Mentionsy Mentionsy
Studio Dynks
Studio Dynks

Miastotwórcy, odc. 14: Rozmowa z Ewą i Zbigniewem Łowżyłami, artystami i kreatorami KontenerART i Ogrodu Szeląg

26.08.2025 ·46 min 30 s

Pełno jest instrumentów wokół nas, pełno jest ludzi, gdzieś to trzeba usiąść, nagrać coś fajnego. Zbigniew Łowżyła, Zbigniew Łowżyła, KontenerART, Ogrod Szeląg. Z zerowym zainteresowaniem i możliwościami. Przez chwilę w zamku mieliśmy taki garaż, to było bardzo fajne. Zbyszek wtedy rozpoczął festiwal, zaczął zapraszać gości z całego świata etnograficzny, który później zamek to dalej realizował jako etnoport.

Zbigniew Łowżyła, Zbigniew Łowżyła, KontenerART, Ogrod Szeląg. Który wtedy był tam dyrektorem jakimś technicznym czy coś, ale wcześniej był na jakimś stypendium w Nowym Jorku i on już po prostu wyczuł. Już wiedział, że tak, to jest coś. Bardzo dużo zbiegów okoliczności i spotkań się z osobami, które czuły też podobnie. Że miały takie pozytywne ADHD, ciąg do działania, a blokowało. Baliśmy się też w tej przestrzeni publicznej. No właśnie, pierwsze miejsce i pierwszy rok, bo zupełnie inne niż to, które jest obecnie.

A jednocześnie w 2015 roku nad Wartą masowo pojawiła się młodzież, która już do was nie zaglądała, ponieważ mogła pić wreszcie piwo. Na terenach nadrzecznych, ponieważ interpretacja prawa sprawiła, że można to robić. Wcześniej było to wątpliwe, były mandaty i tak dalej. I uciekliście z kontenerów w spokojniejsze miejsce wkrótce po tym, czyli na Szeląg. Ale to ja ze Zbyszkiem, ale to też... Wiadomo, że jak już to wszystko fajnie zaczęło działać, to nam się zamarzyło też inne miejsce. My też dojrzewaliśmy przecież, jak zaczynaliśmy, to było prawie 20 lat temu, więc Zbyszek sobie przypomniał o takim miejscu nad rzeką też właśnie, rzeką Wartą, zielonym, gdzie na studiach z kolegami tam z kolei chodził na piwko.

I to był Szeląg i nas tam zawiózł któregoś dnia, w sensie mnie, idę i mieszka, naszą rodzinę. I no i powie, zobaczcie, ale tu fajnie, fajnie. O Jezu, znowu to samo. To się nie skończy już. Bo tworzenie miejsca jest strasznie mozolne, wiąże się z wieloma emocjami. Wiadomo, załatwiania zgody, Wody Polskie, urzędy, urzędnicy. Tak, tarcie się z lokalsami zazwyczaj. To jest codzienne, to jest bycie w ogóle i w naturze i w przestrzeni. Dlaczego są krótkie eventy? Dlaczego festiwal trwa 6 dni czy tydzień? Bo po prostu jest bardzo trudno zrobić coś w sposób zrównoważony przez 120 dni. To jest odpowiedzialność i tak dalej.

No ale udało nam się, to już nie będziemy wchodzić w szczegóły, ale świetnie się generalnie udało i to jest drugie miejsce, na które możemy być dumni, bo naprawdę zostało zaakceptowane. Wpisało się i w Poznań, Ogród Szeląg stał się zupełnie innym miejscem niż KontenerART, na zupełnie innych potrzebach. Dla neuroatypowych to tak, ale... Już jest tam spokój, cień, cisza, dużo zieleni, ogród społeczny. Tak tam było kiedyś, tam się wypasały owce, tam była wielka szklarnia, Niemiec hodował winogrona. Ale w latach dwudziestych i w latach pięćdziesiątych była też tam restauracja, gdzie poznaniacy spędzali przy dwustu stolikach czas.

Bractwo Kurkowe miało tam przed wojną swoją siedzibę i było tak zwane etablismą, czyli jedno z wielu miejsc, gdzie można było w niedzielę pójść za miasto, bo to jeszcze wtedy było daleko od centrum, dzisiejszego centrum, a wtedy miasta, żeby odpocząć, czy to na Łęgach Dębińskich, czy właśnie na Szelągu, czy też na przykład w Kobyle Polu. No więc właśnie, gdyby jakiś z poznaniaków lub mnie tylko chciał sobie poczytać, to szybko znajdzie w historycznych zapisach, że w latach dwudziestych i przed pierwszą wojną były takie miejsca podobne do KontenerARTu, czyli to było 100 lat temu, które nazywało się Nowa Syberia, Nowa Ameryka i tak dalej, na Szelągu, na Wildzie, Łęgi Dębińskie, także rzeka żyła, wtedy też powstawały łazienki rzeczne.

Na Szelągu spotykają się cztery rzeki. To jest Główna, Bogdanka, Cybina i Warta. I gdyby tak na nie popatrzeć, to te mniejsze są dużo ważniejsze. No i one są zakopane często gdzieś po miastach. One są zakopane. I teraz jak sobie rozwiążemy prawnie z wodami polskimi? Nie będziemy tutaj słuchaczy zanudzać. Ale nie jest to łatwe, dlatego też samorządy od tych rzek trochę stronią daleko, bo są to rzeczy bardzo trudne, wymagające, ale myślę, że może z tą stroną społeczną, może podobnie jak Rowerowy Poznań czy jakieś inne, może miasto się wesprze stroną społeczną. Myślę, że jest mnóstwo hydrologów, meliorantów, którzy zaczynają myśleć o demelioracji, a nie o suszaniu. Wydaje się, że to jest czas na rzekę żywą. Jednocześnie macie statek, macie stateczek, erę wodnika, którym pływacie sobie warką w jedną i w drugą stronę, tak?

Więc bardzo nam się spodobało, no pokochaliśmy te tereny. Teraz zresztą cały czas właściwie siedzimy, mieszkamy nad brzegiem rzeki Warty. Żeby zachować ten profil biologiczny. Coraz częściej widać stateczki na warcie, ale ciągle nie możemy doczekać porządnego portu, porządnej maryny. Wy w jakiś sposób stworzyliście takie miejsce przy Szelągu. Są pomosty, na których staną wreszcie te domki wypoczynkowe, czy nie? Staną. Wszystko właśnie opowiem i teraz już mogę to powiedzieć, dlatego że uznaliśmy... Dążymy do końca, a nie kończymy. Dostaliśmy pozwolenie na budowę i właściwie już we wrześniu powinien zostać ten proces takiej stabilizacji tych platformy pływającej zakończony, więc myślę, że w przyszłym roku będziemy mogli powitać i przystań cumowniczą, czyli pomosty cumownicze, które będą obok w jednej i drugiej stronie oraz trzy domki, które będą dla wszystkich chętnych, będą domkami pływającymi, czyli tak naprawdę będą trzema statkami.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.