Mentionsy Mentionsy
Szczyt Europy
Szczyt Europy

Na to nie jesteś gotowy, czyli dekada NATO

28.06.2025 ·1 godz 12 min

Opowiadamy o przygotowaniach do ostatniego spotkania Sojuszu Północnoatlantyckiego w Hadze. Ujawniamy wojskowe i dziennikarskie tajemnice: kto zadał pytanie Donaldowi Trumpowi, a komu zabrano mikrofon? Kto jest jamochłonem, a kto bezkręgowcem – czyli sylwetka Sekretarza Generalnego NATO z przymrużeniem oka. Prześledzimy ustalenia szczytów NATO – od Newport w 2014 roku po najnowsze decyzje w Hadze. Kto wstrząsnął zaspanymi sojusznikami, by zaczęli wydawać więcej na obronność? I dlaczego – z perspektywy czasu – Donald Trump od początku miał rację? W nowym odcinku podcastu „Szczyt Europy” Beata Płomecka i Maciej Sokołowski (TVN 24) sięgają do własnych wspomnień z kilku dekad relacjonowania spotkań NATO, by spojrzeć szerzej na wydarzenia, które doprowadziły do ustaleń przyjętych w tym tygodniu.

Ale jesteśmy po całym tygodniu intensywnej pracy i po kilku szczytach, które miały miejsce i w Brukseli, i w Hadze, i w Brukseli, bo zaczęło się w poniedziałek od ministrów spraw zagranicznych. Przecież w Brukseli to byłaś ty na tym spotkaniu. Ja jechałem już do Hagi na szczyt NATO. Dziś więcej o szczycie NATO niż o tym Unii Europejskiej, choć krótko możemy podsumować. Jakieś przełomowe na szczycie Unii, oprócz tego, że to był ostatni szczyt polskiej prezydencji? Jest decyzja o przedłużeniu sankcji o kolejne pół roku. A to rutynowe. Oj, nie, nie, nie, nie, nie rutynowe, bo poprzednie, przypomnę tylko, Węgry zwlekały prawie dwa miesiące, bo w grudniu na Szczycie poinformowały, że nie zgadzają się na przedłużenie sankcji, a rzeczywiście sytuacja wtedy była nerwowa. Teraz może mniej. Akurat niech Węgry skupiają na sobie krytykę wszystkich, a Słowacja, bo kolejną decyzją tego szczytu to jest brak decyzji, czyli brak zgody na osiemnasty pakiet sankcji wobec Rosji.

Tylko, że te zdolności, ta lista jest tajna. Nawet mówił o tym minister spraw zagranicznych Litwy. Może ujawnijmy te dane, powiedzmy co my chcemy za te pieniądze kupić, bo wtedy łatwiej będzie przekonać społeczeństwo, że te zmiany, te wydatki są konieczne. I tutaj się nie zgodzę, bo w przypadku Hiszpanii nie byłoby to takie proste, a mówimy przede wszystkim o Hiszpanii, która przez długi czas nie chciała się zgodzić na te wydatki, albo inaczej, mówiła, że zrobi wszystko, do czego się zobowiązała, jeśli chodzi o wzmocnienie zdolności natowskich, tyle że mniejszym kosztem. Wystarczy jej nieco ponad 2% PKB, co planiści wojskowi przyjmowali z ironicznym uśmiechem, bo Akurat tak to zostało wyliczone, że te 5% jest potrzebne. Natomiast gdyby nawet premier Hiszpanii ujawnił, jakie to będą zdolności, to dla Hiszpanii, która jest na południu, która nie wie, co to jest zagrożenie ze strony Rosji, myślę, że do społeczeństwa by to nie trafiło.

Ale w 2014 roku, to było po aneksji Krymu już i wtedy wybrzmiewały te wątki mówiące o zagrożeniu ze strony Rosji. Ty znalazłeś mimo wszystko dokumenty przedstawiające Rosję jeszcze jako strategicznego partnera? Tak, mówimy o Szczycie w Walii, rok 2014, gdy ciągle jeszcze kraje sojuszu zapisują, że parterstwo między NATO a Rosją, oparte na prawie międzynarodowym, miałoby wartość strategiczną. To jest jeszcze taki moment przebudzenia, ale ten budzik gdzieś dzwoni, ale jeszcze nie każdy chce wstawać, jeszcze może trochę drzemkę wystarczy nacisnąć, jeszcze da się to jakoś przetrwać. Bo to jeszcze nie jest blisko nas, nikt tego tak nie postrzegał. Gdzie tam ten Krym?

Przykład z tamtych lat właśnie to Mistrale, te statki, które przewożą także śmigłowce, zamówione we Francji przez Rosję, sprzedane Rosji, nazwany już Sewastopol i Władywostok, które miały trafić do Rosji. Tylko, że po aneksji Krymu są wątpliwości, no to sprzedajemy Rosji czy nie sprzedajemy i wcale Nie było takiej jednoznacznej odpowiedzi na samym początku. Prezydent Hollande zastanawiał się co ma zrobić. Dopiero wstrzymał dostawę na chwilę przed właśnie szczytem w Newport i kontrakt sam został anulowany dopiero po roku. To tylko pokazywało jakie były wtedy jeszcze rozwinięte relacje handlowe między Rosją a krajami Unii Europejskiej, które żadnych problemów w tym nie widziały.

A to już było wtedy, kiedy Rosja była usuwana z G8? Tak, to już było po aneksji Krymu. To było kilka dni po G8 właśnie, bo Barack Obama był na G8, które odbyło się wtedy w Brukseli. Pamiętam, też byłem na tym szczycie w Brukseli. Zaraz szybko trzeba było przejechać do Normandii, gdzie też grupa właśnie z G7 już wtedy, a nie G8. Zresztą... Kilka miesięcy wcześniej, w marcu, zaczęło się od spotkania w Hadze, właśnie w Hadze, w 2014 roku, w tym samym miejscu, gdzie w tym tygodniu odbył się szczyt NATO, było spotkanie G8, gdzie już wtedy wyrzucono, czy też cofnięto zaproszenie dla... I to spotkanie stało się takim pierwszym spotkaniem grupy G7. Tam też konferencja Baracka Obamy, który o tym mówił, właśnie w Hadze, właśnie w centrum konferencyjnym, gdzie w tym tygodniu odbyło się spotkanie NATO.

Te utworzone w 2016 roku w Warszawie bataliony miały być takim wskaźnikiem, czujnikiem, włącznikiem natowskiej reakcji. Jeśli Rosja chciałaby znaleźć się w pobliżu tej linii, wschodniej flanki, to uruchomi całą reakcję sojuszu. To był wniosek po tym właśnie szczycie. Umieszczamy te bataliony, które nie mają przecież wielkiej wartości bojowej, to znaczy one się przed armią rosyjską nie obronią, ale one wyraźnie pokazują, nie możesz przekroczyć tej linii, tej granicy, Bo wtedy jeśli to zrobisz, to wyślemy całą siłę sojuszu w to właśnie miejsce. Czyli polityka odstraszania natowska. Tylko okazało się, że te bataliony, które nie były duże, były rotacyjne, także z tego powodu tak zostały zaprojektowane, aby nie naruszać aktu założycielskiego NATO-Rosja z 1997 roku.

To cały czas ta dyskusja jeszcze trwająca, czy to będą stałe bazy wojskowe, stąd to słowo rotacyjne, które wtedy się pojawiło, ale tego chcąc uniknąć jeszcze wtedy Barack Obama jako prezydent Stanów Zjednoczonych na taką rotacyjną obecność się zgodził. No tylko, że jeśli mamy włącznik, to coś trzeba włączyć i wtedy okazało się, że nie do końca mamy co uruchomić. NATO musiało przestawić także całe swoje myślenie, ale idąc za tym myśleniem, swoje struktury. No i wracać do tych korzeni. Mimo wszystko, bo NATO to sojusz obronny, stworzony do obrony swojego terytorium, o czym niektórzy krytycy działań natowskich po zimniej wojnie Mówili, że NATO zapomniało, czyli teraz wracało już do obrony własnego terytorium, a ponieważ zagrożeniem, gdzie nie gdzie już się to przewijało w wypowiedziach polityków natowskich, zagrożeniem zaczynała być Rosja, no to to wzmocnienie zaczynało być od wschodniej franki.

I don't know what you can do about it now, but it certainly doesn't seem to make sense that they pay billions of dollars to Russia and now we have to defend them against Russia. I byliśmy na tym szczycie i pamiętam jak się rozpoczynał. Nie miał być tak dramatyczny i tak przełomowy. Nie spodziewano się, że już od tego śniadania, od pierwszej wypowiedzi nagłówki zmienią się całkowicie. Donald Trump krytykuje sojuszników i krytykuje sojuszników za to, co z tej dzisiejszej perspektywy wydaje się dość racjonalne. Jak można z jednej strony mówić, że Rosja jest wrogiem, a z drugiej ciągle płacić jej i handlować kupując energię, gaz z tej właśnie strony. Co więcej, racjonalne i wizjonerskie w pewnym sensie, bo Donald Trump właśnie na tym szczycie, podobno kiedy wieczorem jechał na kolację, miał powiedzieć współpracownikom, że on wyłoży na stół sprawę jasno, że sojusznicy mają zwiększyć wydatki na obronę, uwaga, do 4%.

Wszyscy, to znaczy zostajemy w formacie 1 plus 1, lider plus ewentualnie jeden doradca. I co najważniejsze, wychodzą też Ukraińcy, bo teraz mamy Radę NATO-Ukraina, wtedy to było po prostu spotkanie Komisja NATO-Ukraina. I Donald Trump mówiąc o tym, zaczął zdradzać jednak szczegóły wewnętrznych dyskusji, szczegóły dotyczące poszczególnych państw członkowskich. Niektórzy dyplomaci potem opowiadali, że Ukraińcy otwierali oczy ze zdziwienia, buzię ze zdziwienia, nie potrafili się w ogóle odnaleźć w tej sytuacji. Którzy krytykują całe jej dziedzictwo, jeśli chodzi o relacje z Rosją, to mówią, że akurat wtedy zareagowała absolutnie należycie, bo uznała, że jednak te dyskusje trzeba już toczyć w gronie, na najwyższym szczeblu i tylko w gronie sojuszników.

Justin Trudeau, Emmanuel Macron chpili tam trochę z niego, z jego długich konferencji prasowych. On miał być oburzony w Londynie, wcześniej wyjechać, opuścić szczyt wcześniej, bo pojawiło się takie nagranie pozostałych krzywódców, którzy trochę się z niego śmieją. A sam szczyt w Londynie też nie odbił się jakimś szerokim jachem jeśli chodzi o decyzje, bo jeżeli mówimy o tym co się działo ze wschodnią flanką od 2014 roku, to na samym szczycie w Londynie żadne dalsze decyzje nie zapadały. Rok 2014 już był odległy nieco, niewiele się działo na froncie między Ukrainą a Rosją w Donbasie, więc ta mobilizacja była też mniejsza. I jeszcze w 2021 roku kolejny szczyt NATO odbył się też w Brukseli, też w kwaterze głównej, aby przywitać się z Joe Bidenem, aby Biden już mógł, bo pamiętam relacje z tego dnia, gdy na tym szczycie opowiadałem.

Cel był jeden, prosty, pokazać, że Ameryka wróciła, tak mówił wtedy Joe Biden. Przywiązanie do artykułu 5, niezachwiane, niewzruszone poparcie dla sojuszników. Odwijamy taśmę, to już nie są takie ostre słowa jak wcześniej Donalda Trumpa, choć przecież zaznaczając, no ale w sumie to od Obamy powtarzamy, że te wydatki po stronie europejskiej muszą być większe. To nie jest tak, że tylko Stany Zjednoczone będą wszystko finansować, ale to nie jest też tak, że jak nie będą finansować, to my was rzucimy na pożarcie Rosji. I to był czerwiec 2021 roku ten szczyt w Brukseli, a potem mamy już pełnoskalową napaść Rosji na Ukrainę. Następnego dnia wirtualny szczyt kryzysowy, zarządzanie kryzysowe sojuszników, czyli 25 lutego 2022 roku.

I miesiąc później już nie wirtualny, ale szczyt, na którym osobiście zjawiają się liderzy, także Joe Biden przylatuje do Brukseli. Odpowiedź na działania Rosji, to jest już po tym pełnoskalowym ataku na Ukrainę. NATO już bez żadnych wątpliwości pobudzone do działania. Duża aktywność Jensa Stoltenberga wtedy, który się staje takim głównym rzecznikiem też z Zachodu, powtarzając, że oczywiście będziemy Choć Ukraina nie jest częścią NATO, będziemy bronić tego porządku międzynarodowego, który Rosja próbuje zniszczyć. Wtedy zapadają dodatkowe decyzje o utworzeniu kolejnych czterech wielonarodowych batalionów w Bułgarii, na Węgrzech, w Rumunii i na Słowacji. I wtedy pod dowództwem sojuszu znajduje się 40 tysięcy żołnierzy.

Działania muszą być bardziej konkretne, bardziej dostosowane już do konkretnej sytuacji zagrożenia. Nie mówimy już o jakimś hipotetycznym scenariuszu, ale wiemy już jak taki atak Rosji może wyglądać. I pamiętam wtedy taką konferencję przed szczytem już kolejnym, bo przecież w Madrycie był planowy szczyt tego samego roku, rok 2022, czerwiec, gdy razem byliśmy w Madrycie, prawda? Na briefingu z Kają Kalas, która wtedy jeszcze była premierem Estonii, a nie szefową unijnej dyplomacji, ona mówiła, że te plany są przestarzałe właśnie natowskie, bo zakładają odbijanie krajów bałtyckich. Najpierw Rosja przyjdzie, ale zanim przyjdą kolejne wojska, aby już odbijać Estonię, może być za późno, co pokazała Bucha, co pokazały ataki na Ukrainę. I to wszystko zmienia się w Madrycie właśnie.

Że Rosja jest najbardziej znaczącym i bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa sojuszu. To może nie mieć dla państwa z tej perspektywy jakiegoś wielkiego znaczenia, bo w praktyce to zagrożenie i tak istnieje. To czy NATO tak stwierdza, czy nie stwierdza w jakimś dokumencie może nie być istotne. Ale to się przełożyło na plany obronne. Właśnie, to jest istotne i rozmawialiśmy też nieoficjalnie z generałami przed szczytem w Hadze. Oni się obawiali, aby po prostu nie dotykać koncepcji strategicznej, aby nie przyjechał amerykański prezydent z pomysłem, a może zmieńmy tutaj, żeby Rosja już nie była tym długoterminowym, bezpośrednim zagrożeniem. Przecież może dajmy jakieś światło, że chcemy z nią rozmawiać, poprawić stosunki. Nie, nie zmieniajmy koncepcji strategicznej. Ta Madrycka jest dobra i ta Madrycka ma zostać.

To znaczy jeśli chodzi o wzmacnianie tej obronności wschodniej flanki przed zagrożeniem ze strony Rosji, to Sojusz nie zrobił ani kroku naprzód. Integracja wojskowa była konieczna na przykład w związku z wejściem Finlandii, Szwecji. Ta granica się zmieniła, rosyjska, Bałtyk, który stał się morzem wewnętrznym praktycznie natowskim. To taka aktualizacja też na poziomie wojskowym. A sama organizacja? Pamiętasz jak podobało ci się w Waszyngtonie? Zapytam cię zaraz, na którym szczycie byłaś po raz pierwszy. Dla mnie ten, który najbardziej pamiętam, to ten szczyt w Newport w 2014 roku. To zawsze jest problem potem z dojazdem. Tam to musieliśmy pociągiem, potem autobusem i one nie jeździły tak często, trzeba było czekać.

Świadomy pod względem bezpieczeństwa i zagrożenia ze strony Rosji. To znaczy wtedy autentycznie żyłam tymi decyzjami podejmowanymi na szczycie. Natomiast pierwszy szczyt, który pamiętam tutaj w Brukseli to rok 2005. Jeszcze wtedy George Bush, który przylatywał na szczyt. Senior. Tak. Nie. Przepraszam, jestem trochę młodsza. Dobrze. Szczyt Europy. A jeżeli już nam się tak zebrało na wspominki, no bo teraz nikt nie ma problemów. Sekretarz Generalny wie, gdzie jest Warszawa i gdzie jest Moskwa. Natomiast ja pamiętam, będąc jeszcze wtedy w Warszawie, Rok 2001, kiedy przyjechał do Polski sekretarz generalny Lord Robertson i pierwsze słowo, jakie wypowiedział, że cieszy się, że przyjechał tu do Moskwy.

No to teraz jesteśmy już w takim miejscu, że się nikomu nam Polska z Rosją nie pomyli. No nie no, teraz Polska jest rzeczywiście wymieniana jako przykład dla wszystkich innych. Kraj, który ma teraz wydatki już prawie na poziomie 5%. Donald Tusk na tym zakończonym szczycie Unii Europejskiej mówi, że w tym roku 5% będziemy już osiągać. Wiele krajów daleko w tyle, część w ogóle poniżej poziomu 2% tego ustalonego jeszcze w Newport i to nie jest tak, że mają jakiś wielki problem, aby to osiągnąć. Po prostu nie chcą tego robić i mówią wprost, że takich wydatków w tym momencie nie potrzebują. Portugalia, Belgia jakoś nieśmiało wskazuje, że ok, te 2% w ciągu najbliższych lat osiągniemy. Trochę też to pokazuje, jak kto ocenia bezpieczeństwo i zagrożenie. Kraje na wschodniej flance od początku więcej wydawały na obronę niż kraje na południu.

Ale przede wszystkim musi pobudzić gospodarkę, przemysł zbrojeniowy, aby faktycznie te pociski, amunicja, ale ten sprzęt był produkowany w dużych ilościach, aby można go było kupić. I to już nie jest zadanie dla NATO, ani dla generałów, ani dla wojskowych, dla planistów. To już jest zadanie dla Unii Europejskiej w tym sensie, że to jest ten gospodarczy silnik napędzający Europę, aby te plany realnie mogły być wypełnione. To tyle, co chcieliśmy Państwu dzisiaj opowiedzieć. Mamy nadzieję, że cofając się do 2014 roku, pokazując tę ewolucję w Sojuszu Północnoatlantyckim, jak podejmowane były decyzje w reakcji na zagrożenie ze strony Rosji, mamy nadzieję, że to było dla Państwa zrozumiałe i że teraz inaczej już Państwo będą mogli odbierać, czy też słuchać informacji dotyczących decyzji podejmowanych przez Sojusz Północnoatlantycki, mając właśnie tę wiedzę, którą Państwu przedstawiliśmy.

I te szczyty NATO, zwykle jednostkowe wydarzenia, po których oczekuje się też wiele newsów, przełomowych deklaracji i wydarzeń, są sumą, wynikiem poprzednich przygotowań, poprzednich spotkań, które doprowadziły krok po kroku do sytuacji, w jakiej jesteśmy dzisiaj. Kolejne szczyty, także zależne od tego, czy uda się w końcu doprowadzić do rozmów między Rosją i Ukrainą, są już zaplanowane. Zaplanowany następny za rok szczyt NATO w Turcji i kolejny w Albanii w roku 2027. Pewnie na tych szczytach też się pojawimy. Żegnamy się z Państwem. Niezmiennie przypominamy, że mogą nas Państwo wysłuchać na platformach naszych stacji, czyli na Polskim Radiu, TVN24+, na popularnych platformach streamingowych Spotify, Apple, a także na YouTube.

Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.