Mentionsy Mentionsy
TOP 4 PODCAST - twój dom Premier League
TOP 4 PODCAST - twój dom Premier League

CITY ZDOBYWA ANFIELD. GYOKERES SIĘ ROZKRĘCA. MU FOUR IN A ROW - PODSUMOWANIE 25. KOLEJKI

09.02.2026 ·1 godz 39 min

Piotr Domagała, Adrian Olek, Radosław Przybysz, Michał Zachodny - ekipa Top Four Podcast zaprasza na podsumowanie 25. kolejki Premier League (i małą zapowiedź 26.).0:00 Wstęp i przywitanie1:00 Liverpool - Manchester City25:00 Manchester United - Tottenham35:00 Wolves - Chelsea53:00 Newcastle - Brentford1:05:00 Arsenal - Sunderland1:13:00 Bournemouth - Aston Villa1:19:15 Burnley - West Ham1:22:50 Fulham - Everton1:28:20 Leeds - Forest1:31:15 Podsumowanie naszych typów + typowanie 26. kolejki!🔴 Zostań naszym Patronem! https://patronite.pl/topfourpodcastNasze sociale:🟢 Discord: / discord 🟢 Grupa Facebook - / 1824658341737315 🟢 Instagram - / topfour.podcast 🟢 TikTok - / topfourpodcast 🟢 E-mail - [email protected]🟢 Liga Fantasy Premier League - f0hdry#pilkanozna #podcast #premierleague

Nieudane transfery. Torik Ten Hag czy Arne Slot? Jak rozumiem ta gwiazda poboju Tenhaga to był Rashford, tak? Że podpisuje później kontrakt i przestaje grać. Dobrze pamiętam? Chyba Rashford, nie? Pytanie czy Salah skończy w Barcelonie. Nie, weź, daj spokój, tam już Marcelu nie dostanie po trudnej pensji z Liverpoolu. Więc tutaj jedno pytanie od użytkownika, do którego się za moment odniesiemy. Jeszcze jest druga wpłata od Patryka. Dzień dobry, taktyczny Palmer. Witamy niezwykle serdecznie co do Palmera i różnych rzeczy z fantasy przejdziemy później. Kurczę, nawet nie wiedziałem, że takie rzeczy możemy tutaj dodawać. No ale wracając. Pierwsza połowa pod dyktando City. W ogóle Liverpool nie istniał ani jednego celnego strzału. XG z kolei po stronie Manchesteru i City ponad jeden w tych pierwszych 45 minutach.

No ale druga połowa, jak to City ma w swoim zwyczaju. Totalna zmiana o 180 stopni. Bardzo dobrze wyglądał Liverpool od momentu zmiany... Zmiany stron, gra pod dyktando ekipy Arne Slota. No i dochodziliśmy w końcu do tego momentu od 74. minuty i przejdziemy sobie przez te wszystkie wspaniałe wydarzenia. Najpierw rewelacyjny, rewelacyjny, jeden chyba pewnie z najpiękniejszych goli w erze Premier League z bezpośredniego rzutu wolnego Dominika Soboslaja, który już w tym sezonie Piękne gole z rzutów wolnych, chociażby przeciwko Arsenowi strzelał. I kiedy wydawało się, że Liverpool wygra, a Radzio już tam będzie tańczył sobie w pokoju młodej, świętował, celebrował życie. Wtedy bardzo mądre zachowanie Bernardo Silwy przy zgranej piłce Erlinga Halada 1-1.

9 punktów przewagi, tak? Arsenalu nad... Manchester City. A tu dupa, nic z tego. Dupa blada, dupa zbita. Nie ukrywam, że sam mecz mi się podobał, bawiłem się całkiem dobrze, natomiast ostateczne rozstrzygnięcie mi się nie podobało. Negatywnie zaskoczył mnie Liverpool w pierwszej połowie, kiedy City było wyraźnie lepsze i negatywnie zaskoczył mnie Liverpool, kiedy objął to prowadzenie i już skupił się tylko na bronieniu i nie dał już tej obrony do końca. Negatywnie zaskoczył mnie Alisson, bo się z jego strony nie spodziewałem takich... KONIEC!

Ja mówię, nie, Bernardo Silva to nie jest człowiek, którego się kupuje do fantazy, bo on nigdy nie strzela goli praktycznie i tak dalej. No i oczywiście musiał strzelić gola w tym meczu. Który uruchomił ten powrót, przywrócił do życia Manchester City. Do tego Donnarumma. To jest kolejny pan, który naprzykrza mi się non-stop. Czy nam, czy Anglikom, czy kibicom Arsenalu w zeszłym sezonie w Lidze Mistrzów. Teraz kolejna fantastyczna interwencja. Ta już przy wyniku 2-1 dla Riverpoolu. Fenomenalna. Tam McAllister już się cieszył, kiedy oddawał strzał, ale Donnarumma to w spektakularny sposób Gratulacje dla City. Generalnie wydaje mi się, że to zwycięstwo zasłużone. Trochę szalone, trochę pokręcone, przedziwne sytuacje, piękne gole, ale koniec końców City sobie to wyszarpało. To jest sztuka zagrać tak dobrze, jak Liverpool grał w drugiej połowie, a i tak przegrać.

Dla mnie tam nie ma czerwonej kartki za sytuację z Salahem, więc żółta jak najbardziej, ale Mark Gaze za to, jak sobie poradził w tych trudnych warunkach, wygwizdywany od samego początku tego spotkania za to, że do tego Liverpoolu nie przeszedł tylko do Manchester City, ale poza tym rewelacyjny występ w defensywie. No to tyle ode mnie. Chyba jego czwarte zwycięstwo w tym sezonie z Liverpoolem? Dobrze kojarzę? Community Shield? Już chyba były dwa z Crystal Palace. Wydaje mi się, że gdzieś mi mignęło będę społecznościowo, że już czwarta wygrana, także no jest cutem tej drużyny, do której nie należy. Kryptonitz. A chyba i tak oprócz tych czterech zwycięstw to największa ich porażka to, że go po prostu nie podpisali. Adi, Michał? Co chcesz od nas?

Pamiętasz jak śmieliście się ze mnie, że był taki mecz Manchester United kontra UEFA 11 na początku tego podcastu? No to właśnie taki gol wtedy padł z rzutu wolnego. Tylko nie od słupka, bo jeszcze mocniej to zakręcił, ale identyko ominął mur i nawet bramkarz się zachował podobnie, po prostu się nie ruszył. Więc tak, piękny gol, ale oj, duża naiwność Liverpoolu przy tych traconych golach. Nie rozumiem, jak można doprowadzić do tego, żeby piłka została dośrodkowana w pole karne, kiedy masz tam gdzieś z boku 5 na 3. PODZUMOWANIE 25. KOLEJKI.

Nie wiem, no trochę nie rozumiałem tego Liverpoolu w tym meczu, bo miałem wrażenie, że ta pierwsza połowa to jest taki Manchester City, którego już dawno nie widzieliśmy, w sensie tak dominujący, a to wszystko się dzieje na Anfield, więc mocno mi to się jakoś tam gryzło. Ewentualnie mogę zrozumieć podejście, że zdawali sobie sprawę, że oni się wyprztykają ze wszystkiego w pierwszej połowie, bo tak robią w tym sezonie, w drugiej zjazd i wtedy my przyjmiemy kontrolę. Nie wiem, czy aż tak można to planować i się w tym zagubić, czy to jednak trzeba oddać Manchesterowi City, to jak mocno zdominowali Liverpool i że to po prostu była ich inicjatywa. No naprawdę, jeśli Liverpool oddaje tak późno,

To jest dogodna sytuacja. I sędziowie nie powinni patrzeć czy właśnie w salach czy Domagała dobiega do tej piłki, tylko patrzeć na całą... Ok, nie dobiega do piłki, ale że może przy niej być pierwszy i to zdecydowanie mając dużo przestrzeni. Co do meczu, takie bardzo ciekawe, bo faktycznie spotkanie dwóch różnych połów. W jednej połowie piłka bardzo szybko wracała po pole karne Liverpoolu. W drugiej połowie piłka bardzo szybko wracała pod pole karne City. Miał problemy z tym, że jego napastnicy nie wygrywają pojedynków, ale każda z tych drużyn tak jakby trochę omijając pressing, a trochę szukając jakiejkolwiek drogi wyjścia i uratowania się, ograniczała do długich podań.

I to jest taka dla mnie w porównaniu do tych wszystkich meczów City Pool, tak? Z tej puli City Pool, o której mówiliśmy sobie w zapowiedzi, jest największą różnicą. Czyli kiedyś to były mecze, w których oczywiście Liverpool chciał wykorzystać wolne przestrzenie, może nawet grywał bardziej bezpośrednio, ale teraz po prostu przy pressingu bardzo indywidualnym jedni na drugich, to raczej była taka łatwa droga wyjścia. Nikt nie próbował rozgrywać krótko. Bo City też w drugiej połowie wybierało długie piłki głównie i takie wyjście spod pressingu, co jest trochę też takim spotkaniem, które pokazuje nam jaki jest to sezon.

Takie typowe z jego sezonu, niedokręcone, po prostu niecelne, gdzieś te piłki tracił, nie rozumiał się z kolegami. Ale okej, rzeczywiście zignorowałem gdzieś tam w pierwszym wpisie o jego sławym występie to padanie do Kittika, który też swoją drogą ma dużą swobodę i tak dalej, ale był bardzo nieskuteczny w tym spotkaniu. Szarpał jak mógł, ale też zmarnował dobrą okazję. A najgorszy pewnie Gakpo znowu w ataku Liverpoolu, którego z kolei w ogóle moim zdaniem nie było widać. Ale ze 2-3 razy się inteligentnie podzielił piłką, nie szedł sam na strzał, strzał zablokowany oczywiście, więc myślę, że też nie była to najgorsza jego wersja, jaką już widywaliśmy w tym sezonie. Szkoda tylko, że jedynie w tej drugiej połowie tak, no że tak to się podzieliło.

Jego zdaniem z psychologicznego punktu widzenia, City wygrywając, a jeżeli faktycznie wtedy jeszcze będzie taka przewaga niezbyt duża Arsenalu, w sensie, którą można zniwelować za sprawą tego bezpośredniego meczu plus jednej ewentualnie porażki, to że wtedy City będzie, że Arsenal wtedy będzie miał o wiele utrudnioną sytuację. Patrzysz na tą wygraną City, że faktycznie taki boost dla nich, pewności siebie. Czy jednak to trochę... OK, no udało im się wygrać z Liverpoolem, dawno tego nie zrobili, ale to i tak jakby Arsenal ma wszystko po swojej stronie, żeby to rozstrzygnąć, to wygrać. Wiesz no, Arsenal może tak nie przywiązywać do tego wagi, to nadal wszystko jest w nogach piłkarzy Arsenalu i mówić, że to nie ma większego znaczenia, bo sytuacja jest taka sama, jak była przed tą...

Generalnie wydają się teoretycznie dość łatwe i wyjazdy może trochę trudniejsze na Leeds United i na West Ham, które tam chyba zawsze wygrywają. Więc tylko to Eland Road jawi się jako gdzieś tam wymagające. Zobaczymy oczywiście, wiadomo, City w tym sezonie może się podpiąć z każdym, ale dość korzystny terminarz, gdzie zapisałem sobie też mecze Arsenalu. Te najbliższe to są wyjazdy na Brentford, na Wolves, na Spurs, czyli derby, Chelsea u siebie, Brighton na wyjeździe. To są mecze Arsenalu z kolei do spotkania z City, czyli bardziej wyjazdowe i wydaje mi się, że troszkę trudniejsze. Gdyby tam był taki ścisk punktowy, później masz finał pocharu ligi i zaraz spotkanie na Etihad, no to myślę, że wchodzimy w taki bardzo fajny moment sezonu. Oczywiście wszyscy twierdzą, że teraz ciekawsza jest ta walka o utrzymanie i o ligę mistrzów, bo też ten wynik Liverpoolu, trzeba pamiętać, że dla nich jest bardzo niekorzystny, a fajny dla Liverpoolu, dla United, dla Chelsea.

Ale powiem Wam, że kibice Liverpoolu, tak jak patrzę, to czy to na nas czat, czy to na Discorda, czy w ogóle są? Mają dość slota, powiem Wam szczerze. Kurde, no jakby... I te liczby też są takie. 20 ostatnich meczów... W 20 ostatnich meczach 6 zwyczeń. Ligowych. Nie za bardzo. I OK. Ale słuchaj, no nawet spójrz na ławkę Liverpoolu. Czym ratować inaczej? Czym wybronić mecz? Zresztą moim zdaniem, jak sobie obejrzycie jeszcze raz końcówkę tego meczu od gola Soboslaja, to ta reakcja po strzelonym golu w pierwszych minutach była świetna, bo oni poszli dalej do ataku. Ile to trwało?

OK, mają możliwości finansowe, chyba mają. Jeśli zmieni się teraz sposób tego finansowego fair play w cudzysłowie, to się oczywiście inaczej nazywa i trzeba będzie zajrzeć, ile też menedżerowie zarabiają, to może być nieciekawie, ale może ich stać na wielkie nazwisko, ale nie wiem, czy na tyle wielkie, żeby z miejsca uwierzył, że zrobi lepszą pracę niż Eddie Howe, nawet jeśli w tym sezonie wygląda tak, jak wygląda. Ja bym chyba jeszcze dorzucił z leków stoperan, bo sprawdziłem taką statystykę, że oni mają sraczkę pod koniec meczów. Po 80 minucie 11 straconych goli w Premier League. Najwięcej w całej lidze do spółki z Burnley. Ale to na przykład Liverpool w tym sezonie najwięcej razy tracił gola z remisu na porażkę.

W dziewięćdziesiątej kolejnej minucie, jeśli jeszcze jeden taki mecz i będą rekordzistą w historii Premier League, żeby w jednym sezonie przegrać tak późno. Pięć meczów zdaje się? To byłby piąty chyba. To później jak będziemy o Liverpoolu gadać, to musimy im też jakieś lekarstwa przepisać. Apteczka dla każdego klubu. Zapuszcza włosy do czasu, aż nie zaliczą, nie wiem, nie przegrają? Czy piątego meczu z żonami? Nie wiem. Eddie Howe dla mnie, jeszcze tylko jego wątek kończąc, nie jest dla mnie trenerem, który w obliczu kryzysu coś zmieni, tylko raczej będzie szedł w to samo. I to jest chyba największy w tym momencie problem, bo Newcastle to był taki zespół, który w szeregach rywali swoją fizycznością, bezpośredniością, szybkością ataków i tak dalej i tak dalej, siał chaos.

Chcą porozmawiać o tym, co dalej. Że albo, jak rozumiem, więcej hajsu, albo się żegnajmy. I tak samo może być z Bruno. Może się zaraz okazać, że jeszcze kolejni zawodnicy stwierdzą, że warto się ewakuować. Może po prawego obrońcę sięgną w Liverpoolu, może gdzieś indziej. Tak było z Isakiem, więc ten klub chce być wielki, ale ma jednak to zachowanie gwiazd tego dowodzi trochę, że jeszcze brakuje im do tej wielkości, więc tym bardziej trzeba wydaje mi się każdy fund później zarobiony rozsądnie wydawać i trafiać, a nie trafiają na razie do końca z tymi dużymi wydatkami. No wyrzygał się trochę na nich przecież w tym match of the day, na te właśnie, na te letnie okienko transferowe poza Thiałem.

Thunderland Liverpool. 1-1. 2-2. 2-1 Thunderland. Też 2-1 Thunderland dam. I na koniec creme de la creme Brentford Arsenal. Test wiary dla Radosława. Jeden, trzy. Dwa do jednego dla gospodarzy. Zero, jeden. Zero, siedem. Chłodź się.

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.