Mieć dzieci zawsze przy sobie
Opisane tu zdarzenia trudno byłoby wymyślić nawet bardzo kreatywnemu autorowi kryminałów: miłość, zbrodnia, śmierć, list pożegnalny i skrywana przez lata tajemnica – wszystko to zawiera się w tej sprawie, a jednocześnie jest ona (niestety) całkowicie autentyczna.
Adwokat mieszka i pracuje w Potsdamie. Z berlińskiego mieszkania korzystał tylko okazjonalnie. Rok wcześniej, w październiku, wynajął je dla swojej przyjaciółki Hajke. Spędzał z nią tam czas, zawsze gdy przebywał w Berlinie. Przed dwoma miesiącami 46-letnia Hajke popełniła samobójstwo. Dlatego też Geralt K. zrezygnował z dalszego najmu. Czeka teraz na zamówioną firmę, która ma wywieźć znajdujące się tu meble. Nie jest ich wiele. W pokoju stoi mała szafa na ubrania, nieduży niski stolik, sofa, rozkładana do spania i taboret. Ów taboret, a w zasadzie puf na nóżkach, należy do tego samego kompletu co sofa.
Sprzętów i mebli jest zresztą niewiele. Faktycznie, niczego podejrzanego nie ma ani w należącej do kompletu sofie, ani w szafie. Pies jednak wyraźnie reaguje przy zamrażarce, która stoi w kuchni. Gdy policjant ją otwiera, okazuje się, że jest pusta i niemal idealnie czysta. Reakcja psa oznacza jednak, że w zamrażarce przechowywane były zwłoki albo też przedmioty, które miały styczność ze zwłokami. Geralt, spytany o zamrażarkę, stwierdza, że wyglądała ona dokładnie tak samo, gdy po śmierci Hajke pierwszy raz pojawił się w mieszkaniu. Była już wtedy na pewno rozmrożona, wymyta oraz oczywiście pusta. W czasie, gdy trwają te ustalenia, policja otrzymuje wyniki sekcji zwłok znalezionych we wnętrzu mebla.
Na podstawie obdukcji nie ma możliwości, żeby określić płeć dzieci. Nie wiadomo również, kiedy dzieci przyszły na świat. Jednocześnie policja gromadzi informacje na temat Hajke. Kobieta pochodziła z Neubrandenburga. Z rodzicami od lat nie miała kontaktu, podobnie jak ze swoim przyrodnim bratem, zresztą także mieszkającym w Berlinie. Policja wkrótce odkrywa, że bardzo trudno dowiedzieć się czegoś bliższego na temat zmarłej. Kobieta nie miała bliskich przyjaciół, nikomu się nie zwierzała i tak naprawdę nikt jej dobrze nie znał. Udaje się odnaleźć kilku mężczyzn, z którymi spotykała się wcześniej. Nie mają oni niestety wiele do powiedzenia. Jeden z nich stwierdza, że Hajke zawsze była niestabilna. Inny z kolei, że zupełnie nie dbała o antykoncepcję.
Każdy z mężczyzn twierdzi, że w okresie, gdy widywał się z Hajkę, nie zauważył, żeby była w ciąży. Kobieta również nigdy sama o tym nie wspominała, nie mówiła nawet, że ma jakiekolwiek podejrzenia co do tego, że jest w ciąży. Jak twierdzi Geralt K., również i jemu Heike nic na ten temat nie mówiła. Mieli romans i rok temu adwokat wynajął dla niej mieszkanie. Ich relacja nie opierała się na przyjaźni czy choćby większej zażyłości. Heike nigdy mu się nie zwierzała. A jeśli chodzi o prywatne czy też wręcz intymne sprawy, to wspominała mu tylko, że choruje na depresję i że ma za sobą próbę samobójczą. Kobieta podkreślała jednak, że jej załamanie psychiczne ma związek z faktem, że choruje na raka.
Budynek przy berlińskiej Krummestrasse, gdzie mieszkała Heike, jest wysoki. Ma 17 pięter. Stoi naprzeciwko gmachu opery niemieckiej. To niemalże centrum miasta. Czynsze są tutaj dość wysokie. Na pierwszym piętrze znajdują się prywatne gabinety lekarskie, w części mieszkalnej zaś 72 apartamenty. Nie są duże. Mniej więcej połowa z nich to lokale jednopokojowe. Pokój dzienny mieszkania Hajke wychodzi nie na ulicę, lecz na podwórze. I to tam właśnie spadła nieszczęsna kobieta, gdy dwa miesiące wcześniej, dokładnie 29 lipca przed północą, wyskoczyła przez okno. Huk usłyszał w nocy dozorca. Wyjrzał przez okno i widząc, co się stało, natychmiast wezwał pogotowie.
Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon. Kobieta nie miała zresztą szans, żeby przeżyć upadek z dwunastego piętra. W torebce, którą Hajke miała przy sobie, gdy skakała przez okno, był, prócz dokumentów, list pożegnalny skierowany do Geralda K. Nie było w nim żadnych informacji, które mogłyby wnieść coś konkretnego do sprawy, ale ostatnie zdanie brzmiało tak. Kocham cię, dźwigam też ogromny ciężar na duszy. Po śmierci Hajke wśród sąsiadów krążyły plotki, że kobieta pozbawiła się życia z rozpaczy po tym, jak porzucił ją jej ukochany. Domyślano się, że mężczyzna, który ją odwiedzał, jest żonaty. Teraz policja dowiaduje się, że kilka dni przed śmiercią Hajkę, jedna z jej sąsiadek, po tym jak zwróciła uwagę na jej duży brzuch, spytała, czy jest w ciąży.
Hajke odparła wtedy, że nie, ale że w jej jamie brzusznej rośnie ogromny guz. Do tej informacji dotarła także policja po rozmowach z sąsiadami bezpośrednio po śmierci Hajke. Funkcjonariusze założyli wtedy, że powodem samobójstwa był ów guz, dlatego właśnie podjęto decyzję o nieprzeprowadzaniu obdukcji. Naturalnie wspomniany list pożegnalny był w tym kontekście bardzo ważny, gdyż potwierdzał to założenie. Policja ustala teraz, że Hajke nie chorowała na raka, należy więc założyć, iż była w kolejnej ciąży, a dziecko prawdopodobnie miało wkrótce przyjść na świat. Gdyby po śmierci Hajke przeprowadzono sekcję zwłok, zapewne dałoby się stwierdzić także i to, że kobieta już wcześniej kilka razy była w ciąży.
Ponieważ Hajke, zgodnie z życzeniem jakie zawsze wyrażała, została skremowana, niczego nie da się już teraz ustalić. Policja wychodzi z założenia, że matką dzieci była Hajke. Potwierdzają to badania genetyczne. DNA kobiety pobrano ze szczoteczki do zębów oraz szczotki do włosów. Te przedmioty znajdowały się jeszcze w jej mieszkaniu. Badania pozwalają też ustalić, że jedno dziecko było płci męskiej, a pozostałe dzieci płci żeńskiej. Dwóch spośród mężczyzn, z którymi Hajke się spotykała, okazało się ojcami dzieci. Nie wiadomo, kim byli inni ojcowie. Tego, co wydarzyło się w mieszkaniu, nie da się już zrekonstruować, ale można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że szczątki dzieci przechowywane były w zamrażarce i że Hajke trzymała je tam również, gdy mieszkała w innych miejscach.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Adwokat Gerald K. znalezienie dziwnego mebla w swoim mieszkanie w Berlinie.
Policja przeszukuje mieszkanie i znajdowana jest szczątki czterech dzieci.
Policja prowadzi badania i ustala, że Heike była matką czterech dzieci, a one były noworodkami.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.