O konsumowaniu odtwórczości i kulturze w proszku
A gdyby tak w centrum rozwoju technologii postawić człowieka? Magdalena Bigaj, medioznawczyni i twórczyni Fundacji Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa, pyta o społeczne koszty postępu technologicznego. Ile za niego płaci homo sapiens digitalis? I jak higiena cyfrowa może nam pomóc zachować zdrowie fizyczne, psychiczne i społeczne? Słuchajcie co miesiąc na kanale Pismo do słuchania.----------- Wykup prenumeratę, aby przeczytać ten i inne teksty oraz zyskać dostęp do wszystkich wydań AUDIO miesięcznika. https://magazynpismo.pl/prenumerata/ Materiał nagrano w Studiu Plac.
Dlaczego to dla mnie odrażające, skoro byłoby absolutnie bezbłędne? Zaskakujące wnioski płyną z badania Kimai Lekamwasam i Tishirei Chaudhuri nad percepcją muzyki tworzonej przez AI w porównaniu z muzyką ludzką i jej wpływu na stan emocjonalny słuchaczy. Otóż na poziomie deklaracji respondenci twierdzili, że muzyka skomponowana przez ludzi z pewnością skuteczniej wywołuje stany emocjonalne, ale już analiza ilościowa nie wykazała istotnych różnic w reakcjach słuchaczy. Co więcej, gdy badani nie wiedzieli, jakiej muzyki słuchają, nieco częściej wybierali muzykę syntetyczną. Wyniki te rodzą pytanie, czy nie jest tak, że dopiero świadomość, iż mamy do czynienia z human-generated content, nadaje dzieł wartość w naszych oczach?
Może więc chodzi nie o szybkość, dostępność i efektywność, lecz o mozół, trud i niedoskonałość? Nie o perfekcyjny rezultat, ale o drogę prowadzącą do efektu, jakim jest skomponowanie czy zagranie dzieła muzycznego, wymagające odpowiedniego wykształcenia, a nie jedynie wrzucenia prompta? Syntetycznie uzyskana kompozycja czy wykonanie jej przez maszynę są dla mnie jak papierek bez cukierka. Podobne pytania zadawałam sobie, gdy dowiedziałam się, że firma Eleven Labs, polski startup AI, który odniósł światowy sukces, oferuje nowy produkt – Eleven Reader. Dzięki niemu technologia AI przeczyta mi głosem Piotra Frączewskiego absolutnie wszystko.
Od pana Tadeusza po umowę najmu, a jak się uprę, to nawet paragon z Biedronki. Uwielbiam głos pana Piotra. Jest nie do podrobienia, a dzięki wspaniałemu aktorstwu jego właściciela uważam, że jest nie tylko jego właściciel, ale też sam głos elementem polskiej kultury. Co się jednak dzieje, kiedy głos odrywa się od swojego ludzkiego właściciela i zostaje poddany niekończącemu się syntetycznemu recyklingowi? Pozbawiony interpretacji, która wymaga przeżywania emocji, staje się wówczas dźwiękiem oddającym głoski i niczym więcej. Kiedy dwa lata temu aplikacja z audiobookami Storytel wprowadziła opcję lektorów AI, przejmująco skomentował to Paweł Bukrewicz, lektor i prezes Stowarzyszenia Lektorów Rzeczypospolitej Polskiej.
Przed włączeniem kolejnej listy z muzyką AI, którą podsuwa Spotify, warto zadać sobie pytanie, jakie właściwie potrzeby zaspokajać ma tak produkowana kultura instant. Szybka, tania, łatwo dostępna. Wykastrowana z elementu twórczego, pozostając wyłącznie odtwórczą, traci kluczowy walor, staje się tworzywem bez twórcy. w gruncie rzeczy nie jest twórczością, lecz odtwórczością. Daje wielość, ale nie różnorodność. Nowość, ale nie odkrywczość. Nowoczesność, ale nie rozwój. A kiedy nasz pokój wypełni się odtwórczością, czym nakermimy własną twórczość? Czy będziemy potrafili tworzyć, mając do dyspozycji wielokrotnie strawione odtworzywo?
W świecie syntetycznej kultury staniemy się niczym wielki kalejdoskop, w którym miliony tych samych elementów udają, że tworzą nowe kształty, choć ich skład jest niezmienny. Pytanie, które do mnie wraca brzmi, jak długo ludzka twórczość będzie miała dla nas wartość i czy nie stanie się zaraz dobrem luksusowym? Natura jest przecież nieubłagana. Przebywanie w danym otoczeniu niepostrzeżenie przyzwyczaja nas nawet do tego, czemu początkowo byliśmy niechętni. W czasach rozprzestrzeniania się kultury w proszku może się okazać, że ludzka kultura stanie się niszowym hobby, które wymaga nie tylko kosztownej produkcji, ale także trudu konsumpcji, zbędnego w przypadku papki AI.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
A gdyby tak w centrum rozwoju technologii postawić człowieka? Magdalena Bigaj, medioznawczyni i twórczyni Fundacji Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa, pyta o społeczne koszty postępu technologicznego. Ile za niego płaci homo sapiens digitalis? I jak higiena cyfrowa może nam pomóc zachować zdrowie fizyczne, psychiczne i społeczne? Słuchajcie co miesiąc na kanale Pismo do słuchania.
-----------
Wykup prenumeratę, aby przeczytać ten i inne teksty oraz zyskać dostęp do wszystkich wydań AUDIO miesięcznika. https://magazynpismo.pl/prenumerata/
Materiał nagrano w Studiu Plac.