Mentionsy Mentionsy
TOK FM Select
TOK FM Select

"Zwycięstwo Świątek w Wimbledonie to największe indywidualne osiągnięcie w historii polskiego sportu"

13.07.2025 ·19 min 11 s

- Świątek zrobiła ogromny postęp, przełamała się na powierzchni, której nie lubiła. Za chwilę zrobi wielkiego szlema kariery, a nawet wielkiego szlema klasycznego (chodzi o zwycięstwo we wszystkich czterech turniejach wielkoszlemowych w trakcie całej kariery lub danego sezonu - przyp. red.) - mówi Tomasz Wolfke, dziennikarz zajmujący się tenisem od 40 lat.

Kolejnym naszym rozmówcą w audycji przy niedzieli o sporcie jest Tomasz Wolfke, dziennikarz zajmujący się przez wiele lat tenisem. Rozmawialiśmy już wczoraj podczas specjalnego programu Radia TOK FM zaraz po triumfie Igi Świątek na kortach Wimbledonu. Jak po kilkunastu godzinach od tego wydarzenia patrzysz na Na to zwycięstwo i w jakich kategoriach należy je odbierać? Bo rozumiem, że nie tylko stricte sportowych. Zacznę od tego, że jak powiedziałeś, że od kilku i zawahałeś się lat zajmujący się tenisem, to zdałem sobie sprawę, że to jest 40 lat. Od 1985 roku jestem dziennikarzem tenisowym. Pamiętam w związku z tym doskonale triumf Steffi Graf w 1988 roku nad Nataszą Zwieriewą.

Polska się rozwija, jak jesteśmy coraz silniejszym państwem i narodem, tak też przychodzą coraz większe sukcesy sportowe i ten sukces Igi jest oczywiście jej osobistym ogromnym sukcesem i to ona na niego zapracowała. Nie chcę tego, broń Boże, rozpatrywać w kategoriach nacjonalistycznych, ale jest także sukcesem Polski, nie ma co tego ukrywać. Słuchaj, Polka jest dziś na szpaltach najpoważniejszych tytułów na całym świecie i to nie tylko tych sportowych, bo wielu dziwi ta normalność Igi Świątek. Normalność w takim znaczeniu, że ona wciąż mieszka w kraju, nie wiem, nie Ucieka się, nie optymalizuje się podatkowo w księstwie Monaco, co jest przywilejem też i wyborem wielu tenisistów.

Ona wciąż podkreśla to, jak ważne jest dla niej to środowisko, ten team, który przecież przeszedł jakąś przemianę, nawet fundamentalną w osobie trenera, ale też sporo ludzi cały czas pracuje nad tym, żeby Świątek była jak najlepsza. Nie chcę mówić, że Iga Świątek jest jakąś wyspą na tej tenisowej mapie, ale czy dostrzegasz też swego rodzaju inność niż trend, który został nakreślony ostatnimi laty? Ja mogę dodać jeszcze z punktu widzenia mojego pokolenia Polaków, że mnie cały czas zaskakuje i imponuje i wywołuje taką swojego rodzaju dumę, jak znakomicie Iga posługuje się angielskim.

W porządku dziennym. Sportowcy coś tam wdukali, jakieś 50 słów, jak dobrze poszło i wygłaszali banały i komunały, a Iga przerzuca się płynnie z polskiego na angielski przy tych naprawdę trudnych dla niej pewnie emocjonalnie wypowiedziach, bo nie oszukujmy się, no to jest osoba introwertyczna i ona raczej ceni spokój niż publiczne wystąpienia. Każde takie wystąpienie jest dla niej pewnie przeżyciem, chociaż oczywiście, kiedy robi się to po raz szósty, Po wygraniu turnieju Wielkiego Szlema to jest na pewno łatwiej niż za pierwszym razem. I wczoraj poszło bardzo płynnie i zgrabnie. Z odpowiednimi akcentami na pocieszenie tej, no nie ma się co oszukiwać, zruzgotanej przeciwniczki w finale, no bo 6-0, 6-0, Anisimowa przecież płakała jak bubr w czasie swoich z kolei wypowiedzi.

Także Iga wie jak się zachować, czasami też przepięknie się zgubi gdzieś zupełnie spontanicznie. Widać, że tej wypowiedzi są Bardzo idące z niej. To nie jest coś przygotowanego. To jest improwizowane. Myślę, że ona przekazuje nam tak naprawdę to, co myśli. Oczywiście, pewnie chcielibyśmy tej Igi mieć więcej. Chcielibyśmy, żeby ona się bardziej udzielała w mediach, nie tylko w mediach społecznościowych. To nasze dobro narodowe, bo tak trzeba o niej mówić. To w sporcie jest dobro narodowe, taka w globalnym sporcie i ewidentna mistrzyni. Jesteśmy z tego dumni i chcielibyśmy mieć jak najwięcej. Ale oczywiście do niej należy decyzja, ile nam z siebie da. Kim będzie za rok, kim będzie za pięć lat, kim będzie za piętnaście.

Ma w tej chwili, w wieku zaledwie 24 lat, wszelkie dane na to, żeby być liderką swojego pokolenia, nie tylko w sporcie, ale także w całym życiu. Czy będzie tego chciała? Jej sprawa, ale jeżeli tak się z nią stanie po karierze, to będzie fantastycznie. Ale nie mówmy na razie po karierze, bo ta kariera pewnie potrwa jeszcze z 10 lat. Ja myślę, że Iga już za chwilę zrobi wielkiego szlema kariery i myślę, że ma szansę, ma realną szansę, czego bym jeszcze pół roku temu nie powiedział. Iga Świątek, Tomasz Wolfke.

Iga może zrobić nawet wielkiego szlema klasycznego, czyli wygrać cztery turnieje w jednym roku. Co przypomnę, po raz ostatni zdarzyło się właśnie. Steffi gra w 88. Niemka wtedy dołożyła jeszcze tą olimpijską nadróbkę, bo wygrała także Igrzyska w Seulu, czyli zrobiła takiego klasycznego złotego szlema. To jedyny przypadek w historii tego sportu. Więc Ize pewnie będzie o to trudno, ale kto wie, jeśli się w 28. roku zepnie i przygotuje super formę, no to być może wtedy właśnie zrobi tego Klasycznego wielkiego szlema ze złotą nadróbką w wieku lat 27. Nie jest to nierealne. Biorąc pod uwagę to, jak toczy się jej kariera, jak po raz kolejny ona wraca na ten najwyższy poziom. Wydawało nam się, że ta seria 37 meczów wygranych z rzędu, 2 turnieje wielkoszlemowe, 22 rok.

Absolutna dominacja, sporo meczów wygrywanych 6-0, 6-1, 6-2, 6-0, tego typu wyniki, że to nie wróci, a to wraca. Był, pamiętam, w 23 roku taki turniej, w którym Iga straciła bodaj 13 gemów zdobywając tytuł. Było fantastyczne zwycięstwo w Cancun, gdzie był ten kuriozalny turniej mistrzyń z ośmioma najlepszymi tenisiskami świata i 7 pokazywało, Iga Świątek, Tomasz Wolfke.

Niezwykle się cieszę, że Iga mówiąc w cudzysłowie mnie posłuchała. Bo moim zdaniem, i tego będę się trzymał, tylko w ten sposób można coś więcej osiągnąć w sporcie. Tylko trzeba, tylko idąc do przodu. Nie można zastawać na pozycjach, które się zdobyło. Iga to, mam wrażenie, zrozumiała, jej otoczenie też. Wielkie także brawa dla trenera Williama Fissetta, na którym także paru komentatorów wieszało psy i żądało jego odejścia.

Ja zawsze mówiłem, spokojnie, poczekajmy, dajmy mu chociaż rok. Nie oceniajmy trenerów tenisowych, tak jak piłkarskich, że po dwóch przeglanych meczach trzeba go zmienić. No i pokazał Belk swoją fachowość. Nauczył ją grać na trawie, przekonał ją do tego jak to zrobić i efekt jest fenomenalny. Efekt jest... Iga Świątek razem z Carlosem Alcarazem przed tym turniejem miała 100% zwycięstw w finałach wielkich szlemów, do których awansowała. W tej chwili Iga ma

6 wygranych w kobiecym tenisie to zdecydowanie najlepszy wynik. Steffi Graf przywoływana przez Ciebie ma odsetek wygranych finałów na poziomie 71. To pokazuje, że Polka stworzona jest do realizowania wielkich wyzwań. Myślę, że tak. Także jeszcze jedna dana, która jest imponująca i szokująca. To był wczoraj setny wygrany mecz Igi Świątek na poziomie Wielkiego Szlema z zaledwie 120 rozegranych. No więc to też pokazuje, jak daleko ona zawsze w tych Wielkich Szlemach zachodzi. Szybciej, przepraszam, szybciej w tym wieku tyle wygranych miała tylko Serena Williams w 2004. I już wiemy od mniej więcej dwóch lat, od sezonów 22-23, że Igę można porównywać z tymi największymi gwiazdami.

Przypomnę, że ona jest na siódmym miejscu wszechczasów, jeśli chodzi o długość liderowania w światowym rankingu, bodaj na ósmym, jeśli chodzi o procent wygranych meczów w karierze, podkreślam, w karierze. A przecież pamiętajmy, że jej kariera zaczęła się wcześniej niż triumf na Roland Garros w 2019 roku i trzeba pamiętać, że Iga jest najlepszą tenisistką w historii ery Open, czyli od 1968 roku, która jako liderka światowego rankingu Przez te dwa lata, którą tą liderką była, odnosiła najwięcej zwycięstw nad tenisiskami z pierwszej światowej dziesiątki.

Czyli nie liczymy tych tam, jak zagrała pierwszą czy drugą rundę Wielkiego Szlema z jakąś kwalifikantką, tylko liczymy tylko te mecze przeciwko Arnie Sabalence, Coco Goff, Jessice Pegule. Ale dobrze, że dotykasz tej sprawy, Tomaszu, bo natknąłem się w mediach społecznościowych na kilka opinii publicystycznych tych, którzy w świadku tenisowym są osadzeni dość mocno, że po raz pierwszy zdarza się, ja nie chcę deprecjonować tego sukcesu, ale opieram się na tej wypowiedzi, że po raz pierwszy triumfatorka Wimbledonu nie rozegrała w trakcie turnieju meczu z rywalką z czołowej dziesiątki rankingu. I nie zagrała z tenisistką wyżej od niej klasyfikowaną, ale pamiętajmy, że to ósme miejsce, które nominalnie Iga zajmowała przy rozstawieniach Wimbledonu, to już ono było zaniżone, bo tak naprawdę była czwarta po finale w Bad Homburg, czyli grała w turnieju wimbledońskim jako czwarta rakieta świata, a ja się będę upierał i myślę, że nie muszę się upierać, bo to jest oczywista oczywistość.

To cały czas jest jedna z trzech najlepszych tenisistek świata i myślę, że w najbliższym okresie, nawet nie wiem czy to będzie parę miesięcy czy parę lat, ale na pewno pomiędzy Aryną Sabalenką i Igą Świątek będą się rozstrzygały Od czasu do czasu podskoczy Koko Goff, od czasu do czasu pojawi się jakaś 30-latka doświadczona typu Madison Kiss, która złapie życiową formę. Może Mira Andreeva się jeszcze bardziej rozwinie, no bo wydawało się wiosną tego roku, że już się niezwykle rozwinęła. Ja pamiętam te dwa mecze wygrane przez Rosjankę z Polką, w których było mi bardzo przykro, no nie tylko z tego powodu, że Polka przygrywa z Rosjanką, chociaż ja będę cały czas podkreślał, dopóki się wojna nie skończy, Na Ukrainie, że Rosjanie i Białorusini powinni być ze sportu światowego wykluczeni i po prostu takiego meczu Świątek Andrijeva w ogóle nie powinno być, czy Świątek Sabalenka.

Ale zostawmy to, to są sprawy polityczne. Natomiast ja pamiętam, że złapałem się na takiej smutnej refleksji oglądając te dwa zwycięstwa wiosenne Andrijeva i nad Świątek. Nie tylko siła, ale także sprawność. To jest idealne połączenie. Bardzo dużej siły, wystarczy zresztą popatrzeć na sylwetkę Polki, z niesamowitą sprawnością. I jej tenis będzie cały czas oparty na tym, że ona się zdąża ustawiać do 99% piłek, które nadlatują z drugiej strony. Nie tylko zdąża ustawiać, ale też zdąża przed uderzeniem ustabilizować pozycję.

I wtedy może zrobić wszystko z piłką, co tylko chce. I tak było tutaj w tym Wimbledonie, że ona tak naprawdę trafiała 9 z 10 piłek dokładnie tam, gdzie chciała. Wskaźnik jakości returnu, jaki ona osiągnęła w półfinale z Benidą Bencic, 9,9, a maksymalny jest 10, no to to się nie zdarza. To takich wskaźników nie ma. To jest absolutny rekord świata. Oczywiście rekordem byłoby 10, ale nie do poprawienia. Ale myślę, że i 9,9 nawet samej Idze będzie ciężko poprawić. Także Iga, no być może jej tenis nigdy neutralnego obserwatora nie porwie, bo to nie jest finezja Carlosa Alcaraza. Iga Świątek, Tomasz Wolfke, Poland country.

Dziewczyna, która ogromną pracą, talentem oczywiście, genami też, bo to nie ma się co oszukiwać, ona ma dobre geny do uprawiania sportu. Wystarczy popatrzeć na jej tatę Tomasza Świątka. Ale praca, którą ona wykonuje, inteligencja, jaką wkłada w trening, ona się zawsze pyta dlaczego trenujemy, po co trenujemy, co to ma dać ten element treningu i tak dalej, i tak dalej. Oczywiście będą też gorsze dni, będą takie okresy oby jak najkrótsze, jak teraz pomiędzy Roland Garros 24 a Wimbledonem 25, kiedy Iga niczego nie wygra, kiedy będzie jej ciężko dojść nawet do finału, ale zwróćcie uwagę i zwróćcie Państwo słuchacze uwagę na to też, że nawet jeśli ona jest w gorszej formie, nawet jeśli ma dołek, Nawet jak na nią gra gorzej, jak na nią, podkreślam, to daj Boże zdrowie, dochodzi do ćwierćfinałów, jest bardzo regularna, wygrywa z 99% rywalek tych słabszych od siebie bez problemu.

Też mało kto o tym pamięta. Tak naprawdę, poza Jeleną Ostapienko, z którą Iga ma bilans, o ile dobrze pamiętam, 0,6. I to jest rzeczywiście jakaś jej nieprawdopodobna zmora, ale taka Ostapienko jest jedna. W całej setce światowego rankingu są jeszcze bodaj dwie albo trzy dziewczyny, jeśli dobrze pamiętam. Z Andrzejewą ma teraz ujemny bilans też Iga. I dwie dziewczyny, o ile dobrze pamiętam, Anna Kalińska i Diana Jastremska. Nie, z Jastremską też już wyrównała, a nawet wyszła na 2-1. Także są trzy dziewczyny, oprócz Jeleny Ostapienko, z którymi... Iga ma ujemny bilans meczów, a tak, ze wszystkimi innymi, z Sabalenką na czele, ja już nie mówię o GOV, gdzie tam jest chyba 13-2 bilans, ona ma te bilanse zdecydowanie zwycięskie i to tak z dużym zapasem, bo tak, że nawet jak przegra jeden mecz, to i tak nadal będzie wysoko prowadziła w bilansie pojedynków.

Także jest niewątpliwie najjaśniej świecącą gwiazdą polskiego sportu. W historii, w ogóle. Denisa to w ogóle poza dyskusją. Moim zdaniem tym wczorajszym zwycięstwem na Wimbledonie przyćmiła już nawet Irena Szewińska. Oczywiście Irena Kirszenstein-Szewińska to jest legenda polskiej lekkoatletyki, to jest zupełnie inny sport. To jest sport, w którym nie ma wielkiego szlema. To jest sport, w którym liczą się najbardziej igrzyska olimpijskie i w tych igrzyskach pani Irena, Irenissima, jak się o niej wtedy mawiało, była fenomenem. Wygrywała na 100 metrów, na 200 metrów, była znakomita w skoków dal i ten wspomniany bieg na 400 metrów, jakby wieńczący jej karierę w Montrealu w 76 roku. Także to była ogromna legenda, wielka legenda polskiego sportu. Iga Świątek dorównała jej już, wygrywając te turnieje Wielkiego Szlema dotychczas i będąc liderką światowego rankingu, a w moim przekonaniu, dokładając zwycięstwo w Wimbledonie, czyli w świątyni tenisa, wygrywając turniej legendarny i kultowy, wyszła w takim moim prywatnym rankingu najwybitniejszych polskich sportsmenek na pierwsze miejsce i to obu płci.

Dziękuję bardzo. Tomasz Wolfke był naszym gościem w podsumowaniu tego, co wydarzyło się wczoraj na korcie centralnym Wimbledonu, ale też w podsumowaniu tych dwóch tygodni i fenomenalnej postawy Igi Świątek, triumfatorki wielkoszlemowego turnieju na trawie. Bardzo dziękuję i do usłyszenia. Ja też bardzo dziękuję i mam nadzieję na jeszcze wiele takich rozmów o Idze Świątek i o innych polskich tenisistach. Dziękuję bardzo.

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.