Wagnerowcy walczą dla PiS?
Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki straszą Polaków rosyjskim najemnikami z tzw. Grupy Wagnera, którzy stacjonują na Białorusi. Czy Putin wykorzysta ich do destabilizowania sytuacji w Polsce, na ile zagrożenie jest realne, czy Kaczyński szuka pretekstu do wprowadzenia stanu wyjątkowego, aby odsunąć w czasie wybory? Gośćmi SSNL są Magdalena Rigamonti, dziennikarka Onetu i Grzegorz Rzeczkowski, dziennikarz, śledczy Newsweek.
I polityków na temat tego, że Jarosław Kaczyński najchętniej wprowadziłby na terenie całej Polski stan wyjątkowy. Wtedy pozwoliłoby mu to nami manipulować, manipulować terminami, manipulować wyborami. Grzegorz, jesteś osobą, która dużo słyszy, nieoficjalnie także. I o co chodzi według ciebie z tymi Wagnerowcami, z tym całym wzmożeniem Kaczyńskiego i Morawieckiego? Na to trzeba spojrzeć z dwóch perspektyw. Z perspektywy polskiej i perspektywy rosyjskiej. I od razu powiem, że nie po raz pierwszy te dwie perspektywy się na siebie nakładają. Czyli perspektywa PiSu i perspektywa Kremla.
Poważnie to nie znaczy, żeby ludzi straszyć. Oczywiście mówimy jako ludzie rozsądni i ludzie, którzy na chłodno patrzą na rzeczywistość. Natomiast z perspektywy polskiej jest to doskonałe kolejne zagranie, kolejne podanie piłki przez Putina. Nie po raz pierwszy widzimy w tej prekampanii, jak PiS próbuje znajdować kolejne argumenty, kolejne straszaki i kolejne nuty, które zagrają im tą wyborczą melodię. Im się to nie udaje, więc szukają kolejnych. No trochę działają, oczywiście zachowując wszelkie proporcje, jak Ukraińcy na froncie.
Znaczy szukają słabych stron przeciwnika, stukają w tę ścianę, czując opór, szukają innych miejsc. PiS takich miejsc przełamania też szuka i ma w tym wprawę, bo przecież nie musimy tego powtarzać, 2015 rok, migracja i tak dalej. Ale też trzeba powiedzieć i przypomnieć, że to takie dziwne nakładanie się interesów kremlowskich z PiS-owskimi ma bogatą historię. Trzeba sięgnąć do katastrofy smoleńskiej i przypomnieć te wszystkie rosyjskie wrzutki, te wszystkie zdjęcia, które do nas wpływały. Znaczy Rosjanie potrafią tutaj mieszać? Chwiać, rozchwiewać sytuację, podburzać, podgrzewać emocje, dzielić i to co lubią i to co uważam wychodzi najlepiej, czy dezintegrować.
To się wszystko co powiedziałem mieści w tym określeniu. Czyli mamy Smoleńsk i wszystko co się wokół Smoleńska dzieje, aferę podsłuchową i nagrania, które płyną przez całą kampanię, przed kampanią, po kampanii, więc możemy sięgnąć do roku 2005? Ja kiedyś postawiłem taką tezę, że PiS nigdy czysto nie wygrał wyborów. Przypomnijmy sobie, jak PiS po raz pierwszy w 2005 wygrał wybory. Strasząc, tak samo jak ostatnio, osobami LGBT, tylko wtedy mówiono o homoseksualistach. Lech Kaczyński zakazywał marszu Parady Równości, a tuż przed wyborami, które wygrał Lech Kaczyński,
Mieliśmy w Warszawie wielkie zamieszanie związane z ładunkami wybuchowymi, które podłożył tajemniczy gejbomber, którego nigdy nie schwytano. Tuż przed ciszą wyborczą profesjonalnie, bo to mówili policjanci, że to nie były atrapy, to były profesjonalnie przygotowane ładunki wybuchowe umieszczone w miejscach kluczowych, które właściwie od bomby prawdziwej różniły się tylko tym, że nie zawierały tego elementu wybuchowego. Mamy 2005 rok, mamy 2011, kolejne wybory, mamy wybory 2015 roku itd. Później mamy Pegasusa, prawda? I za każdym razem PiS szuka jakichś brudnych trików, jakichś brudnych zagrań.
Tylko Grzegorz, tam można było dzielić łatwiej społeczeństwo, a tu strach przed wojną jest takim przeżyciem, może być przeżyciem wspólnotowym. Te 13% ludzi, którzy wahają się, nie wiedzą na kogo głosować, mogą być tym strachem zmobilizowani. Mogą pójść za PiS-em. I ja w tym wypadku myślę, że to jest naprawdę gra, silna gra z premedytacją. Ależ oczywiście, że... Teraz premedytacja. Tu się zgadzam. Ten argument Wagnerowcy ubram, Rosjanie ubram jest właśnie taką zagrywką. Do tego oczywiście mój wywód zmierza.
To jest wszystko obliczone właśnie na to, żeby znaleźć kolejny straszak, którymi postraszymy ludźmi. Spowodujemy, tak jak powiedziałaś, że wystraszony naród poprze opokę, która nazywa się PiS. Która nas obroni. Wprowadzając stan wyjątkowy, bo tu się pojawiają pytania, co PiS by zyskało na przesunięciu terminu wyborów. Odpowiedź jest taka, że nastroje potrafią się zmieniać i szczególnie w sytuacji, kiedy doszłoby do jakichś incydentów na polsko-białoruskiej granicy, I mielibyśmy sytuację, która by sprawiała, że ten stan wyjątkowy zostaje wprowadzony i tak naprawdę wszyscy kiwają głową, no rzeczywiście tam jest niebezpiecznie, to nastroje się mogą zmienić i te 240 dni, bo o tyle tam kilkakrotnie przesuwając ten stan wyjątkowy można przesunąć
Też wybory to wówczas mogą liczyć na to, że nastroje społeczne będą korzystniejsze dla nich i te kilka procent, które decydują będą właśnie dlatego, że jest niebezpiecznie, właśnie dlatego, że jest tak nie inaczej, że ta granica nie chcę powiedzieć płonie, no ale tam jest jakieś zarzewie potencjalnego konfliktu. Tudzież znowu masowa migracja, ludzie przepychani ze strony białoruskiej na stronę polską i dramatyczne znowu obrazki, że to wszystko sprawi, że po prostu PiS odzyska prowadzenie w sondażach i wówczas sobie zrobią wybory. Taki scenariusz można sobie oczywiście wyobrazić z łatwością, tak samo jak można sobie wyobrazić z łatwością, że ci Wagnerowcy zaczną kreować jakieś incydenty.
Ma wiedzę i ten dokument kontrolny jest przygotowany, a w porozumieniu z PiS-em tego raportu nie publikował, bo takie informacje też się pojawiają. To plotkujemy trochę, ale takie informacje się zaczyna upolityczniać. Od zeszłego czwartku dopiero. Natomiast kolejna rzecz to jest kwestia, co się z tymi rakietami stało. Nie znamy żadnych wyników informacji o tym, co to była za rakieta. Przecież ją na pewno te szczątki już zbadano. Doskonale wiadomo, co to za rakieta, kiedy wyprodukowana.
Bo nikt nie wie, czy PiS na pewno nie pozwoli na to, żeby Banaś był jeszcze bardziej niezależny i Najwyższa Izba Kontroli była niezależna. I więc odkładam te pomysły na bok, no bo to jest takie ględzenie. Tym bardziej, że Lewica wcześniej zgłosiła też projekt większej niezależności NIK-u. Więc o co chodzi Banasiowi, Magda? Odsyłam Państwa do mojej rozmowy z Jakubem Banasiem, synem Mariana Banasia, prezesa Najwyższej Izby Kontroli i kandydatem dwójką z Warszawy z listy Konfederacji. Jakub Banasie, w Onecie ta rozmowa jest, Onet Opinie z zeszłego tygodnia. Jakub Banaś mówi o tym, że przyznaje, bo ja go o to pytam, że... Bo on jest w ogóle społecznym doradcą prezesami.
To cytat, nie mówię, że prowadził. Mariana Banasia za rękę i mówił co robić, co kontrolować, gdzie, co warto sprawdzić. I tak też się stało. Proszę zauważyć, że te ostatnie miesiące, w zasadzie prawie rok, Mariana Banasia nie było w mediach. Nie było nic, co łamałoby tą silną postawę PiSu. Nie było informacji o żadnych kontrolach. Jakuba Banasia nie było przy prezesie, nie było go w NIK-u, aż tu nagle pojawia się i mówi, że będzie z Konfederacją. Pytam go, czy rozmawia już z ojcem, a on mówi tak, od wczoraj rozmawiamy. Czyli coś się wydarzyło i następnego dnia on idzie na konferencję z Konfederacją.
To będzie rozmowa, gdzie będziemy rozmawiać szczerze, po cichutku, w zakamarku. Mamy mieć półtorej godziny na tę rozmowę. – A kiedy się ukaże? Mam nadzieję, że w tym tygodniu, po rocznicy powstania, bo na razie chciałabym, żebyśmy wszyscy pocelebrowali i pomyśleli o tych chłopakach i dziewczynach, którzy walczyli w czasie II wojny światowej po powstaniu warszawskim. Zaraz będziesz mogła zareklamować swój podcast na ten temat specjalny, który powstał. To za chwilkę, dobrze? A ty co sądzisz, w co gra Marian Banaś, Grzegorz? Być może też nie będę oryginalny, bo trudno to rozgryźć, bo rzeczywiście o tym, że Banaś próbuje się ułożyć z PiSem, słychać od dawna.
To są oczywiście skandaliczne słowa. Trudno nie interpretować ich w inny sposób, niż próba przeciągnięcia na swoją stronę trochę z tego... Konfederacji, oczywiście. Konfederacji, tak, ale to też pokazuje, że znów po raz kolejny, że to poparcie dla Ukrainy, którym PiS się tak szczycił w pewnym momencie, teraz ostatnio cicho, Po prostu politycznie skalkulowane i chodziło o to, żeby sobie tutaj przypisać wiele zasług, zaszantażować Niemców, przyciągnąć wyborców, nabić punktów politycznych. PiS absolutnie nie ma żadnych skrupułów, żeby tę Ukrainę porzucić, gdyby był taki dogodny moment, co robił przed wybuchem wojny.
Wystarczy przypomnieć, co teraz na temat Ukrainy wygaduje największy sojusznik PiSu, przyjaciel Kaczyńskiego, Orbán. Rzeczy, które go absolutnie dyskwalifikują, albo inaczej kwalifikują. Do stwierdzenia, że jest najlepszym przyjacielem Putina w Unii Europejskiej. No tak, ale sprawa rzezi wołyńskiej została zaniedbana przez kolejne, nie generacje, ale kolejne grupy rządzących. My musimy pamiętać o tym, że tam 60 tysięcy szczątków ludzkich jest ciągle nieekshumowanych, że one się gdzieś No tak, ale o tym trzeba rozmawiać. Tak, a nie robić politykę. Oczywiście, o tym musimy pamiętać, o bestialstwie również, o tym co tam się wydarzyło, ale znając i tło historyczne, i wszystkie konteksty, i stanowisko ukraińskie, które jest dyskutowalne oczywiście, ale zupełnie inne niż stanowisko polskie.
O tym, że w strukturach rządowych czy w PiS-ie, to jest znak zapytania, że w strukturach rządowych Są ludzie, którzy takie właśnie poglądy na temat Unii Europejskiej i nie tylko utrwalają. Na wysokich szczeblach PiSu są przekonani moi rozmówcy z kontrwywiadu. Zresztą mówili o tym w swoich wywiadach dla Gazety Wyborczej generał Pytel i generał Nosek, czyli byli Szefowie Służby Kontrwywiadu Wojskowego, więc nie jest to jakieś odkrycie. Ja podam tylko taki jeden przykład, to jest trochę zapomniany. Otóż pamiętacie może takie zabójstwo, do którego doszło chyba w 2018 roku, czeczeńskiego byłego bojownika, który przyjął obywatelstwo gruzińskie i wyjechał do Berlina.
Nic im tutaj nie zagraża na tyle, że mogli stworzyć bazę wypadową dla tego człowieka. Zderze to co powiedziałem z historią opowiedzianą mi przez jednego z ważnych oficerów kontrwywiadu, który po PiSie Pierwszym PiS-ie po rządach 2005-2007 rozpracowywał siatkę GR-u w Polsce i tę siatkę nasz kontrwywiad wojskowy rozbił. Kiedy przesłuchiwali tego agenta, którego zwerbował rosyjski szpieg, Usłyszeli od niego, że spotykali się już w sposób pod koniec bardzo otwarty i że ten Rosjanin mówił mu, że słuchaj nie bój się, nie martw się, nic tu się nie stanie, ja bym mógł tu przyjść na to spotkanie w mundurze gieru i mi nic nie zrobią.
Przez dwa lata PiS rządził. Macierewicz rozwalił dwa lata wcześniej służby, a ABW było w miarę spójne. Po takim czasie Rosjanie poczuli się tak pewnie, że formułowali wobec swoich agentów takie opinie, by ich uspokoić. Możemy tylko się domyślać, jak dramatycznie sytuacja wygląda teraz, kiedy toczy się wojna, kiedy Polska jest w skraju frontowym, kiedy stacjonują tutaj wojska amerykańskie, a w Rzeszowie mamy potężny hub. No ale złapali siatkę przecież. Siatkę rosyjskich agentów. Po pierwsze to nie byli agenci rozumieni jako tacy, którzy przenikają do, ci najcenniejsi, którzy przenikają do kręgów decydenckich, politycznych, wojskowych.
Ja to rozumiem, bo ze względów etycznych, ze względów moralnych, ja chcę stronić od tego medium społecznościowego. No właśnie, co ma zrobić opozycja? Jeszcze jedną rzecz. Pamiętajcie, panowie, 2015 rok i jedno hasło Polska w ruinie, a drugie 500+. To są hasła, które wszyscy zapamiętali. I ludzie, którzy na ten PiS nie zamierzali głosować. No i Kukiz, i pamiętajcie Kukiza. I ci, którzy na PiS chcieli głosować. To były hasła bardzo nośne, silne, zapamiętane. Teraz, jak się zastanowimy, jakie hasło ma opozycja w ostatnich miesiącach, no to nie ma. Jest to tylko działanie i mówienie takie przeciwko PiS-owi, a nie do przodu, nie mówienie chodźcie z nami, bo my zrobimy to, to i to.
Nie tylko odsuńmy PiS, Pokażemy Wam, że można jakoś inaczej. Tylko jak to inaczej ma wyglądać, ja na razie od opozycji nie wiem. I tu myślę i o Donaldzie Tusku, i o tzw. trzeciej drodze, która troszkę się tam rozsypuje i wali na kolejne drogi, i o Lewicy. Chciałem tylko dodać, że dużej części te hasła takie... Te hasła, bardzo to mi ładnie zabrzmiało. Tomek ma taki baryton. Ale nie o tym, już żałuję. Dobrze, to teraz poważnie.
I jaka to Polska miała być. I czym była Armia Krajowa. Stawianie, zapominanie o Armii Krajowej, o polskim państwie podziemnym, pluralistycznym, demokratycznym versus stawianie to w kontrze, czy zapominanie o tym i stawianie na piedestale tzw. żołnierzy wyklętych jest ogromnym grzechem PiSu, który trzeba będzie znów odkręcić. PiS wie, że nie ma powstańców ze sobą, że to nie jest elektorat Jarosława Kaczyńskiego. W większości to nie jest elektorat Jarosława Kaczyńskiego, bo oni nie o taką Polskę walczyli. Niewielu było nacjonalistów, którzy siedzieli w Narodowych Siłach Zbrojnych i niektórzy z nich kolaborowali z Niemcami. Pani Anna Przedpełska-Trzeciakowska mówi, boję się, że znowu przyjdzie brunatne.
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Tomasz Sekielski wprowadza rozmowę i przedstawia temat rozmowy dotyczący Wagnerowców na Białorusi i ich roli w polityce PiS.
Magdalena Rigamonti analizuje historię Wagnerowców i ich wpływ na politykę PiS, od czasów ministra obrony Antoniego Macierewicza do obecnej sytuacji.
Rozmowa skupia się na ważności Wagnerowców w polityce PiS i ich potencjalnym wpływie na wydarzenia w Polsce i na granicy polsko-białoruskiej.
Magdalena Rigamonti i Grzegorz Rzeczkowski omawiają potencjalne zastosowanie stanu wyjątkowego przez PiS i jego motywacje.
Rozmowa skupia się na roli Wagnerowców w polityce PiS, ich potencjalnych akcjach i wpływie na politykę zagraniczną Polski.
Rozmowa przechodzi do omówienia rakiety pod Bydgoszczą, jej zarysu i potencjalnych konsekwencji.
Rozmowa skupia się na kontrowersjach dotyczących rakiety pod Bydgoszczą, a także na kontrowersjach w NIK.
Rozmowa skupia się na roli Mariana Banaśa w polityce i potencjalnych konsekwencjach jego działań.
Rozmowa skupia się na kontekście rzezi wołyńskiej i jej wpływach na politykę Polski i Ukrainy.
Rozmówca opowiada o rozbiucie kontrwywiadu w Polsce w 2015-2016 roku i o sytuacji z Rosyjskimi agentami. Podkreśla, że rosyjskie służby czują się w Polsce bardzo pewnie i zidentyfikowali bazę wypadową.
Podziękowania dla uczennicy i pytania z audycji dotyczące agentów, wyborów i opozycji. Rozmówca omawia strategie konfederacji i opozycji, podkreślając rolę wyborców w zmianie sytuacji po wyborach.
Rozmówca wspomina o powstaniu warszawskim, jego ofiarach i konsekwencjach. Podkreśla, że PiS nie ma elektoratu z powstania, a opozycja powinna bardziej skupić się na polityce.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki straszą Polaków rosyjskim najemnikami z tzw. Grupy Wagnera, którzy stacjonują na Białorusi. Czy Putin wykorzysta ich do destabilizowania sytuacji w Polsce, na ile zagrożenie jest realne, czy Kaczyński szuka pretekstu do wprowadzenia stanu wyjątkowego, aby odsunąć w czasie wybory? Gośćmi SSNL są Magdalena Rigamonti, dziennikarka Onetu i Grzegorz Rzeczkowski, dziennikarz, śledczy Newsweek.