Zamrozić, przerobić, albo rozdać innym – co robić z jedzeniem po świętach?
Nadmiar świątecznych potraw to coroczny problem. Sposobami na radzenie sobie z nim dzieli się ekspertka z banku żywności. Od mrożenia bigosu i pierogów, przez peklowanie karpia w occie, po dzielenie się sałatką jarzynową w jadłodzielniach i lodówkach społecznych.
Porozmawiamy o tym, jak można resztki jedzenia przechować, a może jak się nimi podzielić. Po 10.40 natomiast gościć będę w audycji dziennikarkę kulinarną Basię Starecką, znaną miłośniczkę bankietów, która podpowie czym można począstować gości np. na sylwestrowej czy noworocznej imprezie. Pomysłów nie braknie. Słyszymy się dziś Szanowni Państwo ostatni raz w tym roku, a był to rok wyjątkowy. Zarówno dla mnie, ponieważ właśnie w tym roku audycja Otwarta Kuchnia zagościła w soboty na antenie Radia TOK FM i słyszymy się w te sobotnie poranki o 10, ale i istotny dla polskiej gastronomii, bo choćby patrząc na wyróżnienia, przybyło nam restauracji wyróżnionych przez przewodnik Michelin.
Najsłynniejsza organizacja wyróżniająca gastronomię przyznała w tym roku Polsce łącznie siedem gwiazdek. Siedem restauracji zyskało też prestiżowe wyróżnienie Bib Gourmand. Rozmów między innymi z wyróżnionymi mogli posłuchać Państwo na antenie Radia TOK FM. Był to rok, jak wynika z ocen restauratorów, dość dobry i stabilny dla polskiej gastronomii. Tak wynika przynajmniej z raportu badania i raportu rynkowego przygotowanego przez Made for Restaurant. Zerknęłam do niego i wygląda na to, że Polacy już nie odpowiadają na pytanie, czy chodzą do restauracji, ale gdzie i jak często, bo 40% badanych deklaruje, że regularnie jada poza domem. I to dość stabilny wynik. Zobaczymy, jak sytuacja będzie się zmieniać, bo to, co najbardziej zniechęca gości do wyjścia do restauracji, to ceny i inflacja, deklaruje to 72% badanych.
A patrząc na to, jak te ceny rosną, to mam nadzieję, że nie wpłynie to jednak na kondycję tej polskiej gastronomii. Z ciekawostek powiem jeszcze Państwu, że za najbardziej atrakcyjne trendy w restauracyjnym menu goście uznali nowoczesne interpretacje kuchni polskiej. Aż 63% ankietowanych tak odpowiedziało, I to jest też moja obserwacja, bo to był rok, w którym sporo było kuchni polskiej w restauracjach, coraz śmielej, odważniej traktowanej w sposób autorski. I mam nadzieję, że ten trend się utrzyma. A o trendach będę rozmawiać w Otwartej Kuchni już w styczniu, na początku roku. Już teraz serdecznie Państwa zapraszam do słuchania audycji styczniowych, bo tam na pewno sporo będzie prognoz na temat tego, co będziemy jeść w tym roku.
A ze mną już zapowiadana gościnie Justyna Liptak z Banku Żywności w Krakowie. Dzień dobry. Dzień dobry. Czas specyficzny. Myślę, że to taki dzień, w którym w wielu polskich domach pada hasło ile tego jedzenia zostało. Tradycja, można by rzec, tak jak i tradycją świąt jest generalnie produkcja dużej ilości potraw, gigantyczne zakupy, potem puste półki w sklepach, tak i potem budzimy się rzeczywiście W dniu po świętach z refleksją co z tą żywnością zrobić, więc są sposoby, żeby jednak zapobiec gigantycznej porażce marnowania jedzenia i takie najprostsze to jeśli jeszcze możemy się z kimś podzielić to chyba rzeczywiście jest
Taka najłatwiejsza formuła. Dlaczego? Dlatego, że ci, którzy otrzymają od nas, być może tego nie jedli, więc nie będą mieli tego znużenia smakowego, które rozumiem, że u nas może powodować ten problem z nadmiarem żywności. Natomiast jeśli nie mamy się z kim podzielić jedzenia, to wydaje mi się, że taką najprostszą rzeczą to jest po prostu rachunek sumienia, co możemy zamrozić, bo wiele produktów, nie wiem, pasztety, pierogi na przykład, nawet bigosy, w zasadzie te wszystkie potrawy możemy śmiało zamrozić i... To jest jedna formuła. Tak samo z rybą możemy postąpić. Możemy ją zamrozić, jak już jest przygotowana, ale też są różne formy i mnóstwo inspiracji możemy znaleźć w internecie.
Natomiast nasi dziadkowie bardzo dbają o to, żeby nie marnować jedzenia. No więc to jest ta stara szkoła. Co robić, żeby tego jedzenia nie zmarnować? Jeśli chodzi o mrożenie, bo to chyba teraz w naszych czasach osiągnięć cywilizacyjnych, jakim są zamrażarki w każdym domu, najprostszy sposób i jak tu należy się pilnować, jakie tu jest to BHP, bo czasami jest tak, że wrzucimy coś po tych świętach i przypomni nam się w listopadzie następnego roku. Trzeba opisywać produkty. Rzeczywiście, po pierwsze trzeba wiedzieć co to jest, bo bywa tak, że sobie włożymy coś do pojemnika, no po zamrożeniu to już trudno będzie zidentyfikować rodzaj produktu, więc dobrą chyba metodą jest opisanie sobie po prostu co to jest, na przykład niech to będzie bigosik i data tego zamrożenia.
Jak mamy datę zamrożenia, to równie dobrze możemy sobie sprawdzić, bo w internecie jest mnóstwo też naprawdę fachowych źródeł, które nam powiedzą jakie produkty, ile czasu powinniśmy, czy możemy maksymalnie przechowywać w zamrażalniku. I nawet możemy sobie napisać tą datę do kiedy ona powinna być, że tak powiem, zużyta i rozmrożona po prostu i zjedzona. Więc opisanie produktu to jest jedyna słuszna metoda i oczywiście każda lodówka ma opis co przechowywać na jakiej półce. Więc tu oczywiście może ja nie będę wchodzić w te szczegóły, dlatego że mamy różne lodówki. I producent dokładnie opisuje, na której półce co powinniśmy zamrażać. To samo dotyczy tej wyższej części, czyli chłodzenia. Też jest bardzo dokładnie opisane, które produkty.
Zwyczajowo najlepsza temperatura dla lodówki w ogóle, już teraz nie zamrażalnika, to są 4 stopnie. Na co warto zwrócić uwagę? Producent najczęściej ustawia w ustawieniach fabrycznych na 6 stopni. Czyli to już jest dla niektórych produktów wyższa temperatura. Co może powodować, że niektóre rzeczy pomimo terminu przydatności do spożycia, który jest w porządku, mogą nam się nieco szybciej psuć. O, to ciekawe. Nie zdawałam sobie z tego sprawy. Myślę, że słuchacze podobnie. To jest też trochę tak, że nie wszystkie produkty do mrożenia się nadają i tu prym, jeśli chodzi o takie typowe świąteczne dania, wjedzie sałatka jarzynowa. Czyli wszystkie produkty, do których dodamy np. śmietanę czy majonez, to na to trzeba zwrócić uwagę, że rzeczywiście ich nie powinniśmy zamrażać. Więc jeśli przygotowujemy, bo to jest też taki klasyk świąteczny, sałatka jarzynowa i też statystyki gdzieś podają z różnych źródeł, że jej marnujemy dość sporo po świętach, bo dużo się jej przygotowuje.
To może warto jakąś część po prostu nie doprawiać i nie dodawać tego majonezu. I wówczas, jeśli one nie mają na przykład ogórka kiszonego, bo to też trzeba zwrócić uwagę, że warzywa, które w ogóle mają dużo wody w sobie, dużą zawartość wody, to rzeczywiście unikać ich zamrażania, ale już na przykład marchewka, ziemniaczek, pietruszka, czy takie okopowe, że tak powiem, Audycja Otwarta Kuchnia. Przy mikrofonie nadal Paulina Nawrocka, a ze mną Justyna Liptak z Krakowskiego Banku Żywności. Rozmawiamy o powszechnym, dość poświątecznym problemie Polaków.
Z tego względu, że no wiadomo, że wiele osób ma różnego rodzaju wykluczenia czy alergie. No to też już właściwie jest pełna informacja, która znajduje się na produkcie. Bo można przynieść po prostu to co samemu się na przykład ugotowało. Tak, i właśnie rzeczona i wspomniana wcześniej sałatka jarzynowa znajdzie tutaj rzeczywiście wspaniałe miejsce i myślę, że te osoby, które może nie miały takich świąt, może w ogóle tych świąt nie miały, bo żyją na przykład w kryzysie bezdomności, bardzo chętnie znajdą takie produkty właśnie w takich lodówkach i je spożyją, więc pamiętajmy o tym, że to są naprawdę znakomite miejsca do tego, żeby te produkty móc tam zostawić. No właśnie, w Pani ocenie ten system działa, ludzie przychodzą, częstują się?
Tak, częstują się, tam trafiają różne produkty, bo oprócz oczywiście takich produktów, które możemy zakupić i nawet my je w domu po świętach możemy mieć, właśnie kupiliśmy nadmiar, nie wiem, jakiś jogurtów naturalnych, śmietan czy różnych innych produktów, a one są w dacie, tylko wiemy, że mamy ich za dużo, rzeczywiście one też tam mogą trafić i tam wtedy te osoby, które mieszkają nieopodal, Nie muszą być to osoby przecież potrzebujące, tylko takie, które rzeczywiście żyją w duchu takim niemarnowania, chętnie może wykorzystają te produkty. Więc wiemy, że te produkty pojawiają się i jednocześnie znikają. Pamiętajmy tylko o tym, żeby faktycznie zadbać o porządek w tych miejscach i przynosić takie produkty, które naprawdę są bezpieczne dla drugiej osoby.
To jest naprawdę gigantyczna ilość i tutaj rzeczywiście najważniejsza jest edukacja i bardzo ważna jest ta świadomość nasza, żebyśmy zaczęli od mądrych zakupów. Okazuje się, że też niestety, o ile 60% około Polaków przyznaje się do tego, że marnuje każdego dnia żywność, oczywiście w różnym natężeniu, w różnej ilości, To pokazują gdzieś statystyki świąteczne, że jednak zwiększa się ten procent i nawet 80% Polaków, czyli zdecydowana większość z nas świątecznie marnuje znacznie więcej żywności. Więc zaczniemy od zakupów. Zdecydujmy, ile osób do nas przychodzi. Ja wiem, jesteśmy teraz po świętach, więc tutaj z tym faktem już nic nie zrobimy, ale ta refleksja, kolejne święta, tuż tuż, bo w zasadzie szybko będzie Nowy Rok i choćby nawet sylwestrowe wydarzenia, które też niech nam pokażą, że może nie musimy kupować aż tak dużo jedzenia.
Dobrze czytamy etykietę, to jest duże prawdopodobieństwo, że produktu nie zmarnujemy. I też to rozróżnienie, należy spożyć, że możemy spożyć albo powinniśmy. Więc są produkty, które możemy śmiało używać po zakończeniu terminu przydatności do spożycia. I to też jest bardzo ważny sygnał dla nas, bo to oznacza, że nie musimy wyrzucić mąki, kaszy, makaronu, kawy, herbaty, przypraw. Tylko musimy je właściwie przechowywać, czyli głównie musi być sucho w tych pomieszczeniach, w których je mamy. No właśnie, bo to jest tak, że ta data ważności na produktach musi być, na przykład na soli, choć teoretycznie no właściwie jej przydatność się nie kończy, o ile nie dojdzie do jakiegoś zawilgocenia. I tak te właśnie produkty sypkie, czyli te kasze, makarony, one muszą ze względu na przepisy prawa tę datę mieć, ale można i śmiało próbować je jeść po tym terminie, który jest wydrukowany.
Tak, zaufajmy sobie naszym, że tak powiem, naszemu węchowi, smakowi, pozwólmy sobie na to badanie organoleptyczne, ale w stu procentach, jeśli właściwie dobrze przechowujemy ten produkt, to on jest naprawdę dobry do spożycia, może się zmienić nieco jego zapach, ale to są tylko takie bardziej estetyczne, bym powiedziała, walory i na pewno nie zagraża to naszemu zdrowiu i absolutnie nic nam się nie stanie, jeśli my te produkty będziemy jeść po terminie. Zastanawiam się też na ile kupujemy za dużo właśnie w jedzeniu jakimś, nie wiem, deficytem poczucia bezpieczeństwa. Jak myślę o moich babciach, to mi się kojarzą właśnie takie pełne spiżarki, żeby zawsze w razie czego było. No to oczywiście było związane z jakimiś wojennymi jeszcze wspomnieniami.
No nam trochę może pandemia tak zrobiła. Pamiętamy też te szaleństwa zakupowe, puste półki i ludzie, którzy też kupowali po 100 kg cukru w razie czego. Myślę, że wciąż mamy, nie wiem, być może to jest jakoś mocno zaszyte w naszej podświadomości głębokiej, że wciąż jednak lubimy kupować nadmiarowo i może to też jest tak, że no nasi pradziadkowie, dziadkowie, ale i rodzice, no czasy komunizmu i choćby stanu wojennego, który też pokazał, że były puste półki i w zasadzie był moment, że no praktycznie niczego nie można było kupić w Polsce, więc żywność na kartki. No to gdzieś my chyba może też dostaliśmy, że tak powiem, w spadku, a jednocześnie mamy jedzenie na wyciągnięcie ręki.
No pewnego rodzaju sklepy otwierają się i rosną jak grzyby po deszczu, tak? Więc w zasadzie, no po co ja mam kupować sobie chleb na przykład i jeść go 3 dni, jak ja codziennie mogę kupić sobie odpiekaną bułeczkę, tak? Która no następnego dnia będzie niedobra i co ja z nią zrobię? Ja ją po prostu wyrzucę, bo ona mnie będzie smakowała. A jest właśnie jakaś taka statystyka, czy lista produktów, które się najczęściej psują, czy których najwięcej wyrzucamy? Niestety jest i tym produktem, którego wyrzucamy najwięcej jest właśnie pieczywo, szeroko rozumiane. I ja myślę, że też dlatego, że dostępność jego jest naprawdę bardzo duża. No wspomniawszy nawet właśnie o takich sklepach, które w zasadzie nie są piekarniami, ale możemy no ciepłą bułeczkę prawie wszędzie dostać.
Co można robić? Jak działać? To, do czego ja zachęcam zawsze przy każdej takiej możliwości i rozmowie, to właśnie przyglądanie się temu, co robimy w domu i taka większa uważność na to, jak my postępujemy z jedzeniem. Jeśli możemy pomagać w prosty sposób, podzielić się z sąsiadem, bo żyjemy w różnych oczywiście okolicach, w różnym miejscu, a naprawdę wystarczy się rozejrzeć dookoła i Kraków to też nie jest miasto, w którym absolutnie nie spotkamy osoby, To jest jakby pierwsza i podstawowa rzecz. Oczywiście zachęcamy do włączenia się też do naszych akcji, tak? Choćby zbiorek żywności, które może nie do końca mają związek z bezpośrednio zmarnowaniem jedzenia.
Ale tutaj mamy związek przede wszystkim o tym, że dbamy i myślimy o drugim człowieku. A czy jest możliwość, czy nie wiem jak to jest, jeśli ktoś chciałby na przykład nawiązać współpracę z jakimiś instytucjami, bo też często się mówi o tym, że są instytucje, które jedzenia potrzebują. Tak, Bank Żywności generalnie działa jak taka społeczna hurtownia, która nie jest bezpośrednio dystrybutorem do osób indywidualnych, a raczej właśnie działamy w ramach sieci z organizacjami, instytucjami, które pomagają bezpośrednio czy krakowianom, czy też małopolanom, bo nasz teren działania sięga dalej niż Kraków. Więc po pierwsze zachęcam do tego, żeby szukać możliwości zaangażowania się też w tych organizacjach, które
Moją i Państwa gościnią była Justyna Liptak z Krakowskiego Banku Żywności. Dziękuję bardzo. Dziękuję bardzo. A ja zapraszam Państwa teraz na skrót informacji Radia TOK FM.
Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.