M.KOŁODZIEJCZAK: Gdy byłem ministrem rolnikom płacono więcej. SEDNO SPRAWY
Gdy byłem ministrem rolnikom płacono więcej, zapewnia Michał Kołodziejczak. Lider Agro Unii uważa, że resort rolnictwa jest bierny wobec wielkich problemów wsi, a szefa tego resortu nazywa Stefanem "nic nie mogę" Krajewskim. Podkreśla też, że wmawianie wyborcom, że dwa lata rządów obecnej koalicji było pod każdym względem świetne byłoby nie fair. Polecamy dzisiejsze Sedno Sprawy
I ma pan tutaj rację, bo przez pryzmat tego, co ja widziałem w Ministerstwie Rolnictwa można było zrobić dużo więcej, dużo szybciej. Można było przygotować się na konkretne kryzysy, czy wypracować politykę rolną, która miałaby jakieś strategiczne patrzenie na przyszłość. Można było to zrobić. Mówię to, bo znam to ministerstwo. Innych nie analizowałem. Nie wiem z jakimi trudnościami. Ktoś się tam zmagał przyjmując to ministerstwo. Na pewno apetyty przed wyborami były bardzo rozbudzone. Widzimy z jakimi perturbacjami dzisiaj też chociażby zmaga się koalicja. I mamy świetnego polityka na czele, obojętnie czy ktoś go lubi czy nie lubi. Politykiem Donald Tusk jest bardzo dobrym, ale mamy też koalicjantów, którzy mieli dużo niższy wynik w wyborach, ale jest widzę tutaj jakiś problem.
Ale na pełną ocenę przyjdzie odpowiedni czas. Nie wiem, czy za dwa lata. Ja dzisiaj jeszcze tej pełnej oceny nie chcę robić. To panie ministrze, zaraz o rolnictwie porozmawiamy bardziej szczegółowo, ale jeszcze chciałem zapytać, czy widzi pan kogoś w waszej ekipie, w waszej w sensie szeroko koalicyjnej ekipie, kto ma papiery do zastąpienia premiera Donalda Tuska? Czy ktoś na tę drugą połowę kadencji mógłby to zrobić lepiej, co robi Donald Tusk, czyli lepiej szefować rządowi? Nie zastanawiałem się nad tym. Może warto? Jak się zastanowię, przemyślę, przeanalizuję ludzi, dam Panu odpowiedź. A uważa Pan, że premier Donald Tusk jest dobrym premierem po prostu? Wykorzystuje każdy dzień do tego, żeby służyć Polsce?
Ale dlatego, że Michał Kołodziejczak ich poprosił, to oni to robili? Nie, nie tak się słuchali, panie redaktorze. Trochę inaczej to działa. I powiem panu, jak to działa. Jakiś kij tam musiał być. Był kij w postaci chociażby ustawy o utrzymaniu ciągu chłodniczym, która mogłaby zagrozić temu, że jeżeli ciąg chłodniczy produktów nie będzie utrzymany, to wtedy można dowalić karę danemu podmiotowi do 3% obrotu rocznego. I oni mówili, dobra, myśmy tą ustawę przygotowywali. Nie było zielonego światła od głównego ministra. I na przykład co zrobił Donald Trump. Ja nie zgadzam się z polityką, która jest ręcznie robiona, bo ona jest dobra na krótką metę. Może o metody panu. O metody. Zawołał ludzi z zarządu. Mówię to skrótowo, żeby to też było jasne.
Donald Trump rozmawiał z ludźmi, którzy podejmują decyzje zakupowe czy z prezesami Coca-Coli i powiedział wprost. Jeżeli będziecie dalej kupowali syrop glukozowy do słodzenia swoich napojów zamiast cukru trzcinowego z amerykańskich upraw, to wam wtedy też w jakiś sposób zagrozimy. I zadziałało, tak? To są pewne środki doraźne, które można stosować w nagłych przypadkach. Ale panie ministrze, ale to jest poważne oskarżenie pod adresem rządu, bo pan mówi, że... Można to zrobić i rząd tego nie robi i rolnicy tracą, jak rozumiem, to pewnie gospodarstwa dzisiaj rozpadają. Ale rozumie pan tą sytuację, kiedy dzisiaj w supermarkecie jest produkt, tak jak ziemniak zapakowany w 2,5 kg worek i ten 2,5 kg worek kosztuje 10 zł czy 9 zł.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.