O śmierci internetu i technologicznych symetrystach
A gdyby tak w centrum rozwoju technologii postawić człowieka? Magdalena Bigaj, medioznawczyni i twórczyni Fundacji Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa, pyta o społeczne koszty postępu technologicznego. Ile za niego płaci homo sapiens digitalis? I jak higiena cyfrowa może nam pomóc zachować zdrowie fizyczne, psychiczne i społeczne? Słuchajcie co miesiąc na kanale Pismo do słuchania.-----------Wykup prenumeratę, aby przeczytać ten i inne teksty oraz zyskać dostęp do waszystkich wydań AUDIO miesięcznika. https://magazynpismo.pl/prenumerata/ Materiał nagrano w Studiu Plac.
Czyta Magda Karel. Jak możecie sobie cokolwiek wyobrazić, skoro wyobrażenia są wam stale dostarczane? Pyta swoich uczniów Henry Bartes, główny bohater filmu Z dystansu, amerykańskiego dramatu psychologicznego z 2011 roku w reżyserii Tonego Kaya. Obraz ten nigdy nie był tak aktualny jak dzisiaj. Zwłaszcza po 30 września 2025 roku, kiedy to szef firmy OpenAI, Sam Altman, oddał w ręce ludzkości nową aplikację Sora. Tym samym, zdaniem niektórych, grzebiąc żywcem ludzki internet. Bo czy wyobrażacie sobie, że na rynek trafia samochód, który nie przeszedł testów bezpieczeństwa?
Zwłaszcza, że jak pokazują najnowsze badania, w tym raport firmy Graphite, ponad połowa treści powstających obecnie w internecie została stworzona przez AI, a ponad połowę ruchu w sieci generują boty. Henry Barthes w filmie Z dystansu odwołuje się do klasyka, dystopijnej powieści Georgia Orwella rok 1984 i mówi o dwójmyśleniu, czyli wyznawaniu dwóch sprzecznych idei jednocześnie. Przekonanie muszę być piękna, aby być szczęśliwa Barthes nazywa marketingowym holokaustem. Och Henry, gdybyśmy tylko mogli pozostać przy problemach, jakich internet i marketing nastręczały nam pod koniec pierwszej dekady XXI wieku.
Czy jest to więc jeszcze systemowe zaniedbanie, czy już systemowa przemoc? Ten marketingowy holokaust podsuwający nam wyobrażenia pod pozorem prawdy, bo garstce elit się to zwyczajnie opłaca. O coraz wyraźniejszych oznakach buntu przeciwko wyobrażaniu nam świata przez garstkę cyfrowych gigantów napiszę w kolejnym liście z cyfrowego roju. Niemniej wśród wielu istotnych kroków na drodze do wyjścia z obecnego położenia jest jeden... który każdy i każda z nas może zrobić natychmiast, co pięknie ujmuje filmowy Bartes w słowach, żeby się obronić, musimy ponownie nauczyć się czytać, pobudzać swoją wyobraźnię, kształtować własne przekonania i budować swój system wartości.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
A gdyby tak w centrum rozwoju technologii postawić człowieka? Magdalena Bigaj, medioznawczyni i twórczyni Fundacji Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa, pyta o społeczne koszty postępu technologicznego. Ile za niego płaci homo sapiens digitalis? I jak higiena cyfrowa może nam pomóc zachować zdrowie fizyczne, psychiczne i społeczne? Słuchajcie co miesiąc na kanale Pismo do słuchania.
-----------
Wykup prenumeratę, aby przeczytać ten i inne teksty oraz zyskać dostęp do waszystkich wydań AUDIO miesięcznika. https://magazynpismo.pl/prenumerata/
Materiał nagrano w Studiu Plac.