Mentionsy Mentionsy
Śniadanie w Trójce
Śniadanie w Trójce

Eksplozje w Wenezueli. "Konflikt tlił się od lat"

03.01.2026 ·1 godz 29 min

W sobotę nad ranem w stolicy Wenezueli Caracas odnotowano głośne eksplozje. O ataku USA rozmawiali goście "Śniadania w Trójce". - Ten konflikt tlił się od wielu lat. Wiemy, że Wenezuela jest miejscem zapalnym w rejonie Ameryki Południowej (...) Dla wielu analityków ta sytuacja nie jest zaskoczeniem - mówiła Anna Radwan-Röhrenschef (Polska 2050). - W tym momencie Stany Zjednoczone łamią prawo międzynarodowe, dokonują agresji, od miesięcy atakują wbrew wszelkim regułom. Moralnie nie widzę sposobu usprawiedliwienia tego, natomiast geopolitycznie nam się to opłaca. To nie jest nasza wojna, nie wymagam od naszych polityków, władz, żeby wyrywały się do grzmienia na USA w tej sytuacji - stwierdził Dobromir Sośnierz (Konfederacja). 

Tak samo Chiny dzisiaj wchodzą do Wenezueli i są zagrożeniem z punktu widzenia interesów Stanów Zjednoczonych bardzo silnym. Więc te wszystkie elementy, które państwo wymienili plus ta obecność Chin moim zdaniem z punktu widzenia interesów narodowych amerykańskich upoważnia Stany Zjednoczone do tej interwencji. Natomiast ja myślę, że przecież ten dzisiejszy atak chyba nikogo nie dziwi, bo było pewne, że wcześniej czy później dojdzie do eskalacji. I w zasadzie wszyscy się tego spodziewali. Ja się zgadzam z moim przedmówcą, że rzeczywiście to pokazuje, że populiści, którzy doszli do władzy, doprowadzili do kompletnej nędzy. Tam w tej chwili zresztą jest na granicy również wojny domowej. Sam dyktator zgodził się już na rozmowy i w związku z tym myślę, że pewnie do tych rozmów dojdzie jakieś nastąpi uspokojenie.

Jego status. Natomiast no oczywiście przy wszystkich różnicach. Tam jest komunistyczna gospodarka trzymająca ludzi. W biedzie, ale zostaną oczywiście preteksty. Przecież nie jest tak, że Stany Zjednoczone atakują każde państwo, w którym władza jest niedość demokratyczna. Wręcz przeciwnie, z niektórymi bardzo niedemokratycznymi reżimami dobrze się dogadują. Narkotyki również są tylko pretekstem. Tutaj tak naprawdę jest to rozgrywka geopolityczna. Wenezuela jest sojusznikiem Rosji i Chin. I w całej tej okładance, kiedy Rosja jest zajęta na Ukrainie, Stany Zjednoczone wypychają ją z kolejnych krajów, gdzie posiada jakieś wpływy. Co z punktu widzenia naszego interesu jest dobrze, więc jesteśmy w tym momencie w tej sytuacji, że nie będziemy pewnie wyrywać się do potępiania Stanów Zjednoczonych, wręcz przeciwnie, myślę, że na wyścigi nasi politycy będą usprawiedliwiać tę agresję, ale trzeba powiedzieć sobie szczerze.

Jako niedyplomata i człowiek, na którym ta odpowiedzialność w tej chwili nie ciąży, że będę musiał lawirować, no to można sobie szczerze powiedzieć, że w tym momencie Stany łamią prawo międzynarodowe, dokonują agresji, od wielu miesięcy atakują wbrew wszelkim regułom, zabijają obywateli Wenezueli na morzu, atakując ich niesprawdzonymi, nieudowodnionymi pretekstem przerzucania narkotyków, więc Więc moralnie nie widzę tutaj możliwości usprawiedliwienia tego. Natomiast geopolitycznie nam się to opłaca i to nie jest nasza wojna, więc myślę, że nie wymagam od naszych polityków, od naszych władz, żeby tutaj wyrwały się do grzmienia na Stany Zjednoczone w tej sytuacji.

Również kwestia humanitaryzmu i wykorzystywania osób, które ciężko pracują w tym zakresie. Na to często się państwo powołujecie w różnych innych dziedzinach, natomiast tutaj tych argumentów aż tak mocno nie słyszę. I co ważne, bo o tym zacząłem na samym początku. Ta umowa regulowałaby kwestie obustronne. Dla Niemiec, czy w zasadzie dla każdego kraju, bo nie chciałbym tego zawężać do Niemiec, ale do tych krajów, które są większymi eksportorami przemysłu motoryzacyjnego, chemicznego, ta umowa jest dobra. Ale przecież Polska nie jest tutaj liderem w tej dziedzinie. My jesteśmy liderem w dziedzinie rolnictwa i przemysłu rolniczego i musimy też myśleć, jak zapewnić bezpieczeństwo, po pierwsze żywnościowe dla Polaków i Polaków, a po drugie ochronić małych rolników.

To powinno się po prostu oznaczać, które produkty są skąd. Jak ktoś uważa, że to są złe, to niech nie kupuje i koniec, kropka. Akurat niestety, co akurat uważam za wadę tej umowy, zresztą przeciwko której państwa Ameryki Południowej protestowały, te normy w dużej części się narzuca. Czy skutecznie, to się okaże, ale się narzuca również na producentów w Ameryce Południowej, czyli eksportuje się ten absurdalny socjalizm europejski w ten sposób poza nasze granice. Natomiast ja uważam, że po prostu powinien konsument mieć wybór. Jasne, tak? To spełnia normy unijne, to nie spełnia normy unijne. Chcesz, to jest dzięki temu pewnie tańsze, a to dzięki temu jest droższe. Chcesz mieć normy unijne? Zapłać sobie i kup w takim razie. Nie chcesz mieć norm unijnych? Kup sobie bez norm unijnych.

Natomiast per saldo właśnie bez tych zabezpieczeń rolnicy po prostu mogą stracić. A też proszę pamiętać, że upadek tych mniejszych gospodarstw to jest także dalsze wyludnianie się wsi i szereg dalej idących, nie tylko związanych z rolnictwem reperkusji. Ale ja jeszcze zwrócę uwagę na to, że przed tymi manifestacjami polskich rolników w 70 paru miejscach w kraju, Była potężna manifestacja w Brukseli rolników z wielu krajów. To nie jest tylko odczucie polskich rolników, że tu jest jakieś zagrożenie, ale również tych rolników, którzy w Unii są dłużej niż 20 lat, tak jak my, tylko kilkadziesiąt lat. Więc to jest jakiś poważny problem dla rolnictwa europejskiego w ogóle.

Kolejna sprawa, niska inflacja, kolejna sprawa, już wcześniej oczywiście uruchomienie środków z KPO, czy wreszcie przywracanie nie tyle praworządności, czyli poczucia sprawiedliwości i praworządności, bo się okazuje, że wreszcie krok po kroku Ci politycy czy inni powiązani z politykami i poprzednią ekipą rządzącą są stawiani czy przed sądem, czy stawiane są zarzuty. Niektórzy oczywiście postanawiają zwiać z kraju i przed odpowiedzialnością w ten sposób się uchronić. I te konkrety, które wymienił pan premier po prostu leżą na stole, są widoczne gołym okiem. Natomiast wystąpienie pana prezydenta było czysto polityczne. Nie było żadnego konkretu poza G20, które pan, czyli wejście Polski do grupy najbardziej uprzemysłowionej, najbogatszych krajów świata, co nie jest sukcesem ani pana prezydenta, ani muszę powiedzieć wyłącznym tego rządu, ani poprzedniego rządu i poprzednich rządów, tylko po prostu

Sytuację materialną Polaków, gospodarczą, również kwestie ideologiczne. Nie, wie pan, ja pytam tylko o logikę tego sformułowania. Skoro w Polsce jest tak źle, to dlaczego zostaliśmy zaproszeni na Szczyt G20? Ja zwrócę uwagę na to, że prezydent przemówił po raz pierwszy, bo jest dopiero od pół roku prezydentem, do rodaków w wieczór sylwestrowy, czyli podsumowując jak gdyby rok ubiegły i zapowiadając cele strategiczne na rok następny. Natomiast premier w tym dniu przemówił do Europejczyków w obcym języku i dopiero po jednym dniu się zorientował, że chyba by warto było coś powiedzieć do Polaków. I dopiero w następnym dniu to uczynił. Prezydent Nawrocki oczywiście ma rację, że najważniejszym wydarzeniem w kraju były wybory prezydenckie.

Ciężkiej pracy Polaków jest taki, że doszliśmy do poziomu 20 najważniejszych gospodarek świata i on dostał konkretnie zaproszenie od gospodarza G20 w tym roku, Donalda Trumpa, na to spotkanie i trzeba zrobić wszystko, żebyśmy już w tej grupie G20 byli na stałe. Natomiast myślę, że w orędziu premiera, który mówił, że skończyła się drużyzna, to myślę, że ludzie wytrzeszczali oczy, jeżeli to usłyszeli. Zwłaszcza po zakupach świątecznych. Wytrzeszczali oczy, o czym ten premier mówi. Jaka drużyna się skończyła? Że rozpoczęliśmy wielkie inwestycje, dwa lata już ten rząd funkcjonuje. Gdzie ruszyło CPK? Gdzie ruszyła elektrownia atomowa? Cały czas się o tym mówi, ale to wcale nie ruszyło. Najpierw pan premier mówił, że rozpoczęliśmy wielkie inwestycje, a potem w drugim zdaniu mówi, przyspieszymy inwestycje, bo już czas najwyższy, żeby je rozpocząć.

Od pierwszych wystąpień Pan Prezydent wskazywał przede wszystkim zagrożenie Które nie jest naszym zagrożeniem. Zachód, Unia Europejska, państwa NATO. To nie jest nasze zagrożenie. Jesteśmy tutaj w sojuszu i akurat to jest gwarant naszego bezpieczeństwa. Antyukraińska narracja, która w dzisiejszych czasach bardzo trudnych i to antagonizowanie też społeczeństwa i nastawianie KONFLIKT TLIŻY SŁYSZĄCY. Prezydent Kwaśniewski czy Komorowski.

Ale proszę mi nie wmawiać, że ja inaczej na to patrzę. Tylko proszę nie mówić, że to się stało 3 tygodnie temu, bo to jest nieprawda. Pani poseł, pani w tym momencie próbuje mi włożyć w usta coś, czego nie powiedziałem. Potem pani sobie to osłucha i zobaczy, że powiedziałem zupełnie co innego. Ale tak to zabrzmiało, tak. Tak, rozumiem, że panie muszą mówić w tym momencie w jednym fronte. Poradzi pan sobie. Wracając, wracając do tego, co chciałem powiedzieć. Postawienie twardo sprawy dotyczącej ludobójstwa wołomińskiego nie oznacza polityki antyukraińskiej. Pan prezydent Nawrocki W ostatnich tygodniach mówił nic o Ukrainie bez Ukrainy, nic o Polsce bez Polski. Wskazywał między innymi, że obecność Ukrainy w NATO będzie możliwa wtedy, kiedy zakończy się wojna na Ukrainie i musimy robić wszystko, żeby Ukrainę w tym zakresie wspierać. Toteż temu też miały służyć choćby rozmowy pana prezydenta Nawrockiego z prezydentem Trumpem dwa dni przed spotkaniem prezydenta Trumpa i prezydenta Załońskiego.

Polecam. Przeczyta w raporcie, w audycie, który przeprowadził już obecny rząd, dotyczący stanu realizacji tej inwestycji. Bardzo łatwo jest w przekazie medialnym mówić pilnowanie łąki, bo to się potem klika, sprzedaje, pojawiają się emocje. Ale fakty są takie, że ten proces został rozpoczęty, trwał kilka lat i w tym czasie nastąpił wykup gruntów, przygotowano program funkcjonalno-użytkowy, zlecono odpowiednie raporty. To wszystko trwa. Ja jestem zdumiony dwiema tezami, które pani minister Radwan wypowiedziała, że prezydent Nawrocki rzekomo i że to w jego przemówieniach jest przeciwko NATO i przeciwko Ukrainie. Otóż prezydent Karol Nawrocki jest jedynym dzisiaj politykiem w Polsce, który ma zbudowane dobre relacje z najpotężniejszym człowiekiem w Pakcie Północnoatlantyckim, jakim jest Donald Trump.

W Polsce stacjonują amerykańscy żołnierze, a nie żadni inni. I oczywiście NATO bez Stanów Zjednoczonych by nie było. I prezydent Karol Nawrocki akurat, jeśli chodzi o swoją aktywność w polityce międzynarodowej, to w przestrzeni właśnie tej aktywności natowskiej widzi swoje miejsce. Rzeczywiście ten podział moim zdaniem byłby sensowny, gdyby, tak jak za prezydenta Dudę zresztą było, że szczyty natowskie to prezydent, a szczyty europejskie to premier. I dobrze by było, żeby to uszanowano, żeby tak dokładnie było. I to samo z tą antyukraińskością. To przecież prezydent Karol Nawrocki dwa razy rozmawiał z Donaldem Trumpem, również w czasie tego spotkania w Stanach Zjednoczonych Donalda Trumpa z Zeleńskim. I było połączenie telekonferencyjne z prezydentem Nawrockim, kiedy prezydent Nawrocki miał okazję Trumpowi przy Zeleńskim tłumaczyć, o co tak naprawdę chodzi Rosji.

Czy jest szansa na to, o czym już mówił Słyszał Jarosław Selin, że dojdzie do takiego podziału, że premier, jako że ma lepsze kontakty w Unii Europejskiej, zajmie się Unią Europejską, prezydent będzie zajmował się kontaktami ze Stanami Zjednoczonymi, w NATO. Czy jest możliwa współpraca? Jest też zapowiedziane spotkanie ministra obrony narodowej Władysława Kośniaka-Kamysza i koordynatora służb Tomasza Siemoniaka wraz z szefami służb, z prezydentem. I czy to może doprowadzić do podpisania awansów na pierwszy stopień oficerski w SKW i ABW i zakończenia tego konfliktu, który koniec roku zdominował? Powiem tak, no oby, aczkolwiek na dłuższą metę przynajmniej jakieś pojedyncze gesty dobrej woli mogą się zdarzać.

Na dłuższą metę trudno mi uwierzyć w to pojednanie patrząc na kurs, który koalicja rządowa obrała w stosunku do prezydenta. Od samego jego wyboru oczywiście nie ma to swoje rozmaite problematyczne konsekwencje dla Polski, również na arenie międzynarodowej, gdzie jesteśmy traktowani jako kraj niepoważny, w którym politycy kłócą się o to, kto właściwie reprezentuje Polskę, w jakim stopniu i jeszcze nie daj Boże w różne strony mogą w pewnych sytuacjach zacząć tę politykę ciągnąć. Natomiast, no tak, oczywiście byłoby to w interesie Polski, żeby się dogadali chociażby w ten sposób. Także tam, gdzie każdy ma lepsze relacje, niech tamten tam obsługuje ten kierunek.

Co do tego ogrwania, to myślę, że rzeczywiście można się martwić. Mamy długą tradycję bycia ogrwanym. Tutaj pan Mateusz Morawiecki może sobie bardzo wiele zasług w tej dziedzinie przypisać. Więc trudno mi uwierzyć w to, że ta polaryzacja, która napędza de facto politykę, zwłaszcza ze strony obecnej koalicji rządzącej, ale też i ze strony Prawa i Sprawiedliwości, całą ich narrację, że zostanie wygaszona w tym momencie. Raczej spodziewam się, że będzie to przedłużane, natomiast no jeśli w pojedynczych chociaż przypadkach uda się odblokować ten klincz powstały na przykład w odniesieniu do szefów, do tych tam, nie szefów, do tych funkcjonariuszy, do tych powołań, to będzie to oczywiście z korzyścią dla Polski, jeśli tutaj był gest dobrej woli ze strony pana ministra Kosiniaka.

Kwestia nominacji oficerskich i awansów funkcjonariuszy to prerogatywa Pana Prezydenta i będzie komunikował to Pan Prezydent po spotkaniu. A wiemy kiedy będzie to spotkanie? Na pewno po 6 stycznia. A spotkanie z premierem? Wszystkie terminy będą komunikowane przez Kancelarię Prezydenta. To po pierwsze. Natomiast dobrze, że to spotkanie się odbędzie. Ono jest potrzebne z perspektywy i z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Są kwestie, które powinny być Wyłączone ze sporu politycznego i takie spotkanie, do takiego spotkania mogło dojść wcześniej.

Natomiast to nie tylko kwestia spotkania w tych najbliższych dniach pana prezydenta z ministrem Kosiniakiem-Kamyszem i ministrem Siemoniakiem, ale też Temat nominacji ambasadorskich i spotkanie, czy porozumienie z ministrem Sikorskim, bo ja mam takie wrażenie, że za każdym razem, kiedy dochodzi do jakiejś chęci, czy wyciągniętej ręki ze strony rządu premiera, ministrów rządu koalicji 15 października, to mamy do czynienia albo z kontratakiem, którym specjalistą jest pan minister Przydacz, I jakimś atakiem głównie na X, albo milczeniem. Tak jak w przypadku listu i propozycji pana ministra Sikorskiego w kwestii nominacji ambasadorskich. I wtedy jest cisza.

Przypomnę, to była inicjatywa Senatu wówczas. 2003 rok. 2003 rok i my ciągle dyskutujemy. Naprawdę, jesteśmy jak ten chór tragedii greckiej, że mówimy biegnijmy, biegnijmy i stoimy w miejscu. Dlatego, bo pojawił się pan prezydent, który powiedział, że tego już nie podpisze. Ja się pytam, to znaczy co trzeba z tej ustawy wyjąć? Ta ustawa, przepraszam za takie kolokwialne określenie, Naprawdę, ta ustawa jest już tak wykastrowana po prostu, że ja nie wiem, co by w niej musiało być, żeby pan prezydent ją podpisał, bo tam już naprawdę, to jest usankcjonowanie pewnych kwestii ekonomicznych. Państwo ma obowiązek, ma obowiązek pomagania swoim obywatelom, ułatwianie im życia. Natomiast, a pan prezydent mówi, no nie wiem, zobaczę, to może jeszcze to, to może jeszcze to, to może jeszcze to.

Czyli quasi małżeństwach, bo jeżeli ktoś chce umowę cywilną prawną u notariusza zawrzeć, to może ją zrobić i teraz, bez tej ustawy. Natomiast jeśli ta umowa ma być wpisywana do urzędu stanu cywilnego, to to już jest związek partnerski albo quasi małżeństwo. I mi się to osobiście nie podoba, bo to jest takie ominięcie właśnie tego faktu, że tworzymy quasi instytucje małżeństwa dla tego typu Dla tego typu relacji, udając, że to jest jakaś łagodna ustawa o statusie osoby najbliższej. Nawet w pani redaktor podcaście, który wysłuchałem, z Rochem Kowalskim i Jackiem Czarneckim, nie mieliście pewności, czy ta ustawa przypadkiem nie dopuści do bigami, że będzie można zarejestrować kilka związków partnerskich. Nie mieliście pewności, czy ona to, taką furtkę...

We wspólnym, nazwijmy to, związku, we wspólnym pożyciu. Też powiedzmy sobie wspólnym gospodarstwie domowym. Przecież to wszystko się dzieje, to są faktyczne sytuacje. Na czym polega szczególna ochrona w takim razie tego małżeństwa? Szczególna ochrona małżeństwa wynika z tego, że jest to instytucja małżeństwa, która wiąże się z pewnymi konsekwencjami prawnymi, tak jak powiedział, obowiązkami i prawami. Natomiast my dzisiaj regulujemy po prostu stan faktyczny. Panie Dobromirze. Ja zadałam pytanie. Ja panu poleję i może niech pan się napije. KONFLIKT tlił się od lat.

Ale przecież były rozmowy. Tego nie było, niemniej... Tutaj Pani wychodzi z takimi... Panie Doradco, Panie Prezydencie, były rozmowy, bo Paweł Szefernaker powiedział, Szef Gabinetu Prezydenta, że w czasie pracy nad ustawą były rozmowy z Kancelarią Prezydenta. Mówię o rozmowach, które powinny nastąpić w momencie, w którym zostały przekazane uwagi ze strony Kancelarii Prezydenta. Tego nie było. Ustawa została nazwana ustawą o statusie osoby najbliższej, Co do takiej, pan prezydent zadeklarował się, że ją podpisze, natomiast jej zapisy są stricte połączone z ustawą o związkach partnerskich. I tak ta ustawa de facto powinna się nazywać.

Natomiast jeżeli dyskutujemy o ważnej kwestii, bo bezsprzecznie jest to ważna sprawa dla Polek i Polaków i pani tutaj poseł, zamiast merytorycznie dyskutować, rzuca takie teksty, a wy się tam w pisie rozwodzicie i tak dalej, to przepraszam, ale nie jest to poważna dyskusja. Szanowni Państwo, ja tylko na koniec powiem, że jest wiele par, w tym par gejowskich, które całe życie pracują, mieszkają w jednym gospodarstwie domowym, dorabiają się, mają wspólne mieszkanie, a na koniec, kiedy jeden z partnerów umiera, okazuje się, że ten drugi partner nie ma żadnego prawa do mieszkania i ląduje na ulicy, więc może politycy zamiast bić ideologiczną pianę, zajęliby się rozwiązywaniem konkretnych problemów ludzi i to jest moje zdanie w tej kwestii. Bardzo dziękuję za uwagę.

Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.