Mentionsy Mentionsy
Supermocne
Supermocne

Barbara Sadowska, odc. 04

18.03.2025 ·38 min 24 s · 9 rozdziałów

Wszystko zaczęło się w 1989 roku, kiedy młode małżeństwo psychologów klinicznych, czyli Tomasz Sadowski i Barbara Sadowska zdecydowali się nie porzucać swoich podopiecznych, z którymi spotykali się w więzieniach, szpitalach, domach dziecka... Założyli pierwszą wspólnotę BARKI i bez pieniędzy na inwestycje, bez oszczędności, zamieszkali z ponad 20 osobami w budynku po starej szkole w wielkopolskim Władysławowie. W tym roku Fundacja Pomocy Wzajemnej BARKA świętuje 35 lat swojego istnienia. Przez ten czas przywróciła do życia setki tysięcy ludzi,| tylko zza granicy Barka ściągnęła do Polski 24 tysiące osób, które wyjechały w poszukiwaniu lepszego życia, a skończyły na ulicy. Historia Barbary Sadowskiej dodaje energii, wiary w drugiego człowieka i w dobro, które jest w każdym z nas. To też historia o miłości, która chwyta za serce, ściska krtań i wywołuje łzy. WielkoPOLKA roku 2024, kobieta, która wcześniej otrzymała tytuł European Hero przyznawany przez Time Magazine, jedna z najbardziej wpływowych kobiet naszego kontynentu.(emisja na antenie Radia Poznań 16.10.2024)#podcast #radio #radiopoznan #rozmowa #rozmowy #kobiety #kobieta #supermocne #barka #fundacjabarka

0:00 · Wprowadzenie i historia fundacji 2

Supermocne. Inspirujące historie o kobietach, wyborach, spełnianiu marzeń, realizacji i samorealizacji. Na rozmowy z wyjątkowymi kobietami zaprasza Anna Skoczek. Podcast Radia Poznań. Dziś w studiu mam ogromny zaszczyt gościć Barbarę Sadowską, przewodniczącą Zarządu Fundacji Pomocy Wzajemnej Barka. Witam serdecznie. Miło mi też wrócić po latach do Państwa, na Państwa antenę. Jest Pani supermocną i co do tego absolutnie nie ma żadnych wątpliwości. Boże, no nie postrzegałam tak siebie. Po prostu wszystko to, co przez te ponad już 30 lat robimy, no było jakąś taką konsekwencją tej pierwszej naszej życiowej decyzji, żeby w latach transformacji zabrać rodzinę i zamieszkać w pierwszym domu Barki w opuszczonej szkole.

To od początku. Fundacja Pomocy Wzajemnej Barka. W tym roku obchodzą państwo 35-lecie działalności. Zaczęło się wszystko we Władysławowie. Brzmi jak nad morzem, ale to jest Władysławowo w Wielkopolsce. I co państwa skłoniło, panią i pani męża, do tego, żeby właśnie w tych ciężkich latach, w tym ciężkim czasie skupić się na pomocy, na pomocy innym? Ja myślę, że jest też w każdym człowieku jakiś wsad od przodków, od rodziny. To jest jedna kwestia, która jakby uwrażliwia, czyni nas wrażliwymi na pewne obszary życia, na jakąś niedolę innych ludzi. Z drugiej strony oboje byliśmy psychologami. Ja świeżo upieczonym psychologiem. No i ten czas transformacji, on był takim czasem naprawdę niezwykłym, takie mieliśmy poczucie, że trzeba coś zrobić naprawdę ważnego dla tej odradzającej się ojczyzny.

11:59 · Globalne działanie Barki 5

Tak, tak. I taką bryczkę nam podarował i Heniu woził tą bryczką dzieci we Lwówku na rynku, wkoło rynku. I Heniu miał takie bileciki. Heniu był tak uczciwy, tak solidny, że każdy nikogo nie przewiózł bez bileciku. Każdy tam mu dawał dwa złote, potem się skrupulatnie rozliczał. Ilość biletów, ilość pieniążków. No niesamowite. Rozmawialiście kiedyś o tym, co by się stało z panem Heniem, gdyby nie trafił do Barki, do wspólnoty? No to wiele razy Heniu w swoich świadectwach, nawet tu w waszym radiu, wtedy nazwanym Radio Merkury, to mówił, że on po prostu już nie żył, Tak, to była taka postać.

Supermocne. Jak my teraz wróciliśmy z Macedonii, gdzie pojechaliśmy z dziesięcioma ludźmi po takich przejściach, po więzieniach, po alkoholu, po narkotykach. Pojechaliśmy na wizytę studyjną dzięki temu, że Barka pozyskała środki z Erasmusa. To też są cudowne te środki. Cztery, my cztery dziewczyny, które tak zwane osoby towarzyszące i wspaniała dziesiątka barkowa z różnych domów po takich przejściach. No naprawdę obcowanie z nimi, no daje taką siłę, bo kiedy słyszy się co oni przeszli, jak to się dzieje, że przez to życie w barce oni... Zamykają tamten rozdział i zaczynają się angażować, mówić prawdę, pomagać drugiemu.

To nie może być takie służbowa relacja, to nie może być, że ja jestem tu wielka pani prezes. No właśnie, bo chciałam to powiedzieć, Barka dziś jest ogromną organizacją, tak można już powiedzieć, a pani nigdy nie była takim prezesem siedzącym za biurkiem, zarządzającym? To znaczy, na pewno jest taka część, gdzie trzeba zarządzać i ja jestem też szczęśliwa, że moje córki zaangażowały się również i ich przyjaciele ze studiów, młoda kadra, młodzież szlachetna, która zaczęła jako wolontariusze i wiele już takich działań koordynacyjnych przejęli oni. Ja teraz mam taką funkcję, nawet powiedziałabym bardziej formacyjną. ...budującą takie postawy też etyczne w nich, kształtującą, ale też w środowisku lokalnym.

Ducha barki. Tak, ducha barki, też w wójtach, burmistrzach, żeby chcieli współpracować z takimi grupami. I pokazuje, jakie to jest ważne, żeby właśnie te osoby na przykład w Barce mogą zrobić catering, żeby ktoś kupił ten catering. Idzie pani, pakuje swoje rzeczy i jedzie pani do Macedonii z grupą dziesiątki. No jasne, z grupą dziesiątki i to było tak wielkie przeżycie dla nas i taka radość dla nas i dla tych organizacji z Macedonii poznać bliżej ich historię i zobaczyć jacy oni są wspaniali, jacy oni byli dżentelmeńscy, jacy byli prawdziwi w tej rozmowie z nami, jak oni po prostu opowiadali swoją historię Ministerstwu Pracy Polityki Społecznej w Macedonii, innym organizacjom. Tam wszyscy takie oczy, my też chcemy taką barkę, my też tam chcemy mieć barkę w Macedonii.

Więc to mnie nakręca, że nawet te trudne doświadczenia ich życia nie są w stanie, bo one byłyby przygniatające, jakby ten człowiek nadal w tym tkwił. Ale kiedy się widzi, że on z tego wychodzi, no to po prostu to daje energię, to daje siłę. Ja jestem ciągle świeża, ja się nie wypalam, no naprawdę. Widzę, widzę właśnie to takie niesamowite zaangażowanie, których po tylu latach, 35 lat Barki. Myślała Pani o tym, żeby już to zostawić, już niech się toczy, przecież właśnie tak jak wspomniałam, to jest ogromna organizacja. Barka ma jakby takie dwa filary, no powiedzmy nawet trzy filary. Jeden filar, najważniejszy filar w Barce to te wspólnoty, gdzie ludzie przychodzą i gdzie naprawdę przemieniają swoje życie. Oczywiście nie można powiedzieć, że to się zawsze udaje, że wszyscy są w stanie, ktoś przyjdzie na pół roku i powie, a co wy mi tu będziecie gadać, ja piłem, piję i pił będę.

20:35 · Problemy i sukcesy 8

No to jesteś wolny, możesz pić, tylko nie tutaj, u nas się nie pije. To są samopomocowe wspólnoty i w tych samopomocowych wspólnotach następuje ta przemiana osób i to jest serce Barki. Ale mamy też Centra Integracji Społecznej, to jest też bardzo ważne, o to Tomek bardzo walczył. To w ogóle też była wybitna postać, można by wiele rzeczy i trzeba. Powiedzieć, że był takim wizjonerem, że był człowiekiem takim bezkompromisowym, że bez żadnych pieniędzy. On parł do przodu i on uważał, że muszą się znaleźć rozwiązania. Jesteś w słusznej sprawie, jeżeli nie masz żadnych ukrytych intencji złych, jeżeli w tym jesteś uczciwy, oddany, to się znajdą rozwiązania. I on doprowadził właśnie taką współpracą

Profesorem Jerzym Hausnerem, który uważam, że jest wielkim człowiekiem, ale właśnie Tomek doprowadził do tego, że powstało systemowe, ustawowe rozwiązanie o centrach integracji społecznej i zawodowej. Co to znaczy, że człowiek, który z ulicy nie ma nic, mieszka we wspólnocie Barki, nie ma renty, nie ma ubezpieczenia, nie ma niczego, kierowany jest do takiego centrum i tutaj już Wchodzi na jakiś warsztat, który my tworzymy, może to być gastronomiczny, ogrodniczy. Pan marszałek doposaża finansowo te warsztaty, żeby one miały narzędzia. Jest instruktor w tym warsztacie i ta osoba, nawyk pracy, etos pracy, odbudowuje nawyki pracy i dostaje taki rodzaj stypendium i to jest około 2000 zł, to już jest jakieś konkretne

Jednocześnie mamy też, jesteśmy akredytowanym Wielkopolskim Centrum Ekonomii Solidarnej, czyli pokazujemy, że te osoby, które ktoś by powiedział, one już Nic z nich nie będzie, a my je przywracamy przez te centra, przywracamy im sprawności i pomagamy im znaleźć miejsca pracy w tych przedsiębiorstwach solidarnych, które Barka wspiera. Ma nawet na to dotację unijną. Jesteśmy akredytowanym ośrodkiem przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej i dysponujemy To jest też objaw wielkiego zaufania społecznego, że na najbliższe 5 lat Barka otrzymała środki na to, żeby wesprzeć utworzenie 250 takich miejsc pracy dla takich osób. Uzyskaliśmy prawie 30 mln złotych.

Z tego 65% idzie na te dotacje dla nich, uposażenie, narzędzia, sprzęty, więc to jest w ogóle niesamowite. I jeszcze za granicą siejemy, czyli właśnie W Holandii, gdzie po prostu samorządy holenderskie przyjechały do nas i powiedziały, słuchajcie, ale wasi rodacy rozrabiają nas na ulicach, pomóżcie nam. I myśmy tam powołali barki i my tam współpracujemy z centrami. Tam na przykład w Holandii mamy takie mieszkanie wspólnotowe, treningowe. Gdzie te osoby mogą, te które nie są jeszcze tak kompletnie zdewastowane, to tam się odbudowują, ale jeżeli są już mocno wyniszczone ulicą, życiem takim powiedzmy bezdomniaka, który uczy się tam przetrwać, to jednak wracają do Barki.

A kto ich sprowadza? Ci, co kiedyś byli. Rozmawiałyśmy chwilę przed rozpoczęciem programu. Dwadzieścia cztery tysiące osób ściągnęli państwo jako Barka do Polski, z zagranicy. To więcej niż mieszkańców Szamotu. Tak, bo to powstała najpierw Barka w Anglii. Barka w Anglii to piękny przykład, bo tam Urzędnik dzielnicy Hammersmissen-Fullan przyjechał i powiedział, tyle ludzi tutaj na ulicach jest, a Polacy tak pięknie pracują z kolei. Walczyli o Anglię, a jakaś grupa, no nie powiodło im się i ma problem, pomóżcie. I potem w Holandii, potem w Belgii, potem w Irlandii, potem w Islandii, teraz w Niemczech, we Francji, Barka w Kanadzie, w Afryce, w Macedonii zakładamy, więc... Bo to jest ogromny problem tych wszystkich,

No jest taka grupa, o której pani mówi, ludzi też młodych, którzy, którzy to oszukanie, ale też po prostu, no, Coś nie wyszło, prawda? I gdzieś tam na stacji autobusów w Wiktorii albo na stacji metra najpierw pierwsza noc, nic nie wiedzą, druga, trzecia, no potem zimno, no to potem ktoś ich poczęstuje, nie? Tym saidrem czy tam... Tam się łatwo dostaje pieniądze, ludzie wrzucają tam bardzo chętnie. Można przetrwać na tych ulicach. No i te marzenia coraz bardziej się oddalają. Dzwoni żona, on okłamuje, że pracuje, nie wysyła pieniędzy, więc w końcu w ogóle przestaje dzwonić. No i wtedy nasi liderzy Barkowi, ci co już mają lata trzeźwości, idą do nich i mówią, ja kiedyś też byłem w takiej sytuacji, chodźcie ze mną, wróćcie ze mną do Barki, my wam pomożemy.

I 24 tysiące wróciło, ale większość z nich udało nam się połączyć z rodzinami, więc to jest uważam wielki sukces. Tylko 30% gdzieś przeszło przez te wspólnoty Barki, wielu poszło dalej. Barka jest takim miejscem, gdzie możesz zostać na całe życie, bo to nie jest, nikt nikogo tam w Barce nie karmi, każdy tam ma swój współudział, w sensie Jak ma jakieś środki, to do tej wspólnej kasy wkłada albo pracuje, coś robi, sprząta, gotuje, remontuje, ale też może to być tylko etap w życiu, prawda? I jestem dwa lata, stanąłem na nogi, próbuję, szczególnie młodzi ludzie, prawda? I oni wybyli, no ale ciągle jest kolejka i do naszych wspólnot duża kolejka i do tych centrów integracji duża kolejka.

Potem jest taki okres zrównoważonego rozwoju i potem idą w depresję i też mogą robić głupstwa. No, coraz częściej jest potrzebna też właśnie obsługa psychiatry. No i jeszcze nowa grupa, no to uchodźcy, nie? Do tego przecież wtedy nie było. Taka fala osób, która przybyła do nas z Ukrainy, w którą się włączyliśmy. Nawet te kobiety przychodzą, płaczą, że one wykształcone, a tu bezdomni, a tu alkoholicy i tak dalej. Ale słuchajcie, mija miesiąc, drugi, trzeci, a one mówią, Boże, my się czujemy tu jak w rodzinie. Na pewno przełomowym momentem w życiu barki był 2019 rok i śmierć pana Tomasza. Nie miała pani takiej chwili chociaż przemyśleń, że być może to jest ten czas, żeby to zostawić?

33:19 · Zakonczenie i przyszłość 1

Nie, właśnie wręcz przeciwnie. Czyli to, co się stało i dalsza kontynuacja pracy, rozwijanie barki, bo tak jak pani mówi, to są kolejne projekty, to są już teraz też możliwości dotacji. To też jest taka pielęgnacja pamięci? Tak, tak. Jest to wielkie zobowiązanie. Mieliśmy do czynienia z wybitną postacią. Ja towarzyszyłam Tomkowi przez 33 lata i po prostu no wiem, że to była postać po prostu nieprawdopodobna, aczkolwiek bardzo trudna we współżyciu. Jako żona często po prostu no cierpiałam, że on jest taki bezkompromisowy, że on taki nie patrzy czy dzieci zmęczone, czy chore, czy ja ledwo żyję, po prostu zawsze paru i nowe zadania brał, jakieś budynki stare, bo mówił, że to będzie szansa dla kolejnych.

33:45 · Zmarły Tomasz 1

Pomożemy. I będzie więcej ludzi miało szansę, ale to nie tylko oni się zmieniają. Otoczenie się zmienia, minister się zmienia, przychodzi i słyszy, że jest zmiana. Czyli Barka też absolutnie nie zwolniła przez ostatnie 5 lat. Nie, Barka przyspieszyła. Bardzo przyspieszyła. Czy teraz już pod koniec tej naszej rozmowy czuje pani swoją supermoc? Tak. Tak, wydobyła Pani ze mnie te wszystkie rzeczy, jak się to tak wszystko złoży, to rzeczywiście, ale naprawdę, powiem szczerze, że nie czuję, żeby to była moja zasługa. No to, że weszłam na tą drogę, że Tomek mnie na tą drogę zaprosił, ale jeszcze też wytrwałam na tej drodze, ale też wytrwałam, bo

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.