#245. Wyszła z domu nie wróciła
Leah Croucher. Zaginięcie, o którym mówiła cała Anglia. Po ponad 3 latach rodzina dowiedziała się najgorszego. Amy Wroe Bechtel. By poznać zagadkę jej zniknięcia na pustyni, zaangażowano amerykańskie i rosyjskie satelity.
Na wiele pytań już nie poznamy odpowiedzi. Lia Croucher została pochowana 3 marca 2023 roku. Sprawa była głośna, więc na pogrzebie zjawiły się tłumy. Jej trumnę przewoził konny zaprzęg. Prócz kwiatów przystrojono ją w sztandar gryfindoru. Lia kochała książki i filmy o Harrym Potterze. W odczytanym, wzruszającym liście rodzice i bliscy napisali m.in. Przyszłość zdaje się nam mroczna. gdy wiemy, że nigdy już nie ujrzymy Twego uśmiechu. Czas na kolejną sprawę. Szukając informacji o tej sprawie, szybko natrafiliśmy na zdjęcie Amy Roe Bechtel, jej męża Steve'a i psa Jones'a.
Uśmiechnięta, szczęśliwa para w okularach ściskają ukochanego, pięknego Labradora. Z tej fotografii emanuje szczęście i miłość. Takie zdjęcie stawia się na biurku w pracy, czy też w domu w dobrze widocznym miejscu, aby poprawić sobie humor w trudnych chwilach. na ściance wspinaczkowej w pełnym blasku słońca. Mają na sobie specjalistyczne wyposażenie, w tym liny. Tutaj są już bez okularów. Wyglądają jak z plakatu promującego jakiś film. Steve nawet przypomina tutaj trochę Toma Cruisa. Amy Rowe Bechtel miała wybitny talent do biegania, który rozkwitł na studiach.
Ustanowiła rekord Uniwersytetu Wyoming na dystansie 3000 metrów. Jej marzeniem było zakwalifikowanie się do kadry USA na igrzyska w Sydney w 2000 roku i miała na to bardzo duże szanse. Jak to bardzo często bywa, para poznała się na studiach. Oboje uczęszczali na tę samą uczelnię. Steve Bechtel był trzy lata starszy od Amy. Blond włosa piękność po prostu zawróciła mu w głowie. Połączyła ich miłość do sportu. Chłopak był zafascynowany wspinaczką górską. W ojczyźnie Kukuczki, Wandy Rutkiewicz i innych wybitnych himalaistów zupełnie to rozumiemy. Znajomi Amy i Steve'a powtarzali, że nie znają słodszej pary od nich.
Ta relacja pełna uczuć i wspólnych pasji doprowadziła w czerwcu 96 roku pięknych i młodych przed ołtarz. Na tym nie koniec ważnych życiowych decyzji, ponieważ jakiś rok później zakupili dom, do którego wkrótce mieli się przeprowadzić. W naszej historii jest czwartek 24 lipca 1997 roku. W miasteczku Lander w stanie Wyoming, gdzie mieszkała para, termometry wskazywały bardzo wysokie wartości. Amy i Steve Bechtel zjedli wspólnie śniadanie w wynajmowanym od jakiegoś czasu oliwkowo-zielonym domku z drewna, przykrytym dwuspadowym dachem przy Lucky Lane 9. Oboje mieli dość napięty grafik na ten dzień, a zwłaszcza Emi.
Miała w planie załatwić kilka formalności związanych z zakupionym domem i planowaną przeprowadzką. Do tego jeszcze prowadziła trening na siłowni dla młodzieży w okolicy. Chciała również sprawdzić trasę 10-kilometrowego biegu górskiego, który organizowała. Nie traciła więc czasu i około 9.30 pożegnała się ze swoim mężem. Dla Stevena ten dzień również zapowiada się intensywnie. Wziął psa i przejechał samochodem 70 mil, aby spotkać się w Dubois ze znajomym. Tam planowali eksplorować okoliczne ściany wspinaczkowe. Około 14.30 Amy Bechtel wyszła ze studia fotograficznego w centrum Lender, gdzie załatwiała jedną z całej litanii sprawunków.
Była w dobrym humorze, miała na sobie buty do biegania, żółtą koszulkę i czarne spodenki. Z pewnością miała już w głowie trasę Loop Road koło Lander w Wyoming. Malownicza, ponad stu kilometrowa pętla, pełna serpentyn, prowadząca przez kanion Sinks. Góry, jeziora, piękne widoki. To właśnie w tym dzikim terenie chciała sprawdzić wytyczoną trasę na organizowany przez siebie bieg. Niestety aktywny odpoczynek na łonie natury potoczył się w najgorszy możliwy sposób. 24 lipca 1997 roku około 16.30 Steve Bechtel wrócił do domu z eksplorowania szlaków wspinaczkowych w okolicach Dubois. Wypad okazał się lekkim niewypałem, ponieważ fatalna pogoda przegoniła turystów z górskich ścianek.
27-latek o 16.43 zadzwonił z telefonu stacjonarnego w domku przy Lucky Lane. Amy nadal nie wróciła z wypadu biegowego po dzikich terenach w okolicach trasy Loop Road. Steve wiedział, że żona miała tego dnia sporo rzeczy do załatwienia. Przypuszczał, że coś mogło się zwyczajnie przedłużyć. Teraz zapewne jeden telefon czy wiadomość na komunikatorze rozwiałaby wszelkie wątpliwości. Ale pamiętajmy, to rok 97, gdy komórki były dość rzadkim dobrem. Mijały godziny, a niepokój u Steve'a był coraz większy. Po 20 zjadł kolację razem ze swoimi sąsiadami, od których wynajmował stylowy domek. Skinnerowie widzieli, jak mocno chłopak martwi się o żonę.
Wspinacz w końcu zadzwonił do rodziców Amy. Niestety nie mieli pojęcia, co dzieje się z ich córką. Następnie skontaktował się ze szpitalem, podejrzewając, że ukochana nabawiła się jakiejś kontuzji podczas górskiego biegu, może poślizgnęła się na drobnych kamieniach i medycy opatrują ten niegroźny uraz. Niestety, nikt tam nie słyszał o Amy Rowe Bechtel. Nie widząc innego rozwiązania, kwadrans przed 23.00 Steve zadzwonił do biura szeryfa i zgłosił zaginięcie swojej żony. Akcja służb miała się rozpocząć skoro świt następnego dnia, ale bliscy 24-latki nie zamierzali tak długo czekać. Skinnerowie postanowili pojechać w kierunku trasy Loop Road.
Chcieli sprawdzić miejsca, w których Amy mogła się ewentualnie zatrzymać. W tym samym czasie Steve Bechtel miał czekać w domu na wypadek, gdyby ktoś zadzwonił na telefon stacjonarny z ważnymi informacjami. Sąsiedzi zaginionej przemierzali samochodem ciemne, leśne drogi. Po godzinie nocnej jazdy, około pierwszej, Skinnerowie natrafili na Auto Emi, niedaleko zjazdu w kierunku Bern Gulch. Kanciasta Toyota Tercel w wersji kombi nie była zamknięta. Jak to zwykle mieli w zwyczaju lokalni mieszkańcy. Kluczyki, rzeczy osobiste, lista zadań do wykonania, to wszystko znajdowało się w samochodzie. Na pierwszy rzut oka w pojeździe nie zlokalizowano śladów świadczących o walce czy szarpaninie.
uległa jakiemuś wypadkowi na tym terenie, to na pewno już zostałaby znaleziona lub natrafiono by na jej rzeczy. Skoro tak się nie stało, to ta sprawa nie była zaginięciem, a najprawdopodobniej zbrodnią. Na celowniku śledczych bardzo szybko znalazł się podejrzany numer jeden, jak zwykle w takich sprawach, czyli partner. Steve Bechtel. Samochód 24-letniej utytułowanej biegaczki został znaleziony niedaleko górskiej trasy, na której chciała zorganizować zawody. Jak zwykle w takich przypadkach pierwszym naturalnym podejrzanym stał się Steve, mąż zaginionej. Na pewnym etapie śledztwa oficer zablefował, że policja ma dowody na to, że to właśnie 27-letni miłośnik spinaczki zamordował żonę.
Steve poprosił wówczas o prawnika, który stanowczo odradzał mu testu na wariografię. Wiedział, że w przypadku różnych anomalii, które czasem występują, wina jego klienta w oczach śledczych i opinii publicznej będzie właściwie przesądzona. Ta decyzja zrodziła podejrzenia urodziny zaginionej. Nell, brat Amy, przypomniał sobie, że zauważył siniaki na ciele swojej siostry. Szybko zażartowała wówczas, że Steve czasem jest trochę szorstki. Nell zapamiętał, że siostra uciekała od kontaktu wzrokowego, był pewny. że prawda jest zupełnie inna. Do tego podczas przeszukania domu Bechtelów natrafiono na dziennik męża zaginionej. Znajdowały się w nim mroczne wiersze dotyczące śmierci, władzy i zabijania.
Dla śledczych był to dowód skrytej bestialskiej natury Steve'a, który karmił się przemocą. Wszystko składało się w całość. Potwór ukryty za maską dobrego męża katował swoją partnerkę, a finalnie ją zamordował. Ale według ekspertów, którzy czytali ten dziennik, wspomniane brutalne opisy zostały całkowicie tendencyjnie wyrwane z kontekstu przez biuro szeryfa. Były to teksty piosenek stworzone przez Steve'a dla punkowego zespołu, w którym grał w liceum. Lekko agresywne, nawet buntownicze. Fakty są takie, że Steve'a Bechtela prześwietlono na wylot wiele razy i nie znaleziono żadnego dowodu na jego winę. Do tego miał niezbite alibi.
W okolicach jego domu znaleziono zakopany samochód Kimmel oraz przedmioty należące do innych kobiet. Śledczy podejrzewają, że Eton mógł być odpowiedzialny za co najmniej 9 zabójstw w rejonie Wyoming. Choć w 2004 roku skazano go na karę śmierci, którą zmieniono na dożywocie, nigdy nie przyznał się do winy w innych, nierozwiązanych sprawach. Sierżant John Zerga, który wiele lat po zaginięciu Amy przejął tę sprawę, przyznał, że popełniono w niej wiele błędów. Nie zabezpieczono odpowiednio samochodu zaginionej. Zadeptano ślady, gdy prowadzono akcję ratowniczo-poszukiwawczą. Dodajmy, że na wniosek Steve'a w 2004 roku Amy Roe Bechtel uznano za zmarłą.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.