Kobieta wyrzucona z sali sądowej. ROZPRAWA DIDDIEGO DZIEŃ 15
Kobieta wyrzucona z sali sądowej. ROZPRAWA DIDDIEGO DZIEŃ 15
Dzień dobry, dzień dobry, dzień piętnasty rozprawy sądowej. Shona Compsa, Didiego, wszyscy dobrze wiemy o co chodzi i kontynuujemy moi drodzy. Sędzia Subarmanian nie chciał tracić czasu. Od razu odniósł się do materiału wideo, które miało zostać pokazane. To było nagranie z monitoringu hotelowego. Istotne, ale bardzo kontrowersyjne. Już dużo o nim mówiliśmy. Obrońcy Coombsa nadal zgłaszają zastrzeżenia. Uważają, że montaż sprawia wrażenie jakby Coombs biegł za Cassie, podczas gdy w rzeczywistości podobno miało być inaczej. Prokuratura tłumaczy dalej, że stemple czasowe w takich nagraniach są często niedokładne i że nie ma tu żadnej intencji manipulacji. Sędzia zaproponował więc kompromis.
Czyli incydent, gdzie Didi biegnie za Cassie i ją atakuje. Garcia zeznał, że początkowo nie rozpoznał osób na nagraniu, ale później zidentyfikował je jako Shona Compsa i Cassie Venture. Gdy padło pytanie, dlaczego nie wezwano policji, odpowiedź była bardzo krótka. Cassie tego nie chciała. Mężczyzna potwierdził też, że widział raport z incydentu i że dołączono do niego plik wideo, którego sam nie otworzył. Otrzymał również telefon związany ze sprawą. Ten dzień nie przyniósł przełomu, ale bardziej uwidocznił napięcia nie tylko między stronami procesu, ale też w samej opinii publicznej. Widać było, że każdy dowód, każda rozmowa i każde nagranie są analizowane z chirurgiczną precyzją, a stawką jest coś więcej niż tylko wyrok.
Tym razem był to sam Sean Combs, który powiedział, wiesz kim jestem? Garcia potwierdził. Komp znalegał podobno, by otrzymać nagranie, mówiąc, że nie pamięta dokładnie wydarzeń, ponieważ był pod wpływem. Garcia po raz kolejny odmówił, nie miał dostępu do serwera. Didi według Garcia był spięty, mówił szybko i zacinał się. Prokurator poprosił o pokazanie e-maila wysłanego przez Garcia do przełożonego. Był to Bill Medrano. To właśnie Medrano miał powiedzieć, zrobiłbym to za 50. Garcia zrozumiał to jako żądanie 50 tysięcy dolarów w zamian za dostęp do nagrania. Combs znów się odezwał. Tym razem powiedział, brzmisz jak dobry człowiek, mogę ci pomóc, coś takiego może mnie zrujnować.
Dodał, że jeżeli nagranie wycieknie, to jego kariera będzie skończona. Podobno powiedział też, wierzę, że możesz to załatwić, zadbam o ciebie. Mimo tego, że ochroniarz odmawiał wiele razy przekazanie wideo do zespołu Compsa, podpisał umowę o poufności i otrzymał 100 tysięcy dolarów od Didiego w zamian za nagranie. Umowie podobno napisane było, że Garcia miał potwierdzić, że nie istnieją żadne inne kopie nagrania. Prokuratura próbowała udowodnić, że mają do czynienia z konspiracją w ramach działalności przestępczej, którą, jak określono w akcie oskarżenia, kierowała firma KOMPSA. Zanim porozmawiamy na temat kolejnego świadka, no to interesujący jest wątek tego, że Garcia był zapisany w telefonie asystentki Didiego jako jej anioł, no bo faktycznie może to potwierdzić bliskość i wagę kontaktu w kontekście prób zdobycia materiału.
Jednak, jak sam zeznaję, nie zrobił tego. Na sali pojawił się kolejny świadek, Derek Ferguson. Przez niemal dwie dekady był finansistą kompsa, pełniąc funkcję dyrektora finansowego. Przedstawił obraz rozbudowanego imperium od 1998 do 2017. To wtedy nadzorował finanse zarówno osobiste, jak i firmowe. Ujawnił, że wynagrodzenie przybierało różne formy. Była to pensja, czasami gotówka. Firmy korzystały skądś z Citibanku, HSBC i Signature Bank. Również Janis Combs Music, firma zarządzająca wizerunkiem artysty, miała własne rachunki. Często płacono kartą American Express, zarówno za wydatki służbowe, jak i prywatne.
W kolejnych slajdach widniały już konkretne nazwiska. 20 tysięcy dolarów wysłane do Cassandry Ventury. Tyle samo w osobnym przelewie przesłane na konto Rodericka Ventury. Symboliczne kwoty, które w obliczu całości imperium finansowego kompsa mogły z łatwością zniknąć z pola widzenia. Ale teraz wracały jako istotne tropy. Ferguson przyznał, że opuścił stanowisko pod koniec 2012 roku. Następnie objął funkcję Chief Grow Officer w Revolt Media i TV. W firmie również należącej do Compsa. Zapytany, czy po tym czasie kontaktował się z Diddiem, wspomniał jedynie o wiadomości tekstowej z 2024, ale nie pamiętał dokładnej daty. Nadszedł czas na obronę. Mecenas Agnifilo prowadził rozmowę tak, by pokazać Fergusona jako profesjonalistę, człowieka z ambicjami i zasadami.
Urodził się w Bronxie, ukończył prestiżową szkołę, potem zdobył tytuł MBA na Harvardzie. Wcześniej pracował dla BMG, jednej z największych grup muzycznych na świecie, mającej udziały w takich wytwórniach jak artista, współwłaściciel Bad Boy Records. Ferguson podkreślił, że nawet będąc pod wpływem ogromu marki Compsa znał jej ograniczenia. Nie mógł robić wszystkiego co chciał. Obowiązywały umowy. W jego oczach Combs był kimś więcej niż tylko przedsiębiorcą. Ferguson, który sam pochodzi z Bronxu, widział w nim szansę na stworzenie firm zatrudniających ludzi z jego społeczności. To było takie poczucie misji, powiedział. Rozmowa przeszła przez historię współpracy z Interscope, Universal Music Group, a także relacje z takimi postaciami jak Andre Harrell, założycielem Uptown Records.
Jednym z wątków był również rozwój biznesu alkoholowego. Combs, Wines & Spirits, stworzony we współpracy z gigantem Diageo, miał być potęgą na rynku wódki Ciroc, ale, jak zaznaczył Ferguson, pojawiły się też napięcia. Rozmawiano też o Revolt TV. Była to główna struktura własnościowa, Sam Ferguson pełnił rolę dyrektora operacyjnego Revolt, odpowiadając m.in. za finanse i produkcję. Co ciekawe, Combs choć był twarzą marki, nie zajmował się oficjalnie żadnym stanowiskiem w zarządzie. Na ekranie pokazano schemat kierownictwa Combs Enterprises.
Wśród nazwisk James Cruz, Andre Harrell, specjalistka HR, a także Ferguson. Kiedy został zapytany o dział Digital, zawahał się. Co adwokat Combsa złośliwie skomentował? Twoje milczenie mówi samo za siebie. Padło też pytanie o osobiste i zawodowe wydatki. Ferguson przyznał, że przez pewien czas był biegłym księgowym, ale nie przypomina sobie, by widział Compsa analizującego swoje rachunki z karty American Express. Większość tego typu operacji była nadzorowana przez zespoły finansowe. Agnifilo pytał również o kwestie bezpieczeństwa. Ochrona była integralną częścią działalności, nie tylko ze względów wizerunkowych, ale przede wszystkim fizycznych. Ich rolą było trzymać się blisko pana Compsa i chronić go przed zagrożeniami.
Poruszono również temat zaangażowania mężczyzny w działalność społeczną. Zasiadał w Radzie Szkoły Charytatywnej prowadzonej przez KOMPS-a, ukierunkowanej na dzieci z trudnych środowisk. Znów sprzeciw. Który sędzia uznał? Obrona stwierdziła, że zakończy w tym momencie pytania. Prokuratorzy jednak nie zakończyli. Wrócili do działania. Skupili się na strukturze firmy. Ferguson potwierdził, że Revolt Films i Revolt TV to osobne podmioty. Choć znał nazwiska niektórych członków zespołu, nie potrafił wskazać, kto kierował Revolt Films, a kto drugą firmą. Potwierdził jednak, że Coombs widniał na schemacie organizacyjnym jako przewodniczący zarządu. Nazwiska Krystyny Coram i Mi również się tam pojawiły.
Na zakończenie mecenas Agnifilo wrócił na chwilkę do tematu prywatności. Nie bywał pan w domach ani hotelach pana kumpsa? Bo to było jego życie prywatne, prawda? Niestety mężczyzna nie zdążył odpowiedzieć, ponieważ został zgłoszony sprzeciw, który sędzia uznał. Obie strony zakończyły swoje pytania, ale to nie był koniec dnia. Prokuratura poprosiła o specjalne środki ostrożności przed zeznaniami świadka Jane. Chcieli, aby ekrany w galerii publiczności zostały wyłączone, by uniknąć sytuacji podobnej do tej z udziałem Mii, kiedy nieocenzurowany materiał pojawił się na chwilę w zasięgu wzroku widzów. Sędzia przychylił się do tego wniosku. W międzyczasie poruszono też kwestie dostępu obrony do korespondencji tekstowej świadka Jane. Agnifilo argumentował, że Combs, ze względu na ograniczenia więzienne, nie mógł fizycznie zapoznać się z wiadomościami.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kobieta wyrzucona z sali sądowej. ROZPRAWA DIDDIEGO DZIEŃ 15