Mentionsy Mentionsy
Słucham Gadam
Słucham Gadam

SG#106 Rytm Kobiety | ShataQS

28.05.2023 ·1 godz 26 min

Mądra, utalentowana, wrażliwa, twórcza, wypełniona oceanem przeżyć, doświadczeń i myśli kobieta, która dodatkowo potrafi o tych przeżyciach opowiadać i śpiewać. ShataQS i Doduchna fot. Ania Ivankova ShataQS, której głos i twórczość wiele z Was bardzo dobrze zna, to artystka, której korzenie muzyczne rozwijały się nie tylko w Polsce, ale także w Azji oraz w Nowy York. Od wielu lat działająca na polskich i zagranicznych scenach muzycznych. Poszczycić może się solidną kolekcją osiągnięć artystycznych, w tym współpracą z kilkoma wybitnymi artystami scen międzynarodowych, jak Shaila Jordan czy Iwawo Furusawa, produkcji musicalowych off i on Broadway w NY czy „Tribute to Michael Jackson” z udziałem braci króla POP Jackson5, Macy Gray czy Judith Hill na Tokijskim Stadionie Jojogi w Japoni.  ShataQS Anna Ivankova W 2019 roku gdy pojawiła się jej płyta Fenix i utwór ,,Światło” - no to oniemieliśmy z zachwytu. Mówię w swoim imieniu, ale tez w imieniu moich dalszych i bliższych znajomych, przyjaciół oraz osób, które obserwuję na koncertach ShatyQS. Oniemieliśmy z zachwytu i tak nam zostało. Niedawno pojawiła się kolejna płyta - Weda, która robi ze mną to samo co Fenix. Kocham, po prostu kocham. ShataQS fot. Sylwia Bukowicka Temat płyty, to w zasadzie czubek góry lodowej, z którego szybko schodzimy w głąb tego co za tą płytą stoi. Jakie emocje, procesy i doświadczenia się na nią składają. Bardzo wyraźnym obszarem w naszej rozmowie jest: kobiecośćistota kobiecościcykliczny rytm według, którego funkcjonują kobietyodzyskiwanie swojej istoty kobiecości Jeśli chcesz poznać bliżej twórczość i osobę ShatyQS, to: wejdź na stronę ShataQSwejdź na fanpage FB ShataQSSpotify ShataQSkanał YT ShataQS zdjęcie ShatyQS z okładki podcastu wykonała Anna Ivankova Muzyka: Jam Morgan Jazz Cafe LINK:https://taketones.com/track/jazz-cafe FREE CC LICENSE ShataQS fot. Sylwia Bukowicka

Mówię w swoim imieniu, ale też w imieniu moich dalszych i bliższych znajomych, przyjaciół, osób, które po prostu obserwują na koncertach szatę. O nie mieliśmy z zachwytu i tak nam zostało. I niedawno pojawiła się kolejna płyta, Weda, która robi ze mną dokładnie to samo co Feniks. Kocham, kocham, po prostu kocham. Natomiast temat płyt to w zasadzie jest czubek góry lodowej, z którego szybko schodzimy z szatą w błąb tego, co za tą płytą stoi. Jakie emocje, procesy, doświadczenia się na nią składają? Bardzo mocnym akcentem naszej rozmowy jest kobiecość i istota kobiecej cykliczności.

No a teraz w ramach wstępu stawiam już kropkę i zapraszam Was do rozmowy z Shatą QS. Moje nagrania znajdziesz na stronie Słucham Gadam. W swoich rozmowach słucham i gadam z tymi, których przeżycia odbieram jako ważne, ciekawe, trudne lub fascynujące. Najbardziej interesuje mnie subiektywna perspektywa moich rozmówców i doświadczenia, którymi chcą się z nami podzielić. Mamy teraz początek kwietnia 2023 roku. Twoja płyta Weda nie tylko jest już nagrana, gotowa, ale też miałaś możliwość wielokrotnie w trakcie trasy koncertowej być z nią razem z publicznością.

Z osobami, które mogły odczuć ją, zobaczyć na żywo. Ty też mogłeś zobaczyć, jak ty siebie słyszysz. Jaki to jest moment teraz dla ciebie? Dla ciebie, kobiety, człowieka, artystki? To jest moment dopinania podróży. To jest taki moment, gdzie mam wrażenie, że cały kółusz opada. Jestem w takim punkcie, bo nie tylko Weda się wlicza teraz w tą moją pracę i twórczość, tylko też i Feniks. To była podróż, która trwała 7 lat można powiedzieć i z niej wychodzę z dwiema płytami. I teraz mam wrażenie, że po raz pierwszy od siedmiu lat mam taki moment bycia w jednym miejscu, odpoczywania, regeneracji i mam taki moment, że raczej niczego nie planuję, chociaż pomysłów jest cały czas dużo, to jednak mam wrażenie, że jestem w takim miejscu, w takim punkcie zero, że mogę wszystko, nic nie muszę.

Było tam mnóstwo różnych zdarzeń, różnych sytuacji, o które też sama prosiłam, jakby też wybierałam takie, a nie inne sytuacje w życiu. Żeby też gdzieś szukać, rozwiązać, szukać odpowiedzi, więc musiałam wykonywać mnóstwo ciekawej pracy nad sobą, nad samoobserwacją i mimo wszystko były to ciekawe momenty, ciekawe chwile, niektóre bardzo trudne i bardzo ciężkie. Ale to było związane jednak cały czas z tą samoobserwacją, taką rozkminianiem, rozszyfrowywanie swojego życia, próbą zrozumienia siebie, zrozumieniem, rozróżnieniem ego od ja, co jest moją myślą, co jest moim uczuciem. Tam było mnóstwo tych wszystkich rzeczy, które były piękne. Dzięki temu napisałam te dwie płyty. Ale też jednak to była praca, którą musiałam wykonać i te różne emocje, które mi towarzyszyły przez te siedem lat, to przez co przechodziłam właśnie odkrywając siebie czy konfrontując swoje cienie, bo to jest też temat mocny na płycie VEDA, to jednak to ściąganie tych warstw to był Feniks, a potem dogrzebywanie się do głębi siebie, do całej esencji siebie samej i nagle odkrywanie, że no oprócz aniołów mamy jeszcze demony.

Takie miałam przekonanie. I w ogóle mam takie poczucie, że ta płyta Weda jest taka w ogóle taka łagodna, taka bujana, taka bosanowowa. I nagle słuchaj, słucham tej piosenki Demon i się okazuje, że w ogóle ten zintegrowany cień to jest w ogóle super sprawa. Oj, ja uważam, że to jest w ogóle piękne, ja jestem bardzo szczęśliwa teraz, zadowolona, że dojrzałam, bo tu chodzi też o dojrzałość, jakby spojrzenia na ten aspekt troszeczkę z innej strony. Może też faktycznie czasami potrzeba czasu, może jakieś wiedzy, może właśnie też doświadczeń, każdy inaczej dochodzi do tych rzeczy. U mnie wiele aspektów wpłynęło na to, żeby odważyć się, skonfrontować mój cień, raczej nie tyle odważyć się, tylko czułam, że nie miałam wyjścia.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.