Mentionsy Mentionsy
Ślady pamięci
Ślady pamięci

Losy skazanych w Procesie Szesnastu

15.07.2025 ·42 min 5 s · 4 rozdziały

Porwani w marcu 1945 przez agentów NKWD przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego w czerwcu tego samego roku zostali przez postawieni prze sądem kapturowym w Moskwie. Po sfingowanym procesie, który miał na celu skompromitowanie przywódców Państwa Podziemnego zapadły wyroki więzienia.  Cześć z Szesnastu została dość szybko zwolniona, część uniewinniona, ale wielu zmarło w sowieckich celach. O losach Szesnastu opowiadają prof. Rafał Habielski i Andrzej Mietkowski

Cel i sens, mianowicie uspokojenie sytuacji i współuczestniczenie Związku Sowieckiego w budowie tej szczęśliwej, demokratycznej, powojennej Europy. Prawda była nieco inna. Przekonano się o tym niebawem, ale póki co w 1945 roku niestety Z punktu widzenia Polski i szesnastki przede wszystkim, tych, którzy wtedy siedzieli w sowieckich więzieniach, rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej. Jednym z najważniejszych świadków sprawy szesnastu był Zbigniew Stypułkowski. Polityk, adwokat, poseł na Sejm przed wojną z ramienia Stronnictwa Narodowego. On ocalał i napisał swoją relację zatytułowaną Zaproszenie do Moskwy.

Zalecono im arysz śledczy. Były to, jak na stosunki sowieckie, łagodne wyroki, bo oni byli oszkarżeni o współpracę z Niemcami, czyli więc o zdradę wspólnego frontu. I normalnie nikt by z nich żywy nie wyszedł, ale chodziło o to, władzom sowieckim chodziło o to, żeby pokazać, że są liberalne. Przywoływaliśmy parokrotnie Zbigniewa Stypułkowskiego, autora Zaproszenia do Moskwy. On wrócił do Warszawy bardzo prędko, ale uznał również bardzo prędko, że powinien z Polski uciekać dalej na zachód. Opowiadał o własnych losach już na falach wolnej Europy. Wróciwszy w sierpniu 45 roku z Moskwy, nie miałem zamiaru opuszczać kraju.

Byli pod specjalną kuratelą i pod szczególnym nadzorem władz bezpieczeństwa. Te wyroki uniewiniające albo te, które odsiedzieli w Moskwie nie oznaczały, że oni mają prawo do udziału w życiu zwłaszcza politycznym. Byli cały czas pod kontrolą Urzędu Bezpieczeństwa, a Zbigniew Stypułkowski miał poczucie, to spotkało przecież innych oskarżonych Bagińskiego, Kazimierza Bagińskiego, przede wszystkim Kazimierza Pużaka, że może być aresztowany. To szczęście polegające na tym, że mu się udało opuścić bezpiecznie Moskwę, wcale nie oznacza, że on może liczyć na to, że będzie mógł w sposób swobodny wrócić do zawodu adwokata i funkcjonować w Polsce.

Co było potem, czy został rozstrzelany, czy zmarł na serce pozostaje tajemnicą radzieckich służb więziennych. Losem Jasiukowicza zajmował się też w swojej książce Zaproszenie do Moskwy Zbigniew Stypułkowski. W październiku 1955 roku brytyjski Czerwony Krzyż zwrócił się znowu do Sowieckiego Czerwonego Krzyża o informacje co do losu Jasiukowicza. Po dwóch latach otrzymał odpowiedź, że Jasiukowicz nie został odnaleziony na terytorium Związku Sowieckiego. Rozgłośnia Kraj w programie z 31 sierpnia 56 roku dopuściła się haniebnego kłamstwa, ogłaszając, że Jasiukowicz powrócił do Polski w dzielnicy 45 i zmarł przed kilku laty.

W ten sposób końcowy los więźnia Niemiec hitlerowskich, a później przywódcy polskiego Jasiukowicza Pozostanie tajemnicą już chyba na zawsze Związku Sowieckiego. 10 lat po wojnie, w 1955 roku, władze PRL w porozumieniu z władzami sowieckimi uruchomiły taką akcję repatriacyjną i to dało pasu między innymi wolnej Europie, ale także środowiskom polskim w Londynie, Jerzemu Giedrujciowi, do tego, żeby energicznie upominać się o to, co się stało z szesnastką. To znaczy z tymi, o których wiadomo było, że nie wrócili z Moskwy. Radiostacja Kraj, o której mówi Zbigniew Stypułkowski, była właśnie taką radiostacją używając języka z systemu dywersyjną, znaczy dywersyjną skierowaną na emigrację i przy pomocy jej audycji miała nakłaniać Polaków do powrotu.

No ale sposób, jaki to robiła, O czym świadczy to kłamstwo wspomniane przez Stypułkowskiego dowodzi tego, że tak jak wspomniałeś tego aktu założycielskiego życia politycznego w PRL, czyli próby eliminacji z życia politycznego szesnastu przywódców Polski Podziemnej, że to była no taka trochę tajemnica stanu tego systemu, że jedyną reakcją na dopominanie się o Informacje o losie były kłamstwa i insynuacje. Kilka chwil temu historyk Józef Garliński jednym tchem wymieniając ofiary Procesu Szesnastu podał nazwisko Kazimierza Kobylańskiego.

Kobylański wziął udział w inicjatywie złożenia odpowiedniego podania. Było ono w treści godne, ale dlatego właśnie aktem naiwnym. Bezpieka wyarestowała wszystkich sygnatariuszy tego podania. W jej oczach przygotowanie tekstu podania, zbieranie pod nim podpisów było wyrazem akcji grupy osób, które działały nielegalnie. Sąd Ludowy podzielił ten pogląd I Kobylański jako jeden z współoskarżonych otrzymał karę wieloletniego więzienia, z którego zwolniła go dopiero odwilż lat 50. Możemy wprowadzić korektę do tej relacji Zbigniewa Strupułkowskiego. Rzeczywiście, Kazimierz Kobylański został aresztowany we wrześniu 1945 roku, po jakimś czasie zwolniony, ale ponownie aresztowany w roku 1947 i skazany na 8 lat więzienia.

31:55 · Zmarły i skazani 3

Korboński został aresztowany przez NKWD w Krakowie w nocy z 29 na 30 czerwca. Udało mu się opuścić areszt Urzędu Bezpieczeństwa. Brał przez pewien czas udział w działalności politycznej w Polsce. Był działaczem Polskiego Stronnictwa Ludowego. Tak jak Kazimierz Bagiński i tak jak Zbigniew Stypułkowski zdecydował się na opuszczenie Polski i na kontynuowanie działalności politycznej. Na emigracji dzięki niemu, jego relacjom i dzięki relacji, przede wszystkim dzięki relacji Stypułkowskiego, o której wspomniałeś, mogliśmy od lat pięćdziesiątych rekonstruować rzeczywiste losy szesnastu, którzy zostali zwabieni przez NKWD w pułapkę, a potem sądzeni w Moskwie w Procesie Szesnastu.

Właśnie Stypułkowski opisywał też dziwne losy i przemiany jednego z oskarżonych, polityka ruchu ludowego, adwokata, sędziego, członka władz Polskiego Państwa Podziemnego. Specjalna jest historia Adama Bienia, ostatniego spośród zatrzymanych na dłuższy pobyt w Sowietach. Ponieważ o jego uwolnieniu nie było żadnej wiadomości, Włączono go na listę tych, o których los dopominał się londyński Komitet Akcji w Obronie Uwięzionych Przywódców Polski Podziemnej. Ale oto korespondent Radia Warszawskiego, niejaki Sumiński, odnalazł go, jak sam mówi, 27 września 1950 roku w Czasnyszu, w małym mieście prowincjonalnym, gdzie po latach trudności pozwolono mu na prowadzenie praktyki adwokackiej.

Prowadził działalność prawniczą, adwokacką. Aktywność społeczną podjął w latach, w końcu życia, w latach osiemdziesiątych. W trzydziestą rocznicę procesu szesnastu, w siedemdziesiątym piątym roku, cytowany tu wielokrotnie Zbigniew Stypułkowski, jedno z głównych źródeł Naszej wiedzy na temat wypadków najpierw w Pruszkowie, a potem w Moskwie, Zbigniew Stypułkowski złożył hołd swoim towarzyszom niedoli w pięknym nagraniu Radia Wolna Europa. Cyprian Norwid pisał, że przeszłość jest to dziś, tylko cokolwiek dalej. Los przywódców Polski Podziemnej po ich porwaniu i osądzeniu w Moskwie zbliża odległą już zdawało się przeszłość

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.