Mentionsy Mentionsy
Społeczność Biznesu
Społeczność Biznesu

#2.09 - Tomasz Tandek, Centrum Ochrony Pracy PERFEX

30.11.2022 ·1 godz 2 min · 3 rozdziały

Gościem odcinka jest Tomasz Tandek, Prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pracowników Służby BHP oddział w Słupsku oraz prezes Centrum Ochrony Pracy “PERFEX”.Rozmowę przeprowadzili: Robert Firkowski i Jakub Bilski.

0:00 · Wprowadzenie i przedstawienie gościa 1

Społeczność Biznesu. Podcast Słupskiej Izby Przemysłowo-Handlowej. W dziewiątym odcinku drugiego sezonu podcastu Społeczność Biznesu witają Was Jakub Bilski i Robert Firkowski. Przed Wami odcinek serii przedstawiającej sylwetki osób związanych z biznesem regionu słupskiego. A naszym gościem jest Tomasz Tandek, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pracowników Służby BHP Oddział w Słupsku oraz prezes Centrum Ochrony Pracy PERFEX. Dowiemy się od niego m.in. o zmianach w BHP na przestrzeni lat, o różnicach wymagania, gdy prowadziliśmy firmę sami, a teraz zatrudniamy pracowników. Oraz czym jest kultura bezpieczeństwa i jak nad nią pracować.

0:56 · Rozwój Tomka jako specjalisty bezpieczeństwa 4

Więc myślę, że to był taki pierwszy punkt, kiedy faktycznie z tym bezpieczeństwem, czyli z tymi procedurami bezpieczeństwa, zetknąłem się i chciałem coś w tym kierunku robić. Myślę, że to była taka podstawa. Więc jestem, nie będę bał się tego nazwać w ten sposób, wręcz schizowany w to bezpieczeństwo. I to zarówno bezpieczeństwo takie fizyczne, co jest moim hobby i pasją, ale bezpieczeństwo pracy, które jest ze mną zawodowo od wielu, wielu lat związane i to robię na co dzień. Myślę, że duży wpływ też tutaj miała moja praca, służba na początku pracy zawodowej. To około 20 lat służby. Zaczęło się od Straży Granicznej, później Służba Więzienna, więc powiedzmy i Wojsko, i Ministerstwo Sprawiedliwości. Praca trudna, szczególnie myślę właśnie na etapie takim wychowawczym, ochronnym i tak dalej.

Z najróżniejszymi ludźmi się w tym czasie spotykaliśmy. Nie wiem, ja zawsze byłem taki otwarty, mimo... Ja myślę, że to też lata pracy jakiejś nad tym bezpieczeństwem, lata pracy treningowej. Dochodzą, być może człowiek inaczej też pewne rzeczy postrzega, ale Im dłużej człowiek pracuje z tym bezpieczeństwem, im dłużej trenuje, im więcej, powiedzmy, potrafi, czuje się bezpieczniej, tym nie ma żadnych zagrożeń. Być może potrafimy gdzieś mentalnie, psychicznie to zagrożenie od siebie odsuwać. Ja myślę, że tu jest problem. Dlatego ludzie, którzy zajmują się chociażby treningami, sportami, walki, widać, że oni są inni mentalnie. Oni nie potrzebują tego w ogóle wykorzystywać. I nagle spotykam się z kolegami, a ja 20 lat trenuję i nie miałem żadnej sytuacji, że musiałem się bronić. To są procedury bezpieczeństwa, do tego zmierzamy.

Ty wiesz, jak do tematu podejść. Te lata pracy w służbie więziennej gdzieś jeszcze coraz bardziej zaczęły faktycznie te kwestie związane z bezpieczeństwem we mnie mocno gdzieś tutaj układać. No i stwierdziłem tak. Też już myślę, że około 15 dobrych lat temu, więcej, około 20 lat. Coś dodatkowo trzeba z tym bezpieczeństwem robić, coś chciałbym więcej w swoim życiu zrobić. Tak więc stwierdziłem, że dlaczego nie właśnie sprawy związane z bezpieczeństwem pracy. Lata 98, 2000 rok to były zupełnie inne czasy, tam nie było to wszystko tak unormowane, gdzieś tak wszystko ładnie przepisami. Uszczegółowione to wszystko wchodziło. Dopiero Unia Europejska przekazywała pewne normy procedury, więc byli wtedy tak zwani specjaliści kursowi i tak dalej.

Znaczy wytypowano mnie tak, a wystartuj i tak dalej. Dobre, ja takie malutkie pierwsze gdzieś tam spotkanie na kworum Zarządu Głównego, 40 miast, 2000 członków i malutki człowieczek ze Słupska tam przyjechał tak na te wybory. Kolega jeszcze, dobra, będziesz członkiem zarządu, rzucamy twoją kandydaturę. Ja mówię, dobra, spróbuję coś tam, pomogę, coś tam, niecoś wiem. Okazało się faktycznie, że chyba jak tam pierwszy w zarządzie miał, nie wiem, około 90 głosów, to ja chyba miałem 78, tak, także do tego zarządu wszedłem i faktycznie bardzo mocno zaczęliśmy się jako SUBS pokazywać. I na łamach całego kraju, jeśli chodzi o stowarzyszenie, ale też w mieście naszym w Słupsku naprawdę dużo, dużo zaczynało się dziać, jeśli chodzi o to, Bezpieczeństwo pracy.

6:01 · Przepracowanie w BHP i zmiany 20

No i to była jedyna służba, która podlegała pod resort MSWiA. Zresztą wiadomo, wojska MON. I tam troszeczkę było to lepiej też płatne, tak? Nie ukrywajmy. Tak jak w tamte czasy chyba 60 zł było w MONie, to 200 zł chyba miał Strażnik Graniczny. Do tej straży granicznej poszedłem. Mega naprawdę fajny, ciekawy kawałek życia, bo służyłem prawie dwa lata na Westerplatte. To był morski oddział straży granicznej. Co prawda byłem kierowcem w morskim oddziale, ale w morskim oddziale. I też planowałem, próbowałem zostać tam wtedy w wojsku, ale to był okres dosyć ciężki, żeby zostać na stałe jako zawodowy. Niestety nie miałem możliwości takich, żeby ktoś tam mnie poparł, więc Więc służba się skończyła, odszedłem. No i co? To był taki okres, że trzeba było się zarejestrować w Urzędzie Pracy jako bezrobotny, tak?

Zarejestrowałem się jako bezrobotny. W międzyczasie już troszeczkę też zajmowałem się tymi sztukami walki. Zatrudniłem się w Agencji Ochrony. Pajcherowie jeszcze pamiętam, bo ja bez pracy nie mogłem. Przepracowałem dwa tygodnie, wypracowałem chyba około 200 godzin. No i przyszło do wynagrodzenia. Jak zobaczyłem, ile pan mi wypłacił do tego wynagrodzenia, Podziękowałem za współpracę, ale w międzyczasie zadzwoniła do mnie Pani z Urzędu Pracy. Stwierdziła, że jest stanowisko w areście śledczym dla Pana. Ja wreszcie śledczym, bo ja się nie nadaję do takich tematów w ogóle. Gdzie tam więzienie, kryminał? Ale poszedłem. Największa praca w tamtym czasie, to był 1996 rok, była ówczesnego kadrowca, zresztą do tej pory bardzo fajny, mega sympatyczny człowiek, z którym utrzymuję kontakt.

Pokazał mi wszystko plusy i minusy. No i tak się zaczęło, spróbowałem, tak? Dwa, trzy pierwsze lata w dziale ochrony, bardzo ciężki kawałek chleba. Na tyle z ludźmi się gdzieś chyba dogadywałem, że rzucano mnie zawsze na takie powiedzmy najcięższe, nazwijmy to, oddziały, gdzie tam różnici osadzeni byli, tak? O dziwo potrafiłem się z nimi dogadać, tak? Także jak ktoś się tam bał, bo bardzo roszczeniowi i nie wiem, cokolwiek, nawet nie komuś, ale sobie coś robili, bo coś nie dostali, ja nie miałem takich problemów. Naprawdę można było się ze wszystkim W międzyczasie zwolniło się też stanowisko już oficerskie w administracji, w dziale ewidencji, więc to stanowisko podjąłem, a później to był w Wejherowie, później gdzieś w 2002 roku.

Zwolniło się stanowisko kadrowca i wtedy jako pierwsze stanowisko BHP-owca, czyli specjalisty do spraw BHP w areście śledczym i w ośrodku doskonalania kadr. Więc ja po czterech latach służby zacząłem pracę w ośrodku szkoleniowym już dla młodych funkcjonariuszy służby więziennej. I to naprawdę uważam do tej pory za jeden z lepszych okresów, bo nie dość, że prowadziłem właśnie sprawy szkoleniowe, to co lubię, Prowadziłem sprawy kadrowe, prowadziłem sprawy związane z bezpieczeństwem i higieną pracy i również sprawy związane z zatrudnieniem, socjalem i tak dalej osób pozbawionych wolności, pracowników i funkcjonariuszy, więc bardzo dużo i bardzo szeroko. I wtedy zaczęło się to bezpieczeństwo, tylko to był taki okres, że wszystko tak naprawdę dopiero zaczynało się w Polsce i teraz jak słyszymy ocena ryzyka zawodowego,

Teraz po iluś tam dziesięciu latach pracy, tak jak patrzę gdzieś tam na swój czas, czy po jakiś tam powiedzmy Testa Gallup-Harrison, gdzie człowiek może to sprawdzić, no to szkolenia i chęć rozwoju swojego przede wszystkim i chęć rozwoju innych, no to jest taka główna moja cecha. Ja jeśli obudzę się rano i coś nie zrobię związanego ze szkoleniem i uważam, że ten dzień jest stracony, tak? Żona ze mnie się śmieje, mówi, że to tak nie działa. Nie możesz uważać, zrobiłeś full roboty, a uważasz, że nic nie zrobiłeś. Ja muszę chociaż chwilę poświęcić albo dla siebie, a jeszcze bardziej jak mogę przekazać coś słuchaczom, studentom, czy to właśnie pod kątem prawa pracy, bo tym też się zajmuję, też szkoleń prowadzimy bardzo dużo, czy właśnie z procedur bezpieczeństwa.

Niekoniecznie samoobrony, ale właśnie tych procedur bezpieczeństwa. Szukałem też mostu pomiędzy tą służbą a BHP, czyli to zaczęło się już w trakcie twojej pracy, tak? Już wtedy zajmowałeś się BHP w straży więziennej i co? I później przeniosłeś to na biznes? Czy wyszedłeś do biznesu? Jak ta konwersja wygląda? Zacząłem w służbie więziennej, tak jak mówisz, i po czterech latach służby, myślę, zaczęło się tak. Cztery lata służby w innych działach, później to bezpieczeństwo, higiena, prace doszło do mnie. Mało kto chciał się tego tematu podjąć, bo to był nowy temat w tamtym czasie. Podjąłem się tematu, zacząłem naprawdę mocno w to się wgłębiać.

Doszło do tego, że mała jednostka gdzieś tam pod Lęborkiem, ale też pewne procedury szły czy do województwa, czy na skalę nawet centralnego zarządu, bo wkręciłem się w to bardzo mocno. W pewnym sensie myślę, że ujednoliciliśmy pewne procedury na Polskę, jeśli chodzi o służby mundurowe. A to wcale nie łatwy temat, jeśli chodzi o ocenę ryzyka zawodowego, bo to chociażby konwoje, praca z bronią, praca z niebezpiecznymi. To są takie sytuacje, które się w takich zwykłych zakładach produkcyjnych, które mają inne niebezpieczeństwa i zagrożenia, ale się nie dzieje. Więc tutaj ta sprawa związana ze służbami mundurowymi jest naprawdę specyficzna. Wiesz co, to kiedy my mieliśmy szkolenie z BHP, no to się dowiedziałem, że najpoważniejsze zagrożenie na stanowisku nasz biurowym to jest oblanie gorącym napojem.

Jest to też zagrożenie, które trzeba zidentyfikować i wskazać, ale czy to jest najważniejsze? A powiedz mi, na chwilę obecną, jeśli chodzi o służby mundurowe, to korzystają z zewnętrznych firm odnośnie bezpieczeństwa, higieny pracy, czy to już raczej są pracownicy danych jednostek? Ja, jeśli chodzi o województwo pomorskie, być może przez to, że lata w tym okręgu pracowałem, we wszystkich jednostkach więziennictwa wykonywaliśmy jako firma szkolenia związane z BHP. I pomiary środowiska pracy, bo troszeczkę szerzej poszliśmy pod kątem BHP, bo BHP nie przeszedłem może jeszcze do działań tych typowych stricte firmowych, ale dla mnie BHP to jest bardzo szeroki zakres, szeroka działka.

Szkolenia to jest jedno, doradztwo firmom to jest dwa. Ale również te pomiary środowiska pracy. Ja do tego za chwilę dojdę. Wykonujemy też te pomiary środowiska pracy i do tej pory zostaliśmy tutaj na okręg ten pomorski. Jeśli chodzi o pomiary środowiska pracy, to doradzamy. Jest teraz już tendencja taka, żeby iść w kierunku etatowych pracowników służby BHP. Ale nie są to etaty funkcjonariusze, tylko są to etaty cywilne i są to cząstki etatów, tak? Więc mam paru znajomych, którzy gdzieś tam na etacie są, ale praca jest bardzo ciężka, bardzo duża, ale przez to, że jest to umocowana na cząsty wypadku, to wynagrodzenie jest takie, że ludzie rezygnują i myślę, że z czasem i tak to przejdzie do tych obsług zewnętrznych, tak? Ale tendencja jest etat i żeby mieć kogoś na etacie, a najlepiej dopiąć gdzieś jeszcze do

Działalności innej, jakichś innych tam powiedzmy zadań, gdzie w myśl przepisów stricte BHP-owskich jest to nie do końca zgodne z przepisami, ponieważ służba BHP nie powinna być obciążana żadnymi dodatkowymi zadaniami, żeby mogła dokładnie te swoje zadania robić i żeby nie było wpływu jakiegoś takiego, że ktoś jest jednak nadzorującym kierownikiem i pewne działanie każe zrób tak, bo ja jestem twoim przełożonym. Więc to myślę, że w tym kierunku idzie. Chodzi mi po głowie jeszcze jedna perspektywa. Nie wiem, na ile to prowokacyjne będzie, ale czy z BHP nie jest podobnie jak z medycyną pracy? Tu chodzi mi o spojrzenie na jednoosobówki.

Więc podobnie jak z medycyny pracy, jeśli ja prowadzę sam działalność, to ja nie muszę robić sobie badań, orzeczeń i tak dalej. No chyba, że to nie wiem, gastro czy tam... Tak, tak. Chyba, że sprawy związane z gastronomią dokładnie takie już bardziej ukierunkowane. Więc tak, tak. W momencie, kiedy jest pracownik, wtedy już wymagania prawne wszystkie. Tak się zastanawiam, bo uważam, że tutaj czegoś brakuje, ale znów nie wiem jaki jest złoty środek, żeby nie przegiąć, bo... Mam wrażenie, że porównując znów do medycyny pracy, do BHP, to niektórzy odbierają to jako niepotrzebną formalność, jako coś przymusowego, bez czego da się żyć. I teraz znów, gdy nie ma tej świadomości, no to może dojść do wielu różnych zaniedbań, szczególnie w takich jednoosobowych działalnościach.

No ale przecież trzeba ludziom zapłacić, oni muszą też z tego żyć. Ja nie mogłem tego zatrzymać. Czyli wyceniłeś życie człowieka, zdrowie człowieka na 100 tysięcy złotych, tak? No wydaje mi się, że to jest niewycenialne, tak? Nieocenialne, nie można tego wycenić, tak? I wtedy nagle okazuje się, że to jest problem i tego się tak nie ocenia, więc bezpieczeństwo jest najważniejsze, wszystko inne jest dalej, tak? Przy tej działalności, tak jak mówiłeś, jednoosobowej, no tyle, że jesteśmy sami dla siebie pracodawcą, pracownikiem, więc my tak naprawdę Tak jak ja to robię, sami powinniśmy w podobny sposób o siebie zadbać. Nie chodzi o formalne nawet pójście do medycyny pracy, że jestem zdrowy i tak dalej, bo te badania profilaktyczne powinienem dla siebie robić.

Ale jeśli są pewne uregulowania, procedury, które dają bezpieczeństwo takiej pracy naszym pracownikom, to uważam, że powinniśmy stosować je też sami dla siebie. No bo problem jest w tym, że jesteśmy sami. Nie mamy dla kogo pewnych procedur i norm wdrażać. Wiesz co, to mam takie wrażenie, że na przykład ta już wspomniana przeze mnie medycyna pracy, to dla niektórych jest jedyne wyjście do lekarza na przestrzeni wielu lat, które robią. Więc z jednej strony dla niektórych to jest obciążenie, o znowu trzeba gdzieś tam stać w kolejce, odczekać, pójść tu, tu, tu i tu. Z drugiej ok, to może być jakiś impuls do zmiany, ale znów podejrzewam, że są różne patologie środowiska, gdzie niekoniecznie jest to dogłębnie badane, tylko bardziej weryfikowane powiedzmy zewnętrznie, szczególnie po pandemii, gdzie to jest łatwa wymówka, że ok, mamy pandemię,

I to, co jest nowe, to jest B, tak? Ale patrząc na okres tych 20 lat, uważam, że to naprawdę, jeśli chodzi o świadomość pracownika, pracodawcy i to bezpieczeństwo, poszło to naprawdę bardzo, bardzo wysoko i jest niesamowity przestrzał, ja to tak widzę, tak? Więc ja patrzę na to bardzo pozytywnie. Jeśli chodzi o medycynę pracy, troszeczkę okres właśnie covidowy tej pracy zdalnej, Troszkę to też zmieniło, troszeczkę to nam niestety wszystkim namieszało, ale ja pamiętam lata, nie wiem, naście temu, że przychodził człowiek do pracy z orzeczeniem, wtedy zaświadczeniem jeszcze lekarskim, że jest zdrowy i to jest fakt autentyczny, co teraz powiem.

Następnego dnia w pracy, pierwszego dnia, człowiek się przewraca, jest zwana karetka, odratowuje go i tak dalej, przeżyje. No ale co się okazało? Zajmują koszulę, a gość jest świeżo po operacji zastawki czy bypassów, więc ten lekarz medycyny pracy nawet nie kazał mu zdjąć tej koszuli, tylko wypisał mu zaświadczenie. Teraz nie masz takich sytuacji, tak? Uważam, że idzie to w dobrym kierunku i nie spotkałem się, żeby takie były gdzieś tam zaniedbania. Jeśli chodzi o tę medycynę pracy, to faktycznie w niektórych sytuacjach jest to jedyna jakaś profilaktyka w pewnym czasie, okresie, że ludzie się badają. Niestety, to jest może taki minus, że przez wzrost wszystkich świadczeń zdrowotnych, medycznych i tak dalej, lekarz medycyny pracy ma ustawę, gdzie

Co trzy lata takie szkolenie, jeśli tam nie ma żadnych czynników szkodliwych powiedzmy, czy niebezpiecznych typu praca na wysokości, ale co trzy lata taki pracownik na produkcji przy takiej normalnej pracy to szkolenie powinien mieć. No i telefon. I czy pan takie szkolenie przeprowadzi? No okej, no mam około stu pracowników, ale w tygodniu to tak ciężko, wie pan, bo to produkcja i tak dalej. No i w porządku, no to umówmy się w sobotę. Niech panowie pracują w tygodniu nadgodziny. No będzie pan musiał tym pracownikom zapłacić, tak? I zrobimy. Nie, nie, nie, nie. Ja to tak myślę, jak pan przyjedzie tak w godzinach pracy i tak przerwę mamy taką 15 minut, to byśmy już jedenastułowca niby jedli, a pan przez te 15 minut tam pogada i załatwimy temat. Więc są takie sytuacje i z tym się też spotykamy, tak? I tego też nie unikniemy, ale jest to naprawdę mały ułamek.

Jak w ogóle nie ma? Ja mówię, no nie, no jak im jest więcej tych zdarzeń potencjalnie wypadkowych, które identyfikujecie, to będzie mniej wypadków, nie? Dajcie mi jak najwięcej tych zdarzeń potencjalnie wypadkowych. I to też oni pracują, tak? Ci pracownicy nad tym. Więc największe dobro to są pracownicy i praca z nimi, tak? Niech oni tworzą razem z liderami tę kulturę bezpieczeństwa. Brzmisz jak osoba, która czerpie dużą satysfakcję z tego, co robisz, a wydaje mi się, że branża, w której działasz, ma potencjał do tego, żeby być trochę niewdzięczna. Patrząc na te sytuacje wypadkowe, które występują, Już teraz może trochę przegnę, ale chcę po prostu pokazać te dysproporcje, czyli przykładowo służby, policja, straż pożarna, doceniamy ich za to, że coś robią, ratują, a praca BH-powca polega na tym, żeby nie dochodziło do tych zdarzeń.

Więc o wiele więcej pracy jest wykonane w tym aspekcie, bo nie występują jakieś rzeczy, a to gdy te służby jadą i one są na widoku wtedy, bo wszyscy widzą światła, wszyscy widzą syreny, sytuacje i doceniamy, a zapominamy o tych osobach, które sprawiły, że miliony zdarzeń nie miały miejsca. My jesteśmy, tak jak sama nazwa mówi, służba BHP. My jesteśmy po to, żeby służyć ludziom, pomagać ludziom i ta prewencja to jest najważniejsza rzecz, najważniejsze co faktycznie może być. My chcemy unikać tych zdarzeń. To możemy też popatrzeć Na przykładzie służb mundurowych, jak na przykład jest postrzegana policja, a jak straż pożarna?

Zrobić coś, co ludziom zostanie w głowie. Bardzo często też na szkoleniach spotykamy się właśnie z takimi rozmowami, że a faktycznie ja byłem ostatnio, słuchałem, czytałem gdzieś tam i ktoś przeczytał przepisy prawne i mamy po prostu gdzieś Przyswoić to wystawione zaświadczenie itd. Przepisy BHP tak naprawdę jest część gro przepisów, z którymi pracownika trzeba zapoznać. O tym rozmawiamy, o tym mówimy, ale na dzień dzisiejszy jest tyle możliwości różnego rodzaju, żeby zainteresować, żeby po prostu jakąś interakcję z tym pracownikiem pociągnąć. Praca, rozmowa, przykłady.

Przykłady z życia wzięte. Okazuje się, że rozmawiamy o tym samym stanowisku. Pokazujemy to samo stanowisko. Siadamy razem. Robimy sobie jakieś wspólne działanie na podobnym stanowisku, ale to faktycznie to mogłem być ja. Więc przede wszystkim praca, nie jakiś suchy wykład, ale praca taka warsztatowa, ćwiczebna z ludźmi, których szkolimy. I dużo przykładów takich popartych życiem praktycznych do danego przepisu. Nie tylko wypadki, ale chociażby sprawy związane z przepisami ogólnymi, obowiązki pracownika. Okazuje się, że tam jakieś zasady, co to zasady, pracownik powie, przecież przepis to jest przepis, zasady, ktoś wymyślił zasady.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.