Studio wschodnie - o wystawie "Kresy Europy"
W programie porozmawiamy o współpracy Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczpospolitej z Lwowski Muzeum Historycznym, która zaowocowała wystawą "Kresy Europy. Ze skarbca Lwowskiego Muzeum Historycznego". W jej ramach na Zamku Lubelskim można obejrzeć zabytki archeologiczne z Ukrainy, monety rzymskie, średniowieczne ozdoby z czasów Rusi Kijowskiej oraz wystawę malarstwa artystów lwowskich. O okolicznościach przygotowania wystawy i jej znaczeniu opowiedzą dr Marcin Gapski, zastępca dyrektora Muzeum Narodowego w Lublinie oraz Jacek Jeremicz, asystent muzealny w Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczpospolitej.
Dzień dobry, witam Państwa w kolejnym podcaście Radia Lublin, Studio wschodnie. Przed mikrofonem Tomasz Nieśpiał. Dziś chciałbym, żebyśmy porozmawiali o wydarzeniu, które już za nami, ale myślę, że ważne wydarzenie i jeszcze trochę można będzie o nim porozmawiać. O czym dziś nasi goście opowiedzą bez wątpienia, a są z nami pan doktor Marcin Gapski, zastępca dyrektora Muzeum Narodowego w Lublinie ds. Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczpospolitej. Dzień dobry. Dzień dobry, witam serdecznie. I pan Jacek Jeremicz, asystent muzealny w Muzeum Narodowym, Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczpospolitej. Dzień dobry, witam. Dzień dobry, witam. Panowie kuratorzy wystawy Kresy Europy ze Skarbca Lwowskiego Muzeum Historycznego.
Wystawy, która została otwarta na Zamku Lubelskim 21 grudnia. No i chciałbym, żebyście panowie dziś opowiedzieli, co to za wystawa i skąd ona się wzięła w Lublinie, panie dyrektorze. To jest wystawa, która przyjechała do nas ze Lwowa. Tutaj nasza współpraca z Lwowskim Muzeum Historycznym, inicjatywa pana dyrektora Romana Czmałyka, aby jakąś część zbiorów lwowskich pokazać w Polsce. Udało nam się dojść do porozumienia i te obiekty przyjechały tutaj do nas do Lublina, a jest ich naprawdę bardzo dużo, ponad 600 obiektów, które można oglądać w gablotach na zamku, na ścianach.
Obrazy, numizmaty, uzbrojenie, zabytki archeologiczne, wspaniałe obrazy i to wszystko jest w prezentacji Pewnego małego wycinku tego wszystkiego, co przez wieki we Lwowie udało się zgromadzić i ogromnie się cieszę, że nasza lubelska publiczność będzie mogła z tymi skarbami się zapoznawać przez najbliższe miesiące. Na co oczywiście mamy nadzieję. No dobrze, to proszę powiedzieć, Co konkretnie jest do zobaczenia w Lublinie? Oczywiście patrząc na taką ściągawkę, którą sobie przygotowałem, wiem, że są to naprawdę wyjątkowe okazy, prezentujące cały wachlarz, można powiedzieć historycznie nawet rzeczy ujmując.
Stąd też ono się pojawiło u nas. Też bardzo szeroki wachlarz z różnych państw i nawet tutaj też wspomniana Japonia jest. Są też polskie ordery, jest nawet również order z Etiopii, także bardzo taki szeroki, egzotyczny wachlarz pięknych orderów. A dlaczego mieszkaniec Lublina, regionu, a może turysta, który tutaj się pojawi w najbliższym czasie, powinien albo dlaczego warto, żeby pojawił się na takiej wystawie? Właśnie, co jest w niej takiego wyjątkowego? Przede wszystkim dzisiaj do Lwowa jest bardzo trudno wyjechać.
A no właśnie, to wspomniał Pan Dyrektor o tym, że Ukraina jest w stanie wojny, Lwów to miasto także, które jakby zmagało się z tymi utrudnieniami wojennymi bezpośrednio. Jak udało się doprowadzić do tego, że te eksponaty są akurat w Lublinie, bo to z jednej strony wynik też współpracy, prawda, ale to też nie, na pewno nie był, czy nie jest w ogóle łatwy proces? Nie, tutaj przede wszystkim jakby Strona ukraińska wyszła z inicjatywą. Szukała wiarygodnego też partnera w Polsce.
Muzeum Narodowe w Lublinie jest, co jest ważne, instytucją prowadzoną przez ministra kultury. I tutaj we współpracy z Narodowym Instytutem Muzealnictwa, z Ministerstwem Kultury udało nam się, jak zwykle trzeba pozyskać też środki, trzeba mieć pewien pomysł co i jak pokazać. Ale Muzeum Ziem Wschodnich, które specjalizuje się w obszarze Dawnej Rzeczpospolitej, jakby nasz zespół uznał, że przyjmujemy wyzwanie. Ono się pojawiło gdzieś w trakcie roku, to nie jest łatwa sprawa, żeby w parę miesięcy zrobić tak dużą wystawę. Ale uznaliśmy, że nie możemy się absolutnie wahać. Z jednej strony mamy tą znakomitą okazję do spotkania się z zabytkami, ale z drugiej strony pamiętajmy, że dzięki temu, że one są w Lublinie, one są bezpieczne. Właśnie, bo to jest też forma ochrony, rozumiem, tych zabytków w momencie... I grozi fizyczna anihilacja na terenie Ukrainy.
Brałem udział w kilku spotkaniach w Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie, które mówi o zbrodniach wojennych, ponieważ niszczenie Dobro kultury jest zbrodnią wojenną. Taką jakby posiada kategorię, jeżeli chodzi o prawo międzynarodowe. I Ukraina codziennie doświadcza niszczenia dobru kultury. To jest kraj, który trafi swoje dziedzictwo, a Rosja bardzo świadomie to dziedzictwo niszczy. Więc to, że te obiekty z Lwowa przyjechały do Lublina, jest nie tylko formą ich prezentacji, ale formą ich zabezpieczenia. Też o tym należy pamiętać. Jak to zabezpieczenie w praktyce fizycznie wyglądało? Bo to cały logistyczny proces, który trzeba było przejść, prawda? To prawda. Trzeba było przede wszystkim współpracy i zderzenia oczekiwań i różnego rodzaju dogrania się między naszymi dwoma instytucjami.
Pomimo tego, że nasz konwój też na tej granicy kilka godzin spędził, to i tak w mojej ocenie przekroczyliśmy tę granicę bardzo sprawnie. Więc dziesiątki ludzi zaangażowane w to, aby te 600 zabytków bezpiecznie dotarło z Lwowa do Lublina i teraz do marca możemy je u nas oglądać. Można je oglądać, ale chciałbym jeszcze zatrzymać się przy samej wystawie, jej pewnej idei, bo tytuł Kresy Europy pokazuje, że no właśnie nawiązuje do tego co się już dzieje w Lublinie można powiedzieć, ale i do czego Muzeum Narodowe tworząc Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczpospolitej chce też nawiązywać.
Czuje się pewną symbolikę, że też Lublin, Muzeum Narodowe w Lublinie, Muzeum Ziem Wschodnich Włącza się w ten proces zachowania pewnej tożsamości tych kresów i jej dorobku cywilizacyjnego. Dokładnie. Przede wszystkim poprzez symbolikę początków cywilizacji właśnie chcemy pokazać, że cywilizacja europejska ma wspólne korzenie. Czy mówimy o Polsce czy Ukrainie, właśnie jest to ta W te wspólne korzenie, które jak gdyby chcemy też tutaj na wystawie zaprezentować. To pan jest archeolog, zdaje się zwykłe, co nie? Doskonale o tym wie. Dokładnie. Natomiast oczywiście my też świadomie nawiązujemy do naszego wspólnego sąsiedztwa, ponieważ się o rzeczy trzeba powiedzieć, że do Lwowa mamy bliżej niż do Poznania, więc tutaj też nawet świadomie odwołujemy się do pewnego cytatu z Roksolanii Szymona Klonowica,
Który też pokochał te dwa miasta, bardzo często przebywał i w Lublinie i we Lwowie. I on pisząc swój pomlad Roksolania wspomina i wychwala oba miasta. Stąd też właśnie tutaj widzimy i podkreślamy nasze wspólne dziedzictwo i wspólne sąsiedztwo. A jak panowie ta pomoc, współpraca została czy jest odbierana przez waszych kolegów, koleżanki ze Lwowa właśnie? Bo przecież skoro współpraca to dwie strony zaangażowane w ten proces. Tutaj po stronie lwowskiej bardzo zależy na tym, żeby rzeczywiście ta kolekcja ocalała.
Po muzealnych magazynach. Więc paradoksalnie wojna stała się, chyba nie było takiego wysypu w Polsce wystaw wspólnie organizowanych z instytucjami ukraińskimi, żeby tak duża ilość obiektów pojawiła się w Polsce. I żebyśmy mogli je zobaczyć. To jest chyba czwarta albo piąta wystawa zrealizowana w Lublinie, ale Zamek Królewski w Warszawie, Zamek na Wawelu, Muzeum Narodowe w Poznaniu, inne instytucje, które pokazywały w ostatnim czasie fragmenty lwowskich zbiorów. Więc jest to też znakomita okazja, żeby się z nimi zapoznać. Właściwie nie opuszczając mieszkańców Lublina, mieszkańców regionu, wszyscy, którzy by chcieli to zobaczyć, jeżeli przyjadą, to muzeum czeka i zachęcam, żeby skorzystać z tej szansy.
To co jest jeszcze takim jednym elementem, kiedy te lwowskie zabytki przyjechały do Lublina, my przeprowadziliśmy też ich proces digitalizacji. Zostały wszystkie sfotografowane. Czyli nowa wartość dodana tego procesu. Tak, to jest ten dodatkowy element, o którym chciałbym podkreślić, ponieważ Muzeum Lubelskie od wielu lat stara się być w czołówce polskich muzeów zajmujących się digitalizacją. Jeżeli chodzi o tą digitalizację płaską, 2D, czyli fotografię. Też skanowania 3D, duża konferencja, która na jesieni zeszłego roku gościła w Lublinie. Też między innymi poświęcona wytwarzaniu dokumentacji do tych ukraińskich zabytków zagrożonych zniszczeniem. Więc to jest kolejny element, że dzięki tego typu inicjatywom my wykonujemy dokumentację, która zwiększa bezpieczeństwo tych zbiorów.
Jakby coś im się wydarzyło, to mamy te kopie zapasowe, wiemy do czego się odwołać. To jest jakby ostateczność, ale pamiętajmy o tym, że to jest ten bardzo ważny dla nas element naszej pracy. Wystawa oczywiście, wszystkie teksty kuratorskie, podpisy, to jest istotne, ale z tego typu przedsięwzięć zostaje też ogromna dokumentacja, do której zawsze można sięgnąć i która jest jakby w naszym zasobie. Też jest takim bezpiecznikiem. I mamy kopię zapasową w Lublinie, oczywiście my to przekazujemy naszym kolegom ze Lwowa. Ale taka kopia zostaje u nas w naszej placówce. Dziś rozmawiamy o kulisach powstawania wystawy Kresy Europy ze Skarbca Lwowskiego Muzeum Historycznego.
Wystawy, którą można już oglądać, zwiedzać na Zamku Lubelskim od 21 grudnia. Jeszcze chciałem zapytać pana Jacka Jeremicza o jakość tych eksponatów, bo pan dyrektor wspomniał o procesie digitalizacji zbiorów, ale pod względem też takim muzealnym, to co trafiło, to wiemy, ale w jakim stanie? Czy wojna trwająca w Ukrainie jakoś odbija się tak negatywnie na stanie poszczególnych eksponatów, artefaktów, które trafiają z Ukrainy do Polski, w tym przypadku do Lublina? Od kolegów muzealników ze Lwowa wiem, że w związku właśnie z wojną mają spore braki kadrowe, czyli np. duża część personelu męskiego walczy na froncie,
Także są też te dobre informacje, mimo trudów wojny, z którymi muszą się mierzyć Ukraińcy, także ukraińscy muzealnicy. Panie dyrektorze, z jednej strony wystawa w ramach współpracy z Lwowskim Muzeum Historycznym, ale tych relacji z ukraińskimi instytucjami macie więcej jako muzeum. Podpisane porozumienie kilka miesięcy temu, Także sporo się dzieje, jeśli chodzi o te relacje Lubelskiego Muzeum z partnerami z Ukrainy. Myślę, że to jest nieodzowny element naszej pracy, aby ta instytucja w Lublinie łączyła, a nie dzieliła nas w działaniach.
Mam nadzieję, że w kolejnych latach będziemy realizowali Następne wystawy i projekty z naszymi ukraińskimi partnerami, bo to jest Lwów, to jest również Tarnopol i inne miejscowości na Ukrainie. I z jednej strony Wystawy oczywiście są tym istotnym elementem, ale są to też wykłady, spotkania. Wzajemnie się zapraszamy pomimo wojny w centrum miejskim we Lwowie. Nasza koleżanka Ewa Bukowska też ogłosiła swoje wykłady, więc też tam staramy się dojeżdżać z naszą propozycją, żeby mieszkańcy Lwowa mieli okazję wysłuchać też ludzi z Lublina, co się u nas dzieje, nad czym pracujemy.
Każdy, kto przechodzi przez Plac Litewski albo jedzie ulicy Wrodzibiłowskiej, widzi, że tam się dużo dzieje. Jest trochę bałaganu wokół, za co przepraszam, ale z tego chaosu rzeczywiście wykuwa się nasza siedziba. Trwają prace fundamentowe. Pod pałacem budujemy dwie kondygnacje podziemne. To jest ogromne wyzwanie inżynieryjne. Takiej budowy w obiekcie zabytkowym w Lublinie jeszcze nie było. Mogę to jakby zaświadczyć. Nikt pod istniejącym zabytkiem w Lublinie jeszcze dwóch pięter nie wykonał, więc jest to ogromne przedsięwzięcie. Staramy się realizować z poszanowaniem wszystkich metod i tutaj praw budowlanych. Jesteśmy pod stałą obserwacją, że tak powiem, Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, który też już wstrzymywał na pracę.
No właśnie, bo ten pierwotny termin mówił o zakończeniu pracy do końca 2026. Pan tutaj wspomniał, że już początek 2027 roku Tutaj Jacek jest archeologiem i też myślę, że teraz parę słów powie. Ale rzeczywiście dowiadujemy się dużo o przeszłości pałacu, dużo dowiadujemy się o przeszłości Lublina. Mury, które są starsze niż części dzisiaj istniejącego pałacu, które w różnych miejscach się pojawiły. Bardzo duża liczba zabytków ruchomych i już ponad setka numizmatów z różnego czasu. Te najstarsze to są czasy Kazimierza Jagiellończyka, Władysława Warnieńczyka i tych denarków mamy już całkiem sporo, ale później kolejni władz elekcyjni też, którzy się pojawiają na terenie polskim, więc tych monet jest sporo.
Czyli będziecie wykorzystywać też to, co w trakcie powstawania muzeum udaje się odtworzyć, poznać. Zabytki in situ, czyli w miejscu, w którym zostały znalezione, będą prezentowane. Więc to będzie naprawdę ogromna wartość tej wystawy, że rzeczywiście to, co jest związane z naszym pałacem, będziemy prezentować. Też jako forma odrębnej historii czy pokazania tego dziedzictwa, które towarzyszy wyjątkowemu, bez wątpienia, miejscu na mapie Lublina. Tym bardziej, że ponieważ w częściach, w różnych okresach historii pałac należał do różnych możnych rodów, one były powiązane zarówno z Lublinem, jak i właśnie z szeroko pojętymi Kresami.
Więc tutaj mamy też właśnie tą linię połączenia. Kolega mówi, Jacek, mamy fragment np. Ukucia, sakiewki, kalety, które ma analogie litewskie i jest jakby w tamtej kulturze materialnej bardzo mocno osadzony. Mamy na tym również monetę, chyba Zygmunta III, która wyszła z mennicy ryskiej. Więc są to dla nas te dodatkowe jeszcze satysfakcje, które pokazują, jak ta Rzeczpospolita była ze sobą powiązana. Jest to dobry przykład i wymiany ludzi, jakbyśmy ich podróży, Jak również wymiany przedmiotów, które z różnych sfer tego ogromnego państwa trafiały też do Lublinia. Wspomniał pan dyrektor. Panowie, z jednej strony te artefakty, których można się było spodziewać jakby szukając w tamtym miejscu, ale z drugiej strony niespodzianki.
Czyli czeka nas kolejny epizod tej podróży po Kresach, którą szykujecie w ramach wystawy. Tak. Myślę, że ta wystawa, zanim powstało muzeum, będzie bardzo interesująca. Pokażę, jak to miejsce, czyli dzisiejsza siedziba muzeum, funkcjonowało przez 600-700 lat przeszłości naszego miasta. Więc będzie to też bardzo ciekawa wystawa pod kątem właśnie dziejów Lublina na tle Rzeczypospolitej, bo to wychodzi samo. To jakby wydobywa się teraz z ziemi, że ta przeszłość jest właściwie wszędzie na oceanu. Ale tutaj odczuwam taką dużą satysfakcję z tego, co pan... Satysfakcję w głosie pana dyrektora, że te dodatkowe elementy jednak...
Ja jestem historykiem, Jacek jest archeologiem. Pomimo wszystkich przeszkód budowlanych, to też chyba sensem naszej pracy jest powiększanie naszej wiedzy na temat przeszłości. I z tego, z czego ja się ogromnie cieszę, że przy tej dużej inwestycji udaje się tę przeszłość poszanować, udaje się na temat tej przeszłości jak najwięcej dowiedzieć. Tutaj też bardzo dziękuję. Naszemu lubelskiemu rządowi konserwatorskiemu, bo rzeczywiście z dużym poszanowaniem dla przyszłości te prace budowlane mogą być prowadzone i ich efekt będzie mógł każdy zobaczyć przychodząc do muzeum, więc to tak jak w wielu pracach archeologicznych prowadzonych w Lublinie, czy na Placu Litewskim, czy na Krakowskim Przedmieściu, które państwo widzieliście,
Czego oczywiście życzę, zanim we Wrocławiu, oczywiście do jeszcze marca można cały czas korzystać i oglądać wystawę w Lublinie, Kresy Europy, o której dziś nam opowiadali dr Marcin Gabski, zastępca dyrektora Muzeum Narodowego w Lublinie ds. Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczpospolitej. Bardzo dziękuję. Dziękuję panie redaktorze. I pan Jacek Jeremicz, asystent muzealny Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczpospolitej. Bardzo dziękuję również za rozmowę. Bardzo dziękuję. Panowie kuratorzy wystawy Kresy Europy, o której dziś mówiliśmy i to wszystko w naszym programie na dzisiaj. Ja tylko przypominam, że wszystkie nasze rozmowy dostępne są na stronie internetowej Radia Lublin w zakładce podcasty. A na dzisiaj to wszystko. Dziękuję za uwagę i do usłyszenia w kolejnym odcinku podcastu Studio wschodnie.
Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Tomasz Nieśpiał przedstawia gości: doktora Marcina Gapskiego i Jaceka Jeremicza, asystenta muzealnego z Muzeum Narodowego w Lublinie.
Panowie opisują wystawę Kresy Europy ze Skarbca Lwowskiego Muzeum Historycznego, która została otwarta na Zamku Lubelskim.
Panowie opisują różnorodność i bogactwo zabytków wystawianych w Lublinie, w tym zabytki historyczne, numizmaty i uzbrojenie.
Panowie omawiają znaczenie wystawy dla mieszkańców Lublina i turystów, podkreślając jej wartość historyczną i kulturową.
Panowie opisują proces przygotowania wystawy, w tym logistykę i współpracę z Muzeum Historycznym w Lwowie.
Panowie omawiają symbolikę wystawy i jej związek z kresami Europy, podkreślając zagrożenia dla zabytków w wyniku wojny w Ukrainie.
Panowie opisują relacje muzealne między Muzeum Narodowym w Lublinie a Muzeum Historycznym w Lwowie, w tym proces digitalizacji zabytków.
Panowie omawiają perspektywy dalszej współpracy między muzeami, w tym plany na przyszłość i przebudowę siedziby Muzeum.
Tomasz Nieśpiał zamyka rozmowę, podziękowując gościom za ich czas i opisanie procesu przygotowania wystawy.
Rozmowa koncentruje się na przebudowie siedziby Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczpospolitej, w tym na odkrywaniu zabytków i artefaktów podczas prac inżynieryjnych.
Archeolodzy opisują odkryte artefakty i zabytki, które pomagają w zrozumieniu historii pałacu i Rzeczypospolitej.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W programie porozmawiamy o współpracy Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczpospolitej z Lwowski Muzeum Historycznym, która zaowocowała wystawą "Kresy Europy. Ze skarbca Lwowskiego Muzeum Historycznego". W jej ramach na Zamku Lubelskim można obejrzeć zabytki archeologiczne z Ukrainy, monety rzymskie, średniowieczne ozdoby z czasów Rusi Kijowskiej oraz wystawę malarstwa artystów lwowskich.
O okolicznościach przygotowania wystawy i jej znaczeniu opowiedzą dr Marcin Gapski, zastępca dyrektora Muzeum Narodowego w Lublinie oraz Jacek Jeremicz, asystent muzealny w Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczpospolitej.