Bach w smogu
Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Raz w miesiącu wybiorę list, na który odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie musi być poważny, nie musi być głęboki – ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy. Zawsze chciałam to robić: słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.Napisz do mnie, a może uda nam się przeżyć moment prawdziwej rozmowy: [email protected] Lewestam
Styczeń. Rok 2007. Poranne godziny szczytu. Waszyngton. Stacja Metra L'Enfant Plaza. Rozlega się najpierw szakon Johanna Sebastiana Bacha, a potem jeszcze Ave Maria Franza Schuberta, a następnie Estreita Manuela Ponsa. Nikt się nie odwraca, wszyscy pędzą, szczelnie pozawiejani w szaliki. Kto gra? Joshua Bell, wybitny skrzypek. Jego skrzypce, jak on, też są tu incognito, bo wyglądają zwyczajnie, a naprawdę są dziełem niejakiego Stradivariusa. W ciągu 43 minut wirtuoza mija, chuchając w zmartnięte dłonie, 1097 osób.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Raz w miesiącu wybiorę list, na który odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie musi być poważny, nie musi być głęboki – ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy. Zawsze chciałam to robić: słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.
Napisz do mnie, a może uda nam się przeżyć moment prawdziwej rozmowy: [email protected]
Karolina Lewestam