Mentionsy Mentionsy
TOK FM Select
TOK FM Select

Afera prostych emocji zatopi kampanię Nawrockiego?

07.05.2025 ·22 min 57 s

"Kampania Nawrockiego się zawaliła, to jest moment w którym trudno sobie wyobrazić, że w pierwszej turze przebije 30%" - Joanna Sawicka z Polityki Insight nie gryzie się w język, komentując aferę z mieszkaniem Karola Nawrockiego. Dziennikarka zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy. Po raz pierwszy w kampanii wyborczej Sławomir Mentzen i Krzysztof Stanowski zaczęli otwarcie i mocno atakować kandydata PiS, pytając o aferę. Sprawia to, że tej kwestii nie da się już zamknąć tylko w bańce zwolenników PO - obaj kandydaci mają zupełnie inną bazę wyborców, która może zaważyć ostatecznie na wyniku np. drugiej tury. Wtóruje jej Blanka Mikołajewska z TVP, która zwraca uwagę, że ta afera rezonuje wśród wyborców PiS, bo trafia do ich ukrytych lęków - wykorzystywania osoby starszej dla swoich korzyści. Choć nie możemy jeszcze z całą pewnością powiedzieć, że Nawrocki przegrał te wybory, będzie mu trudno odrobić te straty wizerunkowe.

Dzień później, po tym, po tym, po podpisaniu tego testamentu, Pan Jerzy Rzet podpisuje umowę z gminą i wykupuje w tym dniu od gminy kawalerkę, która wcześniej była w zasobie miasta. W tym czasie nie mając żadnych pieniędzy, mając problemy finansowe i tak jak mówię, będąc na częściowym utrzymaniu czy dostając pomoc z MOPS-u. Mija parę miesięcy, państwo nawrocki podpisują z Jerzym Rzet umowę, w której zobowiązują się do tego, że odkupią od niego mieszkanie i oświadczają, że zapłacili mu już

120 tysięcy złotych, czyli tyle, na ile wyceniła ten lokal gmina, zapłacili za to mieszkanie. Oświadczają to przed notariuszem, potwierdzają tym samym nieprawdę, bo okazuje się, dziś pan Karol Nawrocki przyznaje, że tych pieniędzy nie przelał. I dlaczego on przyznaje, że nie przelał tych pieniędzy? No bo teraz pytanie, skąd on w 2012 roku jako szeregowy pracownik IPN-u, osoba, która się wywodziła, jak sam opowiadał wcześniej, z dosyć ubogiej rodziny, także dopiero na starcie kariery zawodowej, bo dopiero co zaczął pracę, Miałby mieć 120 tysięcy złotych w gotówce, żeby zapłacić panu Jerzemu Żet. Ja myślę, że to było przedmiotem badania ABW.

Teraz prawa strona cały czas mówi o tym, że to było badane przez ABW, że właśnie jakieś dokumenty wyciekają stamtąd i tak dalej. Ale to przecież ABW chyba wcześniej, a nie teraz. No więc właśnie i wtedy, bo ABW badało to, kiedy został prezesem IPN-u. Zresztą też Sławomir Cenckiewicz pisał na Twitterze, że jego historie, jego w ogóle powiązania i tak dalej były badane kilkakrotnie, bo on kilkakrotnie przechodził tą procedurę ABW i wówczas musiało się ABW też zainteresować tą sprawą. Skąd? On w 2012 roku mógł mieć te pieniądze i myślę, że on już wówczas musiał się zacząć tłumaczyć w ABW, że on de facto nie zapłacił tych pieniędzy, tylko w jakiś sposób miał się tam rozliczyć z panem Jerzym. Zresztą on wczoraj przyznał w tym wywiadzie u redaktora Romanowskiego, że...

Tak, że on nie zapłacił tej kwoty, tylko on ją płacił ratalnie jakoś tam. W różnych formach. Tylko, że znowu pani opiekunka, która się opiekowała panem Jerzym Rzed, twierdzi, że znalazła w jego dokumentach oświadczenie właśnie, że pan Nawrocki i jego żona zobowiązują się do opieki w zamian za to mieszkanie, do opieki nad Jerzym Rzed. I na to ma odpowiedzieć pan Nawrocki, twierdząc, że ta opiekunka jest zaangażowana politycznie jako jego przeciwniczka, więc jest niewiarygodna. Co nie zmienia postaci rzeczy, że już wiemy, że od 2018 roku pan Jerzy Rzet był pod opieką nie Karola Nawrockiego, tylko już miał opiekę właśnie, właśnie profesjonalną opiekę, za którą płaciło miasto i codziennie przychodziła do niego opiekunka opłacana przez instytucję państwową, przepraszam, samorządową.

Ale na mnie to wrażenie zrobiło jeszcze mnóstwo takich detali, bo on nie wiem, świadomie, nieświadomie jakoś takie rzeczy opowiadał, że redaktor Romanowski zadał najprostsze pytanie, a kiedy pan się ostatni raz widział? No już jakiś czas temu, bo nie było tego kontaktu, ja zresztą tutaj nie miałem teraz tak za bardzo czasu. Ale syn mi tu na Whatsappie wysłał wiadomość, przypomniał, że byliśmy na Święta Wielkiej Nocy. Ale nie wiem. Tylko nie wiadomo, które. Czy w 23, czy w 24? Czy w 23, czy w 24? No w ogóle, jak można taką historię opowiedzieć i próbować uwiarygadniać się czymś takim? Ale czy ja myślę, że on zaczął mówić, że był na Święta Wielkanocne, a potem sobie... Ja bym sobie uświadomił, że nie wiem, czy te święta wielkanocne były przed tym, jak został zabrany do DPS-u pan Jerzy, czy po, bo został zabrany w kwietniu, a święta wielkanocne w ubiegłym roku były w końcówce marca, więc po prostu może obawiał się, że po prostu powie, że był u niego na Wielkanoc i nagle sobie przypomniał, że o Jezu, on mógł być już w Domu Pomocy Społecznej, więc powiem...

No ale jednak to też pokazuje coś, jeżeli kandydat na prezydenta, który ma bronić prawa, ma bronić konstytucji i tak dalej, to składa przed notariuszem fałszywą deklarację, to już samo to coś pokazuje. Myślę, że w tej sferze prawnej Mogłyby być jakieś konsekwencje związane z samymi losami tego mieszkania, bo tutaj jeszcze jest też wiele znaków zapytania. Pytanie, czy jeżeli pan Jerzy Rzet miał żonę w tym czasie, kiedy sprzedawał to mieszkanie, to czy ona nie powinna być również stroną umowy i jak to się stało, że nie była tą stroną umowy, jeżeli nie mieli rozdzielności majątkowej, więc też gdyby się okazało, że była jednak wtedy, mieli wspólnotę majątkową, no to taka umowa może być nawet unieważniona trochę.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.