Mentionsy Mentionsy
Spokojnie. Pali się!
Spokojnie. Pali się!

Światło

21.02.2026 ·26 min 38 s

Andrzej Puskarz – piekarz, cukiernik, listonosz i strażak-ochotnik z OSP Balice – zginął 26 września 2022 roku podczas akcji ratunkowej po wypadku na autostradzie A4. Koledzy wspominają go jako pogodnego, niezawodnego druha i mistrza rogalików. Po ponad trzech latach od tragedii Antoni Rokicki wraca do Balic, by porozmawiać z rodziną i przyjaciółmi Andrzeja. 38-letni strażak osierocił czworo dzieci: Wiktorię, Julię, Oliwię i Krystiana. Reportaż pokazuje, jak bliscy radzą sobie ze stratą, jak pielęgnują jego pamięć i co czują, gdy słyszą strażacką syrenę. W odcinku „Światło”, finałowym epizodzie podcastu „Spokojnie. Pali się!”, usłyszymy także wspomnienia jego kolegów z jednostki.

Więc taka stała trasa na autostradę. Jedziemy do Magdaleny, wdowy po Andrzeju. Zastanawiam się, czy nie odwoła naszego spotkania w ostatniej chwili. Oboje wiemy, że to będzie trudna rozmowa. Niedaleko, no. Nie, już dam radę, dzięki. Dzień dobry, Antek Rokicki. Witam. Antek Rokicki. No to jestem Magdal, przyjdźmy na ty. Antek, cześć. To jeszcze nie czas, żeby wypytywać o tamtą wrześniową noc. Chcę lepiej poznać Andrzeja. Słucham jego bliskich. Tata był listonoszem. Tak, tata był listonoszem, a z zawodu był piekarzem.

W oddani słychać szczekanie psa, śpiew ptaków. Widać, że Andrzej miał bardzo dobry kontakt z dziećmi. No też był taki no bardzo uczuciowy i Jako mąż był super właśnie, tak żeśmy się fajnie dogadywali. Nawet właśnie kolega jeden mówił, że tak dla niego byliśmy takim wzorem małżeństwa. Mówił tak, u nas nigdy na przykład, nie wiem, nie padło przekleństwo, nie wiem, żeby jedno drugie przekleło, czy tam jakoś brzydko powiedziało. Nawet jak mieliśmy jakieś tam, nie wiem, gorszciej, no to jakoś tam, no wiesz, tylko raz w życiu do mnie powiedział Magda. To wiedziałam, że wtedy już naprawdę był zły na mnie, a tak to zawsze Madzia nad, co jak był tam nieraz na mnie zły, to zawsze Madzia, Madzia.

Myśmy przeskoczyli przez autostradę, bo zdarzenie było na pasie w kierunku Krakowa. Tak naprawdę dopiero byliśmy w trakcie rozpoznania. My z Tomkiem zajęliśmy się tą panią, która była poszkodowana. Tam Damian, Magda i Andrzej poszli zabezpieczyć nas, wyciąć ten pas. Tak średnio w tym ja to pamiętam dokładnie, ale wiem, że właśnie koledzy tam poszli i właśnie była jakaś no kobieta i tam właśnie koledzy to nie poszli. No my z mężem właśnie no pachówki braliśmy. No a powinniśmy już No niestety się stało. Tyle, co zauważyłam w sumie, że światło, po prostu jakiś samochód i tak mnie poraziło w oczy jakby. No i wtedy właśnie podobne, że kolega mnie pociągnął na bok, żeby jakby odskoczyć na bok, że po prostu jedzie auto na nas.

Czy pan z tych dwie? Ja to będę mieć osiem. Jedna parówka wystarczy. Dobrze. To ty jesz aż dziesięć parówek na kolację? No tak, ale bardziej pięć. Magdalena nie straciła kontaktu z kolegami z OSP. Piją razem kawę, grają w karty. Druhowie nawet pomogli jej przy remoncie domu. Remoncie, którego nie zdążył zrobić Andrzej. A przecież to dramatyczne wydarzenie mogło całkowicie przerwać ich znajomość. Co fajne w tym wszystkim było to, że Magda nie miała tak jakby do nas pretensji, że to przez nas Andrzej zginął, tylko ona też to wsparcie nam dawała i cieszyła się z tego, że my przyjdziemy, że o niej pamiętamy i tak jest do tej pory po prostu, no nie?

Więc to też taką motywację dało po prostu, żeby sobie to przepracować, tak? Żeby się też nie obwiniać po prostu za to, tak? Wiktoria powiedziała, czyli jedna z dziewczyn Andrzeja, że tata zginął robiąc to co kochał. I to chyba wyczyściło całą atmosferę. Do remizy przyjechała Magdalena. Kawkę robimy z strażacką, czyli strażacka kawa parzona. Łyżka musi stać, musi być pół na pół kawy, pół wody, nie jakaś tam ekspresówka. Dostanę kubek OSP. O, no super, super. Gdzie pamiątka? O, to już w ogóle, nie? A potem trzeba przyjechać. No, właśnie. Ale kubek może będzie na duże, nie?

Jest szansa czy nie? No na ten moment nie jest gotowa myślę jeszcze na wywiad, na rozmowę. A w niebie mogą być pożary? Co to jest? No spodnie takie stażackie, piaskowe. Fajne. No. Tylko są brune, bo nie dawałem ich do prania, bo kiedyś biegałem w ich, wbiegał właśnie. O, blaskowe elementy. Tak. Bo jakby stażacy by mieli akcję w nocy, to czy by auto w ich nie wjechało? Krystian mówi o was? Wujkowie. To jest bardzo fajne. Może na nas liczyć, tak? Czy Magda w takich sytuacjach, no bo to on jest małym dzieckiem, no i gdzieś też będzie potrzebował gdzieś wsparcia takiego faceta, jakieś porady i wszystko.

Jedna wielka rodzina, no nie? Że można polegać po prostu gdzieś na sobie, no nie? Nie myślą tylko o sobie, tak jak niektórzy, że na przykład teraz jest tak ogólnie na świecie, że tak każdy patrzy siebie, byle mieć najlepiej, najwięcej. Taka jest spokojnie za pieniądzem, a tam jest tak, no tak fajnie w sumie, tak normalnie. Możemy sobie na luzie porozmawiać, powygłupiać się tam, pożartować. Nie ma czegoś takiego, że ktoś się chwali, nie wiem, nie ma tego przepychu, także takie, no mówię, takie fajne towarzystwo. Mija kilka tygodni. Spotykam się z Magdaleną i jej dziećmi w Warszawie na jarmarku świątecznym. Proszę? Że do remisy weźmiemy jedną straż.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.