Mentionsy Mentionsy
SpoilerMaster
SpoilerMaster

S06E30: "Aż poleje się krew" (2007) -- CLASSIC

13.09.2024 ·1 godz 9 min

Opowiadam o filmie "Aż poleje się krew" (2007) w reżyserii Paula Thomasa Andersona.

I od tego bym zaczął w przypadku Aż poleje się krew, ponieważ jednym z kluczowych wyborów w tym konkretnym filmie jest fakt, że muzykę do Aż poleje się krew napisał Johnny Greenwood. Słynny gitarzysta grupy Radiohead, klasycznie wykształcony muzyk, wahał się przed przyjęciem tej propozycji Paula Thomasa Andersona, ale koniec końców ją przyjął. I zaryzykuję tezę, że film nie znalazłby się na aż tak wysokiej półce, W historii kina, gdyby nie ta jego integralna część, jaką jest ścieżka dźwiękowa Johnego Greenwooda.

Instrument elektroniczny uzyskany przez John'ego Greenwooda za pomocą instrumentu, który nazywa się falę Martenota. To instrument elektroniczny z początków rozwoju muzyki elektronicznej, właśnie z lat 20. w wieku XX. I już w tym wyborze, celowo od niego zaczynam, ponieważ mówię o pierwszym ujęciu filmu, ale mówię też o elemencie tego filmu, który jest niesamowicie oryginalny, już w tym wyborze przejawia się strategia Paula Thomasa Andersona w całym filmie. Ponieważ z jednej strony opowiada on historię przynależną Stanom Zjednoczonym, końcówki wieku XIX i pierwszym trzem dekadom wieku XX, ale z drugiej strony

Greenwooda z finałową muzyczną kodą w postaci koncertu skrzypcowego The Door Brahmsa, który kończy całą opowieść. I to gdzieś powtórzę w tym zawieszeniu pomiędzy elementami historycznymi, pomiędzy także researchem historycznym, jakiego dokonał Anderson i jego ekipa, a właśnie tymi elementami nieoczywistymi, nowoczesnymi, zawiera się w moim przekonaniu wielkość, aż poleje się krew. Aż poleje się krew to film niesłychanie intensywny. Film, w którym Daniel Day-Lewis portretuje głównego bohatera Daniela Plainview jako człowieka pozbawionego uczuć. Daniel, którego poznajemy jako poszukiwacza srebra w Nowym Meksyku w roku 1890.

Anderson nie byłby jednak sobą, gdyby nie udziwnił całości, gdyby nie dodał elementów, które w pierwszym momencie mogą się wydawać trochę ze sobą sprzeczne. Spójrzmy, jakie to są elementy. Z jednej strony dodał na pewno ową nowoczesną muzykę John'ego Greenwooda, o której już wspomniałem, ale co ważne, dodał także język opowiadania, który trochę kłóci się z tym, jak zazwyczaj wyglądają takie duże, epickie filmy w kinematografii amerykańskiej. Na polskim kanale YouTube'owym, wybitnym kanale pod tytułem Na Gałęzi, który analizuje filmy od strony technicznej, można się dowiedzieć pewnej pożytecznej statystyki.

Opowiada się raczej szybko. Tymczasem Anderson postawił na zupełnie inny rytm opowiadania i postawił także na niemal całkowicie bezdialogowy prolog tego filmu. Tak jak wspomniałem, w tym odcinku chcę wskazywać na te elementy, aż poleje się krew, które są wyborami nieoczywistymi, bardzo nowoczesnymi ze strony Andersona. Jednym z tych wyborów na pewno jest to, że przez pierwsze właściwie 13 minut filmu nie mamy żadnych dialogów. Poza tym, że pierwszym słowem, jakie wypowiada Daniel do samego siebie, to jest pieszczotliwe określenie na srebro, które znajduje , to pierwszy dialog w filmie pada tak naprawdę w 14 minucie. Cały prolog tego filmu, rozegrany w ciszy, ale rozegrany także do muzyki Greenwooda,

No a przy okazji dodam, że oczywiście There Will Be Blood wchodziło na ekrany w trakcie trwania inwazji amerykańskiej w Iraku, tej drugiej wojny w Iraku. Podsumowując na ten moment przypomnę te elementy, które przesądzają o tym, że aż poleje się krew Filmem tak wyjątkowym, także formalnie, wspomniałem o muzyce John'ego Greenwooda, wspomniałem o odniesieniach biblijnych połączonych z nowoczesnym humorem, wspomniałem o długim trwaniu ujęć w tym filmie, o opowiadaniu, które nie jest typowe dla opowiadania epickiego w kinie amerykańskim, wspomniałem o tym antykapitalistycznym duchu

I wiecie już także o literackich źródłach tego filmu i o tym, że dokopując się do nich, dokopujemy się do takiego twardego kośca tego filmu, jakim jest trwająca w Stanach na różne sposoby tradycja nieufności wobec kapitalizmu. Właśnie takiego przekonania, że chciwość jest naczelnym grzechem amerykańskim. I powoli przechodząc do drugiej części odcinka chciałbym wskazać, że te wszystkie elementy, bardzo oryginalne wybory Andersona, ta hipnotyzująca muzyka Greenwooda, ta wybitna rola Day-Lewisa i wszystko to, o czym wspomniałem do tej pory, sprawiają, że Aż poleje się krew tak naprawdę można postawić w jednej linii z najwybitniejszymi filmowymi dokonaniami, które czynią poniekąd to samo.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.