Mentionsy Mentionsy
SuperSport
SuperSport

Półfinał [Wim]bledonu! Trener Świątek odczarował dla niej trawę | SuperSport

09.07.2025 ·10 min 46 s

Iga Świątek awansowała do półfinału Wimbledonu. Po zaciętym drugim secie - Polka pokonała Rosjankę - Ludmiłę Samsonową 6:2, 7:5.Dla Igi to pierwszy w karierze półfinał Wimbledonu. Jeżeli Wim Fissette został zatrudniony po to, żeby odczarować dla Igi trawę - to właśnie to zrobił. Jarema Jamrożek, Przemek Ofiara - zapraszamy do odsłuchu.

Zaczynamy Supersport. Ja nazywam się Jarek Majamrożek, ze mną Przemek Ofiara, szef sportu w Superekspresie. Dzień dobry. Dzień dobry. Naszego Supersportu możecie słuchać na wszystkich platformach podcastowych i oczywiście na stronach sportowych Superekspresu. Chyba nikt nie spodziewał się tego, że Iga Świątek odblokuje się właśnie na trawie. Historyczny półfinał Wimbledonu. Wow? No wow. Wiesz, nikt się nie spodziewał, że będzie aż tak dobrze na Wimbledonie, jeżeli chodzi o Igę. Przypomnę, że to nie jest jej nawierzchnia. To jest nawierzchnia, na której ona się najlepiej nie czuje. To jest nawierzchnia, z którą nawet Iga nagrała jakiegoś mema i mówiła, że to jest ten teren jeszcze niepodbity, ale kiedyś w przyszłości tak się wydarzy. No i ta przyszłość powoli nadchodzi, jak to właśnie wygląda na Wimbledonie.

Wim Fiset chyba... również po to był zatrudniony, żeby Iga Świątek zaczęła dobrze grać na trawie, żeby dobrze się prezentowała na Wimbledonie i on doprowadził do tego, że Angelika Kerber właśnie wygrała Wimbledon i to z nim, z Wimem Fisetem współpracując dokonała tego sukcesu. Czyli chcesz mi powiedzieć, że to jest Wimbledon? Na razie tak. W przypadku Iggy to jest dobry tytuł. Myślę, że gdybyś pracował teraz w angielskim The Sunie, to by ci bili brawo, bo oni lubią takie tytuły. To jest Wimbledon, no, po prostu. To jest człowiek, który odczarował trawę dla Iggy Świątek. Zdecydowanie. I półfinał wielkiego szlema na trawie w wykonaniu Iggy Świątek to jest, uważam, już wielki sukces.

I Jeszcze jej trochę brakuje, żeby dogonić Agnieszkę Radwańską, która przypomnę była w finale Wimbledonu, w którym przegrała z Sereną Williams. Natomiast już jak na Igę Świątek, która jak wiemy najlepiej czuje się na mączce, dobrze czuje się na betonie, ale na trawie. no to może do tej pory to robiła pewnie co najwyżej piknik zrobić, niż grać w tenisa, a teraz tę trawę odczarowała, myślę, że również dzięki Wimowi Fisetowi, którego my dwa, i nie będziemy tego ukrywać chyba, krytykowaliśmy wielokrotnie, ale zasłużenie, bo Iga Świątek przez miesiące pod wodzą właśnie Wima Fiseta nie potrafiła nic wygrać. I powiedzmy sobie szczerze, Mówimy tutaj o półfinale Wimbledonu, co nie zmienia bilansu Wima Fiseta, że jeszcze z podwodzą, kiedy jest trenerem Ingi Świątek, nie wygrał z nią żadnego turnieju.

żadnego trofeum nie dowiózł tak naprawdę. No tak, pamiętajmy, że półfinał to jeszcze jest dwa mecze do wygrania z zawodniczkami, które przypadkowo się w tym półfinale nie znalazły. Chociaż tegoroczny Wimbledon pod tym względem jest wyjątkowy, bo mowa tutaj o rzezi faworytek. Nie ma żadnej zawodniczki, która miałaby na koncie zwycięstwo w Wimbledonie, więc nie ma nikogo, kto by w ogóle kiedykolwiek sięgnął po ten tytuł. Dla mnie na przykład takim szokiem było szybkie odpadnięcie Jessyki Peguli, która zresztą przecież w Bad Homburg pokonała Igę Świątek. I myślę sobie, kurczę, to... Coś tutaj się niebywałego dzieje, ale też patrzę na przykład na to, że Iga coraz mniej popełnia tych niewymuszonych błędów.

Przecież były mecze, w których ona ich popełniała kilkadziesiąt, nie kilkanaście, tylko kilkadziesiąt. To były mecze, gdzie było na przykład prawie 40 niewymuszonych błędów, po czym nagle w ostatnich spotkaniach Iga tych błędów popełniała 10. Co prawda ślizga się po tej trawie, jak się masz, ale no to wchodzi wszystko, no to gdzieś to wyważenie jest. No tak, też serwis się poprawił. Ja mam wrażenie, że Iga w ostatnich turniejach serwowała dużo gorsze i tutaj jest lekka poprawa. Oczywiście tych niewymuszonych błędów i dziesiątek dalej jest dużo. Ona ryzykuje, dużo, no dużo ryzykuje. Też jak jest poddenerwowana. Nie ryzykujesz, nie pijesz szampanu. No tak, a tam będzie szampan i truskawki, bo to przecież... To jest turniej pod znakiem Tuskawek.

Natomiast no nie, nie była ziemia. Wiesz, i myślę, że nawet jeżeli Iga Siątek, nawet jeżeli by przegrała w półfinale, to to może być dla niej przełomowy turniej, bo trochę dodaje wiary w siebie, co? Nie szło ci tam, nie podobała się ta trawa, Iga szybko odpadała na Wimbledonie ostatnio. Teraz ten półfinał i dobre mecze mogą dać jej kopa powera. Kluczowe dla mnie było to, co Iga powiedziała po jednym z meczów, po raz pierwszy dobrze czuję się w Londynie. Na początku zostało to odebrane, ale jak, to do tej pory ci się nie podobało i tak dalej, ale to, za co Iga od razu przeprosiła, że nie, no przecież zawsze było świetnie i tak dalej, ale to jest chyba kluczowe w tym wszystkim. Po raz pierwszy Iga wychodzi w Londynie

Pewna siebie, uśmiechnięta, zadowolona, żartuje, no i pojawia się między innymi ten makaron z truskawkami. Widziałem cudownego mema, gdzie tak jak już Włosi zaczęli akceptować pizzę z ananasem, wtedy wjechała pasta z truskawkami. po prostu i na nowo ich świat wywrócił się do góry nogami. Niech się od nas uczą kuchni. Ja pamiętam, niech wszyscy od nas uczą kuchni. Ja pamiętam, jak byłem dzieciakiem, to jadło się taki makaron z truskawkami. Cukrem się trochę posypało, troszkę śmietany i w przygotowaniu proste. Więc to jest takie nasze polskie. My lubimy sobie skonsumować właśnie taki makaron z truskawkami. Jak widzisz przyszłość Igi Świątek po tym Wimbledonie?

Czy to jest ten moment, w którym możemy mówić, okej, Iga się odblokowała i teraz już będzie wszystko wygrywać, wracamy na miejsce numer jeden w rankingu WTA, Zabalenka może już się schować i tak dalej? Nie wiem, czy wszystko wygrywać, bo będzie to trudne, chciałoby się, wiadomo, ale to będzie trudne w takim kontekście, że ten poziom poszedł do góry, wiesz, i kiedy Iga wygrywała wszystko, to myślę, że te zawodniczki, te rywalki były jednak... słabsze niż jest to teraz, teraz są mocniejsze, pojawiły się nowe, na przykład Andrijeva, kiedy się jej nie było, dzisiaj jest, dalej młoda zawodniczka, a już świetna i czy Dunka Tauzon, jest tych zawodniczek naprawdę wiele, które są bardzo dobre, będzie trudno, idę.

Ale to może być przełom w kontekście takim, że Iga wreszcie będzie czuła radość z gry. Poczekaj, to chcesz mi powiedzieć, że zanim przejdziemy dalej, czy chcesz mi powiedzieć, że Iga powoli już wchodzi do tej ery dinozaurów? Że już takie zawodniczki jak ta Filipinka, Jala i tak dalej, czy ta Dunka, ta Uzon, którą wymieniłeś, to to są osoby, które już powoli zaczną zastępować i wypierać? dwudziestoparoletnią igę, nie? Wypierać może nie, ale wiesz, życie nie znosi próżni. Nigdy nie ma tak, że przez 10 lat zawodnik będzie najlepszy na świecie i nikt nie będzie w stanie mu zagrozić, bo tych tenisistów, którzy by tego chcieli, jest mnóstwo. No wiesz, Robert Lewandowski też przez jakiś czas był... najlepszym napastnikiem na świecie, a dziś już nim nie jest, wiesz.

I tych napadziorów, którzy są świetni, jest wielu. Tak samo z tymi tenisistami. To nie jest tak, że, tak jak mówię, że przez 10 lat będziesz na tronie, na szczycie i nic ci nie zagrozi. Ale my się do tego przyzwyczailiśmy. Lewandowski gra do 40. roku życia. Małysz skakał, dopóki nie posłał dzieci, wiesz, na studia. Wiesz, jak to jest. No Iga do przynajmniej 35. roku życia to musi pograć. Boli nas to, że Iga spadła z pierwszego miejsca, że nawet była ósma, prawda? Boli nas to. To jest proste przełożenie do życia. Jak się przesiądziesz z Malucha do Lamborghini, to jest super, co? To moment, że zostawisz się szybciutko, fajnie się jeździ. Ale potem, jak trzeba z Lamborghini wrócić do Malucha, no to masz kłopot.

Chociaż wyżej się siedzi. Tak, tak, to prawda. Czy w związku z tym powinienem odszczekać to wszystko, co mówiłem na temat Wima Fiseta? Czy powinienem odszczekać również to, co mówiłem na temat Daria Abramowicz, że też nie do końca uważam za stosowne, żeby psycholog, trener mentalny wręcz chodził do kina ze swoim podopiecznym, bo Nie wiem, ten system się sprawdza? Że to działa? No tak działa, że Iga nie wygrała jeszcze turnieju od ponad roku. To mnie uspokoiło, nie chciałem za to wszystko przepraszać. My lubimy, wiesz co, polscy kibice lubią, czy my też lubimy chodzić od skrajności w skrajność, prawda?

Przed chwilą była skrajność taka, że nie, Iga się skończyła, tak? Że nie, że przegrywa już. Niektórzy mówią, że ona już nigdy turnieju nie wygra i tak dalej. Dziś Iga Świątek awansuje do półfinału Wimbledonu i pojawią się głosy To znów jest dominatorka, to znów jest, ona jest najlepsza. Myślę, że nie jesteśmy ani w momencie, gdzie Iga się skończyła, ani w momencie, gdzie Iga znów jest najlepsza na świecie. Po prostu. Musimy troszkę wylać sobie kubeł zimnej wody albo, nie wiem, teraz popularne są kostkarki do lodu, to wywalić sobie taki, wiesz, gar lodu na głowę i trochę na chłodno na to popatrzeć. No chociaż podobno jak ogłaszana jest drabinka przed kolejnym turniejem, to przeciwniczki Igi dostają alert RCB. Wiesz, ale też jest takie podejście kibiców, że za każdym razem, kiedy jest zła drabinka dla Igi teoretycznie, kiedy te rywalki są w drabince trudne, to wielcy fani Igi Świątek wietrzą spisek.

Nie, to jest losowane przeciwko Idze Świątek i tak dalej. Taki syndrom trochę oblężonej twierdzy, co? A prawda jest taka, że gdyby Iga była pierwsza w rankingu, to by miała łatwiejszą drogę niż gdyby jest ósma, więc to zależy też od tego, jak grała przez te ostatnie miesiące, ale ja jestem optymistą, jeżeli chodzi o Idę Świątek. Bo po pierwsze jest ten półfinał u Wimbledonu, dzięki czemu Iga zabędzie trochę punktów. Rok temu odpadła szybciej. A po drugie na jesieni Iga Świątek nie będzie broniła nic. Nie ma żadnych punktów do obrony, bo przecież była ta przerwa w cudzysłowie dopingowa i Iga nie grała. W US Open też szybko odpadła po porażce z Pegulą. Więc może tylko zyskiwać, może tylko rosnąć w rankingu.

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.