się musiałem powstrzymać, a teraz o kradzieżach opowiadasz. Słuchaj, w tureckich liniach lotniczych rozdają kocyki, jak się leci w długim locie, do snu. Kocyki są pięknie zapakowane. Można się pomylić i spakować do torby. Wiesz co, ponieważ na kocyku była naklejka, że prosimy go o pozostawienie, ale wszyscy wokół mnie... Przepraszam, te kocyki spakowali do bagażu podręcznego. A większość to byli Polacy? Nie. Właśnie to jest zabawne, że nie. I pomyślałem sobie, Jezu, inni biorą, to ja też wezmę. Powiem lepszą rzecz, ja się strasznie miałem wyrzuty sumienia, czaiłem się z tym kocykiem.
Dwieście, dwieście pięćdziesiąt do kieszeni. Wiesz co, ja miałem ostatnio, właśnie a propos lekarza, taką przygodę, że poszedłem z tym moim paluchem do pana ortopedy i pan ortopeda mnie zaprasza... Prywatnie czy... No mam abonament wykupiony, ale poszedłem prywatnie, bo akurat tej usługi abonament nie obowiązuje. Zapłaciłem prawie cztery stówy za jedną wizytę. Masakryczne pieniądze. I on mówi do mnie, że no jak pan by potrzebował, to może pan do mnie przyjść tam za tydzień, za dwa. Ja mówię, wie pan co, no jak nie muszę, to nie przyjdę, bo trochę mi to kosztuje. A to pan nie ma abonamentu? No mam, ale akurat tej usługi nie, więc muszę zapłacić prawie 400 u pana. A on po prostu zrobił takie oczy. Ile? Jakby pan do mnie przyszedł, to połowę mnie by pan zapłacił. Właśnie chciałem to powiedzieć, bo on nie dostaje połowy. Oczywiście, że nie. Jemu płacą za godzinę. Jemu płacą za godzinę.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Tym razem plotkujemy i rozmawiamy o Chopinie,
o tym ile zarabiają, ale powinni zarabiać lekarze,
recenzujemy również kosztowne drożdźówki z malinami.