Mentionsy Mentionsy
Pismo do słuchania
Pismo do słuchania

Owce i Pan Jezus

05.08.2025 ·6 min 49 s

Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Raz w miesiącu wybiorę list, na który odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie musi być poważny, nie musi być głęboki – ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy. Zawsze chciałam to robić: słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.Napisz do mnie, a może uda nam się przeżyć moment prawdziwej rozmowy: [email protected] Lewestam

Pewnie potrzebuje też twojej szczerości. Dzieci mają nosa do kłamstw i łatwo nie wybaczają. Może więc lepiej mówić jej to, co uważasz za prawdę? Może sama już wątpi, a kiedyś zwątpi całkiem i jeśli nie powiesz nic, to w historii jaką opowie terapeutce będziesz jedną ze złego rodzinnego tłumu, który trzymał ją w nieświadomości? Ale z drugiej strony Ania na pewno chce się czuć tego dnia wyjątkowo. W końcu ma białą sukienkę i wianek. Może to nie jest dzień na szczerość, na rady, na wywrotowe nawrócenia. Jeśli akurat wierzy w Jezusa, to pewnie chce usłyszeć, że on ją faktycznie kocha. Może więc lepiej zrobić to, co ostatecznie zrobiłaś. Może. Są też rodzice.

Oni mają nie tylko wartości i cele, ale także prawa. Prawo do wychowania swojej córki w wierze. I tak jak ty nie chciałabyś, żeby u Kali na twoim ślubie cywilnym, że Unia jest nieboska. Tak oni mogą nie chcieć, żeby kuzynka Ani przy okazji komunii wznosiła teatralnie toast do wszechświata i z ogniem w oczach wieszczyła, że Bóg umarł albo, że co gorsza, wcale się nie narodził. Ciesz się prezentami, dziecko, wyobrażam sobie ciebie grzmiącą przy białym stole. Ciesz się, bo niebo jest puste, puste. Taki performance uważam za dozwolony wyłącznie pod płaszczykiem alkoholowego nadużycia, a i wtedy go nie polecam. Ale przecież i ty masz swoje wartości. Prawda wydaje się jedną z nich.

Siedzi w tobie mocno jak pestka w awokado. Gdyby tak nie było, to w ogóle nie przejęłabyś się sprawą komunijnej kartki. I jeszcze autentyczność. Widać, że trudno ci przychodzi hipokryzja. I jeszcze miłość, bo chyba kochasz tę małą dziewczynkę. Przecież drżysz o jej życie. Nie chcesz dla niej toksycznego świata. Boisz się, że religia złoży jej fałszywe obietnice i każe robić rzeczy, które ją przygniotą. Ciągną się za tobą te sznurki i szarpią cię delikatnie, żebyś krzyczała do Ani, nie daj się, uciekaj. Ale czym tak naprawdę jest troska? Czy ostrą prawdą? Czy raczej miękkim dobrem? Raczej pozwoleniem na nadzieję? Może tak, w końcu piszesz, że i mała i babcia zasługują na swojego Pana Jezusa.

Prawda i dobro mogą stać w sprzeczności. Autentyczność i szacunek też. Droga M nie ma odpowiedzi na twoje pytanie. Zbyt dużo plącze się tu sznurków. Ale nie ma odpowiedzi na prawie żadne takie pytanie, bo tego, co właściwe, nie da się obliczyć. Dzieci idą do komunizmu z nadzieją i niechętnie, uduchowienie i chciwie. Rodzice posyłają je tam asekurancko lub żarliwie, obojętnie lub z zaangażowaniem. Każdy moment jest wyjątkowy, każda Ania jest inna, każda pełna ludzi sytuacja tworzy nowy, idiosynkratyczny węzeł. Tylko twoja uważność, roztropność i namysł pozwolą ci następnym razem zdecydować, czy napisać Jezus cię kocha, czy biegnij, uciekaj, wiej. Wierzę w ciebie, droga M. Wierzę w twoją myśl.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.