#270. Hydraulicy z Kanady
William Fyfe. Hydraulik zabójca z Montrealu przyznał się do 9 morderstw. Adam Strong. Hydraulicy wezwani do przetkania kanalizacji odkrywają znalezisko z koszmaru.
Hydraulik to też nie tylko jego zawód, ale również jeden ze zbrodniczych pseudonimów. Sceny zbrodni w RMFFM. William Patrick Fyfe. Urodził się 27 lutego 1955 roku w Toronto w Kanadzie. To jest stolica prowincji Ontario i najliczniejsze pod względem ilości ludzi kanadyjskie miasto. Prawie 3 miliony mieszkańców. Ze względu na skomplikowaną relację rodzinną, przez pierwsze lata życia Wychowywała go ciotka. Gdy miał trzy lata, przeprowadził się z nią do największego miasta w Quebecu, czyli do Montrealu. Zamieszkali w dzielnicy Park Extension i tu spędził całe swoje dzieciństwo i młodzieńcze lata.
Wyobraźmy sobie eleganckie wille, czyste ulice, zadbane ogródki, przystrzyżone trawniki, a do tego mili uśmiechnięci sąsiedzi. Prawdopodobnie właśnie to wszechobecne tutaj poczucie bezpieczeństwa sprawiło, że 50-letnia Mary Glenn zatrudniła do prac remontowych budzącego sympatię 44-latka. William Fyfe po prostu podjechał pod jej dom, zadzwonił do drzwi, a gdy właścicielka rezydencji otworzyła, uprzejmie zaoferował swoje usługi złotej rączki. Drobne naprawy, porządki w ogródku, prace hydrauliczne, no co tylko potrzeba. To, co działo się tu w kolejnych minutach, policja odtworzyła na podstawie licznych śladów. Śledczy na podstawie zniszczeń, wywróconych przedmiotów, licznych śladów biologicznych ustalili, że właścicielka domu musiała stoczyć zaciętą i długą walkę o swoje życie.
Na miejscu zbrodni zabezpieczono między innymi odciśnięty we krwi ślad sportowego buta. Przy ponownych oględzinach tej sceny zbrodni już kolejnego dnia Śledczy byli jeszcze bardziej dokładni. Na framudze drzwi odnaleźli niewielką plamę krwi, a w niej wyraźny odcisk palca. Pozostawiony, no wszystko na to wskazywało przez sprawcę. A może jednak to linie papilarne ofiary? To udało się szybko wykluczyć. Mało tego, ten odcisk był w policyjnej bazie danych. Należał do Williama Fyfe'a. Policjanci postanowili nie ujawniać postępów śledztwa, by nie spłoszyć podejrzanego. Przygotowywali na niego obławę, ale gdzie go szukać? Nie mieli tych danych.
Udało się ustalić dane kobiety, z którą kiedyś spotykał się Fyfe. Dziewczyna nie utrzymywała już z nim kontaktów, ale podała policjantom Dwie ważne wskazówki. Po pierwsze, niebieski Ford Ranger. Takim samochodem poruszał się William. Po drugie, często pomieszkuje w domu swojej mamy. Adres w miejscowości Barrie w Ontario. Zaczęła się więc obserwacja tego domu. W końcu pojawił się niebieski pick-up z tablicami rejestracyjnymi z Montrealu. To musiało być auto podejrzanego. Wkrótce wsiadł do niego mężczyzna, który pasował do rysopisu. Policjanci w kolejnych dniach dyskretnie to auto śledzili, jadąc za nim w bezpiecznej odległości. Szukali jakiegoś niezbitego dowodu, ale podejrzany normalnie jeździł do pracy.
22 grudnia, gdy William Fyfe podjechał na stację benzynową Husky Truck Stop, zapadła decyzja aresztować. Wychodził właśnie ze sklepiku, gdy zaskoczyli go policjanci. Nie stawiał oporu. Miał jedynie zapytać. Dlaczego od razu mnie nie zastrzelicie? Fyfe był podejrzany w tym momencie o trzy zabójstwa. Może pięć zabójstw. Nie przyznawał się do winy. W trakcie przesłuchania palił jednak papierosa za papierosem. Z niedopałków policja wyodrębniła DNA i porównała je ze śladami biologicznymi, Kilku niewyjaśnionych zabójstw. Przeszukano również jego mieszkanie i samochód. Na kilku jego ubraniach wykryto ślady krwi.
Wszystko zaczynało do siebie pasować. Kropla krwi na koszuli potwierdziła, że bez wątpienia był zabójcą zamordowanej tydzień wcześniej Mary Glenn. Wkrótce okazało się, że krew z innych ubrań pasuje do zamordowanej dwa miesiące wcześniej, 15 października 1999 roku, 59-letniej Ann Yarnold. Kolejna zgodność. Również zamordował w październiku, dokładnie 29 października, Monique Godrow, lat 46. I jeszcze znaleziono pierścionek w mieszkaniu Fyfe'a. Pierścionek należący do zamordowanej 11 listopada 55-letniej Teresy Shanahan. Cztery ofiary w dwa miesiące.
Zatrzymany okazał się bestią, która mordowała przy pomocy noża. Media pisały o tych ustaleniach i wówczas telefon na policję. Jeden z czytelników rozpoznał Williama Fyfe'a na fotografiach w gazecie. Opowiedział, że właśnie tą złotą rączkę jego rodzina wynajęła, by wymalował im dom. To było 21 marca Śledczy w całej prowincji Quebec zaczęli sprawdzać nierozwiązane sprawy pasujące do tego schematu. Fyfe, choć nie przyznawał się do winy, nagle był brany pod uwagę w prawie 80 różnych postępowaniach.
W końcu zwrot akcji. William Fyfe przyznaje się przed sądem do sześciu zabójstw. Usłyszał maksymalny w Kanadzie wyrok dożywocie, w tym 25 lat więzienia bez możliwości wcześniejszego zwolnienia warunkowego. Ale jaki był motyw? Zabójca z Quebecu, jak nazwała go prasa. Pisano o nim też hydraulik. Nie zdradził tego motywu. Ale ustalono, że Fyfe był uzależniony od narkotyków. Jesienią i zimą miał mniej zleceń, a więc mniej pieniędzy na używki.
Dlatego pukał do domów i oferował swoje usługi jako złota rączka. Ale zamiast wykonywać te drobne zlecenia, dźgał nożem i okradał swoje ofiary. Po wszystkim zwykle także wykorzystywał je seksualnie. Ale napaść seksualna nie była najprawdopodobniej głównym motywem jego działań. A tak zakładano początkowo. Wiele wskazuje na to, że kobiety mordował, jeszcze raz to podkreślamy, z powodów rabunkowych. W momencie nagrywania tego podcastu William Fyfe ma 71 lat i przebywa w zakładzie karnym. Wciąż uważa się, że jest więcej nierozwiązanych spraw o gwałty i morderstwa, głównie w Montrealu, których mógł się dopuścić przez ponad 20 lat swojej krwawej działalności.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Uniwersytet WSB Merito. Zapisz się do 23 kwietnia i skorzystaj z promocji.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Uniwersytet WSB Merito. Zapisz się do 23 kwietnia i skorzystaj z promocji."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.