Kobiecość, off road i męska dusza. Dagmara Kowalczyk
Siła kobiet to nie siła mięśni. Zdecydowanie bardziej to determinacja, odwaga, niezależność i pasja. Dziennikarka Dagmara Kowalczyk swoją pasję znalazła na trasach rajdów samochodowych w malezyjskiej dżungli, wokół Jeziora Ładoga czy podczas relacjonowania rajdu Dakar. Kobiecość nie przeszkadza jej w przetrwaniu w ekstremalnie trudnych warunkach, w typowo męskim świecie. Jak mówi, damą trzeba być nawet w błocie, a pomalowane paznokcie czasami pomagają. Na rozmowę zaprasza Iwona Kwaśny.
Siła spokoju. Kiedy pasja staje się życiem, życie staje się pasją. To motto niezwykle inspirującej kobiety, która jako jedna z pierwszych stawiała kroki w męskim świecie motorsportu. Dziennikarka, gliwiczanka Dagmara Kowalczyk kocha rajdy samochodowe, szczególnie terenowe, czyli off road. Jest organizatorką kobiecego rajdu w Wiśle Women's Challenge 4x4. Przejechała malezyjską dżunglę, na rajdzie wokół jeziora Ładoga przeżyła rodzaj nirwany. Jak mówi, z jednej strony ta pasja pozwala jej zmierzyć się ze swoimi słabościami, a z drugiej pozwala być sobą.
To jest podcast Siła spokoju. Ja nazywam się Iwona Kwaśny, a dzisiaj w studio fantastyczna kobieta, która mam nadzieję zarazi nas działaniem i pasją i opowie o sile kobiet dosłownie i w przenośni. Dagmara Kowalczyk. Dzień dobry Dagmaro. Dzień dobry. Witam wszystkich bardzo serdecznie. To ja teraz wymienię. Gliwiczanka, dziennikarka, jedna z kobiet przecierających szlaki w polskim motosporcie. Startująca w ekstremalnych rajdach 4x4 na całym świecie i organizatorka kobiecego rajdu off roadowego Women's Challenge 4x4. Piszesz też prywatnie najważniejsza jest dla ciebie rola mamy 9-letniego Maxa, miłość do natury i odkrywania świata, którą też jemu przekazujesz. No i prywatnie też moja koleżanka od 25 lat.
Ale myślisz sobie, jejku, byłam tu, byłam tam, jeździłam tu i tam, to co? Taka rzecz mnie spali, zestresuję się tym. Masz takie w głowie? Tak, jak sobie to wszystko poukładam w ten sposób, to rzeczywiście wtedy dostaję takiego powera. Ale to, że byłam i w malezyjskiej dżungli wielokrotnie na rajdzie Rainforest Challenge 4x4. Tak, do tego wrócimy. Czy byłam na Dakarze, który też pomimo tego, że oczywiście nie jechałam tam jako zawodniczka, ale byłam częścią ekipy, był trudny. Myśmy codziennie pokonywali po 600-700 kilometrów samochodem. To były andy, to była bardzo duża wysokość, to był naprawdę trud, znój, spanie po 3-4 godziny, czasami po 2 godziny w namiotach, więc jeżeli bym tego nie czuła, gdybym tego nie chciała, gdyby to nie była moja pasja, no to byłoby bardzo trudne to przetrwanie.
Zacznę od tego, że jeżdżąc w rajdach w Polsce, które były wymagające, które były bardzo trudne, ja patrzyłam nie tylko na rywalizację, ale chciałam też poznać te rajdy zagraniczne, na których byłam wcześniej jako dziennikarz, dlatego że mnie ciekawiła nie tylko sama rywalizacja, ale też okoliczności, w których to wszystko się dzieje. Miejsce, przyroda, klimat, no i przede wszystkim ludzie, kultura, inność, to było dla mnie chyba nawet ważniejsze niż sama jazda samochodem. Więc pomyślałam sobie, co by było, gdybym pojechała do Malezji na Ride Rainforest Challenge, nie już jako dziennikarz, Dziennikarzem, bo dziennikarsko w rajdzie Rainforest Challenge uczestniczyłam już trzy razy.
A może jako zawodnik? No nie, no gdzie? Przede wszystkim to kosztuje mnóstwo pieniędzy, a poza tym jest to niezwykle trudny rajd. Nie ma szans. Ale później tak siadam, przeanalizowałam, mówię dobra, wyciągniemy kolejny kredyt w banku. Okazało się, że miła pani powiedziała w banku, że dobra, jasne, udzielimy, więc mówię dobra, już jedna rzecz została dokonana. Mam zdolność kredytową. Tak, teraz trzeba pójść kolejny krok do przodu i rzeczywiście udało się to wszystko tak dopiąć. Spłacałam te kredyty, proszę państwa, przez kolejne kilka lat. że samochód znalazł się w Malezji i rzeczywiście udało się spełnić marzenie, czyli wystartować w rajdzie Rainforest Challenge w Malezji. To jest taki rajd, który odbywa się w malezyjskiej dżungli.
Ogromne połacie, w których wiły się pijawki, skolopendry, jadowite skolopendry, węże, nietoperze, pająki, no to było takie chlebowszednie. Nie było dzikich zwierząt większych niż te wszystkie małe żyjątka, no po prostu one uciekały, jak słyszały Hałas samochodów, to już ich nie było. I w środku tej dżungli byłaś ty, kobieta, znowu więcej mężczyzn? Zdecydowanie więcej mężczyzn. I takie rzeczy, wiesz, do których jesteśmy przywykłe, przywykli w ogóle, czyli spanie w odpowiednich warunkach, jakieś warunki sanitarne, a jak to się tam odbywało? Kiedy pojechałam pierwszy raz na Rainforest Challenge, to było bez 15 czy 20 lat temu, to tak jak wspomniałam, totalny survival.
Ale to było bardzo przyjemne. No właśnie, bo to wiesz, ja mam takie doświadczenia, że takie rzeczy, może nie tak ekstremalne, jakie ty przeżywałaś, sprowadzają nas trochę do... Myślenia o najprostszych rzeczach, o zagwarantowaniu sobie spania, o przeżyciu, o jedzeniu, o tym, żeby się gdzieś tam obmyć. Nasz mózg odpoczywa od tych bodźców, które mamy w tym naszym świecie takim codziennym. Pewnie tak, bo to życie jest o wiele prostsze. Nie mamy tylu rozpraszaczy na co dzień. Chociaż teraz, jak byłam w zeszłym roku na Radzie Rainforest Challenge jako ambasador, No to jest zupełnie inna bajka. Tam był dostęp do internetu w dżungli, Starlink, możliwość relacjonowania na żywo.
Od tygodni jak z tego wybrnąć i nagle okazuje się, że ta cisza kiedy jesteś sama ze sobą potrafi dać niesamowite możliwości. Odpowiedzi czasami. Z drugiej strony ruch, endorfiny, idealna mieszanka. Naprawdę każdemu polecam jak nie bieganie to spacery, a może takie właśnie trochę bieganie, trochę spacer albo po prostu poruszanie się. W przyrodzie, najważniejsze, że w przyrodzie. Tak, Iwonka, ty to wiesz najlepiej, bo sama jesteś miłośniczką obcowania z naturą, więc myślę, że możemy to polecić i ty i ja każdemu. Każdemu. Zdecydowanie ja uwielbiam polne drogi, gdziekolwiek one są, zawsze mnie wyciągają na spacer. Ale wracając do Malezji, kiedy byłaś teraz ostatni raz na rajdzie Rainforest Challenge,
Napisałaś, że owszem, to męski rajd, ale pracuje tam wokół tego rajdu i na rajdzie jest wiele kobiet, mimo że to też jest kraj muzułmański. Zgadza się. Zresztą właśnie Malezja była dla mnie inspiracją do zrobienia mojego off roadowego kobiecego rajdu. I to było moje kolejne pytanie właśnie. W Polsce, dokładnie w Wiśle. Dlatego, że będąc czy na Rainforest Challenge, czy na rajdzie, który organizowała moja koleżanka, muzułmanka, ja zobaczyłam, że w kraju muzułmańskim, które wydawałoby się, że jest absolutnie zamknięte na jakąkolwiek inwencję kobiet, można zrobić taką imprezę. Te kobiety, które mają tam, moim zdaniem, mnóstwo swobody, Mogą, gdyby realizować swoje pasje, realizować swoje marzenia, dały mi skrzydła do tego, żeby taką inicjatywę właśnie przełożyć na Polskę.
I w zeszłym roku, kiedy po raz kolejny odwiedziłam Rainforest Challenge, zobaczyłam, że tych kobiet jest jeszcze więcej. Główny organizator, pomysłodawca rajdu, Louise Wee, postawił właśnie na kobiety. Te kobiety tworzyły nie tylko biura rajdowe, Ale one również pomagały głównym organizatorom w utrzymaniu całego tego porządku rajdowego. Również myślę, że uczestniczyły w tworzeniu tras, pomagały zawodnikom. Były częścią absolutnie nieodłączną tego rajdu. No i właśnie, to co już wspomniałaś, przypatrywałaś się temu i postanowiłaś stworzyć swój własny rajd. Ile to lat temu było już? 2017 rok.
Ja wiem, że brzmi to może teraz banalnie, ale wierzcie mi, że ja to widziałam na własne oczy. Słyszałam, widziałam, wielokrotnie też kobiety później mówiły, one zrobiły coś nietypowego w swoim życiu. To tak jak ze skokiem na bungee, no nie skaczesz codziennie albo co tydzień. Wystarczy, że zrobisz to raz i pamiętasz to do końca życia. I tak też było wielokrotnie. Czasami te dziewczyny przyjeżdżały i miały ten samochód do dyspozycji godzinę przed rajdem. Oczywiście nauczyły się, gdzie jest, jak ten samochód obsługiwać, ale później jechały i tak naprawdę nie za bardzo wiedziały, co się dzieje. To nie chodzi o to, żeby one przejechały wszystko, co jest na rajdzie Women's Challenge, wszystkie odcinki specjalne. Ważne, żeby one się zmierzyły z jakimś wyzwaniem i odniosły sukces. I to jest dla nich naprawdę najistotniejsze. A powiedz, czy kobiety na takich rajdach pomagają sobie też?
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.