Ryzykowna pomoc humanitarna. Praca blisko konfliktu
19 sierpnia przypada Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej. Jak dziś wygląda taka pomóc, gdzie jej najwięcej potrzeba, a gdzie się udało rozwiązać kryzysy humanitarne i w jaki sposób? O tym m.in. mówił Jan Wysocki (Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej).
Powiększeniu. Jeszcze raz dobry wieczór Państwu, a moim i Państwa gościem w studio Polskiego Radia 24 jest Jan Wysocki, Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej. Dobry wieczór. Dobry wieczór. Ja tę całą historię przytoczyłem, skąd wziął się ten Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej, co się wydarzyło 19 sierpnia 2003 roku w Bagdadzie, bo jednym z takich motywów tego rocznego Dnia Światowego Pomocy Humanitarnej jest właśnie kwestia bezpieczeństwa pracowników humanitarnych. Ja wiem, że pracownicy humanitarni wolą mówić nie o sobie, tylko o tych, którym pomagają i o kryzysach na świecie. Ale to też jest taki dzień, kiedy się mówi o samych pracownikach humanitarnych. Od tego zacznę. To nie jest bezpieczny zawód. Ktoś policzył, że w zeszłym roku grubo ponad 300 osób pracowników humanitarnych życie, pełniąc swoje obowiązki na świecie, straciło.
No i niestety te Te osoby często pracują jak najbliżej konfliktu czy bezpośrednim jego W ogóle jedną z takich zasad udzielania pomocy humanitarnej jest to, żeby ta pomoc była udzielana w sposób bezpieczny dla pracowników i dla beneficjentów tej pomocy. To znaczy, trzeba takie warunki stworzyć, żeby tę pomoc można było otrzymać właśnie w sposób bezpieczny. W strefie gazy wspomnianej to się często nie udawało. Mieliśmy bardzo wiele sytuacji, że ludzie szli po pomoc humanitarną i już do swoich rodzin nie wracali. Tak, niestety to miało miejsce i niestety ma dalej miejsce. Cała praca humanitarna z założenia ma Być pierwszą taką pomocą, która pojawi się po jakimś wydarzeniu, czy to jest konflikt zbrojny, czy to jest katastrofa naturalna.
Herson jest takim miejscem, który po prostu Rosjanie sobie obrali na cel jako Nazwijmy to poligon doświadczalny. Czyli takie miasto blisko ujścia Dniepru do Morza Czarnego. Tak, dokładnie. Leży bezpośrednio na linii frontu, ponieważ przedzielony jest rzeką. A rzeka jest linią frontu. Rzeka jest linią frontu i za rzeką są już Rosjanie i niestety tam cywilie są. Zresztą ostatnio były takie bardzo dramatyczne Nagrania, które obiegły sieć. Niestety to nie jest coś nowego i w Hersoniu tego typu ataki są niemalże codziennością. I między innymi pracownice humanitarne też są celem takich ataków. No ale tak jak mówiłem, większość pracowników humanitarnych, a podejrzewam, że nawet i wszyscy wolą mówić o tych, którym niosą pomoc, o tych miejscach, gdzie niosą pomoc. I oczywiście to jest też dzień, kiedy się bardzo dużo w ogóle o tym mówi.
No i mamy też oczywiście czasem używanie tych kryzysów humanitarnych jako broni. No to widzieliśmy na przykład w Etiopii, gdzie była rebelia w Tigraju, gdzie też w jakimś sensie poprzez niedopuszczanie żywności czy nawet pracowników humanitarnych też próbowano trochę to rozgrywać jak broń. Zresztą to się w wielu miejscach zdarza, to nie jest tylko etiopski wynalazek. Niestety tak. Jakby granie... Chciałbym powiedzieć, że to jest bardzo stara rzecz, już znam ją i z II Wojny Światowej i jeszcze wcześniej, kiedy granie głodem jest chociażby głodem. Ukraina się tym przekonała, wielki głód na Ukrainie jeszcze przed II Wojną Światową. Oczywiście Ukraina, ale widzieliśmy to też w strefie gazy, gdzie tej pomocy humanitarnej było zbyt mało dopuszczane do potrzebujących, dalej zbyt mało dopuszczanej. No niestety, chcielibyśmy powiedzieć, że mamy te czasy za sobą, ale prawda jest taka, że gdziekolwiek nie spojrzymy tego typu
No to mamy pewną taką mapę sytuacji teraz. Gdzie tu się pojawiają pracownicy humanitarni, jak na przykład Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej. Jedna z tych takich polskich organizacji, które działają w wielu miejscach na świecie bardzo profesjonalnie. Mamy kilka takich organizacji. PCPM jest jedną z tych najistotniejszych. Każda organizacja nie może być wszędzie i to jest jakby główne jakby stwierdzenie faktu, bo jeśli chce się pomóc wszystkim, to się nie da pomóc nikomu. Dlatego każda organizacja poza tym, że się nazywa, że jest humanitarną, no to tak naprawdę ma jakieś tam swoje specjalizacje. Albo powiedzmy kanały dostępu, czy też sieć powiązań, gdzie jest w stanie pomagać. Przykładowo my skupiamy się na Afryce Wschodniej, czyli Kenia, Etiopia, Sudan Południowy, Tanzania.
Można ich wymiechniać bardzo długo, natomiast my się specjalizujemy w tych miejscach, ponieważ tam już mamy kontakty i dlatego też tak, co dosłownie, działamy po sąsiedzku. Skoro mamy już misję w Kenii, no to łatwiej nam potem działać w Etiopii, jak w Etiopii, to w Tanzanii itd. I często operując na tych samych schematach, gdzie potrzeby są podobne, a przez to, że my mamy doświadczenie, mamy stworzone procedury, jesteśmy w stanie taką pomoc multiplikować i dzięki temu ona jest o wiele bardziej skuteczniejsza. No właśnie, pomoc humanitarna to jest działanie, które wymaga profesjonalizmu i to jest bardzo w ogóle zjawisko, które uległo też w ostatnich wielu latach dużej profesjonalizacji. My mówimy o pracownikach humanitarnych, O realizowaniu całych wielkich programów, w ogóle o systemie pomocy humanitarnej.
To nie jest takie działanie na hura, gdzieś się coś wydarzyło i jedziemy, pędzimy. Może tak to wyglądało we wczesnych latach dziewięćdziesiątych, ale teraz 2026 rok, to jest profesjonalny system. Ja bym nawet nie powiedział, że w latach 90-tych wyglądało to podobnie. Zawsze jest ten okres taki, bo pomoc humanitarna to może być wszystko. To może być to, że przyjmiemy uchodźcę pod dom, tak jak to było w Polsce. Trochę to zrobiliśmy, kiedy wybuchła wojna na Ukrainę. Wszyscy staliśmy się na moment wtedy może nie pracownikami, tylko wolontariuszami. Dokładnie. I dlatego warto, że powtarzam, że każda osoba może pomagać. Jest to stare jak świat, można powiedzieć, odwoływać się nawet do Starego Testamentu. To jest taki podstawowy odruch ludzki, prawda? Tylko, że to właśnie to jest wspomniane, że pomoc, żeby była skuteczniejsza, a po prostu chcemy, żeby była sprofesjonalizowana, bo generalnie uważam, że większość ludzi ma w odruchu serca chęć pomagania, czy to uchodźcom, czy to imigrantom, czy to chociażby sąsiadowi.
Wydarzy się trzęsienie ziemi, no to z całego świata ludzie się oferują z pomocą, prawda? Dokładnie. I ważne jest to, żeby właśnie tacy profesjonaliści, takie profesjonalne organizacje mogły tą pomoc lepiej przekierować i stworzyć ją skuteczniejszą. Dlatego są organizacje humanitarne, NGO-sy, które są po prostu już takimi profesjonalnymi misjami, które są w stanie tą pomoc udzielać skuteczniej, bo chociażby to, co już było wspomniane, że działanie na hura jest dobre i entuzjazm jest bardzo potrzebny, ale trzeba ten entuzjazm potem przekuć w skuteczne działania i tutaj już często są właśnie potrzebne organizacje, które mają kontakty. Zwłaszcza, jeśli to muszą być długofalowe działania. I właśnie do tego są organizacje potrzebne, żeby taką pomoc dobrze przede wszystkim zaadresować, żeby ją dobrze rozdysponować i jak najlepiej wykorzystać
Te środki, środki mam na myśli bardzo szeroko pojęte, żeby one były jak najskuteczniejsze, bo to co mogę zawsze powiedzieć jako pracownik organizacji humanitarnych, że środków i jakby możliwości jest zawsze za mało w stosunku do potrzeb. Dlatego najważniejsze jest to, żeby jak najlepiej akcentować i jak najlepiej adresować do tych, którzy tego najbardziej potrzebują, no bo zawsze jesteśmy powiedzmy na deficycie. No tak, tu się nic nie może absolutnie zmarnować. Do tego jest potrzebne doskonałe rozpoznanie sytuacji na miejscu danego zdarzenia, jakie by to nie było zdarzenie. Stąd też mowa o tych kontaktach, partnerach lokalnych, o rozpoznaniu sytuacji. Jak najbardziej. Znane są sytuacje, nie będę wskazywać konkretnych miejsc, ale często bywało tak, że na przykład jakieś miejsce stawało się medialne z jakiegoś powodu, czy to był konflikt, czy to był bardzo głośne zdjęcie jakiegoś zawalenia, tragedii.
Tak, to są w ogóle często repatrianci, czyli osoby, które uciekały wcześniej z Sudanu, południowego do Sudanu, bo tam była wojna. Jest to też najmłodszy kraj na świecie, więc potem te osoby teraz ponownie wracają. No niestety jest to bolączka, którą my jako pracownicy humanitarni widzimy. No my staramy się jako organizacje humanitarne informować o tym, co się dzieje na świecie i to też jest jedno z naszych zadań, żeby Wiedza na temat danego wydarzenia była jak najdłużej obecna. Bo to, co ja też powtarzam i też miałem dzisiaj okazję parę razy powtórzyć, że jak się pytają mnie, co zwykły człowiek może zrobić, jak pomóc, to ja zawsze powtarzam, że najważniejsze jest też to, żeby taki zwykły człowiek miał wiedzę.
Ponieważ im bardziej jesteśmy świadomi tego, co się dzieje na świecie i dlaczego coś się wydarza, że gdzieś coś się wydarzy, tym nam jako pracownikom, jako takiej fundacji jak PCP, Łatwiej jest potem adresować przekaz medialny, że gdzieś jest potrzebna tego typu pomoc, bo tak jak wspomniałeś, są konflikty, które trwają latami, dziesięciu latami nawet, a się o nim zapomina, a tam są tak samo, a bez świadomości tego, że gdzieś coś się dzieje, tak naprawdę ciężko potem adresować tam pomóc, no bo nawet nie wiadomo, że coś się wydarza, czyli przysłowiowe przemilczanie przemocy. Dlatego bardzo ważne jest to, żeby my jako społeczeństwo Mieli świadomość tego, co się dzieje na świecie, bo myślę, że w 2026 roku możemy powiedzieć, że nie ma konfliktu, nie ma katastrofy, która w pewnym momencie jakoś nas nie dotyczy.
Jak tym bardziej i my jako społeczeństwo, jako świat, tak? Jesteśmy chociażby bogatsi, bezpieczniejsi, tym dzięki temu nam też się może żyć lepiej, tak? Ja już to, co powiedziałem... Na samym początku. Teraz jest dużo tendencji chociażby izolacyjnistycznych, mówienie o tym, że się trzeba zamykać. To już w wielu miejscach na świecie się to pojawia. Tak, tak. Ja jakby tutaj nie wchodzę w dyskusję, czy to jest słyszne, czy nie. Natomiast prawda jest taka, że widzimy, że ci, którzy chcą, to i tak finalnie jesteśmy zbyt zglobalizowani. Szybciej się przemieszczamy, więcej wiemy. Możemy się w każdej chwili dowiedzieć, co się dzieje w danym zakątku świata. Dosimy przy sobie takie małe prostokątne urządzenie, dzięki którym wszędzie możemy zajrzeć. Te granice, nie że się zatarły, ale się o wiele zbliżyły.
Dlatego pomagając chociażby w Etiopii, czy w Kenii, czy w Sudanie, tworzymy, można to powiedzieć, markę polską. Bo my jako fundacja często pomagamy oczywiście jako dana organizacja, ale nikt szczerze nie pamięta często tych nas, ale pamięta to, że to są Polacy, którzy tutaj nam pomogli. I nigdy nie wiadomo... Ja się jako dziennikarz z tym zetknąłem, że byłem w różnych miejscach na świecie i jak mówiłem Polska, to się kojarzyło, o, gdzieś tu byli jacyś Polacy, pomogli. Dokładnie. I to często nie ma znaczenia, czy to jest taka organizacja, czy taka. Natomiast tworzymy przekaz taki, że my jako Polacy, jako społeczeństwo pomagamy danemu państwu. I ja zawsze powtarzam, że nigdy nie wiemy, co się będzie działo za 20 lat. To jest ogromny szmat czasu. Co prawda czas leci szybko, ale nigdy nie wiadomo, co się będzie działo za 20 lat.
I czy akurat wtedy nie okaże się, że jak myśmy pomagali komuś, Praca blisko konfliktu. Names mentioned. Praca blisko konfliktu. Names mentioned. Praca blisko konfliktu. Names mentioned. Praca blisko konfliktu. Names mentioned. Praca blisko konfliktu. Names mentioned. Praca blisko konfliktu. Names mentioned. Praca blisko konfliktu. Names mentioned. Praca blisko konfliktu. Oby nie. Coś takiego, że akurat Kenijczycy postanowią, że wyślą do nas strażaków, których zostali wyszkoleni dzięki temu, że my teraz tutaj przez te ostatnie ponad 10 lat im pomagaliśmy.
Jak najbardziej. My mamy szereg projektów. Związanych oczywiście z uchodźcami z Ukrainy w Polsce. Natomiast naszym celem jest to, żeby ta pomoc, którą my udzielamy Ukraińcom w Polsce, ona wpływała na dobrostan Podam tutaj parę przykładów. Na początku, kiedy wybuchła wojna, jak pewnie większość naszych słuchaczy pamięta, ogromna rzesza uchodźców przyjechała do Polski, w tym ale przede wszystkim dzieci, które przyszły do polskich szkół. I pamiętamy obrazki, kiedy mówiono się, że polskie szkoły są przepełnione. Dlatego myśmy, zatrudniając tzw. pomoc edukacyjną, czyli ukraińskich nauczycieli, którzy pomagali polskim nauczycielom w przepełnionych klasach, Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej.
Na pewno nigdy nic dobrego nie powiem, to już mamy też wiele przykładów, że alienacja osób nigdy nie prowadzi do czegoś dobrego, gettoizacja, bo tak naprawdę chcemy, żeby jak najwięcej osób funkcjonowało w danym społeczeństwie. Świat w powiększeniu.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Jan Wysocki przedstawia się i opisuje swoje zadanie jako pracownik Polskiego Centrum Pomocy Międzynarownej.
Jan Wysocki omawia zagrożenia dla pracowników humanitarnych i sytuację w Strefie Gazy i Ukrainie.
Jan Wysocki omawia wpływ zmian klimatycznych na sytuację humanitarną, podkreślając zwiększenie konfliktów i brak środków na pomoc.
Jan Wysocki opisuje, jak kryzysy humanitarny są wykorzystywane jako broń, podkreślając sytuację w Etiopii i Sudanie.
Jan Wysocki opisuje rolę Polskiego Centrum Pomocy Międzynarownej w różnych krajach i specjalizację w pomocy rozwojowej.
Jan Wysocki omawia profesjonalizm w pomocy humanitarnych i potrzebę profesjonalnych organizacji.
Jan Wysocki omawia problem adresowania pomocy i potrzebę profesjonalnych organizacji w tym procesie.
Jan Wysocki omawia sytuację na Bliskim Wschodzie i Ukrainie, podkreślając potrzebę świadomości i pomocy.
Jan Wysocki omawia moralne i logiczne powody pomagania w odległych krajach i korzyści wynikające z tego działania.
Jan Wysocki omawia działania Polskiego Centrum Pomocy Międzynarownej w Polsce, szczególnie wobec uchodźców z Ukrainy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.